DZIŚ JEST:   18   LIPCA   2019 r.

Św. Szymona z Lipnicy
Św. Brunona, biskupa
 
 
 
 

Michał Kondrat: Miłosierdzie Boże to nadzieja dla świata

Michał Kondrat: Miłosierdzie Boże to nadzieja dla świata
Źródło: youtube.com/ KinoSwiatPL

Głównym motywem, jaki mi przyświecał, było ukazanie esencji przesłania, prawdy o Bożym Miłosierdziu. Wydaje mi się, że jest nią to, co zawiera się w tytule filmu, czyli miłość i miłosierdzie. Obydwa te słowa występują w „Dzienniczku” łącznie około 1 800 razy. Już chociażby z racji tego faktu możemy wnioskować, że jest to coś niezwykle istotnego. Jak możemy przeczytać w Ewangelii, Pan Jezus zapytany o najważniejsze przykazanie, mówi o przykazaniu miłości. Także siostra Faustyna przypomina nam, że Pan Bóg jest Miłością i Miłosierdziem, ich pełnią –  mówi reżyser Michał Kondrat, autor fabularyzowanego filmu dokumentalnego „Miłość i Miłosierdzie” o dziejach kultu Bożego Miłosierdzia według objawień świętej siostry Faustyny Kowalskiej.

 

Jak zrodziła się w Panu idea nakręcenia filmu, który wchodzi właśnie na ekrany polskich kin?

„Dzienniczek” świętej Faustyny jest dla mnie szczególnie bliską lekturą, ponieważ już 18 lat temu pomógł mi otworzyć się na Boże Miłosierdzie, przybliżyć mnie do Pana Boga. Stąd chciałem nakręcić film fabularny o siostrze Faustynie, ze sporym rozmachem, z udziałem amerykańskich aktorów. W okresie gdy przygotowywałem dokumentację do tego obrazu, próbując zbudować charakterystykę poszczególnych postaci, natknąłem się na różne nieznane dotąd historie, fakty dotyczące rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia. Uczestniczyłem też w badaniach naukowych nad obrazem Pana Jezusa Miłosiernego. Te doświadczenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto jednak wstrzymać film fabularny i najpierw nakręcić dokument fabularyzowany, w którym ogromną wartością będą zdjęcia dokumentalne. W ten sposób rozpoczęliśmy pracę nad projektem „Miłość i Miłosierdzie”, aczkolwiek obraz fabularny, Mercy czyli „Miłosierdzie” i tak powstanie – za dwa, najpóźniej trzy lata.

 

W Polsce postać świętej Faustyny i sam kult Bożego Miłosierdzia kojarzymy głównie z sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach, Pan poświęcił wiele uwagi innym miejscom, takim jak Wilno…

Do Wilna dotarłem z racji tego, że tam powstawał obraz według wskazówek Pana Jezusa, przekazywanych przez siostrę Faustynę. Wiedziałem, że tam też doszło do spotkania pomiędzy nią a księdzem Michałem Sopoćką, którego jako spowiednika obiecał jej Pan Jezus, i którego widziała jeszcze przed pierwszym z nim spotkaniem. U początków pracy nie wiedziałem jeszcze, że na Uniwersytecie Wileńskim, gdzie wykładał ksiądz Sopoćko, znajdziemy książkę, która do niego należała, a w której znajdował się „Traktat o Bożym Miłosierdziu” i list duchownego, adresowany bezpośrednio do Watykanu, zawieziony tam bezpośrednio przez księdza. Tam też, w Wilnie, poznałem bardziej postać malarza, którego wyobrażałem sobie zupełnie inaczej, bo – jak się okazało – w rzeczywistości wcale nie był on osobą religijną.

 

Również  w Wilnie dowiedziałem się o niezwykłej postaci, księdzu marianinie, ojcu Józefie Jarzębowskim, który już po śmierci siostry Faustyny – zainspirowany przez księdza Michała Sopoćkę – zabrał ze sobą memoriał, modlitwy, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Ścigany przez NKWD napotykał na różne problemy, ale był prowadzony przez Opatrzność Bożą. Udało mu się dotrzeć do Władywostoku. W niezwykły sposób dostał wizę japońską, wszedł na statek, dotarł do Kraju Kwitnącej Wiśni, a następnie do Stanów Zjednoczonych – Seattle, stamtąd do Waszyngtonu. Tam rozpoczęło się szerzenie kultu Bożego Miłosierdzia. Mało kto wie, że miało ono miejsce za Oceanem już w roku 1941 a Stany Zjednoczone są miejscem, gdzie wydrukowany został pierwszy egzemplarz „Dzienniczka”. To właśnie tam, gdzie marianie wybudowali potężne centrum Bożego Miłosierdzia – w Stockbridge na terenie Massachusetts. Stamtąd kult rozprzestrzenił się na cały kraj i na obydwie Ameryki, i inne kraje.

