DZIŚ JEST:   21   MAJA   2019 r.

Św. Krzysztofa Magallanesa
Św. Jana Nepomucena
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 42  >   ROSJA

Piotr Doerre

Na skraju apokalipsy

Na skraju apokalipsy
#HISTORIA    #KRYZYS    #ROSJA    #CYWILIZACJA    #PUTIN    #WOJNA    #KGB    #UPADEK    #DUGIN

Liczne statystyki wskazują, iż pod względem tempa spadku ludności Rosja zajmuje jedno z najwyższych miejsc na świecie. Według prognoz ONZ, do roku 2025 ludność Federacji może się zmniejszyć z obecnych 143 milionów nawet do 121 milionów, czyli obecnej liczby ludności Niemiec, Polski i państw bałtyckich. Pod względem średniej długości życia Rosja plasuje się w okolicach sto sześćdziesiątego miejsca na świecie (mniej więcej tam, gdzie Bangladesz). Co roku około trzydziestu tysięcy obywateli Rosji umiera w wyniku przedawkowania narkotyków, a niemal siedemdziesiąt tysięcy – z powodu alkoholizmu. Liczbę nagłych zgonów w wyniku samobójstw, morderstw i nieszczęśliwych wypadków można porównać z poziomem śmiertelności tego typu w Angoli lub Burundi.

 

Demoralizacja, korupcja, nieufność

Równocześnie Rosja zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby dzieci porzuconych przez własnych rodziców. W kraju żyją ponad dwa miliony bezdomnych dzieci, a 370 tysięcy znajduje się w domach dziecka. Rodzice 80 procent z nich nadal żyją. Podobnie, ośmioro z dziesięciorga ludzi w podeszłym wieku zamieszkałych w domach starców posiada krewnych i bliskich zdolnych do ich utrzymania. Według danych Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, w jednym tylko 2010 roku ofiarą przestępstw padło około stu tysięcy dzieci. Tysiąc siedemset spośród nich zgwałcono i zamordowano. Wszystko to świadczy o katastrofalnym stanie więzi rodzinnych, szacunku do życia ludzkiego i moralności. Do tego należy dodać korupcję, powszechną nieufność, brak aktywności obywatelskiej i poszanowania własności prywatnej.


Chciałbym być dumny ze swojej ojczyzny, ale teraz jest mi za nią wstyd – pisze Konczałowski, dodając, że ci, którzy dziś rządzą Rosją, zdają się nie zauważać katastrofalnego stanu rosyjskiego społeczeństwa, mamiąc go zaklęciami o potędze. Równocześnie nadal promują oni na zewnątrz wizerunek czystej i zdrowej Rosji mającej być ostatnią deską ratunku dla zdegenerowanej Europy.


Opisywany już na łamach „Polonia Christiana” konserwatywny manewr Władimira Putina, który miał nie tylko zauroczyć całą zachodnią prawicę, ale przede wszystkim dać ideologiczne uzasadnienie neoimperialnej polityki Moskwy, w sporej części się sprawdził. Główną jego zaletą była propagandowa prostota. Wystarczyło z jednej strony konsekwentnie prowadzić realpolitik – żmudne dzieło odbudowy imperium pognębionego przez największą katastrofę geopolityczną XX wieku, wspomagane pracą setek, a może i tysięcy agentów wpływu i zwykłych szpiegów na Zachodzie, z drugiej zaś punktować zakłamanie zachodnich liberalnych demokracji i struktur międzynarodowych i co pewien czas wyłamywać się z chóru politycznej poprawności, puszczając w ten sposób oko do europejskiej i amerykańskiej prawicy. Wystarczyło użyć konserwatywnej retoryki, zarówno na użytek wewnętrzny, jak i międzynarodowy, by na tle elit politycznych i biurokratycznych Zachodu totalnie zinfiltrowanych przez lewacką ideologię i zwalczających wszelkie pozostałości cywilizacji chrześcijańskiej jawić się jako ostatnia nadzieja chrześcijaństwa i ostoja prawdziwej wolności.

