DZIŚ JEST:   19   LISTOPADA   2019 r.

Św. Mechtyldy z Helfty
Bł. Salomei, księżnej
 
 
 
 

Nowe oblicze ekumenizmu

Nowe oblicze ekumenizmu
fot. CORINNA KERN/dpa/FORUM

Nie przebrzmiały jeszcze echa papieskiej wizyty w Lund, a już mamy kolejny krok w kierunku ekumenizmu i wzajemnego ubogacenia się. Na czym ma polegać nowy, subtelniejszy rodzaj ekumenicznej wrażliwości? Jak zawsze w tego typu przypadkach w awangardzie są nasi zachodni sąsiedzi, którzy słowem i czynem odpowiadają: zgodnie i ekumenicznie, my, chrześcijanie ponad podziałami, wypieramy się wspólnie znaku krzyża, by tak ubogaceni, tym lepiej wyjść naprzeciw duchowej wrażliwości naszych braci muzułmanów.

 

Aberracja? Humbug? Niestety rzeczywistość. Podczas odbytej w połowie października wspólnej, ekumenicznej pielgrzymki do Ziemi Świętej (w ramach wspólnych, katolickich – ewangelickich obchodów rocznicy protestanckiej reformacji) przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kardynał Reinhard Marx oraz prezydent konferencji Kościołów Ewangelickich w Niemczech (EKD) Heinrich Bedford – Strohm odwiedzili Wzgórze Świątynne w Jerozolimie, na którym stoją dzisiaj dwa wielkie meczety: Al –Aksa (Na Skale) i meczet Omara. Nietrudno było zauważyć na zdjęciach dokumentujących wizytę, że obydwaj reprezentanci największych wspólnot chrześcijańskich w Niemczech nie mają na piersiach swoich krzyży.

 

Sposób tłumaczenia tej decyzji o zdjęciu znaku Męki Chrystusowej w mieście, w którym Ona dokonała się jest dowodem jak bardzo do przodu poszedł dialog ekumeniczny nad Renem. Tabory wiary dawno zostały w tyle, a obydwa Kościoły komunikiem zbliżają się do przepaści. Zarówno strona ewangelicka jak i katolicka zgodnie bowiem wyjaśniały, że chodziło o to, by „nie ranić uczuć religijnych muzułmanów”. W odpowiedzi na falę krytyki, która przetoczyła się w prasie niemieckiej rzecznik konferencji episkopatu Niemiec Matthias Kopp 4 listopada deklarował: „Goście z Niemiec dali wyraźnie do zrozumienia: uważamy się tutaj za gości. Nasza wizyta odbywa się bez jakichkolwiek postulatów, które by mogły być obciążeniem dla i tak trudnej i napiętej sytuacji [w Jerozolimie]. Ekumeniczna delegacja wysłała w ten sposób jasny sygnał do stron konfliktu w Jerozolimie i na Bliskim Wschodzie: pokój jest możliwy do osiągnięcia tylko dzięki szacunkowi, mądrości, roztropności i pokorze”. Zdjęcie krzyża było więc „gestem powściągliwości” (eine Geste der Zurückhaltung).

 

Tego typu wyjaśnienia w niczym nie odbiegają od tłumaczenia zaprezentowanego przez stronę ewangelicką. 28 października Heinrich Bedford – Strohm tłumaczył dziennikarzom na konferencji prasowej, że zdjęcie krzyża z piersi „traktuje za normalny przypadek”, ponieważ „w tej szczególnej sytuacji panującej w Jerozolimie, byłoby czymś niewłaściwym niespełnienie życzeń naszych muzułmańskich gospodarzy”.

