DZIŚ JEST:   18   KWIETNIA   2019 r.

Wielki Czwartek
Św. Ryszarda Pampuri
Św. Galdina, biskupa
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 64  >   TEMAT NUMERU: DLACZEGO NIEPODLEGŁA?

Po co jest Polska?

Po co jest Polska?
google.pl/maps+MWł

Wiele w tym roku mówi się o niepodległości – zobowiązuje do tego setna rocznica jej odzyskania. Sporo mówi się w związku z tym o Józefie Piłsudskim, trochę mniej o Ignacym Paderewskim, jeszcze mniej oczywiście o Romanie Dmowskim. Niemało pisze się – i jeszcze się napisze – o polskim czynie zbrojnym i przelanej krwi, o militariach i wychowaniu patriotycznym, o geopolityce i dyplomacji, o Gdyni i Centralnym Okręgu Przemysłowym. Ale to wszystko już kiedyś zostało powiedziane. Czy więc przy tak doniosłej okazji nie warto wznieść się na inny poziom dyskusji o Polsce?

 

Czy nie warto zadać sobie pytania, po co właściwie Polska jest? Po co ma istnieć? Dlaczego ma być niepodległa? Jaką to stanowi wartość? Gdy stawiamy to pytanie na spotkaniach z czytelnikami, odpowiadają nam często głosy oburzenia: jak to? Polska musi być niepodległa, bo jest Polską! Polska niepodległość to wartość sama w sobie! Żeby Polska była Polską!

 

To piękne hasła, chwytające za serce, ale zbyt często pozbawione jakiejkolwiek głębszej treści, jakiegokolwiek przemyślenia. Bo co to w ogóle znaczy: wartość sama w sobie? Czy zadajemy sobie takie pytanie?

 

A trzeba wiedzieć, że na pytanie: Po co jest Polska? już dawno odpowiedzieli sobie wrogowie Polski i wrogowie Kościoła – a tak się nieprzypadkowo składa, że to zwykle przedstawiciele tej samej grupy. W tej kwestii jednak dzielą się na dwa kręgi: jedni uważają, że Polska potrzebna nie jest. I dążą do tego, by została zastąpiona ponadnarodowym tworem – kiedyś związkiem sowieckim, dziś europejskim. Inni zaś, odrobinę sprytniejsi, uważają, że skoro Polska już jest, to niech istnieje po to, po co są (w ich mniemaniu) wszystkie inne państwa – by wyzwolić człowieka! Wyzwolić go oczywiście od opresyjnych instytucji, takich jak rodzina, religia, tradycja, narodowość i tym podobne. Dla lewaków wszak wszystko ma przecież służyć fałszywemu wyzwoleniu.

 

Ale oni przynajmniej zadają sobie pytanie o sens istnienia Polski. A my, katolicy? Raczej nie. My pozwalamy czarować się wytrychami typu wartość sama w sobie. Ale czy o to właśnie chodzi? Czy Polska jest Polską i ma nią być, abyśmy rozmawiali po polsku? Abyśmy kultywowali jakieś polskie tradycje ludowe typu śmigus dyngus? Czy tylko tym trudnym językiem i jeszcze trudniejszą historią mamy się wyróżniać spośród innych państw?

 

Oczywiście, że nie! Polska istnieje z zupełnie innego powodu. Otóż z katolickiego punktu widzenia Polska, tak jak każde inne państwo (ale też każdy inny artefakt, mebel, jezioro czy książka) istnieje po to, by ułatwić nam dostąpienie łaski zbawienia. Wszystko na tym świecie powinniśmy bowiem wykorzystywać w tym jednym, najważniejszym dla każdego żywota celu – dla zbawienia.