 

Nie taka chrześcijańska, jak ją malują

Tymczasem, choć nie można zaprzeczyć autentyczności tysięcy nawróceń, jakie dokonały się w Rosji na przestrzeni minionego ćwierćwiecza (więcej, nie sposób nie przyznać, że odrodzenie Cerkwi po dziesięcioleciach fizycznej eksterminacji i jej powrót do życia publicznego wywiera wielkie wrażenie), Rosja wcale nie jawi się jako kraj chrześcijański. W obliczu znikomego odsetka praktyk religijnych masowe deklaracje przynależności do prawosławia oznaczają przede wszystkim akces do rosyjskiej wspólnoty cywilizacyjnej. Coraz więcej autentycznych wiernych zdobywają natomiast religie niechrześcijańskie z islamem na czele.


Okazuje się przy tym, że rosyjska Cerkiew prawosławna nie cieszy się wcale takim prestiżem, jak mogłoby na to wskazywać deklaratywne docenianie jej przez władze i obecność jej przedstawicieli na wszystkich oficjalnych uroczystościach państwowych i lokalnych. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez instytut badania opinii publicznej FOM, Cyryl, „patriarcha moskiewski i całej Rusi”, nie cieszy się prawie żadnym autorytetem społecznym. Jako na wiodący autorytet moralny wskazał nań zaledwie jeden procent badanych. Pierwsze miejsce w sondażu zajął – jakżeby inaczej – Władimir Putin z wynikiem 36 procent, a wyniki wyższe od głowy moskiewskiej Cerkwi uzyskali także: minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, minister obrony Siergiej Szojgu, lider narodowych populistów Władimir Żyrynowski, premier Dimitrij Miedwiediew, reżyser Nikita Michałkow, a nawet przywódca komunistów Giennadij Ziuganow. Z kolei w gronie tych, którzy uzyskali po jednym procencie głosów, poza Cyrylem znalazło się jeszcze osiem osób: wśród nich wierny Kremlowi „władca” Czeczenii Ramzan Kadyrow.


Nic dziwnego, skoro coraz powszechniej patriarcha postrzegany jest jako posłuszny wykonawca poleceń płynących z Kremla. Od samego początku konfliktu na Ukrainie włączał się wszak do procesu regulowania sytuacji w tym kraju, bezwzględnie reprezentując interesy Federacji Rosyjskiej, wzywając światową opinię publiczną, aby nie postrzegała Rosji jako agresora i by ją zrozumiała (czytaj: zaakceptowała jej racje). Konflikt między Ukrainą a Rosją przedstawiał natomiast jako spory wewnętrznenieporozumienia na obszarach historycznej Rusi.

 

Wolność i swoboda

O wolności, której oaza – zgodnie z deklaracjami Kremla – ma się rozciągać od Smoleńska po Władywostok, niech świadczy skala i społeczny skład coraz powszechniejszej emigracji z Rosji (123 tys. w 2012 roku i 186 tys. w 2013 roku). Kraj opuszczają przede wszystkim osoby bogate i średnio zamożne, które upatrują na Zachodzie nie tyle lepszych zarobków, co raczej bezpieczeństwa, możliwości rozwoju i wolności właśnie. W Rosji istnieją co prawda sfery, w których można się cieszyć swobodą znacznie większą niż w zbiurokratyzowanej Unii Europejskiej, jednak z punktu widzenia szarego obywatela bilans i tak wypada na korzyść Europy.


Do sfer wolności nie należy z pewnością polityka, a od jakiegoś czasu również coraz bardziej reglamentowana informacja. Po przejęciu wpływu na większość mediów elektronicznych i drukowanych Kreml przystąpił do ograniczania swobody ostatniego niekontrolowanego dotychczas przez siebie medium – blogosfery. 1 sierpnia 2014 roku weszła w życie nowa ustawa regulująca zasady rozpowszechniania informacji w internecie, zgodnie z którą blogi odwiedzane przez ponad trzy tysiące osób dziennie traktowane są (i kontrolowane) jak zwykłe media. Wcześniej władze korzystały z innych form nacisku, którymi wymogły zmianę polityki informacyjnej kilku popularnych portali, takich jak Lenta.ru, Gazeta.ru, Newsru.com, czy doprowadziły do przejęcia przez prokremlowskich właścicieli serwisu społecznościowego Vkontakte, (rosyjskiego odpowiednika Facebooka).