 

Sprawa więc wygląda mniej więcej tak: chrześcijanie – i to dość ważni – z Niemiec przybywają do Jerozolimy, do miasta, gdzie na krzyżu umarł Zbawiciel, odwiedzają miejsce, gdzie jest stuprocentowo pewne, że On tam bywał (Wzgórze Świątynne) i w geście powściągliwości, by nie drażnić tych, którzy nie wierzą w Chrystusa, w zbawczą moc Jego Męki zdejmują Jej znak. Bo są inne priorytety. Teraz w nowej wrażliwości ekumenicznej, koniecznie wiodącej do wzajemnego ubogacania się, nie chodzi o głoszenie/świadczenie Prawdy. Priorytetem jest pokój i stabilizacja. Z powodu tak ustalonych priorytetów obydwa Kościoły programowo i wspólnie wyrzekają się misji ewangelizacyjnej wśród imigrantów (w większości nie wierzących w Chrystusa) przybywających do Niemiec, a całkiem niedawno ich ważni reprezentanci zdjęli krzyż.

 

Bo to ma być chrześcijaństwo bez krzyża. Skandaliczny (w dosłownym tego słowa rozumieniu) gest kardynała (księcia Kościoła!) Marxa i jego ewangelickiego partnera w ekumenicznym dialogu wpisuje się w obserwowaną przynajmniej od czasów synodu biskupów ds. rodziny ofensywy „radosnego chrześcijaństwa”. Wstrzemięźliwość małżonków żyjących w ponownych, cywilnych związkach? W żadnym wypadku. Przecież co rusz kardynał Marx, Kasper i inni promotorzy „zmiany paradygmatu Kościoła” wyjaśniali i wyjaśniają, że sensem Ewangelii jest radość, a nie „znęcanie się nad człowiekiem”. O krzyżu wspominają zaś  tylko „konserwatywni rygoryści”, na równi jednostronni jak „niepoprawni progresiści” (cyt. za kardynałem Kasperem). W dawnych wiekach cywilizacji christianitas (była taka) pokolenia chrześcijan chlubiły się, że zdążając ze zbrojnymi pielgrzymkami do Jerozolimy „brały krzyż”. Dzisiaj dzięki pogłębionemu dialogowi ekumenicznemu wiodącemu do wzajemnego ubogacenia się wiemy, że w Jerozolimie krzyż należy zdjąć. Bo są ważniejsze sprawy.

 

Co ciekawe, incydent w Jerozolimie wywołał w Niemczech równie ekumeniczną krytykę. Do konferencji episkopatu Niemiec napłynęło sporo mailów od wierzących w Chrystusa (a nie przede wszystkim w pokój i stabilizację) katolików. Oburzyły się również tabloidy. Największy z nich „Bild” zamieścił – w duchu ekumenicznej wrażliwości – krytyczny komentarz żydowskiego historyka Michaela Wolffsohna, który odnosząc się do zachowania kardynała Marxa i prezydenta EKD napisał: „widocznie pod pojęciem tolerancji rozumieją oni coś zbliżonego do poddania się”.

 

Dożyliśmy przedziwnych czasów, gdy żydowski autor wyrzuca chrześcijanom (w tym kardynałowi Świętego Kościoła rzymskiego) „wyparcie się po prostu chrześcijańskiego symbolu” i zachowanie „bardziej papieskie od papieża”, przypominając w tym kontekście, że w 2006 roku Benedykt XVI odwiedzając Błękitny Meczet w Stambule krzyża nie zdjął.

 

Z kolei Miriam Hollstein na łamach „Bil dam Sonntag” (6 listopada) w komentarzu pod tytułem „Nie odkładajcie krzyża!” zauważa, że „czymś jeszcze bardziej niezrozumiałym jest fakt, że obydwaj reprezentanci Kościołów niemieckich zdjęli swoje krzyże podczas wizyty na Wzgórzu Świątynnym – na prośbę swoich muzułmańskich gospodarzy. Jako znak szacunku. Dla mnie jest to fałszywy znak. W Jerozolimie Jezus przyjął na siebie krzyż. Jego naśladowcy w tym samym miejscu krzyż odłożyli”.

