DZIŚ JEST:   22   SIERPNIA   2018 r.

NMP Królowej
Św. Agatonika z Towarzyszami
Bł. Bernarda z Offidy
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 62  >   CYWILIZACJA

Niedziela wolnego człowieka

Niedziela wolnego człowieka
fot. pixabay.com

Ilekroć snuję skryty plan słodkiej bezczynności w niedzielę, przychodzi mi na myśl napomnienie Tomasza à Kempis z Naśladowania Chrystusa: Dlaczego szukasz odpoczynku, skoro urodziłeś się do pracy?

 

Ujmując rzecz w kontekście czysto ludzkim, wolna od pracy niedziela rzeczywiście pozwala człowiekowi odpocząć, z ulgą porzucić codzienny, monotonny trud. Dla wielu jest fantastyczną okazją, by w ramach relaksu nadrobić zaległości w ogrodzie, nastawić pralkę ze trzy razy pod rząd, wyprasować rzeczy nagromadzone przez tydzień, podgonić prace zlecone, umyć wreszcie auto albo całą rodziną wybrać się na zakupy do galerii handlowej, z przystankiem na niedzielne lody i ciastko. Czego by Kowalski nie wybrał, zrobi to, by poczuć, że odzyskuje choć trochę władzę nad swoim życiem – przynajmniej w niedzielę jest panem swego czasu i może nim zarządzać zgodnie z własną potrzebą. Ważne, aby było to coś innego niż w pozostałe dni tygodnia – wówczas znajdzie wytchnienie jego psychika i zmysły.

 

Tak rozumiany wolny czas jest formą zapomnienia i ucieczki od tego, co zawłaszcza człowieka niewolniczo w ramach powszedniej pracy. Codzienność rzadko obfituje w rzeczy, których doniosłość sama by się narzucała. Z reguły tkwimy w nurcie tak zwanej „bieżączki” utkanej z tysiąca drobnych, powtarzalnych czynności, które u schyłku dnia trudno rozpoznać jako życiowe opus magnum. Rozmiarem częściej oszałamia to, co pozostało zaniedbane, z konieczności odsunięte na kolejny dzień pracy.

 

Biała plama w życiorysie

Oto doświadczenie większości ludzi. Iluż z nas ma zwyczaj zatrzymywania się w zawodowym czy rodzinnym pędzie, by podsumować i docenić przed samym sobą własne dokonania? Jednak bez tej regularnej refleksji ryzykujemy, że pozostaniemy tylko bezwiednymi automatami do rozwiązywania aktualnych problemów. Bez historii opowiadanej sobie i najbliższym stajemy się ludźmi bez przeszłości; nie jesteśmy również w stanie dostrzec przyszłości odleglejszej niż ta w podręcznym kalendarzu – wyznaczona przez szefa, budżet domowy czy marzenia o „fajnych” wakacjach. Jeśli nie wiem, dla jakich wyższych celów działam, jest mi dużo trudniej zdobyć się na długotrwały wysiłek. Niczym najemnik poddaję się nadzorcy za zapłatę; na czas wykonania zleconego zadania zawieszam w niebycie samego siebie, a okres pracy staje się białą plamą we własnym życiorysie. Żyję od niedzieli do niedzieli, bo tylko wtedy mogę być sobą i żyć po swojemu.

 

Zastanawia mnie uwielbienie dzieci dla wielu pogardzanych przez dorosłych zawodów. Znam chłopca, który bardzo długo chciał być śmieciarzem, zawierał znajomości ze śmieciarzami i pięknie o ich pracy opowiadał. Jedna z moich córek wciąż zachwyca mnie niemal poetycką opowieścią, jak byłoby wspaniale, gdyby była zamiataczem ulic… Wstawałaby cicho przed świtem, zmiatałaby liście albo śnieg z chodników, a kiedy robiłoby się już jasno, wracałaby zmęczona do domu na gorące kakao i drożdżówkę i patrzyłaby zza firanki w oknie, jak ludzie bezpiecznie chodzą po jej zamiecionych chodnikach...