 

Gdy stawiamy tę tezę, znów często słychać pomruk niezadowolenia. Najbardziej zagorzali kibice prawicowych polityków zarzucają nam mieszanie porządków – religijnego i politycznego (swoją drogą, ciekawe, czy zarzuciliby to samo Piotrowi Skardze, Andrzejowi Boboli, Jerzemu Popiełuszce albo Karolowi Wojtyle?). Ale przecież życie katolika ma zawsze ten sam cel, bez względu na to, czy zajmuje się on polityką, mieleniem mąki czy też szyciem butów. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? – pyta święty Mateusz (Mt 16, 26). Co więc, gdy obronimy niepodległość i nasz język oraz tradycję, ale pójdziemy do piekła?! Święty Paweł pisze: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem (2 Tm 4, 7). Apostoł ustrzegł wiary! Nie języka czy nie zwyczajów ani nawet niepodległości, ale wiary! I w tym właśnie mamy go naśladować.

 

Polska a „nacjonalizm ducha”

Kościół, który uczy prawdy o tym, co w życiu najważniejsze, jest instytucją powszechną. Oznacza to, że przynależność narodowa czy państwowa powinna mieć dla człowieka znaczenie dużo mniejsze niż świadomość przyjętego chrztu świętego. A jednak zastanówmy się, co – sto lat po ważnym dla nas roku 1918 – jest dla nas jako polskich katolików istotniejsze. Losy narodu czy losy Kościoła? Częstokroć wydaje się, niestety, że jednak losy Polaków – tylko dlatego, że się urodzili w tym samym kraju, a w ich żyłach płynie polska krew. Z tego to właśnie powodu większość mediów piała z zachwytu, gdy szefem Rady Europejskiej został… Donald Tusk. Próbowano nam odgórnie narzucić radość, z tej tylko przyczyny, że jednym z ważniejszych eurokratów został ktoś, kto mówi po polsku! Jakbyśmy mieli zapomnieć o wszystkim, co uczynił Polsce wcześniej.

 

Ten nasz swoisty „nacjonalizm ducha” nie daje się pogodzić z zasadą katolickości, czyli powszechności Kościoła. Czyż bowiem bardziej niż polski ateista nie powinien być nam bliższy, na przykład, pobożny argentyński katolik, modlący się w ten sam sposób co my, chociaż w innym języku? Czy polski homoaktywista ma być bliższy naszemu sercu niż filipiński kapłan Chrystusa, tylko dlatego, że urodził się w Krośnie, a nie na końcu świata? Choć to pytania w istocie retoryczne, dla wielu z pewnością retorycznymi nie są…

 

Ale spróbujmy przez chwilę zastanowić się, kogo byśmy woleli za brata? Albo bardziej konkretnie: czy wolelibyśmy, aby w Polsce rządził Węgier niemówiący ani słowa po polsku, za to doskonale znający katechizm i starający się przestrzegać Bożych przykazań, czy Polak z krwi i kości, o arcypolsko brzmiącym nazwisku Feliks Dzierżyński?

 

Albo jeszcze inaczej: czy wolelibyśmy, aby prymasem był Polak (chodzi o narodowość, nie nazwisko!), na przykład ktoś z trójki: ksiądz Sowa, ksiądz Boniecki, ksiądz Lemański czy na przykład – uwaga… Niemiec – Joseph Ratzinger? Albo syn Czarnego Lądu – Robert Sarah?

 

Odpowiedzi na te pytania powinny nas doprowadzić do kilku konkluzji – ważnych w stulecie odzyskania niepodległości – a mianowicie: nie wszystko co polskie jest dobre tylko dlatego, że jest polskie; nie każdy Polak jest dobry tylko dlatego, że jest Polakiem (a skoro tak, to Polska nie powinna być wyłącznie dla Polaków, a i nie wszystkim Polakom niepodległa Polska się należy).