 

Bohaterowie filmu, głównie siostra Faustyna i jej spowiednik, napotykali podczas swych starań zmierzających do wypełnienia woli Pana Jezusa, na wiele różnego rodzaju przeszkód. Czy ekipa filmowa natrafiała w trakcie pracy na jakieś nadzwyczajne przeciwności?

Myślę że takich było sporo, jednak starałem się na nich nie skupiać, nie zwracać na nie uwagi. Koncentrowałem się na pracy a przeciwności gdzieś po drodze ustępowały. Z perspektywy czasu i różnych moich doświadczeń, także osobistych – uczestniczyłem przez wiele lat przy egzorcyzmach –  doszedłem do przekonania, że złemu duchowi nie ma co poświęcać za dużo czasu, bo on nie jest tego wart. Bardziej powinniśmy się skupić na tym, czego Pan Bóg od nas chce, wypełniać Jego wolę, budować relację z Nim. Tak też było przy tym filmie. Natomiast rzeczywiście, był taki jeden szczególny moment, który sobie czasem przypominam. W Stanach Zjednoczonych, kiedy na ekranie telepromptera, z którego czytał postulator procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego siostry Faustyny, ojciec Serafim Michalenko, w sposób technicznie niewytłumaczalny znikało ze środka tekstu zdanie widniejące w tekście i na ekranie komputera. To był cytat z „Dzienniczka”: „Niechaj ustąpią sądy nasze względem dusz, ponieważ przedziwne jest z nimi Miłosierdzie Boże”. Tak jakby „komuś” zależało na tym, by to zdanie się w filmie nie pojawiło. Zastanawiałem się, dlaczego akurat ten cytat zniknął, ale potem uzmysłowiłem sobie, że to bardzo ważna kwestia, gdyż dzisiaj bardzo często uzurpujemy sobie prawo do oceniania innych ludzi nie znając ich serca, nie znając trudności, pokus, zranień, które przeszli w swoim życiu. Ocena jest prawem zarezerwowanym jedynie dla Pana Boga, więc wchodząc w sąd nad taką osobą grzeszymy bałwochwalczo, to grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Dzisiaj mamy bardzo dużo tak zwanego hejtu i nienawiści w przestrzeni publicznej. Myślę, że złemu duchowi bardzo się to podoba – że uzurpujemy sobie prawo do osądzania innych podczas gdy sami nie potrafimy sobie poradzić z własnym życiem. Dlatego szczególnie mi zależało, by to zdanie znalazło się w filmie i zostaje wypowiedziane w jego dość ważnym momencie.

 

Kładzie Pan w obrazie akcent na różne wymiary miłosierdzia – indywidualny, Pana Boga wobec dusz, a także „miłosierdzie w działaniu” gdy oglądamy sceny z wileńskiego hospicjum. Jakie jest w zamierzeniu Autora najważniejsze przesłanie tego filmu?

Głównym motywem, jaki mi przyświecał, było ukazanie esencji przesłania, prawdy o Bożym Miłosierdziu. Wydaje mi się, że jest nią to, co zawiera się w tytule filmu, czyli miłość i miłosierdzie. Obydwa te słowa występują w „Dzienniczku” łącznie około 1 800 razy. Już chociażby z racji tego faktu możemy wnioskować, że jest to coś niezwykle istotnego. Jak możemy przeczytać w Ewangelii, Pan Jezus zapytany o najważniejsze przykazanie, mówi o przykazaniu miłości. Także siostra Faustyna przypomina nam, że Pan Bóg jest Miłością i Miłosierdziem, ich pełnią. On oferuje nam to za darmo, mimo, że na to nie zasługujemy.

 

Wiem, że wiele osób odchodzi od Boga, ponieważ żyje w fałszywym przekonaniu, że nie zasługują na Jego miłość. Chciałbym, aby ten film przypomniał również tym osobom, że Pan Bóg daje nam swoją miłość za darmo. Jezus oddał za nas życie 2 tysiące lat temu na Krzyżu i teraz chce byśmy przyjęli Jego miłość i miłosierdzie bez względu na to, co robiliśmy do tej pory, jak bardzo czarne są nasze grzechy. Nawet gdyby były najcięższe, On jest w stanie to wszystko w ciągu sekundy wybielić. To wymaga tyko decyzji i chęci zmiany swojego życia. To wszystko jest możliwe.

 

Chciałbym aby film też w jakiś sposób przypomniał to widzom i uświadomił, że otwierając się na Boga, Jego Miłość i Miłosierdzie nic nie tracimy, a możemy zyskać wszystko.