 

Można by pomyśleć: dziecięca naiwność, gdyby nie to, że podobną radość i życzliwość spotykam u niektórych kierowców podmiejskich busów, u sprzedawców zatrudnionych w niepozornych sklepikach, u portierów. Do dziś pamiętam niezwykłego kioskarza na drodze do mojej pierwszej pracy, mam szczęście znać cudownego inkasenta miejskiego parkingu, który nawet w zimie nie traci pogody ducha. To człowiek nadaje wartość swej pracy (lub ją z niej odziera), zarówno tej błahej i mało opłacalnej, jak i tej odpowiedzialnej i powiązanej z wielkimi kwotami. O wiele łatwiej nie pomylić się w ocenie, gdy czujemy się podmiotem pracy, „panem na włościach”, który umie spojrzeć na to, co robi, jako człowiek wolny i niezależnie myślący, a jednocześnie zaangażowany. Tacy ludzie lubią swoją pracę, nawet jeśli jest pod wieloma względami trudna. Dla nich odpoczynek nie jest ucieczką od pracy ani czasem, który wreszcie mogą spędzić po swojemu – to raczej chwila oddalenia, dzięki któremu łatwiej ocenić włożony trud i poczuć satysfakcję.

 

Rozkosz dnia świętego

Gdybyśmy jednak tylko przy tym pozostali, wciąż byłoby to za mało, bo jak przypomina Tomasz à Kempis, duchowe dobra są radosne i szlachetne, płynące z cnoty i wlane przez Boga w duszę czystą. Tylko że nikt nie zdoła do woli sycić się nawet tymi duchowymi dobrami, bo już zbliża się znowu czas pokusy. Sama umiejętność uchwycenia wartości i sensu działań w opowiedzianej sobie i innym historii nie wystarczy, by nie opaść z sił. Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco” (Mk 6, 30).

 

Jak wyjaśnia ojciec Augustyn Pelanowski OSPPE, Bóg siódmego dnia nie tylko skończył pracę i odpoczął, ale usunął się, by zrobić miejsce człowiekowi, aby jego kruchej obecności nie zdominować własną Obecnością. Dzięki temu, że człowiek odczuł nieobecność Boga, zaczął Go szukać i tęsknić za Nim. Tym tropem dochodzimy do sedna – niedziela nie jest dniem odpoczynku od pracy, ale dniem zwrócenia się ku Bogu, bo wytchnienie człowieka możliwe jest tylko w sytuacji „sami osobno” z Bogiem.

 

Prawdziwie odpoczywam nie wtedy, gdy robię to, co chcę, ale kiedy porzucam wszelkie własne plany w oczekiwaniu na działanie Boga. Jak poucza Księga Izajasza, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swojej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu (Iz 58, 13–14). Ojciec Pelanowski taki czas odpoczynku porównuje do milczących ciemności łona, w którym życie rozkwita w niepowtarzalnym nigdzie indziej tempie. Każde wycofanie się z życia jest jak zagnieżdżenie się w Bożym łonie, by się urodzić na nowo. Każde wycofanie się z własnej woli, by dać miejsce Bogu, jest jak przycinanie pędów, dzięki którym krzew wyrasta jeszcze silniejszy. A to, co odcięte, jest jak cenna ofiara złożona na ołtarzu.

 

Mało wolnego czasu w niedzielę

Święta Zelia Martin, matka świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, stanowi przykład człowieka w niedzielę tak zajętego, jak w żaden inny dzień tygodnia: W niedzielę, w lecie, jest mało wolnego czasu w domu; cały czas spędza się albo w kościele, albo na przechadzce. Gdybym miała wolny czas w tygodniu, wystrzegałabym się nawet korespondencji w niedzielę.

 

Ideał niedzielnej czci uosabiał w jej oczach mąż Ludwik, który pomimo wyraźnej zachęty spowiednika, iż byłoby to z pożytkiem dla miasta Alençon i licznych przyjezdnych, nie zdecydował się na otwarcie swego zakładu jubilerskiego w niedzielę. Zelia była przekonana, że dzięki tej wierności i podporządkowaniu troski o dobrobyt trosce o cześć należną Bogu rodzina Martinów nigdy nie zaznała niedostatku.

 

Tym, co budzi we mnie nadzieję, której nic nie może mi odebrać, jest budujący sposób, w jaki świętujecie niedziele – pisała do bratowej, gdy rodzina miała poważne problemy finansowe. – Wszyscy wierni, doskonali i mniej doskonali, przestrzegający dnia Pańskiego, mają powodzenie w swoich przedsięwzięciach i w taki czy inny sposób stają się bogaci.

