DZIŚ JEST:   18   LIPCA   2019 r.

Św. Szymona z Lipnicy
Św. Brunona, biskupa
 
 
 
 

Męka Pańska zapisana w Całunie Turyńskim

Męka Pańska zapisana w Całunie Turyńskim

Od maja 1898 roku, kiedy Całun Turyński został po raz pierwszy sfotografowany, ­relikwia stanowi przedmiot systematycznych studiów prowadzonych za pomocą najbardziej zaawansowanych technologii. Po wielu dekadach badań uczeni stwierdzają z niezachwianą pewnością, że Całun to najwierniejsza Ewangelia precyzyjnie ukazująca szczegóły Męki Pańskiej. Dobitnie wyraża to profesor John Heller: We wszystkich badaniach z ostatnich kilkudziesięciu lat nie ma niczego, co zawierałoby choćby najmniejszą informację sprzeczną z opisem Ewangelii. Niektórzy zaczęli więc nazywać ­Całun Turyński piątą Ewangelią. Co możemy w niej wyczytać?

 

Konanie w Ogrójcu


Pogrążony w udręce, Jezus jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię
(Łk 22, 44).


Jedynym Ewangelistą opisującym ten fakt jest Łukasz, który – jak na lekarza przystało – z kliniczną precyzją opisał rzadkie zjawisko krwawego potu, zwane hematidrozą. Występuje ono w warunkach ogromnego osłabienia fizycznego, któremu towarzyszy silny wstrząs psychiczny, wzruszenie i lęk, czyli to, co św. Łukasz nazywa trwogą. Hematidroza polega na gwałtownym rozszerzeniu się podskórnych naczyń włosowatych, które pękają pod gruczołami potowymi. Krew miesza się z potem i wydziela się porami na zewnątrz.


Trójwymiarowe obrazy twarzy Człowieka z Całunu, uzyskane za pomocą technik komputerowych, a zwłaszcza obrazy uzyskane przez profesora Giovanniego Tamburellego w roku 1978 pokazują, że cała powierzchnia skóry wydaje się jakby zabrudzona krwią, czyli tak, jak mogłaby ona wyglądać właśnie w następstwie hematidrozy.

 

Spoliczkowanie w domu Annasza


Gdy to rzekł, jeden ze sług stojących obok spoliczkował Jezusa, mówiąc: „Tak odpowiadasz arcykapłanowi?”
(J 18, 22).


Analiza twarzy Człowieka z Całunu jednoznacznie ukazuje wielki krwiak na prawym policzku. Nos jest spuchnięty, przesunięty na prawo i najwyraźniej złamany. Turyński „całunolog”, profesor Judica Cordiglia twierdzi, że ranę tę zadano krótką, drewnianą pałką o średnicy ok. 4-5 centymetrów. Uderzenie spowodowało obfite krwawienie z nosa, co potwierdzają ślady na Całunie.

 

Obelgi i uszkodzenia ciała


I zaczęli Go pozdrawiać: „Witaj, Królu żydowski!” Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd
(Mk 15, 18-19).


Człowiek z Całunu odniósł różnorakie obrażenia ciała: widzimy obrzęki na czole, na łukach brwiowych, na kościach jarzmowych, na policzkach, wargach i nosie. Nos jest zniekształcony wskutek złamania chrząstki grzbietowej tuż obok nasady kości nosowej, która pozostała nietknięta.


Z nosa spływają dwie strużki krwi. Na całej twarzy widnieją krwawe wybroczyny, zwłaszcza na wyraźnie spuchniętym prawym policzku. Brwi są poszarpane, kości łuków brwiowych przebiły skórę. Lewa kość jarzmowa jest złamana.

 

Ubiczowanie


Wówczas Piłat zabrał Jezusa i kazał Go ubiczować
(J 19, 1).


