DZIŚ JEST:   19   LIPCA   2019 r.

Św. Symmacha, papieża
Św. Jana Plessingtona
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 45  >   NASZE DZIEDZICTWO

Dorota Matacz-Bajor

Na weekend do średniowiecza

Na weekend do średniowiecza
By Berthold Werner (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons

Rothenburg ob der Tauber – niewielkie, jedenastotysięczne miasteczko położone na granicy Bawarii i Badenii-Wirtembergii, o niespełna sto kilometrów na zachód od Norymbergi, od lat znajduje się w ścisłej czołówce rankingu największych atrakcji Niemiec (w 2014 roku głosami turystów z całego świata zajęło czwartą pozycję, tuż za katedrą w Kolonii). Cóż takiego kryje w sobie to miejsce, że ciągną do niego tłumy, choć wcale nie leży na głównych szlakach turystycznych? Odpowiedź jest dość prosta – to jedno z najpiękniejszych miasteczek w Europie, z niemal nienaruszoną przez wieki średniowieczną zabudową. Można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tu jakieś sześć wieków temu i ani myśli iść do przodu. Urok średniowiecza to jedno, ale Rothenburg kryje w sobie coś znacznie cenniejszego – absolutnie niezwykłą relikwię.

 

Wędrując niespiesznie krętymi uliczkami, trudno chwilami nie odnieść wrażenia, że to co widzimy, jest świetnie odtworzoną scenografią do filmu kostiumowego, a my przypadkiem znaleźliśmy się na jego planie. Tylko czekać, aż zaraz ktoś te urocze szachulcowe domki poskłada i zapakuje do ciężarówek, by w końcu złożyć w jakimś magazynie. Nic takiego się jednak nie dzieje, bo tu wszystko jest jak najbardziej prawdziwe i bajkowo piękne. A miasteczko pulsuje życiem mieszkańców i tysięcy turystów, którzy każdego dnia przemierzają wąskie zaułki, napawając się niezwykłym czarem wieków minionych.

 

Zachwyca tu wszystko, począwszy od kolorowych kamieniczek, z których każda ma swój niepowtarzalny sznyt, poprzez placyki z fontannami, zaciszne zaułki, maleńkie sklepiki z pamiątkami, po przytulne gospody i winiarnie. Dzięki roztropności włodarzy, nie znajdziemy tu zbyt wielu oznak nowoczesnego świata, nachalnych szyldów (wszystkie są kute w żelazie) czy szpetnych reklam. Dzięki temu możemy skupić wzrok na detalach, misternie rzeźbionych okuciach, figurkach świętych zdobiących fasady domów, wielobarwnych kwiatach, pod naporem których zdają się uginać tutejsze budynki…

 

Zmienny wiatr historii

 

Początki miasta sięgają XII wieku. Powszechnie uznaje się, że zawdzięcza ono swoje istnienie znanej w Niemczech rodzinie von Rothenburg, skoligaconej z dworem cesarskim. Założyli oni (nie licząc Rothenburga ob der Tauber) jeszcze sześć miast, które po dziś dzień noszą nazwę Rothenburg. Cztery z nich znajdują się na terenie Niemiec, jedno w Szwajcarii, a jedno w Polsce (dawny Rothenburg an der Oder to Czerwieńsk w powiecie zielonogórskim).

 

Czasy świetności miasta przypadają na okres od XIII do XV wieku. Przełomową datą jest rok 1274, kiedy to król Rudolf von Habsburg nadał Rothenburgowi status Wolnego Miasta Rzeszy. Zaczyna się czas prosperity – miasto rozrasta się i bogaci. Kwitnie rzemiosło oraz handel winem, bydłem, wełną. Kres temu w pierwszej połowie XVII stulecia kładzie wojna trzydziestoletnia, która czyni spustoszenie w całej ówczesnej Europie. Zawierucha dociera również i tu…

 

Miasto, które stanęło po stronie protestantów, zostało wprawdzie zdobyte przez armię cesarską, ale kiedy w roku 1650 opuścili je ostatni żołnierze, zaczęło podupadać i w końcu straciło na znaczeniu, a w dodatku większość jego mieszkańców przeszła na luteranizm.

 

Rothenburg zapadł w sen na prawie dwieście pięćdziesiąt lat… Miało to ten pozytywny skutek, że udało mu się przetrwać bez większych zmian architektonicznych.

 

Oznaki przebudzenia pojawiły się pod koniec XIX wieku. Powstały pierwsze domy poza obrębem średniowiecznych murów. Odrodziło się rzemiosło, urok miasteczka docenili artyści, którzy zapoczątkowali modę na to miejsce. Obecnie Rothenburg jest perłą Szlaku Romantycznego (Romantische Strasse) – najpopularniejszej i najpiękniejszej trasy turystycznej Niemiec, biegnącej od Alp, przez Bawarię, aż po Würzburg nad Menem.

