DZIŚ JEST:   29   WRZEŚNIA   2020 r.

Świętych Archaniołów
Michała, Gabriela i Rafała
 
 
 
 

Na przedpolach Warszawy [OPINIA]


Strona główna   >   PCH

Na przedpolach Warszawy [OPINIA]

W pierwszych dniach sierpnia 1920 roku w Warszawie słychać było dochodzący z oddali pomruk artyleryjskiej kanonady. Z frontu przychodziły złe wiadomości: bolszewicy nieubłaganie zbliżali się do stolicy. Mimo to w mieście nie było oznak paniki. Na wezwanie hierarchów Kościoła tłumy wiernych modliły się o ocalenie w świątyniach i na ulicach. Z miasta czmychali przede wszystkim dyplomaci państw obcych. Pozostał na miejscu nuncjusz papieski Achille Ratti – jak rzekł sam o sobie – Polak między Polakami.

 

Bolszewicy szli na Polskę siłami dwóch frontów. Szczęśliwie dla nas Front Południowo-Zachodni utknął w bojach pod Lwowem. Na Warszawę ciągnął Front Zachodni dowodzony przez Michaiła Nikołajewicza Tuchaczewskiego.

 

Tuchaczewski, były porucznik armii carskiej, okazał się nietuzinkowym dowódcą. Latem 1920 roku jego wojska w sześć tygodni dotarły znad Auty i Berezyny na przedpola stolicy Polski. Teraz zamierzał rzucić do bezpośredniego szturmu na Warszawę tylko część swych sił. Reszta miała obejść miasto od północy, by następnie zaatakować je od zachodu. Michaił Nikołajewicz najwyraźniej miał w pamięci sławny manewr paskiewiczowski, który przesądził o wyniku wojny polsko-rosyjskiej w roku 1831.

 

Obrona Warszawy spoczywała w rękach Frontu Północnego dowodzonego przez generała Józefa Hallera. Front tworzyły: 5 Armia generała Władysława Sikorskiego osłaniająca przeprawy na Narwi i Orzycu; 1 Armia generała Franciszka Latinika broniąca samej Warszawy; 2 Armia generała Kazimierza Raszewskiego strzegąca linii Wisły od Warszawy po Dęblin. Nadto nad Wieprzem, między Dęblinem i Kockiem formowała się Grupa Manewrowa, wydzielona z Frontu Środkowego generała Edwarda Śmigłego-Rydza, dla której przewidziano przeprowadzenie kontruderzenia w lewe skrzydło wojsk Tuchaczewskiego.

 

Pod Warszawą obie strony zaangażowały podobną liczbę wojska – po sto kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Jedni i drudzy dysponowali atutami, krępowały ich też ograniczenia. Polacy walczyli na własnej ziemi, mieli łatwiejszy i szybszy dostęp do zaplecza, przez co mniej kłopotów sprawiało im uzupełnianie szeregów i dowóz zaopatrzenia. Z drugiej strony ich siły zbrojne wciąż cierpiały na liczne choroby wieku dziecięcego. Kadrę oficerską i podoficerską tworzyli ludzie służący przedtem w różnych armiach, wyszkoleni wedle odmiennych wzorców. Kwatermistrzów o ból głowy przyprawiała mozaika sprzętu i uzbrojenia – samych tylko karabinów było aż dwadzieścia pięć wzorów, w ośmiu kalibrach wymagających odmiennej amunicji.

 

Wojsko Polskie posiadało przewagę w broni pancernej i lotnictwie, ale bolszewicy mieli więcej dział i karabinów maszynowych. Armia Czerwona zdobyła duże doświadczenie podczas rosyjskiej wojny domowej. Dyscyplinę we własnych szeregach wymuszała bezlitosnym terrorem. Teraz parła niepowstrzymanie naprzód, na skrzydłach zwycięstwa. Jednak coraz większy problem sprawiała jej koordynacja działań związków taktycznych oraz rozciągnięcie linii zaopatrzeniowych.

