DZIŚ JEST:   13   LISTOPADA   2019 r.

Świętych Braci Męczenników - Benedykta, Jana, Izaaka
 
 
 
 

Niebo - wybór ostateczny czy wybór w ostateczności? [OPINIA]

Niebo - wybór ostateczny czy wybór w ostateczności? [OPINIA]
fot. pixabay

Powszechna praktyka odwiedzania grobów naszych bliskich już w Święto Wszystkich Świętych sprawia, iż prawdziwa natura tego dnia czasem zbyt łatwo nam umyka. A przecież Święto Wszystkich Świętych to nic innego jak święto Nieba, czyli tej rzeczywistości, w której znajdują się wszystkie dusze święte już odpowiednio oczyszczone i przygotowane, czy to poprzez Czyściec, czy to jeszcze poprzez pokutę już tutaj na ziemi. Dlatego chrześcijanin, zanim wejdzie w zadumę wobec śmierci − którą to kontemplujemy szczególnie w „Zaduszki” (Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych) − powinien skorzystać z okazji przypadającego Święta Wszystkich Świętych i przypomnieć sobie, czym jest tak naprawdę Niebo i dlaczego do niego aspiruje.

 

Czym jest dla nas Niebo? Jest to niezmiernie ważne pytanie, bo o Niebie rzadko myślimy i mamy często jego trochę spaczone pojęcie. Jest to szkodliwe dla naszego życia duchowego i moralnego, ponieważ życie błogosławione w Niebie jest dla nas ostatecznym celem, co oznacza też, że wszystkie cele doczesne w taki lub inny sposób są podporządkowane temu celowi ostatecznemu. Ważnym jest więc, aby przy okazji Święta Wszystkich Świętych wyzbyć się naszych błędnych wizji Nieba.

 

Jakie zaś błędne poglądy na Niebo mogą nas zauroczyć? Wyodrębnić można tutaj dwie główne postawy: postawę infantylną i − bardziej niebezpieczną − postawę redukcjonistyczną. Aby lepiej przestawić te szkodliwe pozycje, odwołamy się do dwóch przykładów, które kiedyś rzeczywiście miały miejsce.

 

Kilkanaście lat temu pewien duchowny katecheta przeprowadzał w liceum naukę o Niebie jako kontemplacji Boga w swojej nieskończonej doskonałości. Wtem jedna z uczennic − a będąca już w okresie życia pełnoletniego − przedstawiła swoje zdziwienie, że Niebo nie jest wiecznym przebywaniem w przyjemnym dla nas miejscu (a podany był przez nią przykład egzotycznej plaży), tylko jest to jakąś bliżej nieokreśloną i niezrozumiałą kontemplacją Boga.

 

Przykład obrazujący drugą postawę pochodzi od pewnego kapłana pochodzącego z jednej z diecezji z północnej Polski. Kapłan ów był poproszony o zastępstwo na lekcji katechezy u małych dzieci. Zauważył wtedy, że jedna z dziewczynek płacze; okazało się, że dzień wcześniej zmarła jej babcia. Ksiądz w zastępstwie postanowił przeprowadzić katechezę o Niebie, gdzie oczywiście dostosował się do poziomu dzieci. Opowiadał, że po śmierci spotkamy się wszyscy razem u Pana Boga i będziemy nieskończenie szczęśliwi razem z naszymi bliskimi. Pod koniec katechezy wszystkie dzieci − łącznie z dziewczynką, która straciła swoją babcię − były radosne i pełne uśmiechu. Jednak to nie koniec historii. Na drugi dzień niektóre mamy przyszły z pretensjami do księdza, że naopowiadał dzieciom za dużo o Niebie, i teraz te chcą do Nieba iść od razu. Nie mają zaś prawa chcieć iść tam od razu gdyż, jak to argumentowały mamy, mają jeszcze całe życie do przeżycia.

 

Pierwszy z przykładów przedstawia postawę infantylną, gdzie obietnica Nieba polega na wielkim zwielokrotnieniu przyjemności ziemskich. Jakkolwiek można ewentualnie tak tłumaczyć naturę Nieba jeszcze bardzo małym dzieciom, to w przypadku osób dojrzałych jest to postawa ograniczająca nasze życie duchowe. Przy okazji zauważyć można, iż muzułmańska wizja Nieba nie jest niczym innym jak właśnie wielce zwielokrotnioną − ale jednocześnie głęboko infantylną − obietnicą przyjemności ziemskich.