 

Burmistrz uratował miasto

 

Rothenburg, choć niewielki, naszpikowany jest mnóstwem zabytków. Samych kościołów mamy tu sześć, a każdy z nich zasługuje na choćby chwilę uwagi. Dlatego na zwiedzenie miejscowości zarezerwować należy sobie co najmniej weekend.

 

Miasto otacza blisko trzyipółkilometrowy mur obronny z malowniczymi wieżami, blankami i bramami: Galgentor, Rödertor, Sieberstor, Spitaltor, Kobolzellertor, Burgtor. Wielu odwiedzających swoją wizytę rozpoczyna właśnie od wędrówki murami, a ściślej – zadaszoną i otwartą na miasto galerią wartowników. Jeśli nie mamy lęku wysokości – mur liczy prawie dziesięć metrów – to godzinny spacer po nim da nam niezapomniane wrażenia. I tu uwaga – z trasy można zejść przy każdej wieży czy bramie.

 

Stojąc już na twardym gruncie, wkraczamy w świat brukowanych uliczek, szczelnie zabudowanych domami z pruskiego muru. Nieważne, którą wybierzemy, i tak w końcu zaprowadzi nas na rynek. Tu zaś – w sercu miasta – w oczy rzuca się przede wszystkim pokaźnych rozmiarów ratusz. Kryje on w swojej bryle naleciałości kilku epok: najstarsza część jest gotycka, w XVI wieku dobudowano do niej okazały renesansowy gmach, który nieco później wzbogacono barokowymi arkadami. Mimo takiego artystycznego misz‑maszu całość wydaje się niezwykle spójna i harmonijna. Wywiera ogromne wrażenie. Tak samo jak zapierający dech w piersiach widok z pięćdziesięciopięciometrowej wieży, dla którego warto wdrapać się po stromych schodach.

 

Tuż obok ratusza uwagę przykuwa Ratsherrntrinkstube – dawna Tawerna Rajców. Jej fasadę zdobi kilka zegarów, jednemu z nich towarzyszą figurki pokazujące niezwykle ważną scenę z historii miasta. Otóż w roku 1631, podczas wspomnianej wojny trzydziestoletniej Rothenburg został zajęty przez wojska generała Johanna von Tilly, który nosił się z zamiarem spalenia miasta. Gdy wydawało się, że już nic nie uchroni go przed zagładą, zdesperowani mieszkańcy w zamian za ocalenie zaoferowali generałowi trzylitrowy baniak wypełniony jednym z najwyborniejszych tutejszych win. Generał przyjął dar i obiecał oszczędzić miasto pod warunkiem jednak, że znajdzie się śmiałek, który opróżni naczynie jednym haustem. Taki śmiałek się znalazł, w osobie samego burmistrza, który – o dziwo! – zadaniu podołał. Generał dotrzymał obietnicy i odstąpił od oblężenia, pozostawiając Rothenburg nietkniętym. Na cześć tego wydarzenia co roku obchodzone jest Święto Ratowania Miasta (Der Meistertrunk), radosny festyn, podczas którego mieszkańcy bawią się i piją wino ku pamięci bohaterskiego burmistrza.

  

Relikwia Kropli Krwi Chrystusa

 

Kilka kroków od rynku, przy niewielkim placu stoi główna świątynia miasta – potężny kościół Świętego Jakuba. Koniecznie trzeba zajrzeć do środka. Urzekają witraże, uwagę zwraca późnogotycki ołtarz główny Dwunastu Apostołów (Zwölfbotenaltar) Friedricha Herlina. Prawdziwy skarb jednak kryje się na chórze. Tu bowiem znalazło się miejsce dla wyjątkowej relikwii – kropli krwi Chrystusa – przywiezionej przez krzyżowców w roku 1270. Aby nadać wyjątkowej relikwii godną oprawę, w roku 1500 radni miejscy zamówili u słynnego mistrza – działającego w Würzburgu Tilmana Riemenschneidera – drewniany ołtarz znany dziś jako Ołtarz Krwi Świętej (Heiligblutaltar). W ciągu pięciu lat powstało wspaniałe dzieło snycerskie uważane za jedno najwspanialszych w twórczości tego artysty. Nad główną kompozycją, ukazującą Ostatnią Wieczerzę, umieszczono srebrny, późnoromański relikwiarz w formie krzyża z klejnotem wykonanym z kryształu górskiego, w którym zamknięta została kropla krwi Jezusa. Nie bez powodu zatem przez całe średniowiecze ciągnęły tu tłumy pielgrzymów. Cuda, jakich doświadczali, i liczne odpusty uczyniły kościół Świętego Jakuba znaczącym na terenie Frankonii sanktuarium.