 

W tej perspektywie niedziela nie tylko jawi się jako dzień wolny od mojej pracy, ale również od pracy innych. Rezygnacja z luksusu korzystania ze służby innych na naszą rzecz to najcenniejsza jałmużna, jakiej można w tym dniu udzielić bliźnim dla ich uświęcenia – wówczas przestaje on być dniem dobrym na wyjście do kina czy restauracji, za to sprzyja spacerom i kameralnym spotkaniom z bliskimi w domu. W osobistej perspektywie zaś staje się konkretną szkołą zawierzenia przez podporządkowanie czasu staraniom o własne uświęcenie, na przykład przez zaniechanie odrabiania wieczorem lekcji, powstrzymanie się od prasowania, może i od prania, choć to „tylko” pralka pierze…

A gdyby trzeba było przesiedzieć wieczór jakoś tak dziwnie bezczynnie, niech to będzie bezczynność pełna wolności i wdzięczności, jak w piosence Arki Noego: Nie jestem robotem, moje serce bije, roboty do roboty, a ja dla Ciebie żyję!

 

Kinga Wenklar – żona i matka. Etnolingwistka, publicystka i redaktor

 

 

Artykuł ukazał się w 62. numerze magazynu Polonia Christiana

 

 

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
13
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

1.Przykazanie kościelne W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych. Kiedyś brzmiało " w niedzielę i święta nakazane praca fizyczna jest zabroniona" Co to znaczy powstrzymywać się od prac niekoniecznych. Dla koga ( i kto ustala) co to jest praca niekonieczna,albo konieczna. Jak ja uznam ,że np pranie w niedzielę jest pracą konieczną to co dalej. Morał; rozluźnienie nakazów zarówno kościelnych jak i Bożych prowadzi do swobodnej ich interpelacji i pogłębienia kryzysu wiary
1 dzień temu / na własne życzenie
 
@gniada Co do Prawa dla wierzących zostało faktycznie zniesione, przybite do krzyża, gdyż każdy wierzący w Pana Jezusa wypełnia Prawo w Nim. Jak jest napisane że jesteśmy nie pod Prawem, ale pod Laska i wierzącym Prawo nie jest postanowione, ale nie wiernym. Nie mniej jednak Prawo istnieje i wg niego będą sadzeni wszyscy, którzy nie przyjęli daru wolności (zbawienia) od tego Prawa. Pan Jezus wypełnił całe Prawo, przez co miał wolność wwjsc do Królestwa Bożego (jako człowiek sprawiedliwy). Jednak ofiarował tą sprawiedliwość i wolność wejść do Królestwa Bożego nam, biorąc od nas naszą niesprawiedliwość. Przez co okazał bezgraniczna miłość do nas, dlaczego tez Bóg nader Go wywyzszyl.
1 dzień temu / Prawda
 
Jak kogoś relaksuje kopanie w ogr?dku i przy tym wypoczywa, to covw tym złego w nidzielę po Mszy?
1 dzień temu / A.
 
śniada, to już nie chodzicie po domach, tylko w internecie głosicie Jehowę? Do jakiego pala męki?!?!? Pan Jezus umarł na Krzyżu a nie na palu, to po pierwsze. Po drugie - trzeciego dnia zmartwychwstał. Po trzecie - przyszedł wypełnić Prawo a nie je znieść. Po czwarte - sam powiedział, że Prawo = 10 przykazań a wszystko inne (słynne 613 żydowskich przykazań, głównie rytualnych) to ludzkie naleciałości, ciężary nakładane przez faryzeuszów na ludzi, których sami uczeni w Piśmie nie mieli ochoty przestrzegać. To nie było tak, że kiedykolwiek Prawo to było cokolwiek więcej niż to, co zapisane na tablicach Mojżeszowych. Pan Jezus niczego nie zniósł. On tylko przypomniał nam, jak było od początku - od czasów pierwszego Przymierza. I to Prawo się nie zmieniło ani o jotę. I do końca świata się nie zmieni.
2 dni temu / Pokręć
 
