DZIŚ JEST:   20   LUTY   2019 r.

Św. Franciszka i Hiacynty Marto
Św. Zenobiusza
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 49  >   Temat numeru: Konfederacja Międzymorza

Piotr Doerre

Nasza siła w słabości innych

Nasza siła w słabości innych

Czy Polska, pozbawiona przez ostatnie dwa stulecia podmiotowości i skazana na egzystowanie jako strefa buforowa pomiędzy Niemcami a Rosją, jest w stanie wybić się na niepodległość, stając się przywódcą bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej? Czy może zrealizować się nowa koncepcja Międzymorza, którego liderem byłby właśnie nasz kraj? Czy budowa projektu politycznego na kształt dawnej Rzeczypospolitej, który mógłby zapewnić wolność, stabilność i bezpieczeństwo pokaleczonym narodom doświadczonym straszliwie przez totalitaryzmy XX wieku, nie przerasta aby naszych możliwości? Jeśli Polacy nie udzielą poprawnych, tj. opartych na dogłębnej diagnozie swych mocnych i słabych stron, odpowiedzi na te pytania, mogą albo stracić szansę, która zdarza się raz na kilkaset lat, albo porwać się z motyką na słońce. I zginąć w płomieniach.


 

Środowiska opozycyjne wobec rządów Platformy Obywatelskiej, słusznie krytykując ich jurgieltniczy charakter, formułowały już od pewnego czasu postulaty powrotu do poważnej polityki zagranicznej, na jaką ma być stać trzydziestokilkumilionowe państwo europejskie. Nowy rząd rozpoczął ją od montowania porozumienia krajów Grupy Wyszehradzkiej na bazie wspólnego frontu w sprawie kryzysu imigracyjnego. W oficjalnym obiegu pojawiły się natychmiast rozmaite koncepcje snute dotychczas wyłącznie na kartach niskonakładowych pism; mówi się więc o Unii Środkowoeuropejskiej, przewodnictwu Polski w „Międzymorzu”, a nawet o powrocie do zarzuconej po totalnej klęsce II Rzeczypospolitej idei Polski mocarstwowej. Czyżby do głosu dochodził „sarmacki romantyzm”, wytykany Polakom przez wyzbytych ambicji „realistów”? A może to zupełnie normalne, że Polacy, jako spadkobiercy idei Rzeczypospolitej „od morza do morza”, mają niejako w genach czy raczej w kodzie kulturowym aspiracje do pełnienia roli większej, niż tylko ta wynikająca z położenia między Odrą a Bugiem i między Karpatami a Bałtykiem?

 

Czy jednak Polskę rzeczywiście stać na coś więcej? Przecież historia zna nie tylko przypadki narodów, które nie odczytawszy poprawnie swego powołania i nie zdiagnozowawszy swoich możliwości, przespały szansę na wielkość, ale również i takich, które przeceniły swoje siły i zamiast zbudować potęgę, doprowadziły się do katastrofy.

 

Europa Środkowo‑Wschodnia – co to takiego?

Geopolityczne położenie Polski, jej umiejscowienie między Niemcami a Rosją, na długie stulecia zdeterminowało dzieje naszej Ojczyzny. Odzyskanie przez Rzeczpospolitą utraconej przed wiekami podmiotowości, czyli – w dużym uproszczeniu – zdolności decydowania o własnym losie, możliwe jest wyłącznie albo w oparciu o jedną z tych potęg, albo też w sytuacji poważnego osłabienia obydwu z nich. Ta ostatnia ewentualność – najkorzystniejsza, jak się wydaje, dla Polski – możliwa jest zaś wyłącznie w sytuacji zaistnienia dla tych mocarstw przeciwwagi w postaci silnego związku narodów naszego regionu, pragnących zachować niezależność od ościennych potęg.

 

Z pewnością całego wielkiego bloku krajów Europy Środkowo‑Wschodniej nie łączą dziś wspólne interesy – bo jakie wspólne interesy mogą mieć przynależąca bardziej do świata śródziemnomorskiego Chorwacja, bałtycka, ciążąca ku Skandynawii Estonia i bałkańska Bułgaria zawieszona na skrzyżowaniu cywilizacji, pomiędzy krajami naddunajskimi i światem greckim a Rosją i Azją Mniejszą? Nie łączy również tych krajów wspólna kultura, bo katolicyzm miesza się tu z prawosławiem, postsowieckim ateizmem, a nawet z islamem. Tylko do pewnego stopnia łączy je – ale i dzieli – tragiczna przeszłość. Czy jednak może połączyć wspólna przyszłość? Choć na razie wydaje się to brzmieć jak political fiction, już za kilka lat może się okazać bardzo realne – w obliczu rozpadu Unii Europejskiej, związanej z nim destabilizacji sytuacji w Niemczech, a także zbliżającej się wielkimi krokami implozji Rosji.

