DZIŚ JEST:   22   LISTOPADA   2019 r.

Św. Cecylii, męczennicy
Św. Sawy
 
 
 
 

45. rocznica śmierci wiceadmirała Unruga

Niemiec z pochodzenia, Polak z wyboru. Józef Unrug – zapomniany admirał zapomnianej floty

Niemiec z pochodzenia, Polak z wyboru. Józef Unrug – zapomniany admirał zapomnianej floty
Józef Michał Hubert Unrug. [Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons

Urodził się, jak ona, za granicami Polski. Walczył i został, jak ona, pokonany w obronie Polski. Wreszcie, jak ona, dożył reszty swych dni na obczyźnie. On: admirał Józef Unrug. Ona – polska flota, którą Unrug dowodził. Wiele mieli ze sobą wspólnego. Również zapomnienie. O ile bowiem o naszych lotnikach czy żołnierzach zawsze mówiło się wiele, o tyle działalność naszej floty interesuje raczej tylko wąskie grono entuzjastów tematyki morskiej. Niewielu dziś wspomni przedwojennego dowódcę floty, wiceadmirała Unruga, który zmarł równo 45 lat temu, 28 lutego 1973 r. we Francji.

 

Niemiec z pochodzenia i służby

Unrug, a właściwie von Unruh, to niemieckie nazwisko. Ta niemiecka, a na dodatek protestancka, rodzina szlachecka osiedliła się w Wielkopolsce jeszcze w XVI wieku, ale z początku niewiele wskazywało, że mieli wnieść coś pozytywnego dla swojej nowej Ojczyzny. Na czas drugiego pokolenia von Unruhów w Polsce przypadł potop szwedzki. Żyjący wówczas Krzysztof von Unruh, wprawdzie dosłużył się starostwa wałeckiego i gnieźnieńskiego… ale przede wszystkim ochoczo walczył po stronie Szwedów. Walczył nie dla politycznej wygody, ale z przekonania: palił i rabował katolickie kościoły; raz nawet zdarzyło mu się… spalić na stosie trzech katolików, w tym kapłanów, gdy nie chcieli zdradzić wiary.

 

Gdy zmieniła się koniunktura, von Unruhowie ukorzyli się przed naszym królem i walczyli ze Szwedami, wiernie służąc Rzeczypospolitej. Jednakże rodzina pozostawała żarliwie protestancka i niemiecka. W miastach, których właścicielami byli von Unruhowie – dzisiejsza Kargowa i Międzychód – statuty gwarantowały pełne prawa wyłącznie protestanckim Niemcom.

 

Czy von Unruhowie odetchnęli z ulgą, gdy po drugim rozbiorze znaleźli się w granicach Prus? Nie wiadomo, jednak z pewnością większość z nich szybko utożsamiła się z Prusami. Niemniej, właśnie na dobę rozbiorów przypadło nawrócenie jednej z gałęzi tego rodu na katolicyzm i na nieprzebłaganą polskość, co objawiło się również zmianą pisowni nazwiska. Co do szczerości tego nawrócenia wątpliwości być nie mogło, gdyż z pewnością nie było w niej żadnej korzyści. Jednym z tych, którzy się nawrócili w połowie XIX w. był ojciec Józefa, Tadeusz Unrug. Ten generał armii pruskiej tak bardzo cenił sobie polskość, że gdy Józef postanowił wstąpić do Cesarskiej Marynarki, Tadeusz na jego prośbę napisał odpowiednie listy polecające dla Akademii Morskiej… ale jednocześnie wydziedziczył Józefa, przepisując majątek na jego młodszego brata, z obawy, iż Józef mógłby się wynarodowić w służbie wojskowej. Biorąc pod uwagę późniejsze trudności Józefa z językiem polskim, trzeba przyznać, że nie były to płonne obawy.

 

Unrug w Cesarskiej Marynarce wysłużył prawie piętnaście lat na różnych okrętach, zwłaszcza na okrętach podwodnych. Został nawet komendantem szkoły „podwodniaków” i dowódcą flotylli szkoleniowej. Gdyby więc został w Niemczech, być może doszedłby do najwyższych stopni. Ale on nie miał zamiaru być Niemcem. Gdy powstała Polska, niemal natychmiast dołączył do formującej się Marynarki Wojennej.

 

Budowniczy floty

W międzywojniu Unrug walnie przyczynił się do budowy polskiej floty. Symboliczne było nawet to, iż pierwszy polski okręt, ORP Pomorzanin, został zakupiony przez Unruga. Pomimo małych rozmiarów i braku wartości bojowej, Niemcy nie chcieli sprzedać tego statku Polsce, ale kapitänleutnantowi Josephowi von Unruhowi - sprzedali. Unrug przyczynił się również znacznie do zaplanowania portu wojennego w Gdyni.

