DZIŚ JEST:   18   LISTOPADA   2019 r.

Bł. Karoliny Kózkówny
Św. Odona, opat
 
 
 
 

Nieustający Dzień Dziecka

Nieustający Dzień Dziecka
Fot. pepel/sxc

Jeden z moich artykułów bije rekordy popularności. Co chwila dostaję zapytanie, czy można go umieścić na parafialnej stronie internetowej bądź w gazetce. Dotyczy zachowania dzieci w kościele.

 

Przypomniało mi się to wczoraj, gdy czekałam w kolejce do spowiedzi. Pani przede mną miała, niestety donośny głos, więc aby nie słuchać szczegółów życia spowiadającej się, zagadnęłam osobę siedzącą obok. Usłyszałam: "Doskonały artykuł, ten o dzieciach w kościele, naprawdę!". Okazało się, że pani rozpoznaje mnie ze zdjęcia przy tekście. Porobiła sobie kserokopie i rozdaje rodzicom co bardziej nadpobudliwych pociech. Artykuł mówił w gruncie rzeczy o kwestiach oczywistych - że kościół to nie plac zabaw ani nie jadłodajnia, można dziecko powstrzymać od biegania po kościele, rozkładania armii zabawek, itp. Że synek albo córka może spokojnie przeżyć godzinkę bez chrupków i picia... A jeśli ma półtora roku, czy dwa i rzeczywiście nie potrafi usiedzieć na miejscu, lepiej go po prostu nie zabierać na Mszę świętą.

 

Artykuł zmieściło na swoich stronach internetowych wiele parafii, jeszcze więcej wydrukowało w gazetkach. Gdy dopytywałam księży o reakcje, okazało się, że każdy doznał ataku przynajmniej jednej rozjuszonej mamy, oskarżającej go o wyrzucanie dzieci z kościoła. Podobnie było z moją rozmówczynią. Mówiła, że często zagadywała biegającego po kościele malucha, mówiąc: "Wiesz, tu nie wolno biegać, tu trzeba być grzecznym - tam jest Pan Jezus". Dzieci zawsze otwierały ze zdziwienia oczy, patrzyły na to co dzieje się w prezbiterium i uciszały. Za to reakcja rodziców z reguły polegała na ostrym: "Proszę mi tutaj nie terroryzować dziecka. Ma prawo być w kościele i zachowywać się jak dziecko!"

 

To, co dzieje się w kościołach, prośby proboszczów: "Czy możemy przedrukować artykuł? Może to coś zmieni?" jest właściwie czubkiem góry lodowej. Współcześni rodzice są nastawieni bardzo roszczeniowo: "Mojemu dziecku wszystko się należy, to przecież dziecko, nie można od niego wymagać..." i nie pomagają proste, konkretne, łatwe do zastosowania wskazówki: usadź dziecko między rodzicami, sam pokazuj właściwe zachowanie w kościele, chwal gdy jest grzeczne, gdy rozrabia zwróć mu uwagę, a w sytuacji ekstremalnej wyprowadź z kościoła... Rodzice oskarżają księży o dyskryminację dzieci i rodzin z dziećmi. W jednym przypadku skończyło się to nalotem lokalnej gazety na księdza proboszcza i pełnym oburzenia artykułem o nieludzkich duchownych.Według moich obserwacji, to zaledwie jeden z symptomów współczesnej bezradności wychowawczej rodziców.


Dziś Dzień Dziecka. Moje starsze córki wpadły w zachwyt nad rogalikami z czekoladą i kakao podanymi na tacy do łóżka, wzruszyły widząc kilka drobnych prezentów (ot, blok rysunkowy, teczka ze zwierzątkami...). Tyle, że na co dzień one same sobie przygotowują śniadanie (lat 10 i 7). Dla dzieci, które każdego dnia mają nieustanny Dzień Dziecka, bo rodzice wyręczają ich we wszystkim, śniadanko do łóżka musiałby podać np. clown zamiast, jak zwykle mama, żeby zyskało to jakąś wartość.

 

Rozumiem doskonale pragnienie dorosłych, by robić wszystko dla dobra swojego potomka, z miłości do niego. Jednak jeśli naszym hasłem będzie: "kocham, więc nie stawiam ŻADNYCH wymagań", wychowamy osobę głęboko nieszczęśliwą. Nieszczęśliwą, bo dowie się dopiero w dorosłości, że nie cały świat podziela zdanie jego rodziców, że należy mu się wszystko co najlepsze. Zawsze. Nawet kosztem innych ludzi.

