DZIŚ JEST:   18   CZERWCA   2019 r.

Św. Elżbieta z Schönau
Św. Amand, biskup Bordeaux
 
 
 
 

Pierwszokomunijne „dziwactwa” liturgiczne. Dzieci tego nie potrzebują!

Pierwszokomunijne „dziwactwa” liturgiczne. Dzieci tego nie potrzebują!
Fot. Roman Lipczynski / FORUM

Skoro dziecko pragnie w pełni uczestniczyć w tajemnicy Eucharystii, nie można mu jej przedstawić ledwie połowicznie, ignorując treści fundamentalne. Tymczasem z podobną „narracją” można spotkać się coraz częściej, uczestnicząc w pierwszokomunijnych celebracjach Mszy Świętej, które aranżowane są na kształt Ostatniej Wieczerzy.

 

Tegoroczny „sezon pierwszokomunijny” otworzyła - tak przynajmniej sugerowały pojawiające się tu i ówdzie zapowiedzi prasowe - premiera kinowa filmu „Tam, gdzie mieszka Bóg”. W filmie, którego fabuła została osadzona w kontekście wydarzenia, jakim jest przygotowanie dzieci do przyjęcia sakramentu Komunii świętej, papież Franciszek zapytany: Jak i gdzie możemy poznać Jezusa?, odpowiada: Czytając Ewangelię, ucząc się katechizmu, rozmawiając z Jezusem.

 

Opowiedziana na ekranie historia dodaje do tego zestawu jeszcze jedno źródło doświadczenia Bożej obecności: przyjaźń i odwaga w podejmowaniu wyzwań. Katolickie dziecię mogłoby się zadziwić: Ale dlaczego papież nie powiedział, że Jezusa możemy poznać, spotykając Go na Mszy i w Komunii świętej? Cóż, może dlatego, że film ukazuje katechezę i Mszę świętą jako formy bezradnie puste wobec żywego dziecięcego pragnienia poznania Boga, który byłby żywy i prawdziwy, a nie tylko opowiedziany. To dopiero doświadczenie przyjaźni i miłości ludzkiej przygotowuje małych bohaterów do pełnego uczestnictwa we Mszy świętej, która w filmie, nota bene, przedstawiona jest jako uroczyste zgromadzenie wokół ołtarza bliskich sobie ludzi, którzy wraz z kapłanem wspominają Jezusa... Jest to prawda, delikatnie mówiąc, niezwykle powściągliwie wyrażona. Swoiste editio ad usum Delphini, uzasadnione przy założeniu, że delfin ma lat co najwyżej cztery, jednak nie wówczas, gdy ma ich dwa razy więcej. Skoro dziecko pragnie w pełni uczestniczyć w tajemnicy Eucharystii, nie można mu jej przedstawić ledwie połowicznie, ignorując treści fundamentalne. Tymczasem z podobną „narracją” można spotkać się coraz częściej, uczestnicząc w pierwszokomunijnych celebracjach Mszy świętej, które aranżowane są na kształt Ostatniej Wieczerzy. Służą temu nagromadzone specyficzne dekoracje ołtarza, zamiana czytań mszalnych z dnia na rzecz tych, które mówią o ustanowieniu Eucharystii. Dzieciom na różne sposoby sugeruje się w czasie Mszy rolę apostołów spożywających wieczerzę z Jezusem w wieczerniku, bywa, że na czas konsekracji chleba i wina zapraszane są za ołtarz. Duszpasterska gorliwość kapłanów sięga niekiedy aż do granic realnych przestępstw liturgicznych, kiedy to np. główny celebrans zamienia ornat na strój „historycznego” Jezusa i wita zgromadzonych wiernych na „pamiątce Ostatniej Wieczerzy” (sic!), sadzając dzieci za symbolicznie nakrytym stołem, ustawionym przed stopniami ołtarza. Pierwsze pełne uczestnictwo w liturgii Mszy świętej często zdominowane zostaje przez nadmierne zaangażowanie dzieci w celebrację: modlitwę wiernych odczytuje nie jedno dziecko, ale połowa klasy, podobnie czytania i psalm śpiewany przez kilkoro dzieci, dary ofiarne do ołtarza przynosi niemal szkolna wycieczka...

 

