DZIŚ JEST:   22   PAŹDZIERNIKA   2020 r.

Św. Salome
Św. Jana Pawła II
 
 
 
 

Pierwsza fala, druga fala, trzecia fala?

Pierwsza fala, druga fala, trzecia fala?
fot. pixabay

Mroczne widmo koronawirusowej pandemii uparcie nie chce oddalić się od Europy. Gdzie by nie spojrzeć, słyszymy dramatyczne doniesienia o wzbierającej drugiej fali. O nowych obostrzeniach – ba, nawet o ponownych lockdownach całych rejonów lub państw. Wszędzie. Ale niezupełnie. Złowrogi covid-19 obraził się na Szwecję.

 

Powroty pandemii rozmaite

Doniesienia z różnych stron świata faktycznie są godne odnotowania. W najbardziej ekstremalnym przypadku, cały Izrael kilka dni temu rozpoczął nowy lockdown, który ma trwać dwa tygodnie – ale kto wie? Druga fala to przecież sprawa rozwojowa. Również w Wielkiej Brytanii słyszymy o poważnych nowych obostrzeniach – wesela ograniczone do 15 osób, pogrzeby do 30. Puby i restauracje mogą obsługiwać klientów tylko przy stołach, i muszą się zamknąć o 22.00, a pracownicy biurowi mają wrócić do domu. Będzie więcej policji na ulicach. Pomimo że brytyjska policja już i tak w dramatyczny sposób zniesławiła się w czasie pierwszych lockdownów, zachowując się nieraz równie agresywnie i samowolnie jak jakaś komunistyczna milicja obywatelska, najwyraźniej uznano, iż ten poziom „obsługi” nie wystarczy – i rząd zastrzegł sobie również możliwość posiłkowania się wojskiem.

 

Równie ekstremalne rzeczy dzieją się w Australii, a dokładniej w stanie Victoria, gdzie zaledwie parę tygodni temu policja wparowała rano do prywatnego domu, aby aresztować – w piżamie – matkę dwójki małych dzieci za myślozbrodnię poparcia na Facebooku antylockdownowych protestów. Nawet w odległej, maleńkiej Nowej Zelandii, która zwalczyła pandemię zamykając się na świat, był ostatnio kilkutygodniowy nawrót. Oczywiście, te raporty można mnożyć – ile państw, tyle różnych sytuacji. Z braku miejsca, pozwolę sobie już tylko zaznaczyć, że jeśli nie wspominam o Stanach Zjednoczonych, jest tak tylko dlatego, iż tam obostrzenia stały się elementem ostrej przedwyborczej gry politycznej; w amerykańskim dyskursie pandemicznym, nikt już chyba nawet nie udaje, że o sytuacji decyduje nie ostrość pandemii w danym miejscu, tylko partyjna afiliacja lokalnego rządu stanowego.

 

Wróćmy więc do siebie. U nas, w Polsce, słyszymy o kolejnych szkołach zamykanych z powodu zarażeń. Słyszmy o dziennych rekordach zarażeń – oto po raz pierwszy przekroczyliśmy tysiąc nowych przypadków dziennie. Przybywa również zgonów – znowu na porządku dziennym bywają dni z dwudziestoma przypadkami śmierci. Słynna „krzywa” zarażeń, którą próbowano swego czasu „wypłaszczyć” różnymi obostrzeniami, w gruncie rzeczy nigdy nie była aż tak płaska, a obecnie wydaje się znowu kierować ostro w górę.

 

