DZIŚ JEST:   17   STYCZNIA   2020 r.

Św. Antoniego, opata
Św. Sulpicjusza II
 
 
 
 

Pełzająca interwencja na Krymie

Pełzająca interwencja na Krymie
By Виталий Кузьмин ( http://vitalykuzmin.net/ ) (http://vitalykuzmin.net/?q=node/415) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Znany polski dziennikarz nadający swoje programy zza Oceanu Mariusz Max Kolonko uznał trafnie w styczniu prezydenta Rosji Władimira Putina za polityka roku 2013. Można się z tym zgadzać lub nie ale jest to ocena w pełni trafna, bo stoją za nią konkretne sukcesy Rosji na arenie międzynarodowej. Obecny konflikt wewnętrzny na Ukrainie, którą Rosja uważa za własną strefę wpływów, stwarza Władimirowi Putinowi szansę na uzyskanie tego tytułu także i w tym roku.

 

Wydaje się, że gdyby sprawa ta zależała tylko od polityków zachodnich, to sprawa tytułu polityka roku MaxTV byłaby już z góry rozstrzygnięta. Oczywiste jest, że ani Stany Zjednoczone ani Unia Europejska, poza ekspozycją wyszukanych figur retorycznych, nie wiele zrobią w sprawie Ukrainy. Są jednak jeszcze Ukraińcy, którzy w kontekście umowy stowarzyszeniowej na własnej skórze odczuli cynizm zachodnich polityków, i tylko oni mogą pokrzyżować plany Putina, dotyczące nie tylko uzyskania tytułu polityka roku MaxTV.

 

Niejednoznaczna sytuacja


W kontekście tzw. sprawy ukraińskiej mamy formalnie do czynienia z trzema podmiotami – są to sami Ukraińcy, Rosja i tzw. społeczność międzynarodowa. Jednak ten ostatni podmiot jak na razie ogranicza swoje zaangażowanie do słownych deklaracji, apeli i operetkowych gróźb pod adresem rosyjskiego prezydenta w rodzaju bojkotu zaplanowanego na lato szczytu grupy G 8 w Soczi. Maskowana napuszoną retoryką bezsilność owej „społeczności międzynarodowej” musi wywoływać wyjątkowe rozbawienie na Kremlu. W istocie jednak Zachód nie jest bezsilny wobec Rosji.

 

Trudno jest ocenić na ile w sytuacji powstałej dwuwładzy na Ukrainie stanowisko dotychczasowego prezydenta Wiktora Janukowycza, iż nie uznaje on odwołania go z funkcji głowy państwa, jest uzasadnione. Jak by nie patrzeć, mieliśmy na Ukrainie do czynienia ze swego rodzaju przewrotem i obaleniem legalnie wybranej głowy państwa. To jest niepodważalny fakt.

 

Niepodważalnym faktem jest także, że doszło w Kijowie do rozlewu krwi. Powszechnie obwinia się o to ekipę Janukowycza, jednak w sytuacji, gdy docierał do nas jednostronny przekaz medialny w odniesieniu do wydarzeń na Ukrainie, nie sposób jest rzetelnie ocenić, kto i w jakim stopniu ponosi winę za rozlew krwi na kijowskim Majdanie. Sytuacja wcale nie jest taka jednoznaczna jak kreują to media. Strzelał nie tylko Berkut, obie strony miały broń, o czym świadczy chociażby stosunkowo wysoka liczba ofiar wśród policjantów.

 

Dlaczego Europa niczego nie zrobi


Jak by jednak nie było, w niczym nie upoważnia to Rosji do wtrącania się w sprawy Ukrainy. Gdy więc ta organizuje manewry przy granicą z Ukrainą oraz dokonuje dyslokacji swoich wojsk na Krymie, standardową odpowiedzią Zachodu powinny być natychmiastowe manewry NATO np. na Morzu Czarnym. Są to standardowe działania w sytuacji, gdy dochodzi do eskalacji napięć w jakimś regionie. Z pewnością takie manewry ostudziłyby działania Kremla w odniesieniu do Ukrainy. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Brak zdecydowanej reakcji Zachodu jest wodą na młyn dla Rosjan, którzy robią swoje – dzielą i rządzą.

