DZIŚ JEST:   20   LIPCA   2019 r.

Św. Małgorzaty, męczennicy
Bł. Czesława Odrowąża, kapłana
 
 
 
 

Ministerstwo prawdy nakazuje przemilczać albo lżyć

Ministerstwo prawdy nakazuje przemilczać albo lżyć

Wielu ludziom zależało, by ten film nie trafił na ekrany polskich kin. Wielu wciąż nie może się z tym pogodzić – świadczą o tym reakcje polskojęzycznych mediów mainstreamowych.

 

Jedne zaledwie raczą rzecz zauważyć kątem oka, inne przypuszczają na nią szaleńczy atak. Ciekawe, że czytając te wszystkie recenzje odnosi się wrażenie, jakby stanowiły one rozwinięcie jednej kilkupunktowej instrukcji. Na „Pięć dni wojny” spada więc chłosta krytyki przede wszystkim z pozycji formalnych: że film słaby, że nudny, że propagandowy, że fatalny scenariusz, sztampowe postaci i fatalne dialogi; że skoro taki reżyser bierze się za tak skomplikowany temat, to można się spodziewać najgorszego. Krótko mówiąc, że ten obraz to dwie godziny męki. Człowiek przeciera oczy ze zdumienia, bo przecież doskonale pamięta, jak w tych samych publikatorach nie raz rozpływano się w zachwytach nad filmami, które z formalnego punktu widzenia (o treści nawet nie wspominając) nie dorastały najnowszemu obrazowi Renny’ego Harlina do pięt.

 

Recenzenci autorytatywnie domagają się wyważenia racji – odmawiając twórcom osobistego punktu widzenia. Ciekawe, że nigdy nie domagają się tego w przypadku filmów traktujących o wojnie domowej w Hiszpanii, kolonizacji Nowego Świata czy wypraw krzyżowych…

 

Bo w istocie wcale nie o kwestie formalne chodzi. „Pięć dni wojny” całkowicie mieści się w kanonach dobrego filmu wojennego, i wszyscy jego krytycy doskonale to wiedzą. Niczym nie różni się, na przykład, od nagrodzonego dwa lata temu sześcioma Oskarami „The Hurt Locker” – nie jest odeń ani gorszy ani lepszy – jest dokładnie taki sam. Pod względem formalnym. Jeżeli bowiem chodzi o treść i wymowę, dwa te obrazy diametralnie różni stopień politycznej poprawności, w przypadku „Pięciu dni wojny” dramatycznie niski.

 

Ale faryzejscy recenzenci tego wprost nie powiedzą – wyjątek stanowi redaktor „GW”, niedbałym skinięciem dłoni spuszczający cały temat po brzytwie. Dla niego wszak „wszystko jasne”: i to, że Gruzja zdradziecko napadła na Rosję, i to, że film jest o „pewnym polityku”. Tylko pogratulować temu panu przenikliwości: on o tym filmie wiedział wszystko, zanim jeszcze pomysł jego nakręcenia zaświtał w głowach twórców.

 

Podobne wrażenie odnosi się czytając liczne komentarze na internetowych forach (nie tylko mainstreamowych, ale również niszowoprawicowych). Okazuje się, że mamy w Polsce całą rzeszę ekspertów w dziedzinie stosunków międzynarodowych, potrafiących w duszoszczipatielny sposób przekonywać o niespotykanej złożoności sytuacji na Zakaukaziu, podobnie jak znawców psychosocjologii szeroko rozwodzących się nad przewagą wrażliwej duszy rosyjskiej nad wrednym charakterem narodowym tych gruzińskich prymitywów, a także bezwzględnych arbitrów prawdy otwarcie zarzucających twórcom filmów celowe kłamstwo.

 

Szczęściem na internetowych forach przeważa jeszcze zdrowy rozsądek i wolność wypowiedzi, przeto internauci w zdecydowanej większości postrzegają ten film takim, jaki w istocie jest.