Całun Turyński dostarcza szczegółowego obrazu biczowania. Na ciele Człowieka z Całunu doliczyć się można z górą stu dwudziestu uderzeń biczem, zadanych przez dwóch stojących po dwóch stronach skazańca krzepkich mężczyzn, z których jeden był wyższy od drugiego. Oprawcy byli biegli w swoim fachu. Jedyną częścią ciała, na której nie ma śladów biczowania, jest klatka piersiowa. Uderzenia biczem w okolice osierdzia mogłyby bowiem spowodować przedwczesną śmierć skazańca. Nie brak za to obrażeń na pośladkach, co oznacza, że biczowano nagiego człowieka.


Było to biczowanie na sposób rzymski, Żydom bowiem na mocy prawa można było zadać tylko 39 uderzeń.

Ślady na Całunie pozwalają ponadto zidentyfikować dwa różne narzędzia używane do tej tortury. Pierwsze z nich – flagrum taxillatum – składało się z trzech rzemieni, z których każdy był zakończony dwiema kuleczkami z ołowiu. Jedno uderzenie powodowało zatem sześć urazów. Drugie narzędzie było natomiast zakończone metalowymi haczykami wyszarpującymi kawałki żywego ciała.

 

Cierniem ukoronowanie


A żołnierze, uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym
(J 19, 2).

Na głowie Człowieka z Całunu widnieje co najmniej pięćdziesiąt ran kłutych, małych, lecz głębokich, powstałych w wyniku nałożenia nie „korony” w ścisłym rozumieniu, ale „czapy” z kolczastych gałęzi. Największe plamy krwi odpowiadają umiejscowieniu żył i tętnic na ­głowie.


Uważne przyjrzenie się wizerunkowi pozwala dostrzec po prawej stronie dwie strużki krwi: jedna spływa wzdłuż włosów w kierunku pleców, druga niemal prostopadle przez czoło w stronę brwi. Wypływają z rany kłutej, która przebiła odgałęzienie czołowe powierzchownej tętnicy skroniowej. Krew jest bowiem zdecydowanie tętnicza. Ponadto, niemal na środku czoła widnieje krótki skrzep krwi żylnej w kształcie odwróconej cyfry 3 – skutek przecięcia żyły czołowej.


Rany spowodowane koroną czy raczej kolczastą czapą schodzą przez tył głowy aż do karku, gdzie widać ślady krwotoków, bliźniaczo podobnych do tych na czole. Głęboko wbite kolce przecięły odgałęzienie tętnicy potylicznej i głębsze żyły splotu żylnego kręgowego tylnego.


Na głowie znajduje się mnóstwo zakończeń nerwowych. Cierniowa czapa musiała więc zadawać straszliwy ból.

 

Droga na Kalwarię


Zabrali zatem Jezusa. A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota
(J 19, 17).


Na plecach Człowieka z Całunu wyraźnie widać szeroką, krwawą wybroczynę na wysokości lewej łopatki oraz ranę na prawym ramieniu, które można wytłumaczyć dźwiganiem patibulum, czyli poprzecznej belki krzyża. Ramiona są uniesione: układ taki wskazuje na dźwiganie belki. Odciski pokazują ponadto, że belka przesuwała się na ramionach, powodując bardzo silne otarcia.


Obrazy ujawniają znaczne zabrudzenie ziemią na podeszwach stóp Człowieka z Całunu, co świadczy o tym, że szedł on boso.

 

Trzy upadki


Jezus upada po raz pierwszy… Jezus upada po raz drugi… Jezus upada po raz trzeci
(Droga Krzyżowa, stacje III, VII i IX).


Całun bardzo wyraźnie ukazuje upadki. Kolana, a zwłaszcza lewe, są obdarte ze skóry. Na lewym kolanie widać ślady krwi i ziemi. Obdarta i zabrudzona ziemią jest również skóra nosa, co świadczy, iż nasz Pan upadł twarzą na ziemię. Skądinąd nietrudno to wytłumaczyć, biorąc pod uwagę, że nie mógł osłonić się rękami przywiązanymi do belki.

