DZIŚ JEST:   13   GRUDNIA   2018 r.

Św. Otylia z Hohenburga
Św. Łucji, męczennicy
 
 
 
 

Kto jest winny podwyżkom cen prądu? Politycy na usługach ekologistów

Kto jest winny podwyżkom cen prądu? Politycy na usługach ekologistów
Fot. Daniel Dmitriew / FORUM

Tak jak obligatoryjnym elementem systemu komunistycznego była nacjonalizacja i kolektywizacja, tak samo obowiązkową częścią eurokracji poza dotacjami jest zwalczanie globalnego ocieplenia poprzez redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery oraz nadmierne opodatkowanie paliw. Niestety, i jedno, i drugie ma swoje daleko idące negatywne konsekwencje.

 

Można wymienić wiele czynników, które kształtują zbyt wysokie – jak na kieszenie Polaków – ceny energii elektrycznej. Przyczynia się do tego brak liberalizacji i prywatyzacji branży energetycznej i górniczej, a co za tym idzie, brak konkurencji rynkowej i zbytnia ingerencja ze strony polityków, która ma negatywny wpływ na oba sektory. Nieudolne zarządzanie w warunkach oligopolu podnosi z jednej strony ceny węgla (o ok. 30 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat), a z drugiej same koszty wytwarzania energii. Sytuacji nie polepsza fakt, że węgiel jest towarem wyjątkowo mocno obciążonym różnorakimi podatkami. Jednak gwałtowny wzrost hurtowych cen energii elektrycznej w ostatnim czasie bezpośrednio wynika przede wszystkim ze wzrostu cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które w ciągu ostatniego 1,5 roku podniosły się o 300 proc. – Oczywiście wzrost kosztów CO2 będzie tym czynnikiem dominującym, jak również zmiennym w czasie, ponieważ ceny hurtowe zmieniają się niemal codziennie w jedną lub w drugą stronę – mówi Piotr Ludwiczak, kierownik Biura Prasowego Grupy Enea. – Cenę warunkuje uwolniony handel emisjami przez podmioty finansowe w Europie, które traktują handel emisjami jako kolejne źródło dochodu – wyjaśnia poseł Kukiz’15 Krzysztof Sitarski, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

 

Tak więc prawda jest taka – czego nie chcą wprost przyznać niektórzy politycy – że gdyby nie było unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, której celem jest eliminacja podstawowego surowca w polskiej energetyce, to nie byłoby problemu podwyżki cen energii elektrycznej w Polsce. W ten sposób Unia Europejska idzie po trupach i wymusza na Polsce szybką transformację w kierunku budowy instalacji opartych o odnawialne źródła energii, mimo tego, że w przypadku Polski jest to koszt niemożliwy do udźwignięcia przez gospodarkę i osoby prywatne. Niestety, Brukseli to nie interesuje. – Unia Europejska jest nastawiona totalnie na dekarbonizację. Brnie w tym kierunku, bo w interesie państw zachodnich jest zlikwidowanie energetyki opartej na węglu. Ze względu na specyfikę polskiego rynku energii i w pewnym stopniu osamotnienie nas w tej kwestii jesteśmy troszeczkę nie na przegranej pozycji, ale w trudnej sytuacji – uważa poseł Sitarski. – Europejski rynek obrotu emisjami zwiększa koszt wytwarzania energii w Polsce, która jest uzależniona od energetyki konwencjonalnej – dodaje.

 

Leśnie gospodarstwa węglowe

Polskie władze mają pomysł, jak rozwiązać ten patowy konflikt z Brukselą. – Wielofunkcyjna i zrównoważona gospodarka leśna, która będzie elementem neutralności klimatycznej. To projekt „Leśne gospodarstwa węglowe”. Chodzi o kompensację skutków wytwarzania energii elektrycznej przez energetykę konwencjonalną poprzez zwiększanie zdolności lasów przez nasadzanie odpowiednich gatunków drzew i można w ten sposób wykreować zdolność pochłaniania przez lasy w naszym państwie emisji CO2 – tłumaczy poseł Sitarski. Jednak Unia Europejska musiałaby się na to zgodzić, co nie jest takie oczywiste.