 

Polska a rewolucja antychrześcijańska

Skoro Polska potrzebna jest dla zbawienia, to potrzebna jest nie tylko Polakom – bo przecież nie tylko my zostaliśmy powołani do naśladowania świętego Pawła w jego dobrych zawodach. Polska jest zatem potrzebna również innym – i wydaje się, że dzisiaj właśnie bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest polska niepodległość! Bo gdybyśmy tę niepodległość dziś oddali, to komu? Z jednej strony przecież, Polski innej niż dzisiejsza chcieliby ideolodzy ateistyczno‑islamistycznej Unii Europejskiej, z drugiej zaś strony, przedstawiciele postsowieckiego systemu ze Wschodu. Oddanie niepodległości któremuś z tych reżimów mogłoby doprowadzić do ostatecznego upadku sprawy nie tylko polskiej, ale i… chrześcijańskiej.

 

Aby przekonać się do tej tezy, należałoby prześledzić historię ostatnich pięciuset lat – historię rewolucji antychrześcijańskiej – i spróbować zobaczyć, jak Polacy reagowali na gwałtowne zmiany. Jest to zadanie na tysiącstronicową książkę, dlatego postarajmy się uczynić to w telegraficznym skrócie.

 

Oto pięćset lat temu pierwszy cios w cywilizację chrześcijańską wymierzył Marcin Luter. Swąd jego myśli rozlał się po wielu państwach Europy, dotarł też do Polski, ale przez naszych przodków został dość szybko odrzucony, aczkolwiek do dziś zatruwa dusze milionów ludzi na całym świecie.

Kolejny cios zadali rewolucjoniści francuscy – próbując pozbawić ludzkość hierarchii i porządku. Gdy jednak w Paryżu triumfy święcili mordercy, Polska już praktycznie nie istniała jako państwo – i choć myśl francuskich masonów przeniknęła do niejednej wpływowej polskiej duszy, nie staliśmy się narodem królobójców!

 

Kolejną odsłoną antychrześcijańskiego przewrotu była oczywiście rewolucja bolszewicka – w tym przypadku Polacy, en masse, wykazali się wielkim bohaterstwem w walce przeciwko czerwonej nawale.

 

Dziś Polacy stają się ofiarami kolejnej odsłony rewolucji – tym razem seksualnej. Ale i w tej sprawie, mimo iż naród nasz stacza się w zastraszającym tempie, bronimy się o wiele dłużej niż narody zachodniej Europy.

 

Polska a kryzys w Kościele

Jest w tej skróconej historii rewolucji jeszcze jeden wątek, którego jednakowoż nie sposób pominąć. Chodzi oczywiście o rewolucję w Kościele, z której wynika dzisiejszy wielki kryzys wiary. Gdy spojrzymy na społeczeństwa europejskie, wydać się może, że nie ma już czego ratować. Brak wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii drastycznie uszczuplił liczbę wiernych, co zaowocowało brakiem kapłanów, a w konsekwencji już wkrótce zwyczajnie zabraknie także kościołów, masowo dziś zamykanych, wyburzanych lub zmienianych w dyskoteki.

 

A w Polsce? Cóż, przez ostatnie dwa lata na polskich biskupów (po ich udziale w synodzie do spraw rodziny) spoglądano na świecie jak na „ostatnią nadzieję” Kościoła. Nasz polski Kościół wydał świętego Jana Pawła II. To polscy katolicy od kilku lat gromadzą się na publicznych Różańcach (Krucjata Młodych czy Krucjata Różańcowa za Ojczyznę), co ostatnio zaowocowało milionowym Różańcem do Granic. To polscy katolicy zorganizowali Wielką Pokutę na Jasnej Górze, a niedawno bronili częstochowskiego sanktuarium przed homoaktywistami. To w końcu w Polsce zorganizowano akcję Polonia Semper Fidelis – bezprecedensową manifestację poparcia dla katolickiego nauczania o małżeństwie.

