DZIŚ JEST:   27   CZERWCA   2019 r.

NMP Nieustającej Pomocy
Św. Cyryla Aleksandryjskiego, Doktora Kościoła
 
 
 
 

O faszyzmie i „antyfaszyzmie”

O faszyzmie i „antyfaszyzmie”

Dziewięćdziesiąta rocznica Marszu na Rzym czterech kolumn faszystowskich ­squadristi, zakończonego bez jednego wystrzału kapitulacją i abdykacją demoliberalnego (nie)rządu, skłania do refleksji nad fenomenem faszyzmu. Z pewnością ­pojawi się wiele mądrych i niemądrych komentarzy na ten temat, warto wszelako naprzód zwrócić uwagę na niemniej interesujący, a co ważniejsze – wciąż wszechobecny (choć po faszyzmie od prawie siedemdziesięciu lat nie ma już śladu) fenomen prawdziwej „religii publicznej” naszych czasów, jaką jest „antyfaszyzm”.


Swą zawrotną karierę „antyfaszyzm” zawdzięcza w pierwszym rzędzie potędze aparatu państwowego i propagandowego Związku Sowieckiego oraz jego przedłużenia w postaci „narodowych” sekcji Kominternu. O sile oddziaływania decydowała przy tym niezwykła elastyczność w posługiwaniu się tym hasłem, które w zależności od bieżących potrzeb i interesów państwa sowieckiego mogło błyskawicznie zmieniać treść i rozszerzać bądź zawężać zakres swoich desygnacji. Trzeba jednak zaznaczyć, że na samym początku bolszewicy sami byli nieco zdezorientowani co do natury nowego i nieoczekiwanego (nie tylko dla nich) zjawiska, jakim był faszyzm, i wcale nie od razu zajęli wobec niego jednoznacznie negatywne stanowisko. Na każdym wszakże etapie dokonywane przez komunistów interpretacje faszyzmu były splotem kilku czynników: kurczowego trzymania się litery „talmudu” marksistowsko‑leninowskiego, nakazującego postrzegać wszystko przez pryzmat układu sił klasowych i „bazy” ekonomicznej; irytacji spowodowanej stanięciem przez faszystów w poprzek drogi ogólnoeuropejskiej rewolucji bolszewickiej; wreszcie pragnienia ukrycia i zatarcia wszelkich podobieństw strukturalnych i ideologicznych rewolucyjno‑masowego ruchu faszystowskiego do bolszewickiego.

 

Ewolucja stanowiska

Referent na IV Kongresie Kominternu, obradującego tuż po Marszu na Rzym w dniach 5 XI – 5 XII 1922 roku, Grigorij Zinowiew (właśc. Hirsz Apfelbaum) określił faszyzm mianem zjawiska reakcyjnego i kontrrewolucyjnego, wyrażając jednakowoż pogląd, iż w ostatecznym rachunku wyjdzie ono na dobre klasie robotniczej, jako że obalając (co przewidywał) zarówno monarchię, jak i demokrację burżuazyjną, stworzy sytuację rewolucyjną. Polemizował z nim Karol Radek (właśc. Sobelsohn), zdaniem którego zwycięstwo faszystów było największą porażką proletariatu od czasu rewolucji październikowej, sam zaś ruch faszystowski określił jako drobnomieszczański socjalizm małego człowieka.


Oficjalne stanowisko Kominternu wyrażał referat Klary Zetkin na konferencji Komitetu Wykonawczego z 12–13 czerwca 1923 roku, gdzie faszyzm oceniono jako szczególnie niebezpiecznego i groźnego wroga proletariatu, przyznając wszelako, iż nosicielem faszyzmu nie jest nieliczna kasta, lecz szerokie warstwy społeczeństwa, wielkie masy, obejmujące również część samego proletariatu, oraz że zawiera on elementy rewolucyjne, tyle tylko, iż zostały one zwyciężone i spętane przez elementy reakcyjne.


W przeciwieństwie do powyższej rezolucji, podkreślającej, że faszyzm, choć stał się niebezpieczną siłą kontrrewolucyjną w służbie burżuazji, to jednak do pewnego stopnia ­wykorzystywał żądania i programy proletariatu, późniejsza o rok rezolucja V Kongresu Międzynarodówki Komunistycznej stwierdzała już pryncypialnie, iż faszyzm jest narzędziem w ręku burżuazji dla zwalczania proletariatu, a VII Plenum Komitetu Wykonawczego z 1926 roku sformułowało również pojęcie socjalfaszyzmu, uznając, że w dobie zaostrzania się walki klas każde państwo burżuazyjne musi przybrać formę faszystowską.


Przedsmak najbardziej „dojrzałej” retoryki interpretacyjnej epoki stalinowskiej dał – już w samym tytule: Faszyzm jako dyktatura rozpadającego się kapitalizmu (1934) – brytyjski bolszewik Rajani Palme Dutt, piętnujący szukanie wyjaśnienia zjawiska faszyzmu w jakichkolwiek innych kategoriach poza obnażeniem jego podstawy klasowej, i odkrywający, iż był on od samego początku karmiony, żywiony, utrzymywany i subsydiowany przez wielką burżuazję, wielkich właścicieli ziemskich, finansistów i przemysłowców.