 

„Pięć dni wojny” to, powtórzmy, całkiem przyzwoity, z odpowiednim rozmachem nakręcony i trafnie ukazujący realia film wojenny – nie pierwszy i nie ostatni obraz o reporterach starających się opowiadać zupełnie tym nie zainteresowanemu światu o ludzkich dramatach rozgrywających się w miejscach, których wskazanie na mapie przekracza możliwości przeciętnego przeżuwacza telewizyjnej pulpy. „Pięć dni wojny” to nie pierwszy i nie ostatni obraz afirmujący patriotyzm, poczucie obowiązku, poświęcenie i miłość bliźniego, zwłaszcza w godzinie najtrudniejszej próby. Dlaczego więc wywołuje tak nagatywne reakcje? Kisiel w takich sytuacjach odpowiadał: "Zgadnij, koteczku".

 

Polacy odbierają „Pięć dni wojny” w sposób szczególny, ze względu na własne doświadczenia dziejowe: wszak „nieraz widziałem garstkę naszych, walczącą, z Moskali nawałem” – jak pisze nasz Arcypoeta. Obraz przelewającej się przez wsie niedbale umundurowanej tłuszczy, wrzeszczącej, strzelającej do kogo popadnie, wyciągającej z obejść dobytek, rzucającej się na kobiety i dziewczęta, dokonującej natychmiastowych egzekucji wszystkich, którzy jej się nie spodobają, doskonale wrył się w powszechną pamięć naszego narodu. Polacy pamiętają takie wojsko z roku 1920 i 1944. Pamiętają podobne zachowania z roku 1794, 1831 i 1863. Ba, nawet z roku 1657 – czyż scena, w której Kozak rozkłada przed przywiązanym do krzesła reporterem narzędzia kaźni, nie przywodzi na myśl ostatnich chwil św. Andrzeja Boboli, zwłaszcza że przecież zarówno amerykański kamerzysta jak i polski jezuita, każdy na swój sposób, służyli prawdzie?

 

Film Renny'ego Harlina otwierają słowa amerykańskiego senatora z początku ubiegłego stulecia Hirama Johnsona: „Pierwszą ofiarą wojny jest prawda”. Święte słowa – warto się nad tym na chwilę pochylić, albowiem prawda w rzeczonym filmie faktycznie ucierpiała. Chodzi mianowicie o usunięcie wszystkich scen związanych z Polską i Polakami. Kiedy prezydent Micheil Saakaszwili, wymienia narody, które stawiły czoło Rosji, wspomina Węgrów, Czechów i Finów – o Polakach ani słowa. Sceny z prezydentem Lechem Kaczyńskim (w tej roli Marshall Manesh) zostały wycięte w pień. Niewiele tu pomoże wstawienie przez polskiego dystrybutora (czyli wyłącznie na polski rynek) fragmentów materiału dokumentalnego z wystąpienia polskiego prezydenta przed parlamentem w Tbilisi w gorących dniach sierpnia 2008 roku. W świat poszedł bowiem komunikat, w którym rola Polski w wojnie rosyjsko-gruzińskiej została praktycznie wyzerowana. Świat nie pozna więc prawdy, iż Polska (w osobie swego prezydenta) odegrała w niej rolę kluczową – Lech Kaczyński był prawdziwym spiritus movens wydarzeń, które ocaliły Gruzję. Polskiemu prezydentowi udało się w sytuacji kryzysowej zawiązać efektywną koalicję pięciu państw środkowoeuropejskich: Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii, której wspólna deklaracja pobudziła Zachód do przyjęcia zdecydowanego kursu wobec Rosji. To szczytowe osiągnięcie prezydentury Lecha Kaczyńskiego i praktycznie jedyny nasz sukces na arenie międzynarodowej w ciągu ostatnich dwudziestu (a w istocie siedemdziesięciu) lat. Ale Zachód się o tym nie dowie. Ofiarą jakich działań padła tutaj prawda?

 

Jerzy Wolak

 

Pięć dni wojny (Five Days of War), reż. Renny Harlin, scen. Miko Alanne, David Battle; wyst. Rupert Friend, Emmanuelle Chriqui, Richard Coyle, Andy Garcia, Val Kilmer; USA 2011, 120 min.