 

Piętą achillesową Rosji jest także jej uzależnienie od wpływów z eksportu surowców energetycznych. Można być pewnym, że na poskromienie Kremla wystarczyłoby, aby cała Unia Europejska solidarnie ogłosiła bojkot rosyjskiego gazu i ropy naftowej. Europa bez trudu poradziłaby sobie bez rosyjskiego gazu sprowadzając surowiec rurociągami z Morza Północnego, Afryki Północnej czy tez tankowcami z Ameryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Taka decyzja wywołałaby przerażenie na Kremlu. Oczywiście tak się nie stanie ze względu na twarde stanowiska Berlina w tej sprawie. Przecież nie jest tajemnicą, że Niemcy są największym handlarzem rosyjskimi surowcami energetycznymi w Europie.

 

Wchodzą, ale inaczej


Mając carte blanche od kanclerz Angeli Merkel, Władimir Putin bynajmniej nie próżnuje. Zastanawiamy się więc w tych dniach wszyscy czy dojdzie do zbrojnej interwencji Rosji na Ukrainie, czy też w jakiś sposób da się jej uniknąć? Odpowiedź jest prosta - na pewno nie dojdzie w takim znaczeniu jak znane nam z historii interwencje zbrojne na Węgrzech w 1956 r. lub w Czechosłowacji w 1968 r. Wojska rosyjskie nie wkroczą na Ukrainę w analogiczny sposób, jak to zrobili Amerykanie w Iraku czy w Afganistanie. One już tam są. Są tam oficjalnie na Krymie na mocy porozumień podpisanych pomiędzy Ukrainą a Rosją, ale są też tam bardzo nieoficjalnie – z wydzielonych jednostek swojej armii Rosja po prostu tworzy armię krymską, dalsze działania uzależniając od rozwoju sytuacji.

 

Interwencja zbrojna Rosji na Ukrainie dokonuje się więc w zakresie na jaki pozwala potencjał gospodarczy i militarny Rosji oraz sytuacja na Ukrainie i na arenie międzynarodowej. Rosja za wszelką cenę będzie unikać konfrontacji zbrojnej z Ukrainą, bo jest na taką wojnę ekonomicznie nieprzygotowana. Dlatego ingerencja Rosji w kryzys na Ukrainie ma charakter pełzający, chociaż jednocześnie są to działania niezwykle konsekwentne. Jej skuteczność będzie funkcją siły i determinacji samych Ukraińców. Mając w gruncie rzeczy słabe karty Putin po prostu blefuje i trzeba przyznać robi to doskonale. Bez wątpienia możemy powiedzieć, że to, z czym mamy obecnie do czynienia to pierwsza wojna Ukrainy o niepodległość.

 

Stara sprawdzona taktyka


Sytuacja jest niezwykle poważna, bo od tego jak rozwinie się inwazja Rosji na Krymie zależy los wschodnich regionów Ukrainy. Krym najprawdopodobniej jest wstępem do dalszych działań. Rosja uruchomiła na Ukrainie stary, wypróbowany wcześniej w Mołdawii i Gruzji, mechanizm polegający na wyodrębnieniu z tych krajów nowych podmiotów quasi państwowych (Republika Naddniestrzańska, Południowa Osetia i Abchazja), udających że są suwerenne, chociaż faktycznie zależnych od Rosji, jednakowoż bez międzynarodowego uznania. Jest więc wielce prawdopodobne, że jesteśmy świadkami wyodrębniania się nowego quasi państwowego tworu na terytorium Ukrainy, który w minimalistycznym wariancie będzie ograniczać się do Krymu, zaś w szerszym wariancie będzie składać się z Krymu oraz regionów Donieckiego i Ługańskiego a może czegoś jeszcze.

