DZIŚ JEST:   14   LIPCA   2020 r.

Św. Kamila de Lellis
Bł. Hroznaty, męczennika
 
 
 
 

Niszczenie języka i niszczenie rzeczywistości [OPINIA]

Niszczenie języka i niszczenie rzeczywistości [OPINIA]
fot. pixabay

Język posiada zdumiewającą moc kształtowania rzeczywistości, często w niedostrzegalny sposób. Doskonale zdają sobie z tego sprawę przedstawiciele lewicy. Stąd też bierze się ich dążenie do przekształcania znaczenia słów, a następnie świata.

 

W normalnych warunkach język kształtuje się w sposób samorzutny, bez odgórnego planisty.   Niekiedy jednak pojawiają się jego samozwańczy włodarze celowo nim manipulujący – kształtujący go odgórnie. W ten sposób niepostrzeżenie i bez wywoływania oporu wpływa się na kulturę, mentalność, a pośrednio także na decyzje polityczne.

 

Jak zauważa Benjamin R. Dierker na łamach thefederalist.com, dążenia lewicy do zmiany znaczenia słów stanowią „świadomy wysiłek służący przekształceniu społeczeństwa. Schematy działania obejmują zmianę znaczenia słów dla osobistego zysku, używania przysłówków czy przymiotników w celu zmiany znaczenia słowa, zmianę technicznych słów na kolokwialne oraz tworzenie nowych słów”. Chodzi o przejście od obiektywnych definicji konkretnych terminów do tych opartych na sytuacji.   Wśród słów o zmienionym znaczeniu warto wspomnieć choćby o terminie „liberał”. W Stanach Zjednoczonych oznacza ono lewicowca popierającego wysokie podatki, regulacje czy przymus wykonywania usług wbrew sumieniu – zauważa Dierker. Jednak z uwagi na pozytywne konotacje terminu „liberal”, lewica zaczęła określać tym terminem swoich ideowych ziomków. I tak się przyjęło. 

 

Rozwadnianie znaczenia słów

Kolejna taktyka lewicy polega na zmiękczaniu, poszerzaniu znaczenia słów posiadających wszak precyzyjne znaczenia. Na przykład terrorystą lewica lubi nazywać takich czy owakich męskich szowinistów. Do tego dochodzą eufemizmy. Z kolei prawnicze określenie „nielegalny obcy” (ang. illegal alien) zwolennicy politycznej poprawności zastąpili terminem „nieudokumentowany imigrant”. Wszystko po to, by wzbudzić do nich sympatię.

 

Zmiana znaczenia słów jest szczególnie widoczna w kwestii aborcji. Jej zwolennicy mówią tu o „zabiegu”, „przerwaniu ciąży” i „prawie do wyboru”. Neutralnych „homoseksualistów” zastąpili „geje” czy też „osoby LGBT”. To ostatnie określenie budzi szczególny opór. Po pierwsze bowiem termin „LGBT” to językowo-ideologiczny potworek; szczególnie śmieszno-straszny, jeśli zastępujemy go terminami „LGBTQ+” i tak dalej. Po drugie zaś określenie „osoba LGBT” sugeruje nierozerwalny jakoby związek osoby z jej tożsamością seksualną, co wyklucza możliwość zmiany tejże.

 

Gender i LGBT – językowe potworki

Z określeniem „osoby LGBT” trafnie rozprawił się na „Facebooku” profesor Jacek Bartyzel. Podkreślił on, że posługiwanie się nim stanowi „pierwszy krok ku kapitulacji przed bezczelnymi żądaniami kontrkulturowych aktywistów. A należy tak czynić dlatego, że ten zwrot jest pustym dźwiękiem bez realnego desygnatu. Po prostu nie ma takich osób; osoba nie może być definiowana przez jakiekolwiek skłonności seksualne. Osoba to byt psychofizyczny, którego od świata rzeczy odróżnia posiadanie rozumnej duszy. Są więc tylko osoby ludzkie (w odróżnieniu z kolei od Osób Boskich), z których jakiś ułamek przejawia dewiacyjne zachowania w sferze seksualnej, lecz ta smutna przypadłość ani nie tworzy z nich jakiejś odrębnej kategorii osób, ani ze zbioru osób ludzkich nie wyklucza”.

 

W językowych absurdach przodują także zwolennicy ideologii gender. Szkoda jednak czasu, by omawiać wszystkie genderowskie potworki językowe, takie jak choćby nowe zaimki osobowe, używanie określenia „he or she” et cetera. Warto zaś skupić się na językowych uzusach, przyzwyczajeniach w negatywnym świetle stawiających religię. Używanie określeń nawiązujących do religii w negatywnym kontekście upowszechniło się w środowiskach lewicowych i liberalnych. Dziś przejęła to prawica. Używanie tych słów w negatywnym kontekście (przy omawianiu zjawisk niezwiązanych z religią) sprzyja choćby podświadomemu przekonaniu, jakoby zjawiska te stanowiły coś zdrożnego. Chodzi tu przede wszystkim o terminy takie jak „inkwizycja” czy „dogmatyzm”.

