DZIŚ JEST:   24   PAŹDZIERNIKA   2019 r.

Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
 
 
 
 

Ksawery Jankowski: Czy Niemcy stoją przed nami boso?

Ksawery Jankowski: Czy Niemcy stoją przed nami boso?
Adam Chelstowski / Forum

Pierwszego września w trakcie obchodów 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej głośne przemówienie w Warszawie wygłosił niemiecki prezydent Frank-Walter Steinmeier. Przemówienie miało swój ciężar gatunkowy. Wygłaszał je przecież jeden z najważniejszych niemieckich urzędników państwowych w 80. rocznicę napaści Niemiec na Polskę i do tego w miejscu, gdzie ta napaść faktycznie zebrała fatalne żniwo. Przemówienie stało się głośne m.in. z uwagi na użyte w nim ciekawe sformułowanie. Otóż niemiecki prezydent, jak sam stwierdził, w tym konkretnym miejscu i czasie staje przed nami, Polakami, „bosy”, prosząc o wybaczenie i pojednanie.

 

Piękna to była figura retoryczna, nic dziwnego, że z miejsca trafiła na paski wszystkich krajowych mediów informacyjnych. Sugerowała parabolę do czasów cesarza Ottona, ponoć boso wjeżdżającego ponad tysiąc lat temu do Gniezna. Można także doszukiwać się w niej jakiegoś echa wydarzeń z Canossy sprzed kilku stuleci. Klasyka figury pokuty i pokory. Jednakże wiele wskazuje na to, że prezydencka retoryka tyleż piękna była, co pusta.

 

Prezydent Niemiec bez wątpienia miał świadomość konsekwencji tego, że przemawiał w katolickim kraju. Musiał świetnie zdawać sobie sprawę z tego, że Polaków o wybaczenie długo prosić nie trzeba. Polacy, jako katolicy, w dziedzinie wybaczania – przynajmniej teoretycznie - to eksperci (złośliwi twierdzą, że chodzi raczej o zapominanie, ale zostawmy w spokoju złośliwych). I dlatego, że są w tej dziedzinie ekspertami, doskonale opanowali owego wybaczania metodologię. Po katolicku składa się ona z następujących po sobie elementów: rachunku sumienia, żalu za grzechy, mocnego postanowienia poprawy, spowiedzi szczerej, zadośćuczynienia. Wszystko to po to, by godnie przystąpić do Sakramentu Pokuty. Po wypełnieniu owych instrukcji, w większości przypadków katolik ma prawo uznać, że popełnione przezeń grzechy są mu odpuszczone i przystąpić do Komunii Świętej. Po spełnieniu tych warunków, katolik na zasadzie analogii powinien wybaczać winy innym. Bez ich spełnienia takiej powinności katolik nie ma, a w wyjątkowych okolicznościach – nie ma takiego prawa. Niemiecki prezydent musi mieć tego pełną świadomość. Tymczasem, co bywa nagłaśniane ostatnio przez polskie media, jego państwo, jego naród uchylają się przecież od wypełnienia jednego z warunków skutecznego i obowiązkowego wybaczenia - zadośćuczynienia. Ale czy rzeczywiście tutaj tkwi klucz do polsko-niemieckiego pojednania? 

 

Aby spróbować odpowiedzieć na powyższe pytanie, muszę podzielić się pewną osobistą refleksją. Taką mianowicie, że w zdumienie wprawia mnie fakt, że po dwóch wojnach światowych, po wszystkim, czego dopuścili się w ich trakcie Niemcy – w większości na zimno, z premedytacją, realizując z góry nakreślony plan – a więc dziwi mnie, że po tym wszystkim niemiecki luterański protestantyzm po prostu nie przestał istnieć. Zwyczajnie, dziwi mnie, że nie rozpłynął się w powietrzu. Nie potrafię pojąć, że twórcy i wykonawcy niemieckiego Blitzkriegu, architekci nazizmu, Gestapo, komór gazowych i całe chmary ich bezdusznych siepaczy wraz z ich potomstwem wciąż jeszcze w swojej większości mają odwagę wyznawać pogląd zaszczepiony im przecież przez Lutra, jakoby uczynki nie miały wpływu na zbawienie. Jakoby postępowanie człowieka wiary miało być zawsze „usprawiedliwione”. Jeśli tak jest, a nie słyszę o jakiejś zbiorowej niemieckiej apostazji, to jaką wartość ma niemieckie wyznanie winy? Jak może być możliwy żal za grzechy, skoro „usprawiedliwienie” w ogóle sens grzechu znosi? Bez grzechu nie ma mowy o spowiedzi. I po cóż postanawiać poprawę, o pokucie nie wspominając? W związku z powyższym, po cóż czynić zadość?