 

Polacy mieli jeszcze jeden, głęboko ukrywany atut. We wrześniu 1919 roku ich radiowywiad złamał szyfry bolszewickie, zyskując dostęp do treści planów i rozkazów wroga. Po prawdzie znajomość zamierzeń nieprzyjaciela nie uchroniła Piłsudskiego przed zorganizowaniem fatalnej w skutkach wyprawy kijowskiej. Podczas Bitwy Warszawskiej dostęp do treści szyfrów wroga z pewnością pomógł Polakom, ale nie można powiedzieć, że dał im zwycięstwo na talerzu. Sytuacja zmieniała się bowiem dynamicznie i oba wojska niekiedy działały po omacku.

 

Plany i wodzowie

Do dziś trwają zażarte spory o to, komu Polacy zawdzięczali stworzenie błyskotliwego planu operacji oraz kto dowodził naszymi wojskami podczas bitwy. Próba zawłaszczenia całej zasługi przez Józefa Piłsudskiego spotkała się z gwałtownymi ripostami jego przeciwników, wysuwających wobec marszałka nieraz zbyt daleko idące oskarżenia, nawet o dezercję czy zdradę. Niektórzy na zwycięskiego wodza typowali szefa francuskiej misji wojskowej, generała Maxime’a Weyganda, ten jednak stanowczo zaprzeczył: Polacy odnieśli zwycięstwo w bitwie o Warszawę dzięki planom mistrzowsko przygotowanym przez Sztab Generalny i zrealizowanym przez Wojsko Polskie.

 

Autorem wspomnianego planu był szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, generał Tadeusz Rozwadowski, posiłkowany przez pułkownika Tadeusza Piskora i kapitana Bronisława Regulskiego. W dniu 6 sierpnia plan ów przedłożono Piłsudskiemu jako Naczelnemu Wodzowi. Marszałek projekt zatwierdził, acz nanosząc nań pewne modyfikacje. Dla zwolenników Piłsudskiego dyskusja w tym miejscu się kończy. Argumentują oni, że Naczelny Wódz przyjmując plan, wziął na siebie odpowiedzialność za jego wykonanie, dlatego jemu należy się chwała. Rozwadowskiemu przyznają lekceważąco rolę „technika”, który tylko dograł szczegóły.

 

Rzecz nie jest jednak taka prosta. Oto 8 sierpnia Rozwadowski wprowadził do planu kolejne korekty, między innymi wzmacniając 5 Armię Sikorskiego. Z tego powodu na głowę Rozwadowskiego posypały się gromy ze strony Naczelnego Wodza. Tymczasem wedle późniejszej opinii Michaiła Tuchaczewskiego, to przede wszystkim działania 5 Armii zadecydowały o przebiegu bitwy.

Na tym nie koniec. 12 sierpnia przechodzący załamanie nerwowe Piłsudski spotkał się z premierem Wincentym Witosem i złożył na jego ręce pisemną dymisję ze stanowisk Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa. Witos przyjął pismo, jednak postanowił utrzymać rzecz w tajemnicy. Kiedy zaś minęły ciężkie dni wojenne, pojechałem do Belwederu i oddałem pismo jego autorowi, będącemu wówczas w innym zupełnie nastroju – wspominał premier.

 

Piłsudski zaraz po złożeniu dymisji opuścił Warszawę i pojechał na spotkanie ze swą partnerką życiową Aleksandrą Szczerbińską i córkami. Potem wszakże wziął się w garść. Udał się do Dęblina, by po rozmowie z generałem Rydzem-Śmigłym objąć dowodzenie nad Grupą Manewrową, szykującą się do kontrataku. Skądinąd marszałek, stając na czele Grupy zredukował swą rolę Naczelnego Wodza (nawet jeśli pominąć fakt dymisji) do funkcji dowódcy szczebla operacyjnego, jako że pozbawił się możliwości kierowania całą bitwą.

 

Francuski świadek tamtych wydarzeń, ówczesny major Charles de Gaulle cierpko ocenił poczynione w ostatniej chwili przez Piłsudskiego zmiany systemu dowodzenia jako niekorzystne w momencie rozpoczęcia ofensywy i niemające nic wspólnego z logiką. Całość działań polskich zmuszony był koordynować generał Rozwadowski, który zresztą zachowywał się lojalnie wobec Piłsudskiego, informując go, jako zwierzchnika, o swych poczynaniach.