 

Ukrzyżowanie


Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie
(Łk 23, 33).


Najpierw z Jezusa zdarto ubranie. Biorąc pod uwagę, że całe Jego ciało było zmasakrowane i pokryte mieszaniną krwi, potu i pyłu, która zaschnąwszy przykleiła ubranie do skóry, możemy sobie wyobrazić przejmujący ból wywołany tym gestem. Wiele ran znowu zaczęło krwawić.


Pan Jezus został rozpostarty na krzyżu i przybity gwoździami. Oprawcy źle jednak ocenili odległość między bocznymi otworami, toteż musieli tak silnie pociągnąć prawe ramię, że doszło do wywichnięcia stawów. Także i to widać na Świętym Całunie.

 

Gdzie były wbite gwoździe?


Na przednim odbiciu Człowieka z Całunu można dostrzec ranę kłutą, nie we wnętrzu dłoni jednak – jak chce tradycja ikonograficzna – ale w nadgarstku, przeprowadzoną przez tzw. bruzdę Destota, czyli szczelinę anatomiczną, którą z łatwością można przebić gwoździem, nie łamiąc żadnej kości. Klasyczną wizję gwoździ w dłoniach trzeba zatem wykluczyć. Po pierwsze dlatego, że dłoń nie utrzymałaby ciężaru ciała. A ponadto prawdopodobnie złamałyby się kości śródręcza, zaprzeczając proroctwu: Strzeże On wszystkich jego kości, ani jedna z nich nie ulegnie złamaniu (Ps 34[33], 21).


Gwoździe uszkodziły nerw środkowy ręki, powodując obkurczenie kciuka i jego przylgnięcie do środka dłoni. To tłumaczy brak tego palca na odbiciu całunowym.


Prawa stopa odcisnęła się na Całunie w całości, z lewej zaś widać piętę i wklęsłość. Na krzyżu obie nogi zostały zatem skrzyżowane: lewa stopa została umieszczona na prawej, a jej podeszwa przylegała do grzbietu prawej stopy, opierającej się bezpośrednio na palu krzyża. Były przebite jednym gwoździem.


Plamy krwi widniejące na Całunie całkowicie odpowiadają przebitym stopom, opartym na krzyżu w sposób wyżej opisany.


Należy również zauważyć, że rany na rękach i stopach Człowieka z Całunu wykazują kwadratowy przekrój gwoździ, używanych zwyczajowo przy krzyżowaniu na modłę rzymską.

 

Śmierć


Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem
: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”. Po tych słowach wyzionął ducha (Łk 23, 46).


Zawieszony na krzyżu, nie znajdując oparcia dla stóp, nasz Pan nie mógł już normalnie oddychać. W tych okolicznościach zaczęły się drgawki, skurcze, duszenie – coraz intensywniejsze, aż do zablokowania dróg oddechowych. Śmierć ukrzyżowanego następuje przez uduszenie połączone z ogólnym wstrząsem, a w tym przypadku doszedł do tego jeszcze zawał serca i krew wypełniająca worek osierdziowy. Na przednim obrazie Całunu mięśnie klatki piersiowej są skurczone w drgawkach, przepona brzuszna uniesiona, brzuch zapadnięty. Oto typowe objawy śmierci przez dławiący lęk, uduszenie i wstrząs.


Żywą czerwień plam krwi spowodował podwyższony poziom bilirubiny, typowy w przypadku osób, które doznały silnych urazów na krótko przed wypłynięciem krwi. Wyrazistość ran Człowieka z Całunu spowodowana błyskawicznym zakrzepnięciem krwi dowodzi ponadto wysokiego stopnia odwodnienia organizmu ukrzyżowanego.

 

Włócznia Longina


Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda
(J 19, 34).