 

Ktoś powie: ale przecież to tylko kilka spektakularnych akcji, cóż to znaczy? Może i same akcje znaczą niewiele, ale udało się je zorganizować dzięki zupełnie niespektakularnym dokonaniom polskich katolików, które katolicy z Zachodu postrzegają jako prawdziwe fenomeny: otóż co niedziela polskie Kościoły wciąż są pełne, wciąż stoimy w kolejkach do konfesjonałów. W dni, w które nie ma obowiązku uczestniczenia w nabożeństwach – jak Środa Popielcowa, Wielki Piątek czy Ofiarowanie Pańskie – do świątyń trudno się dostać z powodu tłumów. Meleksy z zagranicznymi turystami na początku listopada podjeżdżają głównie pod cmentarze – przybysze z innych krajów nie mogą się bowiem nadziwić, że Polacy nadal modlą się za zmarłych, a w dodatku chce im się iść na cmentarz ponurą jesienią i jeszcze płacić za znicze, kwiaty czy wypominki. Bez względu na to, kto rządzi mediami publicznymi – w każde Boże Narodzenie możemy włączyć sobie nowo nagrany koncert kolęd i pastorałek, a co niedziela transmisję Mszy Świętej. Kapłani uczestniczą w państwowych uroczystościach i uczą dzieci w państwowych szkołach. Skandal, faszyzm, zaściankowość! – krzyknie Europejczyk. A to Polska właśnie! – odkrzykniemy.

 

Polska, a ostatnia odsłona historii

Oczywiście wszyscy powinniśmy mieć świadomość, że taki model polskiego życia jest coraz skuteczniej zwalczany i powoli odchodzi do lamusa. Nie popadajmy w euforię – polscy katolicy są w tej wyliczance co najwyżej trójkowym uczniem w klasie, w której wszyscy pozostali zbierają same jedynki. Ale z jakiegoś powodu Pan ofiarował nam tę szansę. Wiedzą o tym główni zawiadowcy antychrześcijańskiej rewolucji i starają się namówić nas, byśmy tej szansy nie wykorzystali.

 

Bo oto niepodległa Polska jawi się im jako wielkie zagrożenie dla nowego (nie)porządku! Bo polski lud może pozostać katolicki, a więc niepodległy, czyli niepoddający się antychrześcijańskiej rewolucji. Pamiętają nam lata rozbiorów, gdy polskość scalała w trzech różnych państwach właśnie religia katolicka! Pamiętają rok 1920 – gdy polscy katolicy (ci niezdolni, by ruszyć w bój) trwali na procesjach z Najświętszym Sakramentem, co niewątpliwie przyczyniło się do Cudu nad Wisłą i obrony młodziutkiej niepodległości! W roku 1939 elity nie były już tak pobożne, co przyczyniło się do rozbicia Polaków przez ateistów ze Wschodu i pogan z Zachodu, a polska ziemia nasiąkła krwią męczenników niezdających sobie nawet sprawy, że walczą nie tylko za niepodległość, ale i za wiarę – bo ścierali się przecież z jej zagorzałymi wrogami. W PRL opór przeciwko czerwonym również ogniskował się wokół Kościoła. Czyż więc wrogowie chrześcijaństwa mogliby zechcieć pozostawić Polskę Polakom, dopóki są oni katolikami?

 

Zwróćmy uwagę kiedy – na przestrzeni ostatnich miesięcy – Polskę najmocniej atakowano. Czy w trakcie słynnej batalii o Trybunał Konstytucyjny? Nie, wtedy atakowało nas kilku wpływowych eurokratów, światowej opinii publicznej spór ten nie ekscytował. A więc kiedy? W czterech przypadkach: gdy jesienią 2016 roku polscy katolicy zażądali zmiany prawa dotyczącego aborcji – aby w Polsce zaczęto przestrzegać piątego przykazania; gdy wyszliśmy na ulice z Różańcem do Granic w roku 2017; gdy w tym samym roku dziesiątki tysięcy młodych Polaków zdecydowało się manifestować – w Święto Niepodległości – pod hasłem My chcemy Boga; i wreszcie na początku roku 2018, w czasie afery polsko‑żydowskiej, podczas której część polskich polityków – zapewne nie zdając sobie z tego sprawy – wcieliła się w rolę obrońców Prawdy (jako pojęcie dziś negowanej i atakowanej, a jednak będącej przecież jednym z imion, którymi przedstawiał się sam Zbawiciel).