 

W boju i marszu

Bitwa rozpoczęła się 13 sierpnia. Potężne uderzenie bolszewików spadło na pozycje 1 Armii generała Latinika pod Radzyminem. Krytyczna sytuacja Polaków sprawiła, że dowodzący Frontem Północnym generał Józef Haller wydał rozkaz generałowi Sikorskiemu wcześniejszego rozpoczęcia natarcia z rejonu Modlina i znad Wkry. Nazajutrz 5 Armia Sikorskiego runęła na wroga. Po czterech dniach zażartych walk wyzwolono Ciechanów, Nasielsk, Pułtusk.

 

Znamienne wydarzenia zaszły w dniu 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Po krwawych bojach odwojowano uprzednio utracony Radzymin, natomiast w Ciechanowie zdobyto sowiecką radiostację – jedną z dwóch, za pomocą których bolszewicy utrzymywali łączność ze sztabem Tuchaczewskiego w Mińsku. Strona polska rozpoczęła zagłuszanie częstotliwości używanej przez drugą radiostację wroga, przez bite dwie doby nadając… obszerne fragmenty Pisma Świętego. Tuchaczewski utracił możliwość kierowania swymi wojskami.

 

Podczas gdy główne siły bolszewików toczyły śmiertelny bój z zastępami Sikorskiego i Latinika, 16 sierpnia Piłsudski poprowadził znad Wieprza swą Grupę Manewrową, kierując się ku lewej flance wroga. Wielbicielom marszałka zdarzało się potem głosić pogląd, że w owym dniu ich idol zadał druzgocący cios wrogowi, dokonując pogromu bolszewickich armii. Tymczasem Piłsudski, ku swemu zaskoczeniu napotkał jedynie słabiutkie siły nieprzyjaciela: Dnia 16-go rozpocząłem atak, o ile w ogóle atakiem nazwać to można. Lekki i bardzo łatwy bój prowadziła przy wyjściu tylko 21-a dywizja (…) Inne dywizje szły prawie bez kontaktu z nieprzyjacielem, gdyż nieznacznych potyczek (…) z jakiemiś małemi grupkami (…) kontaktem nazwać bym się nie ośmielił.

 

Jeszcze nazajutrz marszałek objeżdżał automobilem swoje oddziały, daremnie szukając śladów tajemnicy i choć pozoru zasadzek. Grupa Manewrowa, nie natrafiając na silniejszy opór, pokonała ogromną trasę, wychodząc na tyły wroga. W tym momencie nastąpił przełom – bolszewiccy dowódcy stanęli wobec grozy oskrzydlenia. Przerwali atak na Warszawę i zaczęli spiesznie się przegrupowywać.

Zasług Grupy Manewrowej nie sposób przecenić, choć trzeba pamiętać, że zwycięstwo było efektem pracy zespołowej, a większość ciężkich bojów stoczyły wcześniej armie Sikorskiego i Latinika. Nawet ogromnie przychylny Piłsudskiemu profesor Norman Davies stwierdził: Kontratak znad Wieprza był wprawdzie najbardziej dramatycznym wydarzeniem bitwy warszawskiej, lecz jego sukces był uzależniony od prowadzenia działań, które go poprzedzały. Gdyby przyczółek wiślany upadł lub 5 Armia została pokonana, śmiały manewr Piłsudskiego byłby bez znaczenia.

 

Punkt zwrotny

18 sierpnia Tuchaczewski zrozumiał, że zwycięstwo wymknęło mu się z rąk, a jego wojskom grozi zagłada. Nakazał odwrót w stronę Bugu. Rejteradę dezorganizował brak łączności. Wśród bolszewików zapanował chaos i panika, zwłaszcza że Polacy przeszli do działań pościgowych. Część jednostek wroga została całkowicie odcięta – niektóre z nich złożyły broń, inne przedarły się do granicy pruskiej, po której przekroczeniu zostały rozbrojone i internowane.