No, ale czy to wszystko ma znaczenie? Krytycy tej jakże wątpliwej pandemii zwrócą przytomnie uwagę na ogromne wątpliwości wokół docierających do nas danych. Oczywiście, informacje o tym, że w tym czy innym miejscu bezpodstawnie wpisuje się koronawirusa w aktach zgonu pozostają na poziomie anegdoty – cóż poradzić, przecież nikt się do fałszu nie przyzna. Ale tych anegdot jest wystarczająco dużo, aby wątpić w prawdziwość ilości zgonów. Jeśli zaś chodzi o ilość zarażeń, tu znowu przypominamy sobie o przypadkach „bezobjawowych” i przytomnie zadajemy pytanie, czym faktycznie jest choroba bezobjawowa – i czy przypadkiem nie oznacza po prostu bycia zdrowym? A jeśli nie – jeśli faktycznie można przejść przez koronawirusa bezobjawowo lub prawie bezobjawowo, czy to nie znaczy, że większość ludzi nawet nie wie, iż przeszła chorobę? W takim wariancie (popieranym przez część brytyjskich badaczy), statystyki o wysokiej śmiertelności koronawirusa opierałyby się na absurdalnie wręcz fałszywych danych. Byłoby to prawie dosłownie tak, jak gdyby śmiertelność grypy mierzyć na podstawie przypadków hospitalizacji tej choroby, ewentualnie doliczając diagnozy lekarzy pierwszego kontaktu – ignorując zaś ogromną większość przypadków grypy, z którymi nikt do lekarza nigdy nie poszedł.

 

Można siać różne wątpliwości. Ale nie o to chodzi. Nasz rząd i inne rządy państwowe być może reagują w sposób psychotyczny, przypominający człowieka, który obcina sobie ramię z obawy przed skaleczeniem palca – ale to, na co reagują, przecież realnie istnieje, nawet jeśli jest znacznie mniej groźne niż twierdzą. Obecnie zbierane dane nie są bardziej wątpliwe niż w kwietniu czy w marcu, toteż trzeba uczciwie stwierdzić: tak, mamy drugą falę.

 

Szwecja bez nawrotu

Przejdźmy więc do rzeczy. My mamy drugą falę. Dlaczego Szwecja jej nie ma? Cynicy mogą wskazać na rządowe fałszerstwa, które sprawiłyby bądź to, że u nas pandemię się „pompuje”, bądź też, że w Szwecji pandemię się „wygasza” fałszywymi statystykami. Mocno wątpliwy scenariusz. Oczywiście, o takie fałszerstwa można podejrzewać totalitarne Chiny, gdzie od miesięcy nie odnotowano ani jednego nowego przypadku. Można argumentować, że jeśli Chiny fałszują dane, to inni też mogą. Ale to nie prawda – jeśli czegokolwiek możemy być pewni w kwestiach politycznych, to to, że żaden ustrój demokratyczny nie jest wystarczająco kompetentny, aby tego typu spisek przeprowadzić. Co więcej: o ile jeszcze można wierzyć w możliwość iż wspólne interesy lekarzy i polityków mogłyby przyczynić się do „pompowania” statystyk w Polsce, o tyle w Szwecji establishment medyczny od początku protestował przeciwko łagodnej polityce rządu – więc zaniżanie danych nie byłoby w interesach tamtejszych lekarzy.

 

No właśnie: bo rząd w Szwecji nigdy nie wprowadził żadnego lockdownu. Nigdy nie narzucono maseczek. Nie zamknięto szkół i uczelni. Szwecja od początku postawiła na inną politykę niż reszta Europy, uznając, iż jaka by ta pandemia nie była, środki do jej zwalczania muszą nadawać się do utrzymania na dłuższy czas – co właściwie sprowadziło się do wydawania łagodnych zaleceń. Szwedzi ostrzegali resztę Europy przed konsekwencjami nadmiernego rygoru. Ostrzegali, zwłaszcza że może dochodzić do nawrotów pandemii, i w konsekwencji – wcale nie wiadomo kto dłużej wytrzyma, społeczeństwo czy pandemia. Odpowiedzią na szwedzki wyjątek od ogólnoeuropejskiego szaleństwa był wówczas ostry atak mediów. Dosłownie z nadzieją pisano i mówiono o tym, że co prawda Szwecji na razie się udało, ale już, już lada dzień nastąpi wielki wybuch, a przysłowiowe – tudzież całkiem dosłowne – trupy zalegną na ulicach.