Uszczelnienie dziur w systemie medialnym ma zapewnić wzmocnienie wpływu rządowej propagandy na ogół społeczeństwa, co z kolei skutkować powinno utrzymaniem wysokiego poparcia dla Putina i jego ludzi, nawet w sytuacji niekorzystnych zmian ekonomicznych i pogorszenia standardu życia. To ostatnie wydaje się zaś nieuchronne od kiedy Stany Zjednoczone, jednoznacznie popierające nowe władze Ukrainy, nasiliły politykę „powstrzymywania” ekspansywnych zapędów Putina i wykorzystują do tego nie tylko oficjalne sankcje ekonomiczne (te bardziej mobilizują Rosjan i skupiają wokół władzy niż czynią szkody rosyjskiej gospodarce), ale przede wszystkim instrumenty obniżania na rynkach światowych ceny ropy naftowej i innych surowców, na których eksporcie opiera się gospodarka Rosji.

 

Ukraińska porażka

Nie ma przy tym żadnych wątpliwości, że to właśnie zakulisowe działania Amerykanów spowodowały zmianę władzy na Ukrainie, która uniemożliwiła podążanie tego kraju prostą drogą w kierunku wyznaczonym mu przez Kreml – do Unii Eurazjatyckiej powołanej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan. Kolejne wydarzenia – oderwanie Krymu od Ukrainy i wywołanie wojny na jej wschodnich obszarach – były już tylko reakcją Moskwy na wymykanie się jej z ręki kluczowego elementu budowanej od wielu lat układanki. Zarówno w sensie geopolitycznym, jak i duchowym niemożliwe jest bowiem ani rosyjsko‑prawosławne ani eurazjatycko‑wielokulturowe imperium bez Ukrainy z Kijowem. Tymczasem dziwna, „hybrydowa” wojna trwająca od wielu miesięcy wokół Doniecka i Ługańska sprawiła, że Kijów został dla Rosji stracony przynajmniej na długie dziesięciolecia.


Wojna ta zaszczepiła głęboką niechęć Ukraińców do Rosjan, i wzajemnie; niechęć wzmacnianą przez swoiste seanse nienawiści rozgrywające się w mediach obydwu krajów. Niezgrabne sformułowania Putina mówiące o jednym „ruskim” narodzie, na który mają składać się zarówno Rosjanie, jak Białorusini i Ukraińcy, tylko dodatkowo tych ostatnich rozwścieczają. Ten przypadkowy zlepek narodowościowy stworzony przez Sowiety, nieposiadający jednego wspólnego języka ani porządnej, lojalnej armii, żyjący w jednym z najgorzej zarządzanych państw, nagle – w wyniku tej wojny – poczuł się jednym narodem. Wojna spowodowała ponadto obrócenie w ruinę terenów będących bazą wpływów Rosji na terenie Ukrainy i masowy exodus tamtejszej ludności rosyjskojęzycznej na teren Federacji.


Tak więc Moskwie, dla której konflikt w Donbasie oznacza same straty, pozostaje zadowolić się Krymem i celebrować znaczenie cywilizacyjne, sakralne i strategiczne jego powrotu do „macierzy”. Coraz mocniej poddawana piętnowaniu na arenie międzynarodowej jako kraj agresywny, czyli dążący do zmiany granic, Rosja – choć wykonująca groźne gesty pod adresem Mołdawii i państw bałtyckich, choć prowokacyjnie wysyłająca samoloty nad terytoria krajów NATO, została zepchnięta do głębokiej defensywy. Świadczy o tym chociażby niedawne prezydenckie orędzie Władimira Putina, w którym, przedstawiając naród rosyjski jako silny i niezachwiany wobec zagrożeń z zewnątrz, odwoływał się on do doświadczeń tak zwanej wojny ojczyźnianej z hitlerowskimi Niemcami i niedwuznacznie sugerował, że wszystkim trudnościom kraju i jego mieszkańców winni są wrogowie zewnętrzni czyhający na integralność Federacji Rosyjskiej. Trudno odczytywać wielokrotne zapewnienia o sile jako coś innego niż oznakę słabości, choć należy pamiętać, że Putin cały czas ma w rękawie asa w postaci broni jądrowej dającej jego reżimowi swoistą gwarancję nietykalności.


