DZIŚ JEST:   18   KWIETNIA   2019 r.

Wielki Czwartek
Św. Ryszarda Pampuri
Św. Galdina, biskupa
 
 
 
 

Marsz przez uniwersytety. Lewicowa rebelia w Ameryce

Marsz przez uniwersytety. Lewicowa rebelia w Ameryce
Zdjęcie ilustracyjne.FOT. Forum

Lata 60. minionego wieku w Ameryce przyniosły silne wstrząsy, wybuchające wzdłuż kilku linii tektonicznych: wojny wietnamskiej, ruchu na rzecz równouprawnienia Murzynów, studenckich rebelii oraz marszu feministek. Nic dziwnego, że to Revolution – przebój Johna Lennona – stał się hymnem epoki.

Po II wojnie dorastało w Stanach Zjednoczonych wielomilionowe pokolenie baby boomers, dla których problemem nie były znane rodzinom robotniczym bieda i brak możliwości rozwoju, o czarnych gettach nie wspominając, ale konsumpcyjny nadmiar i nieobecność w domu rodziców zajętych bogaceniem się. To młodzież pochodząca z białej klasy średniej stała się szczególnie podatna na hasła Nowej Lewicy, kontestując autorytety, tradycję i hierarchię wartości. To ona wykuła świat, w którym żyjemy.

 

Z początkiem lat 60. w kampusach na północy kraju pojawili się młodzi gniewni, walczący o rewolucyjne zmiany społeczno-akademickie. Ich nastroje podsycane były walką o równouprawnienie Afroamerykanów na amerykańskim Południu. Wśród studentów-buntowników byli także potomkowie komunistów, często żydowskiego pochodzenia, zwani „czerwonymi pampersami”. Socjolog Seymour Martin Lipset zauważył, że po II wojnie światowej na amerykańskich uniwersytetach wzrosła ogromnie liczba żydowskich profesorów-liberałów. To oni zmienili uczelnie z apolitycznych na zdominowane przez ideologię liberalną. Byli też oparciem dla „czerwonych pampersów”.

 

Swa-wolność słowa i pięści

Pierwszy manifest Nowej Lewicy wydany na University of Michigan w 1962 roku, napisał dziennikarz Tom Hayden, drugi mąż Jane Fondy – aktorki przezwanej „Hanoi Jane” z powodu jej zaangażowania na rzecz wietnamskich komunistów. Manifest zawierał infantylno-idealistyczne hasła na temat pracy, alienacji i aktywizmu.

 

Studenckie protesty – wzniecane przez garstkę działaczy lewicowych i podsycane uległością administracji oraz sympatią liberalnej profesury – były też atakiem na samą instytucję uniwersytetu. W drugiej połowie lat 60. do rebelii studenckich doszło aż na trzystu kampusach! Najostrzejsze i groźne w skutkach były m.in. rewolty na uniwersytetach UC Berkeley, Cornell, Columbia, Kent State (1970 r.) i w centrum Chicago.

 

W Berkeley poszło o trzy sprawy: o swobodę politycznej agitacji, zwaną wolnością słowa, równość praw obywatelskich oraz o wojnę wietnamską. Zaczęło się w 1964 roku od masowych protestów studenckich przeciwko zakazowi działalności politycznej na kampusie istniejącym od lat 30., kiedy problemem byli komunistyczni agitatorzy. W reakcji na strajk okupacyjny i zajęcie pojazdu policyjnego przez studentów administracja odwołała dawną decyzję, jednak bez efektu. Studenci ogłosili powstanie organizacji The Free Speech Movement („Ruch Wolności Słowa”) i podjęli nowe protesty. Administracja wycofała się z ustępstw, co nakręciło nową spiralę rebelii, podpalania budynków, atakowania policji kamieniami i masowych aresztowań, napędzających kolejne demonstracje. Pieśniarka Joan Baez zagrzewała studentów do wysuwania żądań dotyczących „wolności słowa”. Dość szybko Berkeley stało się mekką hippisów, psychodelicznych narkotyków i swobody w sferze seksualnej. W 1965 roku doszło do protestów antywojennych, które następnie rozszerzyły się na pobliskie miasto. W miarę jak rosła liczba ofiar amerykańskich w Wietnamie – co skrupulatnie odnotowywała w codziennych relacjach telewizja – mnożyły się protesty studenckie, które do wiosny 1968 roku wzniecane były już na 30 kampusach w ciągu każdego miesiąca! Popularne stało się palenie kart poborowych.