 

W całym tym dość sztucznie stworzonym regionie można wyodrębnić kilka subregionów, znacznie bardziej naturalnych, chociaż niekiedy przenikających się nawzajem: kraje bałtyckie, tereny dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, „posthabsburska” Grupa Wyszehradzka z Chorwacją i wreszcie państwa bałkańskie. Niewątpliwym atutem Polski jest to, że łączy ona przynajmniej trzy z wyróżnionych powyżej obszarów. Jeśliby więc rzeczywiście wszystkie wymienione kraje połączyły wspólne zagrożenia i wyzwania, które powodują determinację w kierunku zacieśnienia współpracy i nadania jej instytucjonalnego kształtu, wydaje się oczywiste, że Polski w takim projekcie nie można by pominąć. Możemy sobie więc wyobrazić przyszłą Unię Środkowoeuropejską bez Bułgarii, Estonii czy nawet Ukrainy, ale nie można myśleć o niej bez Polski.

 

Jednak od tej konstatacji do stwierdzenia, że „przeznaczeniem Polski jest przewodzić Europie Środkowo‑Wschodniej” jeszcze daleka droga. Skoro bowiem mielibyśmy zostać regionalnym hegemonem, należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście mamy ku temu warunki i czy – co nie bez znaczenia – inni potencjalni członkowie aliansu również widzą nas w tej roli.

 

Czy Polskę stać na wielkość?

Według niektórych publicystów nasz kraj predestynuje do przewodnictwa jego rozległość i wielkość populacji. To oczywiście ważne aspekty, czy jednak duże, stosunkowo gęsto zaludnione terytorium jest gwarantem potęgi? Wszak kiedy Rzeczpospolita Obojga Narodów znikała z mapy świata – pod względem rozległości swych granic formalnie wciąż była regionalną potęgą – nie potrafiła obronić przed armią jednego tylko z zaborców nawet trzeciej części swego obszaru. O wiele większa i ludniejsza od Polski jest na przykład (pomimo strat terytorialnych) Ukraina, jednak słabość i niestabilność tego państwa wyklucza je z szeregu pretendentów do przewodzenia w regionie.

 

Znacznie ważniejszym czynnikiem jest liczba ludności, która może się przekładać w znaczący sposób na siłę militarną, ekonomiczną, a co za tym idzie również polityczną danego państwa. Tu – przy ponownym wykluczeniu Ukrainy, rzeczywiście wyrastamy na lidera – wszystkie kraje bałtyckie oraz Węgry, Czechy, Słowacja i Chorwacja razem wzięte nie dorównują nam pod względem liczby ludności. Gdyby więc hipotetyczna Unia Środkowoeuropejska miała składać się ze wszystkich omawianych krajów łącznie z Ukrainą i Mołdawią, Polacy stanowiliby około 25 procent jej ludności; gdyby jednak zawęzić ją tylko do państw dziś wchodzących w skład UE – byłoby to już 37 procent!

 

Co prawda na powyższych danych statystycznych kładzie się cieniem brak zastępowalności pokoleń Polaków wynikający z bardzo niskiego przyrostu naturalnego, ale wszyscy nasi sąsiedzi są w podobnym położeniu, na ich tle wyglądamy więc i tak nie najgorzej.

 

Jednak populacja to nie wszystko. O atrakcyjności naszego kraju jako regionalnego lidera stanowić mogłaby jego siła militarna, która dawałaby gwarancje bezpieczeństwa także sąsiadom. Z tym, niestety, nie jest najlepiej...

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

LGBT to propagowanie pedofilii – napisała małopolska kurator oświaty w odniesieniu do ogłoszonej w poniedziałek przez władze Warszawy karty gwarantującej przywileje osobom deklarującym się jako przedstawiciele tzw. mniejszości seksualnych.

 
 

Akademia Francuska (Académie Française) zdecydowała o feminizacji nazw  niektórych zawodów. Dość często używane przez zwolenników lewicy formy żeńskie niektórych funkcji, często brutalnie raniące uszy, stosowane są także w języku polskim. We Francji nad formami językowymi czuwa jednak jedna z najstarszych instytucji tego kraju – Akademia. Teraz i ona ugina się pod naporem politycznej poprawności.

 

W obliczu dominacji konserwatystów w składzie Sądu Najwyższego przez Stany Zjednoczone przechodzi proaborcyjny kontratak Demokratów. Jego przejawem są libertyńskie przepisy uchwalone w Nowym Jorku. Obawy budzą też radykalnie proaborcyjne poglądy kandydatów do dominacji prezydenckiej z Partii Demokratycznej. Jednym z nich jest Bernie Sanders.

 

 

Granica politycznej poprawności w Niemczech została ponownie przekroczona. Lewicowi politycy z partii „Zielonych” dokonali osobliwej interpretacji imigranckiego paktu z Marrakeszu i chcą przyjmować jako uchodźców tylko osoby niewykształcone. Tak podpowiada im poczucie globalnej sprawiedliwości.

 

Modlitwa i milczenie. W taki sposób katolicy zebrani na placu św. Sylwestra w Rzymie protestowali przeciwko skandalowi nadużyć seksualnych w Kościele. Swoim działaniem chcieli podkreślić, że ogromny kryzys wśród duchowieństwa wiąże się wprost z niepodejmowaniem walki z homoseksualizmem. Czy ich głos zostanie dostrzeżony?


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.