 

Dogmatyzm i Inkwizycja

Starożytny grecki termin dógma oznacza ni mniej, ni więcej, tylko zdanie czy pogląd. Już Sekstus Empiryk mianem dogmatów określał tezy, których autorzy głosili ich obiektywną prawdę. W podobnym neutralnym znaczeniu o dogmatyzmie mówili nowożytny twórca eseju M.E. Montaigne czy Blaise Pascal. Ojcem posługiwania się terminem „dogmatyzm” jako synonimem braku krytycyzmu stał się Immanuel Kant. W jego przekonaniu oznacza on poznanie pozbawione refleksji nad sposobem funkcjonowania rozumu i mechanizmami tworzenia wiedzy. Jak ponadto zauważają autorzy encyklopedii PWN, w potocznym rozumieniu dogmatyzm oznacza przyjmowanie danych poglądów czy twierdzeń jako prawd ostatecznych.      

 

Według Catholic Encyclopedia, w Piśmie Świętym spotykamy się z określeniem „dogmat” w znaczeniu dekretu czy edyktu (rozporządzenie Cezara Augusta Dz 17,7). Tym terminem określano także rozporządzenia Soboru Jerozolimskiego (Dz 16,4). W  pierwszych stuleciach chrześcijaństwa królowało rozumienie dogmatu jako doktryn i przykazań etycznych ustanowionych bezpośrednio przez Boga lub przez apostołów czy późniejsze władze kościelne. Następnie zaś terminem tym określono prawdę wiary i moralności.

 

Dogmat w tym ostatnim (i nie tylko) rozumieniu nie cieszy się dobrą prasą u liberałów i lewicy. Zarzuca się im na przykład, jakoby stanowiły utrudnienie dla badań naukowych. To jednak jest absurdem. Wszak, jak zauważa Daniel Coghlan na łamach Catholic Encyclopedia, dogmaty nie stoją bynajmniej na drodze badaniom naukowym, a więc badaniu świata naturalnego. Obrona wolności badań naukowych nie stanowi uzasadnienia dla krytyki dogmatyzmu – w gruncie rzeczy nie istnieje żaden, poza nienawiścią do religii powód odrzucania istniejących religijnych dogmatów. Dlaczego zatem nawet prawicowcy używają określenia „dogmat” czy „dogmatyzm” w negatywnym kontekście? Czy nie warto używać innych określeń?

 

Zdumiewające, że również określenie „inkwizycja” w potocznie stanowi synonim prześladowania, ograniczania wolności wypowiedzi et cetera. Tymczasem sama rewolucja francuska przyniosła bardziej krwawe żniwo niż inkwizycja; o bolszewizmie i narodowym komunizmie nie wspominając.

 

Czyż to aby nie przejaw antykatolickich uprzedzeń?   

 

Marcin Jendrzejczak


DATA: 2020-05-28 11:39
AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
10
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Poprawność polityczna to wyjątkowo wredny kaganiec nie tylko na mowę, ale i na myśli - bo generuje autocenzurę! Na początku można ją było uznać za nieszkodliwe dziwactwo, dziś w imię tej poprawności cenzuruje się Biblię! Na innych płaszczyznach można zakneblować każdego, choćby mówił krystalicznie czystą prawdę - wystarczy zarzut, że to "skandaliczna" wypowiedź, której "nowoczesny człowiek" nie powinien w ogóle brać pod uwagę! Lewactwo wymyśla przy tym coraz to nowe, bardzo nieostre określenia, pod które może podciągać dowolne wypowiedzi czy zachowania by je piętnować, czy wręcz penalizować! Np. za tzw. mowę nienawiści można uznać dowolną, nawet bardzo kulturalną krytykę tego, co lewactwu jest bliskie - i tłumacz się potem człowieku, że nie jesteś wielbłądem! Tego łajdactwa nie ma nawet jak ścigać - bo jest "wolność słowa", choć tylko dla lewizny. Prawicowa wolność słowa to przecież faszyzm!
1 miesiąc temu / Mr Ed
 
Dla katolików słowo Nierządnica jest zamieniane w novomowie na Pracownica seksualna. Zmiana kontekstu powoduje uśpienie sumienia i moralności Zawód jak każdy? No NIE Lewacka novomowa potrafi zaburzyć wyrzuty sumienia !
1 miesiąc temu / taki tam
 
Obecnie najbardziej niszczy język, nie tylko nasz, retoryka i słownictwo lewicowej/komunistycznej/socjalistycznej politycznej poprawności PC!.
1 miesiąc temu / Dr.P.Kopetzky
 
Manipulacja człowiekiem przez określone techniki ma osiągnąć pożądany skutek m.in doprowadzić odbiorcę do stanu własnej automanipulacji. Istnieje tu szeroki wachlarz technik np: fotomontaż,fragmentacja,ingracjacja-mieszanie,manipulowanie podświadomością,kreowanie wroga,dezinformacja,itd. Manipulacja na poziomie języka,np - zamiana znaczeń - ma służyć określonej presji ideologicznej. Ideologiczna ofensywa manipulacji - poświadcza to historia - prowadzi do autodestrukcji stosunków społecznych; wyzwala falę przestępczości w wymiarze indywidualnym i społecznym. Heroldzi marksizmu kulturowego uruchamiają "tajemnice nieprawości",która rozlewa się szeroką falą forsującą dechrystianizację mentalności kulturowej.
1 miesiąc temu / t
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.