Na przednim odcisku na Całunie, po lewej stronie widać dużą, zastygłą masę krwi, odpowiadającą szerokiej szczelinie w skórze, z cechami wskazującymi na ranę kłuto-ciętą. Brzegi rany pozostały rozwarte i są wyraźnie zarysowane, jak obrażenia zwłok. Taka rana odpowiadałaby ciosowi włócznią, zadanemu przez rzymskiego żołnierza.


Jest to głęboka rana od ciosu, który przebił prawą komorę serca; wyjaśnia to obfitość krwi, która wydostała się na zewnątrz. Cios zadano zwłokom, gdyż cechy zastygłego płynu wykazują, że nastąpiło wytrącenie surowicy wchodzącej w skład krwi.


Pozwala to wysunąć dość wiarygodną hipotezę na temat causa mortis naszego Pana Jezusa Chrystusa: zatrzymanie akcji serca, po którym nastąpił gwałtowny wypływ krwi do worka osierdziowego.

Taką przyczynę zgonu można wydedukować na podstawie analizy zakrzepłego płynu. Krew jest dość mocno zagęszczona, można w niej odróżnić masywniejsze czerwone ciałka od lżejszej surowicy. Są to objawy typowe w przypadku człowieka zmarłego wskutek znacznego nagromadzenia krwi w klatce piersiowej, w tzw. jamie opłucnej. Nagromadzenie krwi można wytłumaczyć pęknięciem mięśnia sercowego i wskutek tego wypływem krwi na zewnątrz serca. Taki krwotok powoduje rozdzierający ból, któremu zawsze towarzyszy krzyk. Krzyknąwszy, człowiek umiera.


Rana zadana włócznią ukrzyżowanemu, który był już martwy, umożliwiłaby jednak wypłynięcie na ­zewnątrz krwi z wytrąconą już ­surowicą. ­Badanie hematologiczne dowodzi, że krew z prawego boku jest „martwa”, czyli wypłynęła post mortem, natomiast krew na czole, nadgarstku, karku i na podeszwach stóp jest „żywa”, czyli wypłynęła jeszcze przed śmiercią Człowieka z Całunu.

 

Złożenie do grobu


Nikodem
(…) przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania (J 19, 39-40).


Wszystko, co zostało wyżej powiedziane o Świętym Całunie Turyńskim, dowodzi, że został on użyty do owinięcia martwego ciała ukrzyżowanego człowieka. Na tkaninie zidentyfikowano ślady aloesu i mirry – substancji stosowanych w obrzędach pogrzebowych w Palestynie czasów Jezusa Chrystusa.


Jak wykazują badania lekarskie, w celu uzyskania odbić krwi, jakie widnieją na Świętym Całunie, ukrzyżowany musiał zostać owinięty w płótno mniej więcej dwie i pół godziny po śmierci i pozostawać tam nie dłużej niż przez czterdzieści godzin, gdyż nie wykryto żadnych śladów rozkładu.

 

Zmartwychwstanie


W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał”
(Łk 24, 1-6).


Na grzbietowym odcisku Całunu Turyńskiego mięśnie grzbietowe i naramienne jawią się w sposób naturalny łukowate, a nie spłaszczone, jak powinno być w przypadku ciała położonego na wznak na kamieniach. Rozmaite plamy na plecach nie są rozgniecione. Nigdzie nie widać skutków ciężaru ciała. Tak, jakby w chwili utrwalenia się na płótnie Człowiek z Całunu unosił się w powietrzu, nie dotykając kamienia, w stanie lewitacji!


Jak zatem ukształtował się obraz na Całunie? Uczeni odpowiadają, że zwłoki jakby wyparowały, wydzielając promieniowanie, które miało ukształtować wizerunek. (…) Jest wysoce prawdopodobne, że w chwili wytwarzania tego promieniowania ciało lewitowało. W kategoriach naukowych mówi się, że martwe ciało stało się mechanicznie przezroczyste wobec płótna.