 

Dziś dawnych pątników zastąpili głównie zlaicyzowani turyści, nienarzucający się Panu Bogu, traktujący to wyjątkowe miejsce jako kolejny obiekt do „odhaczenia” na liście. Być może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby kościół nadal należał do katolików, jednakże, zarówno on, jak i pozostałe świątynie (z wyjątkiem jednego) w miasteczku od wieków są w rękach protestantów.

 

„Chrzest piekarski” i Muzeum Bożego Narodzenia

 

W leżącym nieopodal dawnym klasztorze Dominikanek mieści się muzeum (Reichsstadtmuseum), jedno z kilku, jakimi może się pochwalić tak niewielkie miasteczko. To akurat prezentuje dzieje miasta i regionu od prehistorii do czasów współczesnych. Atrakcję stanowi możliwość obejrzenia doskonale zachowanej kuchni klasztornej.

 

Innym ciekawym miejscem na muzealnej mapie Rothenburga jest Średniowieczne Muzeum Kryminalne (Mittelalterliches Kriminalmuseum) z eksponatami, które już samym wyglądem mogą mrozić krew w żyłach. Na czterech piętrach dawnej komturii joannitów można zobaczyć najwymyślniejsze narzędzia tortur ze szczegółowymi opisami. Kto ciekaw, może dowiedzieć się, na przykład, jak wyglądał „chrzest piekarski” (Bäckertaufe), polegający na zanurzaniu w studni olbrzymiej klatki z rzezimieszkiem…

 

Po tej dawce emocji wizyta w Muzeum Bożego Narodzenia (Weihnachtsmuseum), bo i takie tu jest, będzie już tylko czystą przyjemnością. Wystarczy wrócić na rynek, gdzie bez problemu znajdziemy miejsce (vis‑à‑vis ratusza), w którym przez cały rok w niebiańskiej scenerii i atmosferze możemy podziwiać przepiękne tradycyjne szopki, misternie wykonane ozdoby choinkowe, zabawki, niezliczone figurki Świętych Mikołajów, a nawet całkiem sporą kolekcję stojaków pod choinkę, od najprostszych po bogato rzeźbione i zdobione. W przymuzealnym sklepiku – podobno największym w Europie – zaopatrzyć się możemy w bombki, łańcuchy, dekoracje okienne, figurki pykające różnymi zapachami, dziadki do orzechów, renifery, pozytywki, świeczniki, łańcuchy oraz świąteczne serwety i obrusy. Są tu tysiące produktów solidnego rękodzieła przede wszystkim made in Germany. Słowem – czyste komercyjne szaleństwo…


* * *


Aby ochłonąć od nadmiaru wrażeń warto zaszyć się w jednej z licznych restauracyjek, by przy kieliszku miejscowego wina skosztować frankońskich specjałów. Niech żyje Rothenburg! Niech żyje średniowiecze!


Dorota Matacz-Bajor







zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

Próżno szukalibyśmy spokoju gdzie indziej, jak w Bogu – pokój może być jedynie w Bogu. A tego pokoju w Bogu nie osiąga się przez nadmierną aktywność czy pośpiech, ale przez zaniechanie wszelkiej popędliwości i czynności własnej, tak by zostawić Bogu wolność działania w nas.

 
 

64 – w nocy z 18/19 lipca wybuchł wielki pożar Rzymu, który niszczył miasto przez pięć i pół dnia. Tylko cztery z czternastu dzielnic uniknęły zniszczeń, trzy zostały kompletnie strawione przez ogień, zaś kolejnych siedem zostało poważnie wypalonych. Oskarżany przez opinię publiczną o celowe podpalenie Neron, dla odwrócenia uwagi, wskazał na chrześcijan jako winowajców i rozpoczął prześladowania.

 

Brytyjscy parlamentarzyści w Izbie Gmin zdecydowali o liberalizacji przepisów dotyczących zabijania dzieci nienarodzonych na terenie Irlandii Północnej. Ustawa aborcyjna została przegłosowana zdecydowaną większością głosów zwolenników aborcji. Posłowie podkreślali, że nowe prawo zostało wprowadzone w imię realizacji „praw człowieka”.  

 

Im bliżej homoparady LGBT w Białymstoku, która ma się odbyć 20 lipca, tym większy jest sprzeciw mieszkańców miasta, wobec tego rodzaju demonstracji. Rośnie również liczba listów oraz e-maili z pogróżkami i wyzwiskami, kierowanych pod adresem przeciwników marszu homoseksualistów.

 

Podczas warszawskiego festiwalu „Otwarta Ząbkowska” zaprezentowano „instalację”, w której znalazła się czarna figura Matki Bożej. Otoczono ją m.in. czymś co przypomina grzyby halucynogenne. „Przedstawienie Matki Bożej w tej formie narusza uczucia religijne katolików” – informuje Kuria diecezji warszawsko-praskiej.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.