 

A jednak Szwecja trwała przy swoim – i katastrofa nie nastąpiła. Szczyt zgonów nastąpił jeszcze w maju, a szczyt zachorowań w lipcu. I choć od tego czasu nadal zdarzają się kolejne zarażenia – czasami kilkadziesiąt, czasami paręset – to jednak średnia ilość zgonów w ostatnich tygodniach oscyluje gdzieś pomiędzy jednym a dwoma dziennie. Absolutnie nic nie wskazuje na to, że w nadchodzących tygodniach miałby nastąpić jakiś nagły zwrot w tej sytuacji. Linie wykresów są nieubłagane – jak nie było drugiej fali, tak uparcie dalej jej nie ma.

 

Czekając na trzecią falę

Swego czasu, Szwedzi ostrzegali nie tylko przed społecznymi konsekwencjami lockdownu. Odpowiedzialny za szwecką strategię profesor Johan Giesecke zadawał z niepokojem pytanie – a co będzie, gdy poluzujecie obostrzenia i nastąpi efekt wahadła, bo społeczeństwo zacznie ignorować wszelkie pozostające jeszcze w mocy zalecenia? To właśnie nadmierne obostrzenia stanowiły według niego jeden z kluczowych warunków prowadzących do drugiej fali.

 

Te ostrzeżenia padły jeszcze w kwietniu. Patrząc wstecz z krańca września, chyba nikt nie może mieć już wątpliwości co do słuszności szwedzkiej metody i szwedzkich ostrzeżeń. Ale przecież – jeśli wierzyć codziennym donosom medialnym, sprawa pandemii bynajmniej nie jest zamknięta. Jesteśmy obecnie w środku drugiej fali (ciekawe czy już u szczytu, czy jeszcze nie?). W ostatnich tygodniach, rząd szczęśliwie był zbyt zajęty wewnętrznymi scysjami, aby jakoś aktywnie działać w kwestii pandemii – ale przecież nadal co rusz słyszymy przestrogi tego czy innego ministra, że jak Polacy nie będą grzeczni, zwłaszcza w kwestii maseczek (…nota bene, praktycznie nieobecnych w Szwecji) to trzeba będzie znowu zamknąć cały kraj.

 

Powiedzmy więc już teraz: kolejne obostrzenia, poza dramatycznymi szkodami dla gospodarki – czy ktoś dziś jeszcze ma wątpliwości, że lockdown gospodarki i służby zdrowia wywołał większe szkody niż sama pandemia? – przyniosą przede wszystkim gwarancję kolejnych fal zarażeń.

 

Swego czasu, podczas innej medialnej „pandemii”, sławetnej świńskiej grypy, Polskę przed bezgraniczną głupotą zakupu nikomu niepotrzebnej szczepionki uratował zwykły brak pieniędzy. Dziś pozostaje mieć nadzieję, że ogromna dziura w budżecie skłoni miłościwie nam panującym do refleksji – i że bez jakichkolwiek deklaracji, cichaczem Polska przestawi się na zdroworozsądkowe szwedzkie podejście. Gorzej, jeśli, dla zachowania twarzy, po to tylko aby nie przyznawać się przed wyborcami do popełnienia największego błędu politycznego obecnego stulecia, rząd uzależni powrót do normalności od kolejnej, nikomu niepotrzebnej szczepionki…

 

Jakub Majewski


DATA: 2020-10-01 14:15
AUTOR: JAKUB MAJEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
47
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@Mikron @Michał -1- Celem wyizolowania wirusa jest potwierdzenie że naprawdę istnieje i zbadanie patogeniczności. Celem nie jest opisanie kolejnego wątpliwego genomu, co jest praktyką komercyjną i niepewną. Jak dotąd nie udało się rzeczywiście wyizolować wirusów "wymyślanych" przez WHO, np. SARS-Cov, SARS-Cov-2, itd. Wyizolowanie jest konieczne aby spełnić tzw. postulaty Kocha, a więc przeprowadzić rzeczowe metodyczne badania naukowe w celu ustalenia stanu rzeczywistego, tj. czy można mówić o specyficznym wirusie, czy zaraża w powtarzalny doświadczalnie sposób, itd. Obecnie w uczciwej nauce można mówić jedynie o hipotetycznym wirusie. -2- Laboratoryjne doświadczenia RT-PCR nie są narzędziem diagnostycznym, lecz badawczym. Oznacza to, że rezultat wzmocnienia DNA musi być odpowiednio interpretowany dla celów badawczych. Jako taki nie może być wskaźnikiem zakażenia. Na testach RT-PCR producenci piszą wprost, że nie służą do diagnostyki zakażeń wirusem.
12 dni temu / Murem
 