 

Z jednej strony często, jak Pan powiedział, mamy obawy przed otwarciem się na Boże miłosierdzie z powodu własnych grzechów, zaś z drugiej strony pojawia się też pokusa fałszywego postrzegania miłosierdzia jako pobłażliwości i zwracania się ku Bożemu Miłosierdziu bez wyrzeczenia się złych skłonności.

Tak nie powinno być, tak nie działa Miłosierdzie. Możemy go doświadczyć kiedy przychodzimy ze skruchą, kiedy łamiemy swoje serce przed Bogiem. Owszem, każdy z nas jest grzeszny, słaby, może upadać, ale ważne jest to, co w środku. Ważne jest to, czy podejmuję walkę, współpracę z łaską Bożą. Przypuszczam, że z tego będzie nas Pan Bóg oceniał, natomiast nadużywanie Miłosierdzia, to znaczy czynienie zła z pełną świadomością można przyrównać do grzechu świętokradztwa.

 

„Miłość i Miłosierdzie” nawiązuje konwencją do jednego z Pańskich poprzednich obrazów, czyli „Dwóch Koron” o świętym Maksymilianie Kolbe. Ilu widzów obejrzało dotychczas ten film, do ilu krajów dotarł?

W kinach obejrzało go prawie ćwierć miliona widzów, co czyni go trzecim filmem w historii polskiej kinematografii pod względem frekwencji w kategorii dokumentów. W kinach pokazywany był w 15 krajach świata. Podjęty teraz temat Miłosierdzia Bożego jest dużo bardziej popularny i myślę, że o wiele ważniejszy. Misją świętej siostry Faustyny jest przygotowanie każdego z nas na powtórne przyjście Pana Jezusa, więc i misja tego filmu, które niesie jej przesłanie jest bardzo ważna. Bardzo bym chciał żeby wiele osób zobaczyło ten film, i żeby dotarł on do jak największej liczby widzów w wielu krajach. Już w tej chwili wiem, że będzie ich co najmniej 36 na całym świecie. Mam nadzieję, że ta liczba będzie wzrastać, ale też mam nadzieję, że dzięki formie i treściom zawartym w filmie pomoże zrozumieć oglądającym, jak bardzo ważne jest Boże Miłosierdzie. Ufam, że film będzie inspiracją dla widzów by zaufać Jezusowi i podporządkować mu swoje życie.

 

Czy może zdradzić Pan naszym Czytelnikom coś z twórczych planów na przyszłość?

Niedługo rozpoczniemy realizację dokumentu o ważnej tematyce i wkrótce ujawnimy jego temat. W przyszłym roku będę realizował komedię, w której ukażemy przemianę głównego bohatera. Będzie to film kierowany do szerokiego grona widzów a humor ma być jego ważną cechą. Wychodzę z założenia, iż nawet istotne kwestie można pokazywać z dystansem, po to by mieć potem czas na przemyślenie sobie tych ważnych spraw, na które chcemy zwrócić uwagę. W przypadku tej komedii widz będzie mógł tez utożsamiać się z głównym bohaterem, ale też dostrzec korzyści, które wypłyną z jego przemiany.

 

Dziękuję za rozmowę

Roman Motoła


DATA: 2019-04-04 07:22
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
8
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Jest bardzo wiele problemów teologicznych z kultem "Bożego Miłosierdzia" według "objawień" Kowalskiej. Bardzo wiele wskazuje na to, że ten kult wcale nie jest oryginalnie jej, ale pochodzi od "mateczki" Kozłowskiej, pierwszej kobiety w historii Kościoła ekskomunikowanej przez papieża. Kozłowska, kiedyś siostra zakonna, twierdziła, że otrzymała "objawienie", nazwała to "dziełem wielkiego miłosierdzia". "Dzieło" zostało potępione przez Rzym, Kozłowska została ekskomunikowana, a jej sekta odłączyła się od Kościoła i połączyła z sektą mariawitów. Dzisiaj mariawici są bardzo liberalni, np. wyświęcają "kapłanki". Zbieżność nazw jest ogromna, jak i obu charakteru kultów. Przyglądając się kultom propagowanemu przez Kozłowską i Kowalską widać ogromne zbieżności w "teologii", charterze i słownictwie. Prawdopodobnie kowalska podczas pobytu w Płocku, gdzie miała pierwsze domniemane objawienia, zetknęła się z pismami Kozłowskiej i całym tamtym kultem - w Płocku była główna kwat
3 miesiące temu / Teo
 
Jedynie co moze uratowac swiat przed wiecznym potepieniem to nawrocenie sie do naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa
3 miesiące temu / albert
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.