Wszystko to ostatecznie służy temu, by dzieci raczej poczuły się świetnie zorganizowanymi gospodarzami liturgii niż tymi, którzy stoją nieśmiało zdumieni łaską, jakiej dostępują. Tymczasem Msza święta to nie jest wieczerza dla braci, którą trzeba sprawnie zorganizować. Przypominają się tu słowa Pana Jezusa: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10,41-2). Modlitewne skupienie i kontemplacja, które, jak podkreślają ojcowie soborowi w Konstytucji o liturgii świętej Sacrosantum Concilium, są istotą aktywnego uczestnictwa we Mszy świętej, to wielkie wyzwanie dla dziewięciolatka, tymczasem atmosfera „uczty z Panem Jezusem i przyjaciółmi”, ciągły ruch między ławkami a ołtarzem, stres związany z „wystąpieniem na ołtarzu” w wewnętrznej modlitwie nie pomagają. Owszem, zajmują dzieci na czas długiej celebracji, ale czy o to chodzi, żeby je CZYMŚ zająć? Czy nie lepiej byłoby odsłonić przed nimi przejmującą rzeczywistość Eucharystii, owszem, ustanowionej przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, ale po to, by uobecniać do końca czasów Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie? Zamiast wątpliwie się ekscytować, że siedzimy za stołem i spożywamy ledwie „na pamiątkę”, nie lepiej podkreślić przed dziećmi tę poruszającą prawdę, że najlepiej uczestniczymy we Mszy św., gdy podążamy za modlitwami kapłana z takimi samymi uczuciami, jakie by nas przenikały, gdybyśmy się znajdowali u stóp krzyża? Czy w każdej parafii można uczciwie powtórzyć za św. Janem Pawłem II: „Nawet jeżeli logika uczty budzi rodzinny klimat, Kościół nigdy nie uległ pokusie zbanalizowania tej zażyłości ze swym Oblubieńcem i nie zapomniał, że On jest także jego Panem, a uczta pozostaje zawsze ucztą ofiarną, naznaczoną krwią przelaną na Golgocie” (Ecclesia de Eucharistia 48)?

 

Katecheza, która wyłania się zza coraz bardziej śmiałych form pierwszokomunijnych celebracji eucharystycznych, zdaje się być przesiąknięta lekkim duchem braterskiej miłości, jakby Ciało Chrystusa było, proszę wybaczyć, fajeczką pokoju. Można to ująć w zdawkowe: Pan Jezus, który jest Chlebem, kocha nas i karmi, żebyśmy i my kochali innych ludzi, tak jak On. I na koniec, żeby pomóc dzieciom doświadczyć tej prawdy wszystkim zmysłami, otrzymują one np. błogosławione przy ołtarzu chlebki miłości / pokoju, którymi mogą podzielić się z bliskimi po Mszy, zwłaszcza z tymi, którzy nie mogli przyjąć wraz z nimi Komunii św. (!). O ileż lepiej byłoby posłać te dzieci do ich bliskich jako małych apostołów nawrócenia, a nie jako wątpliwych pocieszycieli. Żaden „chlebek” nie sprawi ani  nie wyrazi tego, że posileni Ciałem i Krwią Syna i napełnieni Duchem Świętym stajemy się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie (por. Missale Romanum), za to ryzyko zbanalizowania świętej rzeczywistości jest ogromne. Po pierwsze, serwujemy dzieciom rozmycie istotnych granic przez utożsamienie Chrystusa, który jest chlebem żywym, z pachnącą i chrupiącą bułeczką. Tymczasem Jezus mówi wyraźnie: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51). Już św. Cyryl Jerozolimski wzywał, by nie przywiązywać wagi do zmysłowej postaci chleba i wina, ponieważ „Pan sam powiedział, że są Jego Ciałem i Jego Krwią: potwierdza to wiara, chociaż zmysły sugerują ci coś innego”. Po drugie, w Ofierze Mszy św. nie chodzi jedynie o „zwykłe darowanie się Chrystusa jako pokarm duchowy dla wiernych, bowiem dar Jego miłości i Jego posłuszeństwa aż do ostatniego tchnienia jest przede wszystkim darem dla Jego Ojca”, jak pisze św. Jan Paweł II. „Msza św. uobecnia ofiarę Krzyża (...) nie może być zatem pojmowana jako coś oddzielnego, niezwiązanego z krzyżem lub też odnoszącego się jedynie pośrednio do ofiary na Kalwarii” (Ecclesia de Eucharistia 12-13). Uczestnicząc we Mszy św., nie ucztujemy z Jezusem, ale składamy Go w ofierze Bogu, a z wraz z Nim samych siebie. Ktoś powie, że to zbyt przerażająca wizja dla dziecka... Gdyby to była tylko teoria, owszem, można by się zgodzić, ale doświadczenie wiary podpowiada, że gdy Pan daje pragnienia, to daje również siły, by przyjąć to, czego pragniemy. Chrystus mówi, że Eucharystia jest jedynym źródłem naszej pełnej radości. Można z niej zrobić spotkanie doraźnie pokrzepiające dla wszystkich, ale jej rzeczywistym i najwspanialszym celem jest przemieniać nas tu na ziemi, byśmy mogli znaleźć się w niebie - przez naśladowanie oddania się Syna Ojcu aż do śmierci, do całkowitego wyniszczenia i ofiary, bez względu na własne doczesne ludzkie szczęście. Ciało i Krew Chrystusa są pokarmem, byśmy nie osłabli w tej heroicznej drodze, by to, co po ludzku niemożliwe, stało się dla nas osiągalne. Jeśli nie będziemy odważnie i ufnie głosili tej pełnej i trudnej prawdy o Eucharystii, wychowamy nasze dzieci na duchowe karły, niezdolne do żarliwej i rozumnej obrony wiary.