 

Odezwał się również „Der Spiegel”, którego trudno przecież podejrzewać o „religijny fundamentalizm” i „konserwatywny rygoryzm”. A tymczasem w najnowszym wydaniu tego lewicowego tygodnika jego redaktor (Jan Fleischhauer) w komentarzu „Chrześcijaństwo oraz islam – poddanie”, nieprzypadkowo w swoim tytule nawiązującym do głośnej książki M. Houllebecqa, pisze: „Czym jak nie wyparciem się wiary należy nazwać sytuację, gdy dwaj ważni reprezentanci chrześcijaństwa podczas pielgrzymki, mając na względzie wrażliwość muzułmanów, zdejmują swoje krzyże? W historii chrześcijaństwa wielu ludzi umarło za to, że odrzucili właśnie takie postępowanie. Można to nazwać czymś nierozsądnym lub uporem, ale w kościołach są oni dzisiaj czczeni jako święci i męczennicy. Tak to już jest z wiarą: wiernym imponuje stałość, a nie kapitulacja przed obcymi potęgami”. Na koniec J. Fleischhauer przypomina, że inkryminowany gest „przypada w czasie, gdy dla chrześcijan w wielu krajach wyznawanie wiary nie było wcześniej tak niebezpieczne, jak teraz”.

 

No cóż. Znając modus operandi ekumenicznego przemysłu należy się niebawem spodziewać wspólnej deklaracji katolicko-ewangelicko-muzułmańskiej na temat krzyża w świecie współczesnym, w świetle potrzeb współczesnego człowieka.

 

Tylko, że On mówi: „Kto chce iść za mną….” i ostrzega: „Kto się wyprze Syna Człowieczego….”.

 

 

Grzegorz Kucharczyk

 

 

 


DATA: 2016-11-17 07:32
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Zachodnia Europa i Kościół katolicki są już stracone. Po ludku patrząc nie ma w nich żadnych możliwości odrodzenia. By móc próbować ratować, trzeba by wymienić biskupów i sprowadzić misjonarzy spoza eu oraz kandydatów na księży wysyłać do seminariów poza eu.
ponad 3 lata temu / as
 
na zdjęciu biskup ma krzyż na piersi
ponad 3 lata temu / andrzej
 
ad ratio - bp Lepa. Czy chodziło Panu/Pani "ratio" o ks arcybiskupa Jana Pawła Lengę ?
ponad 3 lata temu / jac
 
W latach sześćdziesiątych ub.stulecia podczas sumy modlono się w intencji Papieża,na przykład slowami:Panie Boże ,nie poddawaj Ojca Świętego namowom nieprzyjaciół Kościoła Świętego...Ale dziś mamy zamęt "równościowy", wszystkich wyznań i wierzeń, pod ekumenistycznym hasłem "kochajmy sie", a Papież bez w/wspomnianej zbiorowej modlitwy,nie "pbrazajacych uczuć" innowiecow,niech broni się sam. przed luteranizmem, mahometanizmem,czy innym "izmem"?.
ponad 3 lata temu / stan
 
A czemu tu się dziwić??? Jest takie mądre powiedzenie: jaki pan, taki kram. Czy nie przypominacie sobie "ekumenicznego" video z Franciszkiem? Tam różne religie zostały zrównane, a zamiast KRZYŻA, znaku zbawienia i symbolu chrześcijaństwa, pojawiło się niemowlę, oczywiście pewnie, żeby nie gorszyć żydów i nie był "głupstwem dla pogan", jak mówi św. Paweł. Na tym samym video, Franciszek schował swój krzyż. Zresztą nawet ten krzyż jest zniekształcony, bo zamiast rozpiętego na nim Chrystusa jest tam pasterz. Ryba psuje się od głowy, jak przypomniał ostatnio bp. Lepa w wywiadzie.
ponad 3 lata temu / ratio
 
Każdy katolik musi pamiętać, że Nasz Pan i Król zbawia nas przez swój Krzyż. Duchowni teżczęsto sami tego doświadczają. Dlatego módlmy się za nas i naszych braci.
ponad 3 lata temu / Grzesznik
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.