Zdaniem wielu publicystów, również rosyjskich, decydując się na niemal otwartą konfrontację z Zachodem, Władimir Putin przekroczył granicę, cienką czerwoną linię, za którą jest już tylko równia pochyła eskalacji konfliktu. Warto odnotować kilka najczęściej powtarzanych w różnych wersjach scenariuszy możliwego rozwoju wypadków.

 

Trzy scenariusze: liberalizacja, dezintegracja…

Pogłębiający się z każdym dniem kryzys ekonomiczny związany ze spadkiem cen ropy naftowej, sankcjami oraz wydatkami budżetu na cele „polityczne” (w tym związane z integracją Krymu) da o sobie znać już w pierwszych miesiącach roku 2015. Stopniowo przygasać będą nastroje euforii wywołanej powrotem Krymu i dumą z tego, że cały świat znowu zaczął się nas bać oraz umiejętnie podsycanej dotąd przez media społecznej mobilizacji; narastać będzie natomiast niezadowolenie najróżniejszych grup społecznych, które zaczną w końcu wychodzić na ulice.


W takiej sytuacji wybory do Dumy w roku 2016 mogą się stać katalizatorem krwawego przesilenia. W wyniku stale pogarszającej się sytuacji Kreml zostanie zmuszony do pewnego rozluźnienia stosunków wewnętrznych, a Putin – do ustąpienia ze względu na zły stan zdrowia (w końcu nikt nie jest wieczny). Nowy prezydent Rosji – nawet powołany spośród tej samej, co rządząca obecnie, postkagiebowskiej elity – za cenę wolnej ręki w kraju będzie próbował znormalizować stosunki z Zachodem, przystępując do „wojny” z terroryzmem islamskim, który z każdym rokiem coraz mocniej zagrażać będzie również samej Rosji. Finał tego optymistycznego – z punktu widzenia rosyjskich „zapadników” – scenariusza to zacieśnienie stosunków Unii Eurazjatyckiej z Unią Europejską i postępująca integracja z zachodnią strefą dobrobytu i pokoju.


Niestety, sytuacja w Unii za kilka lat wcale nie musi zachęcać do integracji z nią, a moskiewska klika z Putinem czy bez Putina może obrać kierunek na zdecydowanie bardziej otwarty zamordyzm i – o ile to możliwe w dzisiejszym świecie – izolację. Wówczas napięcia wewnętrzne połączone z totalnym kryzysem ekonomiczno‑demograficznym i presją z zagranicy mogą doprowadzić do implozji państwa i jego rozpadu. Już obecnie Syberię zasiedlają Chińczycy, a dla zamieszkujących ją ludów, przez wieki z wyższością traktowanych przez kolonizatorów znad Wołgi i Oki, biali Rosjanie są dziś balastem.


Rozpad Federacji wcale nie musi się przy tym ograniczyć do utraty przez Moskwę kontroli nad krajami położonymi za Uralem. Przecież w sporej części muzułmańskie południe, już dziś bardzo różniące się od ziem rdzennie rosyjskich, również może zapragnąć zerwać z Moskwą.

Czy Rosjanie w ogóle przetrwają jako jednolity naród, czy nie czeka nas los Rzymian? – zastanawiał się niedawno na swym blogu jeden z rosyjskich publicystów liberalnych Aleksander Szmieliow. – Wszakże jakikolwiek sukces Ukrainy będzie od tej pory postrzegany jako sygnał dla potencjalnych „Syberyjczyków”, „Kozaków” czy „Pomorców”: w czym niby my jesteśmy gorsi?