 

Na razie rząd obiecał, że częściowo będzie rekompensował zbyt wysokie rachunki za prąd. – Minister energii zapowiadał początkowo ochronę najuboższych energetycznie gospodarstw domowych. Teraz deklaruje wolę wyrównania wzrostu kosztów wszystkim gospodarstwom domowym, a także małym i średnim przedsiębiorcom – mówi Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu Konfederacji Lewiatan. – Rozmawiałem z ministrem Tchórzewskim i na ten moment nie ma jeszcze decyzji, czy dopłata będzie indywidualna dla każdego odbiorcy bądź koszty będą refinansowane dla sprzedawców zobowiązanych w momencie wystawiania faktów dla odbiorców. Duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością jest niepodejmowanie różnicowania ze względu na dochody odbiorców indywidualnych – ministerstwo bierze pod uwagę wszystkich bez względu na dochód, bo różnicowanie rachunków i koszty z tym związane zabrałyby cały efekt finansowy tej koncepcji – doprecyzowuje poseł Sitarski, dodając, że w grę wchodzi kwota 2 mld zł, które musi znaleźć minister na program dopłat do rachunków indywidualnych. Niestety, rekompensaty oznaczają, że koszt absurdalnej unijnej polityki klimatyczno-energetycznej zostanie przesunięty z barków indywidualnych odbiorów energii na podatników, czyli de facto poniosą go te same osoby, tylko w nieco inny sposób. Zamiast w rachunkach za prąd – zapłacą w podatkach. A rząd PiS przy okazji będzie się chwalił na lewo i prawo, jakim to jest dobroczyńcą Polaków, bo „za nich” reguluje koszt podwyżki, co jest zwykłą manipulacją. No ale mało kto będzie rozumiał te „szczegóły”?

 

Polska jest członkiem Unii Europejskiej, więc zamiast rynku mamy centralne sterowanie i interwencjonizm państwowy, poprzez który politycy głęboko sięgają do kieszeni Polaków, by wdrażać swoje urojone pomysły. Sztuczne utrzymywanie i dotowanie produkcji energii z tzw. źródeł odnawialnych zniekształca sygnały rynkowe, które w normalnych warunkach mówiłyby, czy długoterminowe inwestowanie w OZE ma ekonomiczny sens, czy też nie. Działania na tym rynku są wyłącznie wymuszane prawnie lub są reakcją na wprowadzenie czy anulowanie programów dotacyjnych i ulg podatkowych.

 

Tymczasem nie mają one większego sensu nawet z punktu widzenia oficjalnego celu, czyli walki z tzw. globalnym ociepleniem. Nawet gdyby emisje przez ludzi dwutlenku węgla do atmosfery miały wpływ na ocieplanie się klimatu, co nie zostało naukowo udowodnione, to i tak redukcja tego gazu przez Unię Europejską nawet do zera w niewielkim tylko stopniu poprawiłaby sytuację. Otóż jak informuje oficjalna strona organizatora szczytu klimatycznego COP 24 w Katowicach, „Unia Europejska odpowiada jedynie za ok. 11% globalnych emisji CO2 i udział ten stale maleje. Nawet więc, gdyby zredukowała swoje emisji do zera, to bez globalnego porozumienia, negatywne procesy nie zostaną zatrzymane”. Jednocześnie doszłoby do zarżnięcia niektórych gospodarek Unii. Opartej na energii atomowej Francji czy Litwy nie, ale na energii węglowej Polski czy Czech – już tak.

 

Winowajcą unijna akcyza

Ceny prądu w dużej mierze nie zależą od nas, choć wzrost nastąpił na własne życzenie i jest rezultatem dobrowolnego członkostwa w Unii Europejskiej. Z kolei ceny paliw uzależnione są od dwóch czynników: ceny ropy na rynkach światowych, która – podobnie jak prawa do emisji CO2 – jest bardzo zmienna oraz wysokiego opodatkowania, które wymusiła na Polsce również Bruksela. Po ostatnich obniżkach cen ropy naftowej na rynkach światowych koszt tego surowca stanowi teraz mniej niż 30 proc. ceny benzyny i oleju napędowego, które tankujemy na stacjach benzynowych. Natomiast najwięcej w cenie paliwa jest podatków – aktualnie w benzynie ok. 52 proc., a w oleju napędowym 46 proc. I to wynika z unijnej dyrektywy.

 

Problem polega na tym, że w przy aktualnym kursie euro polska akcyza od benzyny bezołowiowej jest na minimalnym poziomie unijnym (359 euro za 1000 l), jednak już w przypadku oleju napędowego akcyza jest niższa niż unijne minimum (330 euro za 1000 l). W związku z tym dopiero dołożenie opłaty paliwowej powoduje, że opodatkowanie diesla lekko, bo o 7 gr przekracza unijne minimum. Tak więc będąc w zgodzie z unijnymi regulacjami, ceny paliw w Polsce mogłyby być tylko troszkę niższe – o kilka groszy opłaty paliwowej i w sytuacji obniżenia VAT do 15 proc. Wtedy – przy aktualnych cenach ropy – benzyna i olej napędowy na stacjach mogłoby być tańsze o około 30-40 groszy na litrze. Ale nie można też zapominać o wynikającym z unijnych regulacji obowiązku dodawania do paliw biokomponentów, który również podnosi ich cenę oraz najnowszym „prezencie” PiS opłacie emisyjnej od paliw, która zacznie obowiązywać od nowego roku.