 

W 1966 roku w Berkeley powstała The Black Panther Party („Partia Czarnych Panter”), która nie stroniła od aktów przemocy, strajków okupacyjnych i ostrej agitacji społecznej w walce o równouprawnienie Afroamerykanów. Najpoważniejsze zajścia wybuchły w maju 1969 roku, w obronie tzw. People’s Park (Parku Ludowego), kiedy tysiące studentów, bezdomnych i narkomanów spoza kampusu zażądało zmian w planie rozbudowie uczelni celem zachowania wspomnianego terenu jako miejsca stałej agitacji politycznej. Od gumowej kuli policji atakowanej kamieniami, cegłami i petardami zginął rebeliant, niezwiązany z Berkeley. Gubernator stanu Ronald Reagan wysłał oddziały Gwardii Narodowej celem stłumienia wielotysięcznego protestu. Studentki podawały gwardzistom soki i ciasto z narkotykami, by ich eliminować z akcji. Profesura i administracja stanęły po stronie zbuntowanych, zmuszając gwardię do wycofania się z kampusu. Dzięki temu manifestanci zachowali park, który do dziś jest miejscem spotkań handlarzy narkotyków i bezdomnych.

 

Za przykładem metod z Berkeley poszły inne kampusy. Liderzy ogłaszali ważny dla studentów postulat i wzywali do akcji. Kiedy administracja i profesura szły im na rękę, pojawiał się szybko nowy problem i nowe strajki, podpalanie budynków, branie zakładników, demolka i burdy, nierzadko z udziałem bezdomnych oraz narkomanów, zasilających wątłe szeregi rewolucjonistów.

Podobnie było na Columbia University, gdzie powodem ciężkiej rebelii w kwietniu i maju 1968 roku stało się m.in. żądanie zerwania naukowej współpracy uczelni z think-tankiem związanym z Pentagonem. Strajki okupacyjne sparaliżowały życie uniwersytetu, a policja nowojorska wezwana do pacyfikacji rebelii użyła gazów łzawiących i aresztowała setki uczestników. Było wielu rannych po obu stronach. Po majowym wznowieniu protestów oraz bojkocie absolutorium studenci postawili na swoim. Columbia odstąpiła też od zamiaru poważnego ukarania rebeliantów, co doprowadziło do trwałej liberalizacji norm zachowania.

 

Zielone światło dla mniejszości

Wbrew propagandzie lewicy, bunty na kampusach pogłębiały napięcia między białymi oraz czarnymi studentami. Różniły ich cele i środki, a także obawy władz uczelni przed narażeniem się Murzynom. Na Columbia czarnym studentom umożliwiono ucieczkę podziemnymi tunelami zanim nadjechała policja, żeby nie dopuścić do wybuchu zamieszek w pobliskim Harlemie. Władze uczelni uległy też żądaniom rebeliantów, domagających się wprowadzenia tzw. black studies do programu studiów.

Brzemienne w skutki były również wydarzenia na Cornell University. W 1963 roku rektor przyjął na studia grupę czarnej młodzieży z wielkomiejskich gett, uprzednio znacznie zaniżywszy dla nich wymóg średniej ocen. Nowi studenci zażądali osobnego akademika, odmawiając integrowania się z białymi. Po 3 latach zażądali black studies i w tym celu zajęli na siłę jeden z budynków uczelni. Ogłosiwszy powstanie autonomicznego wydziału dla czarnych, zażądali prawa przyznawania stopni naukowych! Uległy rektor zgodził się za plecami profesury przyjąć na stanowisko dziekana 28-letniego doktoranta, a pierwszym wykładowcą black studies został… 22-letni aktywista. Wobec grupki odważniejszych profesorów rektor uzasadniał swe ustępstwa chęcią współpracy z łagodniejszymi buntownikami, by nie drażnić ekstremy! W kilka miesięcy później sam ledwo uszedł z życiem, zaatakowany przez „umiarkowanych”. Zaczęli oni podpalać budynki, okradać żeńskie akademiki i automaty, zdewastowali bibliotekę. Ponadto zastraszali rodziców odwiedzających swe dzieci. Wreszcie przynieśli broń i grożąc jej użyciem zmusili władze do wycofania się z sankcji dyscyplinarnych – zresztą łagodnych – wobec nich. Zdjęcia czarnoskórych studentów z bronią w ręku oraz władz Cornell podpisujących z nimi ugodę obiegły ówczesną prasę amerykańską.

 

Fizyczna przemoc i swobodnie rzucane oskarżenia o rasizm stały się skuteczną bronią rebeliantów w dążeniu do rewolucyjnych zmian na uniwersytetach. Uległa profesura godziła się na żądania zmian w programie nauczania, wyrzucając z niego tradycyjne przedmioty i zastępując je ideologicznymi tematami – według upodobania rewolucjonistów. Wkrótce większość profesorów przeszła na stronę „wyrazicieli nowej moralności”, jawnie okazując uznanie dla nich.