DATA: 2012-05-07 13:59
AUTOR: JERZY WOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Film widzialiśmy przy prawie pustej sali, niestety. Dobry film z schematami typowymi dla tego gatunku. Sceny batalistyczne krecone z rozmachem (atak na Gorii z udziałem ponad 50-ciu (?) prawdziwzch czołgów). I tylko pytanie : kto i dlaczego go tak ocenzurował, okaleczył z prawdy o Prez. L. Kaczyńskim?. Warto to publiczności wyjaśnić.
ponad 7 lat temu / Marek
 
Na początku 2009 roku na ekrany polskich kin trafił film reżyserii Edwarda Zwicka ?Defiance? (Opór). Fabuła filmu oparta została na książce Nechamy Tec ?Defiance? The Bielski Partisans? . Gloryfikuje ona autentyczną postać żydowskiego watażki Tewje Bielskiego, który podczas okupacji hitlerowskiej z grupą swoich towarzyszy na dawnych kresach Rzeczpospolitej, współpracując z partyzantką radziecką zwalcza oddziały AK oraz terroryzuje miejscową ludność. 8-go maja 1943 roku dokonuje masakry bezbronnej ludności polskiej w miasteczku Naliboki. Dziwne w tym jest to, że dotychczas nie pomyślano w Polsce o nakręceniu filmu fabularnego lub serialu na przykład o Generale ?Grocie?, a serwowano taki pasztet. Przypadek filmu "5 dni wojny" uświadamia nas, że mamy do czynienia również z cenzurą nałożoną na historię współczesną.
ponad 7 lat temu / On_Draszek
 
Omawiany film nie wpisuje się w główny nurt przekazu ośrodków takich jak Agora czy ITI. Jednak nie sposób przeoczyć faktu, iż właśnie w sieciach multipleksowych tych właśnie firm propagandowych, jest dystrybuowany ten obraz. To swoista ciekawostka nad którą warto się chwilę zastanowić. Trudno ocenić, czy powodem takiego działania ITI i Agory jest konieczność uwiarygadniania swoich narzędzi komunikacji (tu sieci kin), wszak film i tak przeciekł by do zainteresowanych odbiorców, czy też może chodzi o sprawdzenie jak duży jest zasięg i siła oddziaływania mediów niezależnych oraz na ile skuteczne jest przeciwdziałanie ww. narzędzi propagandowych. Bez względu na powyższe, trudno nie zauważyć perfidii działania, w wyniku którego chcąc obejrzeć legalnie film w kinie, a nie wiem czy inna dystrybucja w Polsce została uruchomiona, trzeba dać zarobić Agorze lub ITI.
ponad 7 lat temu / box2008
 
To ja mam pytanie: czy film "5 dni wojny" trafił do naszych kin ocenzurowany czy nie? I, jeśli tak, to gdzie mogę zobaczyć cały film?
ponad 7 lat temu / Mariusz
 
Obejrzałem film "Pięc dni wojny" o wojnie w Gruzji. Polecam jako bardzo dobry film wojenny, trzymający w napięciu od początku do końca. Przesłanie jest czytelne "pierwszą ofiarą wojny jest prawda". Każdy naród ma tyle wolności ile są w stanie wyobrazić sobie jego obywatele. Gruzini mają wizję wolnośći. A współcześni Polacy ? Na końcu filmu są archiwalne nagrania z wystąpienia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. W kontekscie filmu widac jakim był odważnym człowiekiem. I dlatego zapewne stał się dla Rosji wrogien nr 1 w Europie.
ponad 7 lat temu / krzych
 
Litwinienko Aleksander; muzułmanin. Pokazuje jak barbarzyńcy, mordercy i przestępcy rządzą na polach Azji (Rosji). Zachód jedynie popiera te działania np: co robi były kanclerz Gerard Szreder, czyją bryczką w pałacu Bakingham jeździł Putin, kto lał wino dla Putina we Włoszech na bongo-bongo. Jutro Putin znów będzie siedział oficjalnie na kremlu. Na wschód od Buga jest terra barbarios. Czemu w Polsce książka pt. "Przestępcy z Łubianki" jest praktycznie nie znana? Po prostu medioci wiedzą że Rosja to nasi przyjaciele zaś komisja MAK mówi jedynie słuszną rację. Co dzieciom powie nauczyciel historii?- strach pomyśleć.
ponad 7 lat temu / Starter
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.