 

Warto byłoby wziąć przykład z Filipin. Otóż kiedy w maju br. rosły ceny ropy na rynkach światowych, tamtejszy rząd ogłosił możliwość zawieszenia pobierania akcyzy. No ale Filipiny mogą tak działać, bo są państwem suwerennym, a nie członkiem Unii Europejskiej.

 

Tak więc, żeby w Polsce móc realnie obniżyć opodatkowanie paliw, najpierw trzeba by opuścić Unię Europejską. Żądanie znacznej obniżki opodatkowania paliw równa się de facto żądaniu polexitu.

 

W ostatnich tygodniach mamy do czynienia, co prawda, z niewielkimi, ale jednak spadkami cen na stacjach benzynowych. Nie ma w tym zasługi ani Unii Europejskiej, ani polskiego rządu, a wyłącznie jest to skutek niższych cen ropy na rynku światowym – od początkowych dni października cena baryłki ropy obniżyła się o 1/3. A tymczasem na 26 listopada – wzorem Francji, Belgii czy Bułgarii – zaplanowano protesty przeciwko… rosnącym cenom paliw. O co chodzi, skoro w ostatnim czasie spadają ceny benzyny i oleju napędowego? Czyżby był to jednak protest polityczny, wymierzony w rząd, wymyślony w związku z wygaszaniem konfliktu z Brukselą na tle reformy sądownictwa? Dla przypomnienia, w 2012 r. za rządów premiera Donalda Tuska ceny 95-oktanowej benzyny sięgały 5,9 zł/l. Nie przypominam sobie protestów z tamtego czasu.

 

Tomasz Cukiernik

 

 

 

Zobacz także:

 

Tomasz Cukiernik "Socjalizm według Unii"

 

Socjalizm według unii

 

Tomasz Cukiernik "Dziesięć lat w Unii"

 

Dziesięć lat w Unii

 

 


DATA: 2018-11-29 16:30
AUTOR: TOMASZ CUKIERNIK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
9
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

I bardzo dobrze, że eliminują kopciuchy i elektrownie węglowe. Zapytajcie co o tym sądzą rodzice chorych od smogu dzieci.
9 dni temu / Stormer
 
A czy nie najprościej byłoby wypowiedzieć UE pakiet klimatyczny?
11 dni temu / Ania
 
problem jest taki, że nikt nie bierze pod uwagę (nikt w tych eurokratów) drugiej strony tzn. możliwości niwelowania emisji CO2, bo np. taka Holandia czy Belgia to wydaje mi się, że w ogóle nie mają takiej możliwości, ile tam lasów? chyba zero, za to jest sporo przemysłu, który co prawda jest eko, normy są na wysokim poziomie, ale pełno bydła itp. także jak oni mają niwelować CO2, za to w Polsce jest inaczej, mimo emisji dużo niwelują np. lasy. To tak jakby do drużyny koszykówki dobrać małego 165 wzrostu i karać go, że nie robi wsadów do kosza, chiciaż on może jest najszybszy i lata między nogami i jest królem asyst... aberracja
13 dni temu / jun
 
Społeczeństwa łatwiej okradać od pojedynczego człowieka. Dlatego systemy władzy opierają się na ultraprostych, zredukowanych jak u pasożytów zasadach działania. Minimum wysiłku - maksimum zysków. A już narody o chrześcijańskich podstawach, by oddawać cesarzowi, co cesarskie, przy nadstawianiu drugiego policzka i oddawaniu drugiej szaty, to już totalna łatwizna. Dlatego, doili, doją i będą doić do oporu, tj. do czasu jak np. za zrywem Solidarności, gdzie już nie było wyjścia, kiedy prawie wszystkim wszystkiego brakowało. To nie Francyja, że płoną ulice Paryża po kilkuprocentowej podwyżce akcyzy na paliwa. Przepraszam, że tak myślę, ale czy my katolicy mamy prawo do protestu w takich wypadkach i w jakiej formie?
14 dni temu / Smutny
 
Ile my w końcu dokładamy do tej "przyjemności" jaką jest uczestnictwo w UE? Golą nas z każdej strony a dla zmyłki dają "dopłaty" (na które i tak trzeba wziąć kredyty). Po co nam to było?
15 dni temu / ??
 
Portal- Stopwiatrakom.eu. Tam jest wszystko wytłumaczone .
16 dni temu / gość
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.