 

… wojna atomowa

Rosyjscy blogerzy przewidują, iż dojść może również do tego, czego zachodnia opinia publiczna obawia się najbardziej: że konflikt w Donbasie rozpali się na nowo, co spowoduje eskalację wzajemnych prowokacji Rosji i NATO, aż do wybuchu konwencjonalnej wojny. Prawdopodobnie Rosja wojnę taką przegra, lecz wówczas skonsolidowany w obliczu zagrożenia naród ulegnie „wzniosłemu” przekonaniu, iż lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.


Do Władimira Putina codziennie trafiają apele, by się nie lękał i wcisnął czerwony guzik – puszcza wodze fantazji Szmieliow. – Sondaże Ośrodka WCIOM oraz Centrum Lewady potwierdzają, iż takie rozwiązanie popiera 84 procent ludności, a „kapitulanci” i „zdrajcy narodu” są w oczywistej mniejszości. W konsekwencji, w pewnym momencie wszystkie stacje telewizyjne nadają orędzie prezydenta do narodu: oczywiście nikt nie chce umierać, jednak nie możemy dopuścić do triumfu naszych wrogów; nigdy nie żałowaliśmy ofiar dla zwycięstwa i teraz również nie pożałujemy. Rozbrzmiewają gromkie oklaski i prezydent wciska guzik. Za chwilę znika w bunkrze…

…I to już wszystko. Dalej nie ma już nic.


Oczywiście, to tylko literacki zabieg inteligenta marzącego o zamożnej, demokratycznej Rosji, upodabniającej się do krajów Zachodu. Jednakże tacy ludzie – argumentują zwolennicy Putina – nie rozumieją duszy rosyjskiego narodu, który gotów jest znosić najgorsze nawet warunki, byle tylko żyć w poczuciu „wielkości Rosji”, kierowanej przez silnego lidera. Nie rozumieją też, że właśnie w obliczu egzystencjalnego zagrożenia naród ten może zwrócić się ku wartościom duchowym (nawet jeśli dziś jego tradycyjna religijność i wyższość moralna nad społeczeństwami Zachodu to tylko pobożne życzenia idealistów i wytwory prorządowej propagandy).


Dwóch rzeczy możemy być jednak pewni: po pierwsze Rosja – co zapowiedziała sama Matka Boża w orędziu fatimskim – wcześniej, czy później nawróci się, po drugie zaś – co z kolei podpowiadają nam wszystkie wskaźniki demograficzne, ekonomiczne i socjologiczne – nie będzie to już ta sama Rosja.



Piotr Doerre



Tekst został opublikowany w najnowszym, 42. numerze magazynu "Polonia Christiana". Magazyn dostępny jest w dobrych sklepach i salonach prasowych oraz na stronie internetowej Księgarnii Kontrrewolucji.


Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
1
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Co za bzdury! Polacy, wydaje się wszystko, czego nie może zaakceptować faktu, jak Minina Pozharsky dać nauczkę, by nie gapić się w Rosji. Wszystko zły, wyglądają tak, jakby nie dostaniesz otruty yadom.Rossiya własnej wartości i będzie stać.
ponad 4 lata temu / gadya
 
??? ?????? ???? ? ??????? ?????? ????? ????, ??????????? ? ???? ????????? ????? ??????? ? ??????????? ???????????? ?????????????
ponad 4 lata temu / advokatbakin
 