 

Faktu tego w niczym nie zmieniają tryumfalne doniesienia mediów o „przełomowej” rozmowie telefonicznej kanclerz Angeli Merkel z Władimirem Putinem, w której ten ostatni zgodził się na jej propozycję powołania międzynarodowej grupy kontaktowej pod kierownictwem OBWE w celu podjęcia rosyjsko-ukraińskiego dialogu politycznego. No cóż, nie ma w tym nic przełomowego - Putin już swoje zrobił i teraz może sobie debatować do upadłego, a secesjoniści z Krymu będą się spokojnie pod rosyjskim parasolem umacniać. A jest to szczelny parasol, zważywszy na fakt, że w sobotę wyższa izba rosyjskiego parlamentu Rada Federacji wydała zgodę na użycie rosyjskich sił zbrojnych na terytorium Ukrainy w celu „normalizacji sytuacji społeczno-politycznej” w tym kraju. Rozmowa niemieckiej kanclerz z rosyjskim prezydentem jest de facto przyklepaniem zdobyczy Putina i akceptacją nowego status quo na Ukrainie. To jeszcze bardziej pokazuje żałosną impotencję Zachodu wobec Rosji. Wydaje się więc, że już w chwili obecnej Władimir Putin zasłużył na tytuł polityka roku 2014.

 

Lekcja dla Polski


Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza pozwoliliśmy sobie wmówić, że ustalone w Europie granice są niezmienne a integralność terytorialna niezagrożona. Od dwudziestu pięciu lat, jesteśmy okłamywani, że Polska jest bezpieczna, co daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa, że w „zjednoczonej Europie” nic nam nie zagraża, że tak jak dzisiaj tak i za 10, 20 czy 50 lat Polska w niezmienionym kształcie będzie tu gdzie jest, podobnie jak Niemcy, Rosja i pozostałe państwa. Sytuacja na Ukrainie pokazuje, że nic bardziej mylnego, że jedyne na co możemy liczyć to tylko na siebie. W razie konfliktu z Rosją, nasi „sojusznicy” pozostawią nas samym sobie, tak jak osamotniona jest dzisiaj Ukraina.

 

 

Krzysztof Warecki


DATA: 2014-03-10 10:24
AUTOR: KRZYSZTOF WARECKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Pilecki pokazał nam poziom Patriotyzmu. BOŻE, CHROŃ POLSKĘ.
ponad 5 lat temu / marekb54
 
gabinet tuska już przegrał z Putinem, Sikorski się skompromitiował kompletnie, Partnerstwo Wschodnie i jego udział w negocjacjach Ukraińskich. Teraz ucieka od kontynuacji i wciaga Sejm RP to tej gry wojennej, która skończy się dla nas zmiażdżeniem "planu" tuskowego o wzroście PKB. Kasa z UE do Polski nie przyjdzie w takiej ilości jak sobie liczył tusk. My wyszliśmy na czoło koalicji antyputinowskiej i zbierzemy tego wkrótce owoce.
ponad 5 lat temu / andrzej
 
Przeczytałem właśnie, że "Władze w Ankarze kilkukrotnie w ostatnich dniach podkreślały, że status Krymu nie może być określany bez ich udziału." Rozumiem, że tego nie należy wcale traktować, jako wtrącanie się w sprawy wewnętrzne Ukrainy...
ponad 5 lat temu / Alter
 
Putina chce się raczej sprowokować do wojny a la Gruzja. Stąd retoryka w mainstreamie o "wojnie, choć nie padł ani jeden strzał". Ale Putin, wyraźnie działa po swojemu i trzyma na razie nerwy na wodzy. Chce realizacji porozumienia zawartego 21 lutego, którego sam nie podpisał.
ponad 5 lat temu / Alter
 
Teraz kolej na Skandynawię Szwecja i Norwegia pod wpływem gender i lewactwa nie będą się wcale bronić a z Polską nie wiadomo. Brevik udowodnił że oni nie mają instynktu samoobrony. Skandynawia to mniejsze ryzyko a jednocześnie trzymanie w szachu całej Europy, dostęp do Atlantyku, i wypad na W Brytanie gdzie ma potężną 5 kolumnę.
ponad 5 lat temu / kosa
 
Bardzo wywazony, madry artykul, stawiam wiec wielki plus.
ponad 5 lat temu / Mg
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.