 

Gdy św. Tarsycjusz (poł. III w.) ginął pod ciosami tych, którzy chcieli odebrać mu konsekrowany Chleb, jaki w tajemnicy niósł uwięzionym chrześcijanom, odwagę czerpał nie tylko z miłości do Chrystusa, ale i z troski o życie swych prześladowców. Nie chciał, by postępując niegodnie z Ciałem Pańskim, ściągnęli na siebie śmierć wieczną.

 

Sprowadzając tajemnicę zanurzenia w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa do przyjacielskiego spotkania wokół ołtarza, gdzie miłość miałaby polegać na tym, że przymykamy oko na grzech i ignorujemy wszystko, co nas dzieli, by utrzymać miły klimat, w którym każdy czuje się akceptowany, wychowujemy pokolenie podobne do tego, któremu dziś przyglądamy się z troską, smutkiem, może wręcz przerażeniem, w niemieckim czy belgijskim Kościele, który jakże chętnie podzieliłby się z każdym sakramentalnymi znakami Obecności Bożej, lekceważąc jednocześnie Prawdę, jaka pod tymi znakami się kryje. A wszystko to w imię rzekomej miłości bliźniego. Jakże daleko odeszliśmy od korzeni.

 

Kinga Wenklar

 

 

 


DATA: 2018-05-31 06:58
AUTOR: KINGA WENKLAR
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
20
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Polecam bardzo książkę pt. "Gdzie jest Twoja Msza, kapłanie ?" (tłum. Tomasz Maszczyk, Wydawnictwo "Te Deum", Warszawa 2005) - zebrano tam wywiady przeprowadzone w okresie: maj 2002 r. - wrzesień 2003 r., z kilkunastoma księżmi. Co ciekawe, żaden z tych ostatnich, nie był tzw. "lefebrystą" (mylna nazwa, stosowana tendencyjnie do określenia księży z Bractwa Św. Piusa X, które będąc częścią Kościoła Rzymskokatolickiego, sprzeciwia się błędom Soboru Watykańskiego II i posoborowej "Nowej Mszy", wprowadzonej w 1970 r.). Za to wszyscy oni wypowiadali się krytycznie odnośnie "Nowej Mszy", a część z nich, również odnośnie posoborowego kształcenia w posoborowych Seminariach Duchownych.
ponad 1 rok temu / post-VaticanumII
 
Jak ja się cieszę, że u nas wciąż przyjmuje się Komunię na kolanach. Ostatnio prymicjant w kazaniu zacytował słowa Benedykta XVI o tym, że podstawą wiary jest postawa klęcząca. Święta prawda! Każdy, kto może, powinien klękać (chyba że zdrowie nie pozwala). Prymicjant powiedział też wyraźnie, że kucanie w kościele to początek kultu diabolicznego. Księża! Mówcie takie rzeczy wprost! Bójcie się Boga a nie ludzi!
ponad 1 rok temu / me
 
Matka Polka - to mnie zaskoczyłaś. W moim mieście dzieci przyjmują I Komunię świętą na klęcząco i mają specjalnie przygotowany, biały klęcznik. Podczas białego tygodnia dzieci w ten sam godny sposób przyjmowały Komunię świętą. Ale na tym prawdopodobnie skończyło się przyjmowanie Komunii świętej przez dzieci na kolanach, ponieważ w kościele jest praktykowane procesyjne podchodzenie do Komunii i przyjmowanie jej na stojąco.
ponad 1 rok temu / tradycja
 
Tak, Msza Święta to już nie jest bezkrwawa Ofiara Pana Jezusa, lecz pamiątka Ostatniej Wieczerzy. To symbol a nie rzeczywistość Przeistoczenia. To czysty kalwinizm cichaczem wprowadzany do liturgii katolickiej. Pani Redaktor dobrze to opisała. Wyrazy szacunku.
ponad 1 rok temu / zenobiusz
 
Trafny artykuł! Dzieci mają wrodzone poczucie sacrum. Pełna czci postawa i podejście do Mszy św. rodziców i katechetów pozwala dzieciom zrozumieć wagę tego co urzeczewistnia się w czasie liturgii. Musimy dawać przykład. Czas pierwszej Komunii dziecka to wspaniała i niewykorzystane okazja do ewangelizacji rodziców. Czas zużyty na próby tzw. scenariusza zużyjmy na pogłębienie naszej wiary i próbę nawrócenia! To jest potrzebne każdemu...
ponad 1 rok temu / Katechetka
 
Moja córka poszła teraz w wieku 6 lat do wczesnej Komunii świętej. Było kameralnie, ale może nie sakralnie... Obecnie wszystkim dzieciom przystępującym każe się na stojąco przyjmować Ciało Chrystusa. Strasznie mnie to boli... Córka jednak woli posłuszeństwo i szacunek Chrystusowi, klęka, czym drobina wprawia w niemałe zakłopotanie księży... Ona się tym nie przejmuje, ja mam nadzieję przestanę. Ma we mnie wzór tej postawy... boleję, że tylko we mnie... choć była taka szczęśliwa przyjmując Chrystusa w Mszy Wszechczasów gdzie wszyscy klękają. Promieniała wtedy...
ponad 1 rok temu / matkaPolka
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "60623"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.