 

W drugiej połowie lat 60., dzięki polityce affirmative action, przypominającej peerelowski system dodatkowych punktów za pochodzenie, zaczęła wrastać liczba czarnych studentów. Po wprowadzeniu preferencji dla Murzynów przyszła kolej na kobiety, Latynosów i przedstawicieli środowisk LBGT+. Równolegle do tej ideologii szerzyła się plaga politycznej poprawności. Tam gdzie rektorzy nie kwapili się do otwierania Women/Gender/LGBT+ Studies oraz Latino Studies, uciekano się do przemocy i szantażu, zawsze z powodzeniem.

 

W stronę lewicowego dyktatu

Po zabójstwie pastora Kinga oraz senatora Roberta Kennedy’ego w 1968 roku gwałtownie wzrosła temperatura nastrojów społecznych, a spory polityczne wokół nominacji prezydenckiej groziły poważnym kryzysem. W sierpniu, przy okazji odbywającej się konwencji Partii Demokratycznej do Chicago zjechali członkowie Students for a Democratic Society („Studenci dla demokratycznego społeczeństwa”) i inni lewicowi aktywiści. W efekcie wybuchowej mieszanki społeczno-politycznej doszło do ulicznej bitwy między demonstrantami a policją, co Ameryka oglądała na żywo w telewizji. Pałki i gazy łzawiące oraz Gwardia Narodowa dopełniały obrazu walki zakończonej licznymi aresztowaniami i głośnym procesem przywódców jesienią. Na czas rozprawy sądowej bojówki terrorystów z nowej organizacji The Weathermen zorganizowały burdy uliczne, pożary i niszczenie mienia, nazwane „dniami wściekłości”. Policja była jednak stanowcza i skuteczna. Po apelacji od wyroku sądu I instancji wszystkim oskarżonym odpuszczono. Stali się bohaterami Nowej Lewicy, choć społeczeństwo w większości stało po stronie władz Chicago. Paru terrorystów „Weathermen” zostało po latach doradcami Baracka Obamy.

 

Jak ocenił prof. Allen Bloom z University of Chicago, za sprawą studenckich rebelii amerykańskie uczelnie przestały być ośrodkami akademickiej i intelektualnej debaty. Ustąpiły miejsca politycznej poprawności i lewicującemu liberalizmowi. Dawna walka o wolność słowa okazała się być zmaganiem o przywileje jednej strony. Na jej straży stoją dziś władze większości uczelni i „wrażliwi” studenci, organizujący w razie potrzeby burdy, demolkę i podpalenia na kampusach. Znów szczególnie skutecznie w Berkeley.

 

Radykalizm lat 60. skłonił pismo „Time” do zamieszczenia na okładce pytania: „Czy Bóg umarł?” – wbrew temu, że wiarę w Niego deklarowało wówczas aż 97 procent respondentów. Jak z wieloma „problemami” tamtej epoki, tak i wpływowemu tygodnikowi chodziło po prostu o pretekst do siania ziaren rewolucji.

 

Lucyna Kondrat


DATA: 2018-05-30 10:28
AUTOR: LUCYNA KONDRAT
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
6
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Te kilkadziesiąt lat "zimnej wojny" i zludnego pokoju potrzebne było wyłącznie do skutecznego dokonania marszu przez instytucje i uniwersytety. Zgodnie z marksizmem rozbrojono i zdeprawowano narody i KK. Wytworzono kastę posłusznych urzędników gwarantującą posłuszeństwo neokomunistycznej władzy pod groźba utraty źródeł utrzymania i neokomunistycznych "naukowcow' posłusznych rozdawaczom grantów. Mogą odpowiednio uzasadnić każda bzdurę dla utrzymania tytułu profesorskiego i zachowania swojego fałszywego autorytetu. Nie muszą wcale kłamać, wystarczy przemilczenie pewnych faktów i obraz rzeczywistości będzie zgodny z zamierzonym praniem mózgów gawiedzi.
10 miesięcy temu / alka8
 
Wdzięczny temat na dyplom, doktorat czy habilitację. Mnożenie "gdybanologii" stosowanej: tez, założeń, analiz, przypuszczeń, "dowodów" i teorii tworzonych z perspektywy cywilizacji chrześcijańskiej. Problem jednak w tym, że cały ten "geszeft" z góry jest tak zaprogramowany by taką "gdybanologię" właśnie wywołać i puścić "naukowców" w pokrzywy. "Marsz przez uniwersytety" gwarantuje powodzenie. Nie ma lepszego materiału na "filozofa" jak idiota z dyplomem. Taki "Terminator" wiedzy zajmie potem odpowiedzialne stanowisko i powieli te "prawdy" z szybkością karabinu maszynowego bez potrzeby jego użycia. Cel jest zawsze ten sam: likwidacja Kościoła i zbudowanej na nim Cywilizacji Łacińskiej.
10 miesięcy temu / agricola
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "60616"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.