 

Od 1925 roku Józef Unrug, jako komandor, a potem kontradmirał, był dowódcą Floty i tzw. Obszaru Nadmorskiego, drugą osobą po kontradmirale Świrskim w Marynarce Wojennej. Oczywiście, w służbie pokojowej, Unrug nie mógł wsławić się wielkimi zwycięstwami. Możemy sobie jednak wyobrazić, jak ogromny wpływ na formację Marynarki, tak ludzi, jak i sprzętu, musiał wywrzeć przez te kluczowe 14 lat międzywojnia. O jego osiągnięciach najlepiej świadczy fakt, iż flota, którą on i jego oficerowie budowali – flota składająca się z zagranicznych okrętów, gdzie wielu z najwyższych oficerów stanowiło zlepek tradycji wojskowych trzech zaborów, flota budowana w kraju, gdzie od XVI wieku nie było w ogóle marynarki wojennej i żadnej tradycji służby morskiej – ta właśnie flota i jej załoga potem służyła u boku słynnej brytyjskiej Royal Navy, wywierając na Brytyjczykach niesamowicie pozytywne wrażenie.

 

O ile jednak nasza flota imponowała Brytyjczykom, trzeba szczerze powiedzieć: dla Polski nasza flota w czasie wojny nie osiągnęła nic. To z resztą było wiadome z góry; flotę budowaliśmy na przypadek wojny z Sowietami i w takim wariancie nasze okręty spełniłyby niezmiernie ważną rolę. Natomiast w walce z Niemcami Marynarka Wojenna była skazana na zagładę, poza tymi okrętami, które przedostałyby się do sojuszników. Na Bałtyku nie było zwycięstwa dla Polaków. Nie było go również dla Unruga.

 

Jeniec i emigrant

Początek wojny stanowi tajemniczą czarną plamę w jego życiorysie. Nie ma nawet pewności, co robił przez pierwsze kilka dni: wiadomo tylko, że w tym kluczowym momencie Unrug nie podejmował złych decyzji – po prostu nie podejmował żadnych. Dziś nie sposób powiedzieć, czy ten zwykle stanowczy i opanowany człowiek uległ chwilowemu załamaniu, czy raczej – są ku temu przesłanki – padł ofiarą wywołanego przez stres nawrotu przewlekłej łuszczycy, na którą cierpiał większość swego życia. Oczywiście aktywniejsze dowództwo nie uratowałoby polskiej floty na Bałtyku, być może jednak pozwoliłoby na zadanie większych strat Niemcom.

 

Pomimo początkowych trudności, kontradmirał Unrug był przedostatnim (pamiętajmy o Kleebergu!) polskim dowódcą, który kapitulował, już nie we wrześniu, a w październiku. Jako dowódca Floty i Obrony Wybrzeża, walczył do samego końca na Helu. Kapitulował dopiero, gdy dalszy opór nie mógł już przynieść żadnych korzyści. Całą resztę wojny Unrug spędził w niemieckich obozach. Paradoksalnie jednak, to właśnie w niewoli zapisane zostały najpiękniejsze karty jego życiorysu, te najbardziej godne przypomnienia i naśladowania.

 

Niemcy mieli wielki szacunek dla swego pobratymcy, dawnego cesarskiego oficera. Miał wielu krewnych w III Rzeszy. Oferowano mu służbę – z zachowaniem rangi – w niemieckiej flocie. Jednak Unrug pozostał wierny Polsce. Do legendy przeszedł fakt, iż ten Niemiec z pochodzenia, który w okresie międzywojennym z wielkim trudem szlifował swoją polszczyznę, i zawsze mówił z silnym niemieckim akcentem, przez cały okres niewoli z Niemcami rozmawiał wyłącznie za pośrednictwem tłumacza, oświadczywszy, że we wrześniu 1939 zapomniał języka niemieckiego. Wyjątków nie czynił dla nikogo; a już zwłaszcza dla generała Waltera von Unruha, który pewnego dnia został przysłany, aby namówić swojego kuzyna do współpracy. Wobec Niemców pozostawał ostentacyjnie sztywny, zimny i wyniosły. Jako jeniec znany był z tego, że potrafił zbesztać niemieckich oficerów czy żołnierzy, gdy nie traktowali go z szacunkiem stosownym dla jego rangi. Towarzyszy niewoli podnosił na duchu, również w ten sposób, iż nie pozwalał im nigdy na rozprzężenie, tak częste w obozach jenieckich. Zawsze był bardzo szanowanym i bardzo wymagającym oficerem – w niewoli również.