Posłuchajmy profesora Aarona Upinsky’ego: Oto jedna z największych tajemnic Całunu: w jaki sposób martwe ciało, odrywając się od tkaniny, w ogóle jej nie dotknęło. Uleciało na zewnątrz, w najmniejszym stopniu nie poruszając włókien, nie rozdzierając ich ani nie przesuwając istniejących już plam krwi. Dla normalnego ciała, podlegającego prawom natury, jest to niemożliwe. W żaden sposób nie można by wyjąć z Całunu zwłok pokrytych ranami, nie poruszając płótna i nie pozostawiając na nim żadnych śladów. Oto fakt decydujący i niemożliwy do podważenia przez żadną nau­kę. Można go wytłumaczyć jedynie „zdematerializowaniem” ciała, które uleciało z całunu na zewnątrz, nie podlegając już prawom natury – czyli tym, co chrześcijanie nazywają „Zmartwychwstaniem”.

Powyższy tekst ukazał się w 15. numerze magazynu "Polonia Christiana"


DATA: 2017-04-14 22:40
AUTOR: JULIO LOREDO
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Droga Prawda Życie
ponad 1 rok temu / [email protected]
 
Chwała Panu za wspaniałą relikwię.
ponad 2 lata temu / panda
 
Co Całunu Turyńskiego, to właściwie większość naukowców nie wątpliwości , iż powstał 2000 lat temu w czasach Jezusa Chrystusa i w rejonie Bliskiego Wschodu. Z tego co kiedyś oglądałem w jakimś programie , gdzie próbowano wyjaśnić sposób powstania tego cudownego wizerunku Naszego Zbawiciela. I według jeden z teorii to powstał on dokładnie w momencie , w chwili jego Zmartwychwstania , czyli powstanie Całunu ma bezpośredni związek z cudem Zmartwychwstania i przestawia obraz już Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa.
ponad 2 lata temu / kuj-pom10
 
O Jezu najukochańszy to moje grzechy zadały Ci taki straszny ból, mękę i cierpienie. Jezu przebacz mi, nędznemu niegodziwemu człowiekowi. Jezu Ty poprzez swoją ogromnie bolesną mękę i śmierć odkupiłeś moje grzechy i powołałeś mnie do nowego życia. Jezu jak ogromnie Ty cierpiałeś. Jak straszne i bolesne było Twoje cierpienie. Nikt nie byłby w stanie go wytrzymać. Jezu dziękuję Ci za Twoją bolesną mękę, śmierć, za Twoje Najdroższe Rany i Najświętszą Krew wylaną za mnie. Jezu zmiłuj się nade mną i nad moimi bliskimi. Zmiłuj się nad moimi Rodakami, nad wszystkimi biednymi, opuszczonymi, uciśnionymi, wykorzystywanymi na wszelki rozmaity sposób, eksploatowanymi w pracy, bezdomnymi, umierającymi w samotności, w opuszczeniu. Jezu błagam Cię niech Twoja przelana Przenajświętsza Krew i Przenajdroższe Rany będą odkupieniem dla tych wszystkich ludzi.
ponad 2 lata temu / Filip
 
Klasyczną wizję gwoździ w dłoniach trzeba zatem wykluczyć. Po pierwsze dlatego, że dłoń nie utrzymałaby ciężaru ciała. A ponadto prawdopodobnie złamałyby się kości śródręcza, zaprzeczając proroctwu: Strzeże On wszystkich jego kości, ani jedna z nich nie ulegnie złamaniu (Ps 34[33], 21). Read more: http://www.pch24.pl/meka-panska-zapisana-w-calunie-turynskim,1478,i.html#ixzz41l5ClS76 To w takim razie jak wytłumaczycie to ??? : Lewa kość jarzmowa jest złamana.
ponad 3 lata temu / peter
 
Kocham cie Jezu, przyjdź i rozgość się w naszych sercach, prosimy cię!
ponad 5 lat temu / Tomasz
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.