Do kolegi Gość rozmawiam sobie tu z kolegą Michałem, który reprezentuje tu zaskakująco -na tle pozostałych głosów- trzeźwe podejście, rozumiem że Tobie się to nie podoba, rozumiem też, że chciałbyś widzieć na tym forum jedynie korona-sceptyków. Ale to nie jest forum zamknięte. Taki pech. Musisz nauczyć sie z tym żyć.
16 dni temu / Mikron
 
Poczytaj sobie @Mikron i przestań bełkotać. swprskropkaorgukośnikfacts-about-covid-19 Tylko nie zapomnij poklikać i wnikliwie przestudiować wszystkie źródła.
16 dni temu / Gość
 
Michał - spojrzałes na Nextstrain i widzisz, na jakim poziomie instytuty prowadzą badania tego wirusa i jak wygląda szczegółowość identyfikacji jego mutacji. Jednoczesnie czytamy wiele opinii typu: "wirusa nikt jeszcze nie wyodrębnił" "testy nie wiadomo co badaja" itp. I niestety poglądy takie znajdują swój poklask na tym forum. W ogóle wydaje sie, że pewne srodowiska polityczne są bardziej przychylne tego typu oszołomskim plotkom. Potrafisz wytłumaczyc ten fenomen?
16 dni temu / mikron
 
Michał - przykra to, ale chyba oczywista prawda: naukę uprawiają też i czasem ludzie nieuczciwi. Publikują nierzetelne dane, sugerując, że są rzetelne. Naciągają, interpretują jak im wygodniej, albo tak, aby ich ambicje zostały zaspokojone. To są zwykli ludzie na ziemi, a nie aniołowie w raju. Ważne jest jednak to,że najczęściej -jak wierzę - te przekłamania, manipulacje czy wierutne oszustwa wychodzą na światło dzienne. Przykład z Lancetem właśnie to pokazuje: goście zostali na nieprawdzie przyłapani i zmuszeni do sprostowania. Widzisz taki mechanizm w przypadku stron, blogów czy nawet portali, które głoszą swoje antycovidowe rewelacje? Gdzie ich wiarygodność? Jaka jest odpowiedzialność za słowo pana Jakuba Majewskiego, autora tego artykułu, który beztrosko pisze: >>Patrząc wstecz z krańca września, chyba nikt nie może mieć już wątpliwości co do słuszności szwedzkiej metody i szwedzkich ostrzeżeń
17 dni temu / Mikron
 
Co za bełkot w komentarzach poniżej. Wiadome jest i było że wirusy mutują, dlatego grypa jest zwana sezonową. Ten cały kowid-wibowid jest rodzajem wirusa grypy, był covid-19 teraz jest już pewnie covid-119, a za rok będzie covid 1119. I dlatego szczepionki przeciwko wirusom to jest był i będzie zysk dla koncernów które to produkują. Produkują za centy, sprzedają za dolary. I dlatego jest tak gejts - takiego biznesu nie mógł przepuścić. A ludzie się szczepią - niech się szczepią, żeby ktoś zarabiał ktoś inny musi płacyć frycowe. Dużo gorszy od kowida-wibowida jest wirus przerażenia jaki ludziom się dostał do mózgów. Widać to po fałszywie spokojnych komentarzach poniżej. Ludzie o niczym innym nie myślą tylko o tym ile było "wykrytych przypadków". Albo jakie są teraz strefy - żółte, czerwone a może tęczowe. Czeski film trwa, jacyś nieznani łeksperci doradzają politykierom, nie kwapią się żeby stanąć w świetle jupiterów i obronić swoje tezy. Wszyscy za to zapłacą.
18 dni temu / Gość
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.