Przypieczętował tę interpretację – ustalając jednocześnie „kanoniczną” w komunizmie definicję faszyzmu – słynny referat Georgija Dymitrowa na VII Kongresie Kominternu (25 VII – 20 VIII 1935), gdzie faszyzm został określony jako jawna terrorystyczna dyktatura najbardziej reakcyjnych, najbardziej szowinistycznych i najbardziej imperialistycznych elementów kapitału finansowego. W spectrum zaś samych faszyzmów, najbardziej reakcyjną ich odmianą mianowany został niemiecki narodowy socjalizm, zidentyfikowany jako średniowieczne barbarzyństwoszturmowa kolumna międzynarodowej kontrrewolucji. Przy okazji, wymienioną z nazwisk triadę najbardziej wściekłych faszystów stanowili: Mussolini, Hitler i… Piłsudski.

 

Wczorajsi antyfaszyści – faszystami jutra

W okresie zmiany taktyki walki komunizmu z cywilizacją chrześcijańską na budowę „Frontu Ludowego” oraz współtworzenia w latach 1941–1945 tzw. koalicji antyfaszystowskiej, a następnie od czasu tzw. destalinizacji, oficjalna wykładnia faszyzmu i jej terminologia podlegały znamiennym fluktuacjom. Nowa, „jednolitofrontowa” strategia miała ułatwić eksport rewolucji i podbój Europy, przeto ilość faszystów musiała radykalnie się zmniejszyć, skoro do grona antyfaszystów awansowano i zaproszono nie tylko socjaldemokratów, ale również mieszczańskich demokratów i humanistów, a nawet postępowych katolików. Brzemiennym w skutki następstwem takiego zawężenia było jednak trwałe skojarzenie faszyzmu (ochoczo podjęte przez demoliberałów) z tradycyjną, kontrrewolucyjną prawicą.


Ze szczególnym powodzeniem ów propagandowy eksperyment wypróbowano na największym poligonie antyfaszyzmu, jakim w latach trzydziestych XX wieku stała się Hiszpania, skutkiem czego mit faszysty Franco został przyjęty w nie mniejszym stopniu przez liberalne demokracje Zachodu, niż przez komunistyczną i niekomunistyczną lewicę. Nowa formuła „antyfaszyzmu” uległa jeszcze rozszerzeniu po agresji Hitlera na ZSSR, kiedy zachodnie demokracje zostały zaszczycone uznaniem ich za pełnoprawnych „antyfaszystów”.

Po zwycięstwie nad III Rzeszą i nastaniu „zimnej wojny” wahadło „antyfaszyzmu” wychyliło się ponownie w przeciwną stronę, by osiągnąć stan porównywalny z jego najwcześniejszym zakresem. „Faszystami” stali się automatycznie żołnierze formacji niepodległościowych w krajach podbijanych przez Armię Czerwoną oraz funkcjonariusze wszystkich szczebli suwerennych przed wojną państw (w PRL skazywani na podstawie dekretu o faszyzacji kraju), a nadto między innymi: niedawni alianci (Truman, Churchill, de Gaulle), papież Pius XII, chadeccy promotorzy zjednoczenia Europy (De Gasperi, Schuman, Adenauer), katoliccy poeci: Paul Claudel i T. S. Eliot, a w momentach drobnych nieporozumień nawet prosowieccy egzystencjaliści (jak Sartre czy Merleau‑Ponty). Również socjalfaszyzm powrócił w nieco zmienionej formule, obejmującej teraz wykazujących przejawy niesubordynacji lokalnych kacyków komunistycznych (faszystowska klika Tito). Odkąd jednak – czyli od tzw. destalinizacji i chruszczowowskiej „odwilży” – propagandowe natężenie antyfaszyzmu zaczęło słabnąć, okazało się, że zupełnie nowy wigor „antyfaszyzm” odzyskał w środowiskach lewicy niekomunistycznej oraz demoliberalnych.

 

Antyfaszyzm demoliberałów

Podstawową cechą owego „antyfaszyzmu” nowego typu jest przesunięcie w interpretacji akcentu z ekonomicznej „bazy” na ideologiczną „nadbudowę”, wszelako obficie korzystając z takich „ustaleń” poczynionych przez „klasyków”, jak reakcyjny czy skrajnie prawicowy charakter faszyzmu. To właśnie owa rozmyta w ogólnym sosie postępowości interpretacja faszyzmu (utożsamionego nadto z niemieckim narodowym socjalizmem jako jego kwintesencją, oraz zdefiniowanego przez skrajny nacjonalizm, rasizm i antysemityzm) jako skrajnej prawicy, stała się standardem wbijanym codziennie do milionów głów przez massmedia, system publicznej edukacji i inne ośrodki indoktrynacyjne.


Dlatego jeśli nawet komunizm (chętniej zresztą eufemistycznie zawężany do stalinizmu) bywa czasami, i to nader ostrożnie, porównywany do faszyzmu i/lub nazizmu, to i tak okazuje się być mniejszym złem, nie tylko dlatego, że usprawiedliwia go po części „szlachetność idei”, ale również dlatego, że komunizm, przynajmniej ze swojej istoty, nie jest nacjonalistyczny.

 

 

 

Powyższy tekst jest fragmentem artykułu prof. Jacka Bartyzela. Całość zostala opublikowana w 29 nr. dwumiesięcznika "Polonia Christiana". Magazyn będzie dostępny w kioskach, dobrych salonach prasowych oraz na stronach ksiegarnia.piotrskarga.pl i epch.poloniachristiana.pl od WTORKU, 13 LISTOPADA 2012 r.


DATA: 2012-11-14 08:21
AUTOR: JACEK BARTYZEL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"Nowy faszyzm nie będzie głupi i nie powie jestem faszyzmem, on powie jestem antyfaszyzmem!" - Ignazio Silone
ponad 6 lat temu / Tiberias
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(4) "7402"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.