- d.c. na temat Ameryki.Co do duzych miast gdzie moze i jest"sodoma i gomora"?-ale tut."demokratyczny system"nie zrobil tak duzego"spustoszenia"w spolecznej swiadomosci jak komunizm! Miasta maja i "slabe" dzielnice a w Stanach sa i nawet niebezpieczne,ale sa to nie duze obszary.Jest duza wiekszosc pieknych dzielnic a od frontu kazdego domu nie ma ogrodzen.Sa rowniez b.bogate dzielnice,czesto niestety "ogrodzone",bo zlodziei tez tu nie brak /ale oni nie robia tego z glodu/!-a ilu jest nielegalnych to nikt dokladnie juz nie wie i w wiekszosci wszyscy pracuja,pomagajac swoim rodzinom zyjacym na calym swiecie a jest to suma ponad 100 mld.$$$.Nie wiem czy sami Rosjanie wiecej od nich zarabija? Na koniec tylko maly przyklad - tut.piwnice nadaja sie do "zamieszkania"-ogrzane oswietlone i czyste a w blokach wyjatkowo zadbane.Wystarczy popatrzec po jakich piwnicach w Donbasie ludzie sie "chowaja\'? Oczywisci,ze zawsze mozna znalezsc wyjatek.
ponad 4 lata temu / M.M.Vancouver.
 
@Niktoś No właśnie - okazuje się, że nie ma co wierzyć obrazom, które w nas zaszczepiły hollywódzkie filmy, tylko analizować dane. Ta zepsuta i zdegenerowana Ameryka, której wielkie miasta to rzeczywiście takie "sodomy i gomory", to jednak mały pikuś przy tym co z Rosji zrobili komuniści. Co prawda coś tam niby się poprawiło, ale co z tego - sytuacja nadal jest tragiczna...
ponad 4 lata temu / xeno77
 
Moskale od czasów Iwana tchórzliwego mają azjatycką mentalność, są poziom wyżej od tatarów i 2 poziomy niżej niż Bizancjum. Dopóki Ojciec Święty nie poświeci Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, dopóty będzie źle w Rosji i naokoło niej. Trzeba się za modlić, by stało się jak najprędzej.
ponad 4 lata temu / stoLica
 
Na skraju Apokalipsy stoi cały świat.
ponad 4 lata temu / Wrocynka
 
 

„Faszyści, wszędzie faszyści” – tak mniej więcej lewacki Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych widzi i opisuje Marsz dla Życia i Rodziny, który odbył się w minioną niedzielę w Białymstoku. W relacji zamieszczonej na społecznościowym profilu tej organizacji „faszyzm nacjonalizmem rasizm pogania”, jednak nie sposób doczytać się ani dopatrzeć, które konkretnie hasła uczestników tak oburzyły obrońców „politycznej poprawności”.

 
 

Nad Sekwaną narasta liczba profanacji katolickich miejsc kultu. W samej archidiecezji Poitiers doszło w ostatnich trzech miesiącach do kilkunastu włamań do kościołów. Za każdym razem celem włamania było tabernakulum i profanacja Najświętszego Sakramentu.

 

Wobec coraz większych napięć między Stanami  Zjednoczonymi i Iranem iracki kardynał Louis Raphaël Sako zaapelował do Waszyngtonu i Teheranu o dialog i ostrzegł przed skutkami „dalszej katastrofalnej wojny” na Bliskim Wschodzie. W liście przekazanym ambasadom obu krajów w Bagdadzie chaldejsko-katolicki patriarcha prosi ich przywódców politycznych o „wykazanie się mądrością” i poszukiwanie pokoju, poinformowała 21 maja rzymska agencja prasowa AsiaNews.

 

Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Marka Sz., wolontariusza Fundacji Pro – Prawo do Życia. Mężczyzna był oskarżony o rzekomą kradzież telefonu komórkowego jednej z feministek w trakcie ujęcia jej na gorącym uczynku usuwania banerów antyaborcyjnych. Tym samym sąd przyznał rację prawnikom Instytutu Ordo Iuris, którzy bronili pomówionego mężczyzny.

 

W niedzielnym wywiadzie udzielonym Fox News Channel prezydent Donald Trump powiedział, że to, iż demokratyczny kandydat na prezydenta Pete Buttigieg jest „zamężnym gejem” oraz że pojawia się publicznie ze swoim „mężem”, jest „absolutnie w porządku”. Dodał: „Myślę, że to świetnie” i „myślę, że to dobrze”.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.