Jakbym był wolnym człowiekiem, to miałbym niedzielę codziennie a nie tylko raz w tygodniu. Niestety, ustrój niewolniczy jest jedynym stabilnym. Niemal każdy z nas jest niewolnikiem, czy to utrzymywanym w niewoli przez brutalną siłę (rzadko), czy to przez okoliczności: kredyt6y, koniecznośc zarobienia na rodzinę, konieczność zarobienia na rachunki, jedzenie, ubranie, mieszkanie... Panu niewolników wszystko jedno, czy Ty mu fizycznie uprawisz zboże i upieczesz chleb, czy przyniesiesz mu pieniądze, za które on sobie ten chleb po prostu kupi. Obojętne mu, czy to Ty mu osobiście posprzątasz pałac, czy przyniesiesz zarobione przez siebie pieniądze, za które on wynajmie firmę od sprzątania. Dopóki człowiek będzie miał potrzeby od których zależy jego życie - niewolnictwo będzie się miało świetnie. W takiej, czy innej postaci.
2 dni temu / Pokręć
 
"SABAT-Nie obowiązuje chrześcijan. Jezus, jako Żyd podlegający Prawu, obchodził sabat zgodnie ze Słowem Bożym, a nie według nakazów faryzeuszy. Wiedział, iż w sabat wolno uczynić coś szlachetnego (Mt 12:12). Natchnione pisma chrześcijańskie mówią jednak, że ?Chrystus jest końcem Prawa? (Rz 10:4) i że chrześcijanie zostali ?uwolnieni od Prawa? (Rz 7:6). Ani Jezus, ani jego uczniowie nigdy nie dzielili praw na ?moralne? i ?ceremonialne?. Powoływali się zarówno na Dziesięcioro Przykazań, jak i na resztę Prawa i uznawali, iż wszystkie jego przepisy są jednakowo ważne dla tych, którzy mu podlegają (Mt 5:21-48; 22:37-40; Rz 13:8-10; Jak 2:10, 11). Pismo Święte wyraźnie oznajmia, że Chrystusowa ofiara zniosła ?Prawo przykazań złożone z postanowień? i że Bóg ?wymazał spisany ręcznie dokument (...), który się składał z postanowień (...), i usunął go z drogi przez przybicie do pala męki?. A zatem całe Prawo Mojżeszowe zostało zniesione, wymazane i usunięte (Ef 2
2 dni temu / śniada
 
 

22 sierpnia, w 99. rocznicę powstania sejneńskiego, w Sejnach odbędą się okazałe uroczystości. Powstanie sejneńskie było drugim po powstaniu wielkopolskim zakończonym pełnym sukcesem zbrojnym wystąpieniem polskich patriotów. W walkach trwających od 23 do 28 sierpnia 1919 roku Wojsko Polskie rozgromiło oddziały litewskie, które chciały zająć ziemię sejneńską, augustowską i suwalską.

 
 

Belgijscy katolicy podjęli wezwanie do publicznej modlitwy różańcowej za własny kraj, po raz pierwszy sformułowane w Polsce, w ramach akcji „Różaniec do granic”. Podobna inicjatywa zostanie przeprowadzona w przynajmniej kilkunastu miejscach kraju słynącego niegdyś z silnego katolicyzmu.

 

Idąc do kina na film 303. Bitwa o Anglię, niepokoiłem się jedną rzeczą: znając historię naziemnych „podbojów” naszych pilotów, obawiałem się, iż w filmie pojawią się sceny, które zmuszą mnie do ostrzeżeń w recenzji: było ryzyko, że pojawią się mocne sceny „rozbierane”, które zdyskwalifikują film. Ale gdyby tak było, czy nie byłaby w tym wina samych naszych myśliwców? Tymczasem, ten aspekt ich życiorysów wydaje się nie przeszkadzać większości widzów – byle go nie pokazywać na ekranie!

 

Z radością więc przypomnijmy sobie te potężne słowa: "Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie". Jak Ona to czyni? Niezbędne są drogi cudowne Opatrzności Bożej i działalności Jej przez Niepokalaną w duszach. Wchodzi Ona do duszy albo przez wewnętrzne natchnienia, albo przez otoczenie. A gdy już wejdzie do duszy, albo tylko nieco drzwi duszy się uchylą, wchodzi do jej wnętrza, oczyszcza ją z grzechów i wad, upiększa cnotami i do gorącej miłości prowadzi.

 

Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH) w Niemczech odmówił respektowania wyroku krakowskiego sądu, który orzekł, iż telewizja ZDF musi w określony sposób wyrazić skruchę z powodu użycia oszczerczego sformułowania „polskie obozy zagłady”.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.