 

Niemiecki prezydent, jak się zdaje, z wyznania jest kalwinistą. Co miał na myśli wygłaszając swe słowa? Kalwiniści wierzą, że część ludzkości stworzona jest z góry do zbawienia. To ludzie w pełnym tego słowa znaczeniu. Część natomiast spomiędzy ludzkiego rodu przychodzi na świat z góry potępiona. To nawóz historii. Są tacy, którzy twierdzą, że idea nadludzi i podludzi bierze się w prostej linii z tego kalwińskiego przekonania. Stosując tę samą logikę można przyjąć (tak przyjmowali Niemcy przed wojną), że niektóre państwa są stworzone, by trwać, inne, by sczeznąć. Czyżby zatem kalwińska optyka uległa zmianie? A może to Polska i Polacy zaznali dostępu do grona ludzi i narodów z góry przeznaczonych do nieba?  

 

Dziś twierdzi się, że nazizm miał pogańską specyfikę. Że był bezbożny, antychrześcijański. Możliwe, ale od dołu tworzony był rękoma milionów wciąż jeszcze wierzących ludzi. Często wbrew ich woli. Przykładem młody Josef Ratzinger. Katolicy otrzymali jednak narzędzia oczyszczenia się z winy, zgodnie ze znaną już technologią przebaczenia i pokuty. A co z protestantami? Czy swoje grzechy wpisali, podobnie jak wszystkie inne, na listę przewin z góry odkupionych przez Zbawiciela na Kalwarii? Na listę win usprawiedliwionych?

  

Zostawmy na chwilę kwestie religijne. Co z pozostałymi czynnikami, które mogły przyczynić się przed wojną do stworzenia intelektualnych podstaw do powstania nazizmu? Co z Marksem? Jego dialektyką, usprawiedliwieniem przemocy w walce o jakość materialnego bytu? Co z jego zajadłym antysemityzmem? Co z Heglem, jego apoteozą niemieckości, niemieckiego państwa i niemieckiego narodu? Co z jego usprawiedliwieniem dla wojny? Co z Nietschem i jego pochwałą przemocy i negacją tradycyjnych zasad moralnych? Mowa przecież o tych, którzy sprawiają, że dziś język niemiecki uchodzi za język filozofii. Czy ich prace na niemieckich uniwersytetach nie są dziś czytane? Czy opatrywane są dodatkowym komentarzem, informującym studentów, które z zapisanych treści straciły dziś na aktualności?

 

Przyjrzyjmy się faktom. Dziś Niemcy dominują w Europie ekonomicznie i politycznie. Współtworząc struktury Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie, bez jednego wystrzału osiągnęli po wojnie to, za co krew w dwóch wojnach światowych przelewali ich dziadowie.

 

Realizacji doczekał się także opracowywany jeszcze w czasach Bismarcka plan Mitteleuropy. Polacy, Czesi, Węgrzy, narody bałkańskie – wszyscy zaprzęgnięci zostali do niemieckiej machiny ekonomicznej w charakterze jej trybików. Stało się to bez wystrzału, radośnie, z pełnym przekonaniem plemion słowiańskich i innych, że wreszcie stały się „częścią Europy”, względnie, że robią na tym świetny interes. 