 

Druga postawa jest jednakże bardziej niebezpieczna i rozpowszechniona, ponieważ Niebo w tym wypadku jest uważane jako wyjście awaryjne; nie jako cel ostateczny, ale jako wybór w ostateczności. W wielkim skrócie, osoby z taką mentalnością uważają, że należy skorzystać z życia na tyle, o ile to jest możliwe (co oznacza również, że „broń Boże nie wolno pragnąć Nieba w bardzo młodym wieku”), a jak już to możliwe nie jest, to dopiero wtedy należy sobie zagwarantować „wyjście awaryjne”, czyli ewentualnie Niebo. Redukujemy Niebo w tym przypadku do takiej szalupy ratunkowej, z której korzystamy, kiedy „statek naszego życia doczesnego” już tonie. Jednocześnie jednak tak myśląc ocieramy się niebezpiecznie o grzech przeciw Duchowi Świętemu.

 

Obie te często spotykane pozycje nijak się mają do tego, czym jest Niebo w rzeczywistości. Owszem, Niebo oznacza bardzo intymne spotkanie stworzenia ze Stworzycielem, co też zazwyczaj nazywamy kontemplacją. Ale to bardzo bliskie spotkanie z Bogiem w rzeczywistości Nieba nie jest wcale czymś tak sterylnym, smutnym i nieowocnym, żeby sztucznie zamieniać to poprzez jakiś bliżej niekreślony raj uciech ziemskich, albo żeby robić z tego swego rodzaju „wyjście awaryjne”.

 

Przede wszystkim Niebo jest bardzo zażyłym stosunkiem poznania i miłości między stworzeniem a Stworzycielem, którego efektem jest pewne zjednoczenie skończonego stworzenia z Nieskończonością samego Boga. Niebo oznacza bezpośrednie widzenie − ale niecałkowite objęcie swoim umysłem – nieskończonej Dobroci i Doskonałości Pana Boga.

 

Jeśli cieszyliśmy się jakimś dobrem doczesnym − nawet jeśli chodzi o dobra tak szlachetne, jak na przykład stosunki przyjacielskie, rodzinne lub patriotyczne − to wszelkie dobro znajdujące się w tych dobrach ziemskich ma swoje pierwotne źródło u samego Boga, gdyż to Bóg jest „pierwotnym i jedynym źródłem” wszelkiego dobra znajdującego się na tym łez padole. Bóg jest nieskończonym, pierwotnym i jedynym źródłem wszelkiego dobra doczesnego świata, i to oznacza, że to czym się cieszymy na tym świecie jest tylko bardzo słabym cieniem tego, czym jest prawdziwe Dobro (św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna Ia, q. 6, a. 4, co.) Używając prostego obrazu powiedzmy, że owszem, można pić brudną wodę pochodzącą z ujęcia położonego wiele kilometrów od źródła; nie jest to jednak to samo, co pić wodę u samego źródła. Oczywiście jest często rzeczą dobrą cieszyć się dobrami doczesnymi, ale tylko wtedy kiedy pamiętamy, że pochodzą one z nieskalanego i nieskończonego źródła, do którego zmierzamy. Nie należy zapominać, że dusza ludzka będąc niematerialną i skierowaną ku Dobru nieskończonemu, nie może być nigdy w pełni zaspokojona jakimkolwiek dobrem doczesnym, które zawsze w bardzo niedoskonały sposób czerpie z Dobra nieskończonego (św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna, Ia IIae, q. 2, a. 8).

 

 Aspirując do Nieba wcale nie rezygnujemy w sposób absolutny z tego co pokochaliśmy na ziemi, ale po prostu szukamy pierwotnego źródła, które sprawiło, że coś dobrego w naszym życiu ziemskim obdarzyliśmy miłością; innymi słowy, jeśli znajdujemy dobro i piękno już tu na ziemi, to o ile bardziej dobra i piękna jest przyczyna nieskończona tych ziemskich dóbr.