Czy fakt, że wściekłe ataki spadają na Polskę właśnie wtedy, gdy staramy się pełnić wolę Bożą, nie potwierdza tezy, według której niepodległość naszego państwa może stać się wielką nadzieją Kościoła, a jednocześnie pozostaje solą w oku tych, którzy pragną unicestwienia Chrystusowej Owczarni?

 

Polska a iskra, która przygotuje świat

Każdy kraj może stać się elementem wspierającym nas w dobrych zawodach, w których występujemy. Opatrzność zechciała, by na początku XXI wieku to właśnie Polska wyróżniała się na mapie katolicyzmu. Matka Boża nakazała zaś, by to Polskę nazywać Jej królestwem. Krew męczenników – będąca wszak zasiewem chrześcijaństwa – lała się w ostatnim stuleciu na naszych ziemiach tak często, jak nigdzie indziej. A Chrystus najdłużej po Objawieniu powszechnym pojawiał się właśnie w Polsce – rozmawiając w objawieniu prywatnym ze świętą siostrą Faustyną.

 

To polskiej zakonnicy przekazał Syn Boży orędzie Bożego Miłosierdzia, znane dziś pod każdą szerokością geograficzną. I to właśnie jej wyznał: Polskę szczególnie umiłowałem. Dodając wszak jednocześnie: Jeżeli posłuszna pozostanie Mojej woli, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.

 

Losy tej obietnicy wciąż spoczywają w naszych rękach. Polska to my – polscy katolicy. W sto lat po odzyskaniu niepodległości przez naszych dziadów, czas uświadomić sobie odpowiedzialność naszych pokoleń. Jeśli pozostaniemy wierni woli Chrystusa, nasza Ojczyzna ma szansę na potęgę i świętość.

To byłaby prawdziwie błogosławiona niepodległość.

 

Ale co, jeśli nie pozostaniemy wierni? Czy zastanawialiśmy się kiedyś, jak wielka kara na nas spadnie? Zapewne po tysiąckroć gorsza niż utrata politycznej niepodległości. A zatem – czas wziąć na serio wezwanie do uczestnictwa w dobrych zawodach, które Polska i Polacy mogą umożliwić nie tylko tym, którzy mówią po polsku i szczycą się polskobrzmiącym nazwiskiem.

 

 

Krystian Kratiuk

 

 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W 64 NUMERZE MAGAZYNU „POLONIA CHRISTIANA”

 

 

 

  

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
12
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@Janusz z Kolonii Uważam, że jeżeli decyduję się być Polakiem to w pierwszej kolejności niosę pomoc ludziom z najbliższego otoczenia. Nie dlatego, że uważam ich za ważniejszych, tylko dlatego, że odcinkiem pracy staje się dla mnie Polska i naród polski. Nie oznacza to odrzucenia idei pomagania ludziom spoza tej grupy, ale pokazuje gdzie powinienem się skupić przede wszystkim. Podobnie ksiądz odpowiada w pierwszej kolejności za swoją parafię, dowódca za swój oddział a rodzice za swoje dzieci. "Z resztą, grzesznicy na ogół nie szukają pomocy. Tylko kiedy im idzie źle, wtedy nawet żądają pomocy od katolika, chrześcijan itd." - chyba myli Pan pomoc w kwestii zbawienia z pomocą w kwestiach materialnych i życiowych. Zresztą konkretny grzesznik może nie szukać pomocy, ale na pewno jej potrzebuje.
5 miesięcy temu / JaAF
 