 

Prawość i stałość jego charakteru miała jeszcze parokrotnie dać o sobie znać. Po wojnie służył dalej w Marynarce na zachodzie tak długo, jak się dało, już jako wiceadmirał. Odmówił przyjęcia brytyjskiej emerytury, którą chciano mu ofiarować w drodze wyjątku jako podziękę za wyszkolenie polskich marynarzy walczących u boku Royal Navy. Nie mógł przyjąć tego gestu od rządu, który odwrócił się od Polski. Tym bardziej nigdy nie próbował ubiegać się o emeryturę w PRL-u, choć od czasu odwilży komuniści wręcz polowali na propagandowe okazje ściągnięcia do kraju przedwojennych dowódców.

 

Ostatnie lata spędził we Francji. Jak wielu innych polskich dowódców, z cichą godnością pracował w zawodzie daleko poniżej swoich kwalifikacji, w imię zasady, iż uczciwa praca nigdy nie hańbi. Gdy zaś zmarł na obczyźnie, nie tylko nie prosił o pochówek na Cmentarzu Marynarki Wojennej na Oksywiu, ale wręcz życzył sobie, aby jego prochy pozostały we Francji choćby i na zawsze – tak długo, jak długo nie zostaną tam z honorami pochowani jego trzej przedwojenni towarzysze rozstrzelani przez komunistów w tzw. procesie komandorów. Zwłoki zamordowanych komandorów: Przybyszewskiego, Mieszkowskiego i Staniewicza zostały odnalezione w 2014 roku, i wreszcie – 16 grudnia roku 2017 – nastąpił ich pogrzeb na Oksywiu. Jest nadzieja, iż w roku 2018 dołączy do nich ich dawny dowódca.

 

Admirał Unrug całym swoim życiem dowodził, jak wielkim i nieprzejednanym polskim patriotą może być obcokrajowiec, choćby przyszło mu walczyć przeciw własnym krewnym. Choć walnie przyczynił się do budowy polskiej floty, w jego życiu niewątpliwie najbardziej imponuje jego kręgosłup moralny, wykuty z tej samej stali co jego okręty.

 

 

Jakub Majewski

 

 


DATA: 2018-03-01 07:42
AUTOR: JAKUB MAJEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
18
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Dobry artykuł. Zapomniano dodać, że Unrugowo broniło się przed II rozbiorem, a powstańcy Wielkopolscy walczyli o to miasto. Artykuł ten pokazuje pewną prawdę. Nikt nie rodzi się Polakiem. Polakiem się stajemy na skutek wyboru albo wychowania rodziców. Możemy mieć np. pochodzenie niepolskie, a być Polakami.
ponad 1 rok temu / trooper
 
Dziś jest wielu celebrytów, którzy niczym dla Polski się nie zasłużyli, a z upodobaniem plują, szydzą z Polski, brzydzą się Polską i jej nienawidzą. Żałosne osobistości, które mogłyby buty czyścić temu Niemcowi z pochodzenia, a z wyboru Polakowi. Czytając takie teksty dochodzę do wniosku, że obywatelstwo powinno się przyznawać nie za urodzenie, a za stosunek do naszej Ojczyzny. Ewentualnie powinno się je odbierać tym, którzy Polski nie szanują ale nią gardzą, i do tego jako szczególnie szkodliwi dla Polski cudzoziemcy powinni być natychmiast z naszego kraju wydaleni. Polakiem powinien być ten, kto Polskę kocha i szanuje, kto w sercu czuje się Polakiem i chce nim być. Reszta niech szuka szczęścia w świecie. Dla Polski tym lepiej. Szybko nasz kraj opróżniłby się z wszelkiej maści Stuhrów, Hollandów, Grossów, Olbrychskich itp.
ponad 1 rok temu / Iw
 
Wspaniała postać. Gwoli ścisłości, admirał Józef Unrug jest pochowany na cmentarzu w Montresorze, który do dziś jest w posiadaniu rodziny Kochanowskich. Bardzo zadbana miejscowość. Warto odwiedzić muzeum, które znajduje się w zamku Montresor. Dla Polaków zniżkowe wejściówki - niezwykle miły gest :)
ponad 1 rok temu / Zbyszek
 
Ale pochodził ze spolszczonej linii Unrugów, a jego stryj KAZIMIERZ walczył w Powstaniu Styczniowym i stracił życie w bitwie pod Kołem. Spoczywa na cmentarzu w Goszczanowie, dokad jego zwłoki sprowadził inny bratanek - Jan unrug.
ponad 1 rok temu / Admirał
 
Super tekst tak bardzo dziś potrzebny, gdy w dobie licznych grup rekonstrukcyjnych zapomniano o tym wybitnym człowieku, który do końca wiernie służył Polsce. Brawo i wielkie podziękowanie dla autora tekstu.
ponad 1 rok temu / Teresa
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.