 

Nie należy sobie również wyobrażać Nieba jako czegoś „samotnego”. Karykaturując trochę błędną wizję Nieba można powiedzieć, że nie będziemy zamknięci sami w jakimś pokoju, gdzie patrzeć będziemy w nieskończoność na Pana Boga jak na jakiś obrazek. Wręcz przeciwnie, cieszyć będziemy się nieograniczonym szczęściem we wspólnocie razem z tymi, z którymi do tego Nieba dążyliśmy. Nasza droga ku Niebu jest wspólnotowa, gdyż przemierzamy ją razem z naszą rodziną, przyjaciółmi, parafią, miastem, narodem, resztą Kościoła etc.; razem z nimi walczyliśmy na ścieżce Zbawienia i razem z nimi będziemy się tym Zbawieniem cieszyć. Oczywiście przebywanie wobec nieskończonego Boga wystarczyłoby samo w sobie, żeby być szczęśliwym; jednakże jeśli nasz bliźni współuczestniczy z nami w życiu błogosławionym, to miłość wypływająca od Pana Boga ku nam będzie również go obejmowała i „towarzyszyła doskonałej szczęśliwości” (św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna, Ia IIae, q. 4, a. 8).

 

Niebo nie jest więc pozbawieniem czegokolwiek, lecz wypełnieniem naszego życia, i to wypełnieniem wspólnotowym. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to łatwo unikniemy błędnych wyobrażeń na temat Nieba i owocniej przeżyjemy czas Wszystkich Świętych jako czas rozmyślania nie o jakimś wyborze „z braku laku” i „w ostateczności”, ale jako o wyborze ostatecznego i nieskończonego Dobra.

 

Wojciech Skotnicki


DATA: 2019-10-31 14:21
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
14
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Do Życia to w lewo jak pokazuje drogowskaz na ilustracji do artykułu?? Nazwijmy to "drobnym nieporozuminiem".
11 dni temu / oj tam
 
W Niebie, im większa matrioszka, tym bardziej jest podobna do Pana Jezusa. Jakby ktoś nie wiedział, co to matrioszka, to na you tube: "Rosyjska laleczka Matrioszka Matryoshka Russian doll wooden toys lalka fun play" ABY BYLI JEDNO = "Russian Matriochki/ Matrioszki rosyjskie/ Poupees russes :"
12 dni temu / kwiatek77
 
Wiara, nadzieja, miłość = cnoty wlane na Chrzcie Świętym oraz dary Ducha Świętego, a także cnoty inne wlane, oraz nabyte przez ascezę i pracę nad sobą = to wszystko stanowi organizm duchowy = takie naczynie, które będzie w Niebie. Myślę o tym czasie, gdy sama dusza będzie w Niebie, czyli jeszcze przed zmartwychwstaniem ciał. Ponieważ w Niebie jest hierarchia i zależy ona od wielkości naczynia, które udało się osiągnąć stworzeniu w czasie lub które się ma w wieczności = Aniołowie. Wyobrażam sobie Niebo w układzie tzw. matrioszki = rosyjskiej laleczki, gdzie każda większa zawiera w sobie mniejszą, identyczną kopię. W Niebie każda z matrioszek ma wygląd Pana Jezusa. Najpierw jest Bóg Ojciec, który obejmuje w Niebie wszystkich i przenika. W człowieczeństwie największy jest Pan Jezus. Następnie Maryja = Królowa, czystsza niźli Aniołowie. Kolejno 9 chórów anielskich. Potem są święci, według wielkości duchowej. A w samym środku maleńki = ostatni zbawiony.
12 dni temu / kwiatek77
 
Moje wyobrażenie o Niebie, nie wiem czy bardziej infantylne czy inne, jest takie. Niebo to życie wewnętrzne Boga, poznawanie Boga i miłowanie Go, poznaniem jakim sam siebie poznaje i miłością jaką sam siebie kocha = czyli dzięki Duchowi Świętemu, którego otrzymuję. Nasza dusza i duch są jak naczynie ograniczone w pojemności, które jednak może rosnąć i rozszerzać się, dzięki władzom duchowym rozumowi i pamięci, oraz woli. Pojemność tych władz duchowych jest ogromna, choć oczywiście w jakiś sposób ograniczona, gdyż jesteśmy stworzeniami. Jednak od tego jak bardzo w rozumie umocni się światło wiary, jak pamięć zostanie oczyszczona nadzieją życia wiecznego, jak wola zostanie rozpalona miłością, tak naczynie naszego ducha się rozrośnie. Można mieć bardzo wielkiego ducha, który przerasta innych. Święty Jan Paweł II napisał "nie wchłania się ludzi, można ich przerosnąć; wtedy powstaje przestrzeń, w której mieści się każdy...każdy zostaje sobą, choć zaczyna na nowo żyć"
12 dni temu / kwiatek77
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.