 

Bolszewicki Front Zachodni został pobity. Nasza strona nieco zbyt optymistycznie szacowała jego straty – ponoć aż dwadzieścia pięć tysięcy krasnoarmiejców miało lec trupem, od sześćdziesięciu pięciu do stu tysięcy pójść w niewolę, a na czterdzieści pięć do dziewięćdziesięciu tysięcy obliczano liczbę internowanych w Prusach Wschodnich. Faktycznie, jak się zdaje, liczba jeńców nie przekraczała pięćdziesięciu tysięcy, Niemcy zaś internowali trzydzieści tysięcy bojców, z których szybko zwolnili dwie trzecie. Jednakże zwycięstwo Polaków było bezsporne.

 

Wojsko Polskie opłaciło wiktorię znaczną daniną krwi. Meldowano o czterech i pół tysiąca zabitych i dziesięciu tysiącach zaginionych, jak również o dwudziestu dwóch tysiącach rannych. Odepchnięcie wroga spod stolicy nie oznaczało końca wojny. Kolejne tygodnie przyniosły nowe bitwy, w tym decydującą wielką operację niemeńską.

 

Latem i jesienią 1920 roku ocalono niepodległość Rzeczypospolitej. Na mapach świata nie wyrosła Polska Republika Rad. Szef Misji Międzysojuszniczej Edgar Vincent D’Abernon unieśmiertelnił warszawską batalię jako osiemnastą decydującą w dziejach świata: Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się była zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji.

 

Andrzej Solak

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 75 NR. MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 


DATA: 2020-08-17 05:49
AUTOR: ANDRZEJ SOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

zwycięzców się nie rozlicza Ojcem zwycięstwa jest Marszałek Piułsudski i Naród Polski Wyciąganie teraz takich rzeczy świadczy ze był tylko człowiekiem i miał słabości jak każdy z nas Historycy mają co robić .
1 miesiąc temu / taki tam
 
@Czesław Dnia 12 sierpnia 1920 roku Piłsudski złożył swoją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Wojsk Polskich i udał się do Bobowej do majątku Wieniawy-Długoszowskiego.\\ W związku z zaistniałą sytuacją Wincenty Witos pełnił funkcję premiera, Naczelnika Państwa oraz Naczelnego Wodza, ale dowództwo operacyjne powierzył gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu. Aby nie pogarszać i tak trudnej sytuacji Witos postanowił nie ujawniać złożonej na jego ręce dymisji, ani też jej nie przyjmować.\\ Po zamachu majowym Piłsudski zrewanżował się, i wobec Witosa i wobec Rozwadowskiego. "Wszyscy byli zdziwieni, a ja pierwszy, widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy ..." pisał gen. Maxime Weygand, szef francuskiej misji wojskowej, który wtedy przebywał w Polsce.
1 miesiąc temu / Ryś
 
@Czesław. A jakie to ma znaczenie, z jakiego powodu podał się do dymisji. Uciekł w najważniejszym momencie i tyle. Z Panem Bogiem
1 miesiąc temu / Stefan
 
Kłótnia, bo to nie dyskusja o autorstwo zwycięskiej Bitwy Warszawskiej jest żenująca a to powinno być oparte na faktach, zresztą podobnie jak ?ojcowie niepodległości? to takie na czasie genderowe. Za klęskę lub sukces obarcza się wodza tak jak: Jagiełło, Sobieski, Kościuszko ale jak Piłsudski to nagle inne kryteria. A takie są fakty. Dymisję J.Piłsudskiego 12 sierpnia 1920r. należy rozpatrywać w kontekście zdarzeń. Składał ją Wódz nie dlatego, że walczyć nie chciał. Składał ją bo właśnie wbrew wszechobecnym kapitulantom godzącym się na haniebne warunki pokojowe walczyć chciał, i to jak sam pisał "a autrance" do ostateczności. Witos list Piłsudskiego schował do sejfu, by użyć go gdy będzie taka konieczność. Los wojny się odmienił i wkrótce premier oddał akt Piłsudskiemu. Tak więc dymisja nigdy nie weszła w życie i Marszałek ani przez chwilę nie przestał pełnić funkcji Naczelnego Wodza. Aktu tego też nigdy się nie wstydził i nakazał dołączyć go do zbioru swo
1 miesiąc temu / Czesław
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.