 

 

Bogna Białecka - psycholog


DATA: 2012-06-10 23:22
AUTOR: BOGNA BIAŁECKA
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie mówi Jezus, w związku z tym niedorzeczne jest dla mnie nie zabieranie dziecka na Msze. Inne ważne słowa Jezusa- jeśli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Drogi dorosły najpierw kochaj potem wymagaj a gdy wymagasz nie zapomnij o dostosowaniu wymagań do wieku dziecka i jego indywidualnych możliwości.
ponad 7 lat temu / przedszkolanka
 
Msza Św. to wielka tajemnica i nie jestem zwolennikiem "mszy dla dzieci". Raczej skłaniam się do stanowiska, że należy dziecko przyprowadzać do kościoła, uczyć prawidłowej postawy, przetrzymać niewielkie przeszkadzanie (małe dziecko swoim dziecięcym zachowaniem także chwali Boga). Bóg jest jednak wielki i niepojęty, nie można zniżać Go do naszego poziomu i urządzać "kościelnego przedszkola". Faktem jest, że jako rodzice małych dzieci mało świadomie uczestniczymy we Mszy Św., ale to jest nasza ofiara dla Boga. Składamy nasze rozproszenia i nasze dzieci każdej niedzieli Bogu w ofierze. Nic wartościowszego nie posiadamy.
ponad 7 lat temu / chłopzewsi
 
Do Nemezis: A propos tzw. "Mszy Św. dla dzieci", polecam obejrzeć na You Tube filmik ks. Romana Kneblewskiego z dnia 22 IV A.D. 2012, proboszcza parafii do której ja i moja rodzina mamy wielki zaszczyt należeć. Takie Msze Św. nie mają nic wspólnego ze stawianiem dziecku wymagań i z przybliżaniem go do Pana Boga, a zamiast tego próbują zniżyć Pana Boga do naszego poziomu percepcji. Uważam, że piosenki i zabawy powinny być praktykowane w domu i na katechezie, a Msza Św., jak sama nazwa wskazuje, jest świętością, do której właściwego przeżywania dziecko musi dojrzeć. Polecam również książkę "Twoja Msza" wydawnictwa Lancea.
ponad 7 lat temu / Karolina Majewska
 
Ja ma córkę 3,5-letnią. Odkąd skończyła roczek konsekwentnie uczę ją prawidłowego zachodnia w kościele. Chwalę za każde dobre zachowanie (odmówiona modlitwa, znak krzyża, powiedziane "Amen"), za złe - karcę. Jeśli wszyscy wstają, to dziecko też ma stać, jak klęczą, klęczeć, itp. W ostateczności biorę na ręce albo wyprowadzam z kościoła. Niestety, kiedy idę z dzieckiem, zdarza się, że msza święte po prostu mi "przeleci". Po prostu skoncentrować się nie da.
ponad 7 lat temu / Jarek
 
Popieram tezę że dzieci są różne, mam przykład na swojej dwójce. Córkę zimą musieliśmy zostawiać pod opieką dziadków, a latem staliśmy na dworze(mąż spacerował jak satelita z nią dookoła kościoła),teraz podrosła i stoi jak trusia całą mszę. Za to syn, gdy był malutki, grzecznie stał przy nas, a teraz zaczął mu się bunt i trzeba go całą mszę trzymać na rękach. Kiedy przeszkadzają w Kościele wychodzimy na zewnątrz. Całkiem niedawno odkryliśmy, że w Parafii obok zrobiono mszę dla małych dzieci-45min, kazania do dzieci, pieśni liturgiczne dziecięce z pokazywaniem i... dzieciaki pokochały Kościół, mszę, modlitwę, potem pieśni śpiewają w domu. Można? Można!
ponad 7 lat temu / Nemezis
 
Dzieci w kościele to rzeczywiście dobry temat, dobry w sensie pożądany. Nie mam nic przeciwko takim, które bawią się miśkiem, chodzą po kościele (ale nie wchodzą na ołtarz) czy siedzą pod ławką czy w konfesjonale jeśli robią to po cichu i nie przeszkadzają ludziom w modlitwie. Jeśli dziecko mówi do siebie czy do rodziców, kręci się, bawi się samochodzikiem, który co chwilę spada mu na podłogę, robiąc przy tym hałas, to dziękuję bardzo. Rozumiem, że rodzice chcą od najmłodszych lat wpajać dziecku, że w niedzielę odwiedza się Boga w kościele, ale trzeba też brać pod uwagę innych wiernych. My też chcemy się pomodlić, skupić na rozmowie z Bogiem a nie co chwilę być rozpraszanym przez brzdąca. Przecież wtedy denerwują się i rodzice, i ksiądz, i pozostali uczestnicy Mszy św. Pozdrawiam:)
ponad 7 lat temu / Sandra
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.