Raczej bym zatytułował "Po co powinna istnieć Polska", bo na razie istnieje tylko Jej atrapa.
5 miesięcy temu / Rys
 
"każdy inny artefakt, mebel, jezioro czy książka". Artefaktem jest mebel i książka, ale nie "jezioro", które jest dziełem natury. A skoro Autor wspomniał Karola Wojtyłę, to słynny epigram "od unii ... do unii ..." został stworzony właśnie przez Świętego Jana Pawała II. Nawiasem mówiąc, skutkiem pierwszej unii - lubelskiej jesteśmy znienawidzeni od Zatoki Kurońskiej po Morze Czarne.
5 miesięcy temu / Rys
 
@Janusz z Kolonii: "Grzesznicy na ogół nie szukają pomocy.". Ja jestem grzesznikiem i szukam pomocy. Ty nie szukasz?
5 miesięcy temu / bvr
 
Bardzo dobry artykuł, a zwłaszcza główna teza, że Polska jest nam potrzebna do zbawienia naszych dusz. Nie usłyszymy tego w katolickim radiu, nie przeczytamy w katolickich tygodnikach, ba, nie słychać tego również z ambony. A warto byłoby powtarzać to nawet codziennie, bo z tej tezy można wyprowadzić wiele wątków. Tak, oczywiście, narody (państwa są ich formą organizacyjną), ich języki, kulturę, obyczaje Pan Bóg dał nam do zbawienia się.
5 miesięcy temu / TZ.
 
Nie wykluczają się miłość do Polski i Polaków, a miłość do sługi Chrystusowego w innej części świata. I myślę, że Polacy wierzący zawsze podchodzą w spotkaniu z wierzącymi z innych zakątków świata z niezwykłą życziwością, pomocą i miłością. Dlatego nie rozumię narracji JaAF-a, o wyciąganiu homosia Polaka z grzechu, jakoby to było więcej ważne, niż wyciąganie grzesznika niepolaka. Z resztą, grzesznicy na ogół nie szukają pomocy. Tylko kiedy im idzie źle, wtedy nawet żądają pomocy od katolika, chrześcijan itd.
5 miesięcy temu / Janusz z Kolonii
 
 

Z bólem musimy przyznać, że są powody, dla których musimy się wstydzić, za niektóre występki naszych współbraci – powiedział abp Marek Jędraszewski, który w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przewodniczył Mszy św. krzyżma. – Nieprawdą jest jednak, że taki jest Kościół – podkreślił metropolita krakowski.

 
 

Middlebury College (Vermont) postanowił odwołać wykład prof. Ryszarda Legutki dotyczący zagadnienia totalitaryzmu. Władze uczelni ugięły się pod żądaniami części studentów określających działalność profesora jako człowieka, który zbudował swoją karierę na „homofobicznym, ksenofobicznym, rasistowskim i mizoginistycznym dyskursie”.

 

Kardynał Gerhard Müller w ostatnim wywiadzie z portalem Life Site News omówił list Benedykta XVI opublikowany 10 kwietnia 2019 roku. Stwierdził, że jego esej wyraża większą mądrość niż wypowiedzi ekspertów z niemieckiego Episkopatu oraz uczestników rzymskiego szczytu o nadużyciach.

 

To przecież tylko kilka drzew na wzgórzu… W dodatku najpewniej nie tych drzew. Ale w bogatej przecież w skarby naszej wiary Jerozolimie, niemal nic nie robi bardziej piorunującego wrażenia.

 

Było to parę tygodni temu. Udałem się na Drogę Krzyżową ulicami mojego miasta. Docieramy do stacji dziesiątej. Pan Jezus z szat obnażony. Kłaniamy się Tobie… wstajemy. I wtedy zobaczyłem, gdzie jesteśmy: dziesięć metrów od szyldu… „centrum erotyki”. Trudno o dobitniejszy symbol naszych czasów.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.