 

Niemcy po druzgocącej porażce w drugiej wojnie światowej oraz w okresie kilku dekad niespotykanej koniunktury powojennej zrezygnowały z niektórych spośród cech charakteryzujących wcześniej ich postępowanie np. z militarnej agresywności czy radykalnego szowinizmu. Działo się to w atmosferze szoku po militarnej katastrofie oraz w okresie niespotykanej ekonomicznej prosperity. W fazie powolnej, ale skutecznej realizacji kolejnych powstałych dekady wcześniej niemieckich projektów. W okresie, kiedy wszystko szło „zgodnie z planem”. 

 

Skutkiem powyższego jest rzecz niespotykana w dziejach zachodniej Europy – okres siedemdziesięciu lat bez wojny. Dziś z tego świata odchodzi pierwsze chyba pokolenie zachodnich Europejczyków, które w swoim życiu nie chwyciło przeciw sąsiadowi po broń. Wraz z nim, tak się składa, odchodzi także okres ekonomicznej prosperity. Okres powojennego boomu dobiega końca. Dziś brak nam powszechnej, sensownej idei motywującej do wspólnego wysiłku. Nasze wpływy poza Europą nieustannie się kurczą. Nasza konkurencyjność spada. Brak nam dzieci. Żyjemy ponad stan. Jesteśmy zadłużeni.

 

Okres, gdy dla Niemców wszystko idzie „zgodnie z planem”, ma się ku końcowi. Wielka Brytania wymyka się z europejskiego uścisku. Coraz większe wpływy we Francji zdobywają siły eurosceptyczne. Gospodarki Włoch, Hiszpanii, Portugalii czy Grecji dawno już udowodniły swoją niekompatybilność z niemieckim modelem unii monetarnej. Polska ze swoimi proamerykańskimi mrzonkami wbija się klinem między Niemcy a Rosję.

 

Co stanie się z chwilą, gdy Europa zacznie się Niemcom naprawdę wymykać z rąk? Gdy zaklęcia o wspólnym europejskim celu, „europejskich wartościach” stracą moc wobec konieczności rezygnacji z kolejnych atrybutów dobrobytu? Czy Niemcy zrzekną się dobrowolnie swojej aktualnej pozycji?

         

W chwili kryzysu państwa i narody chronią się w tradycji. Do wzorców wypracowanych w przeszłości. Do starych pism. Wracają do ostatniego czasu, kiedy było dobrze. Biada tym, którzy takich wzorców nie mają, albo tym którzy je utracili. Ci mogą nie przetrzymać najbliższej burzy. Ci, którzy jednak się ich dorobili, powracają do swoich dekalogów, do swojego plemiennego credo bez względu na to, czy nakazuje ono bliźniego ratować, czy spychać go w niebyt.

 

W związku z powyższym możliwe, że niemiecki prezydent stojąc przed Polakami czuł coś na kształt wstydu. Możliwe, że szczerze mówił o pojednaniu. Nie odbieram mu dobrych chęci. Sądzę natomiast, że jako reprezentant swojego narodu i swojego państwa, z całą ich intelektualną niezanegowaną spuścizną, bynajmniej nie stal przed nami boso.  

 

Ksawery Jankowski


DATA: 2019-10-03 15:15
AUTOR: KSAWERY JANKOWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
16
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Niemcy pięknie po wojnie wszystkich rozegrali, przegrali wojnę a rządzą całą Europą. Ich obecnym celem jest sprowadzenie takiej ilości muzułmanów, aby uwolnić się spod okupacji USA. W Polsce prawie wszystkie supermarkety, największe portale i telewizje, radio jest w rękach Niemiec.
19 dni temu / trudno
 
super tekst ! Nic dodać nic ująć.
20 dni temu / grimm
 
Niemcy ugną się tylko przed siłą. Kto dziś posiada odpowiednią siłę? USA posiadają taką moc, ale czy PiS prowadzi suwerenną politykę i taką grę podjąć za cenę bycia uzbrojonym lotniskowcem USA, skoro nawet Puszczę Białowieską pozwoliliśmy sobie zniszczyć, aby zadowolić Brukselę. O JUST447 szkoda pisać. Biada nam, jeśli KONFEDERACJA Wolność i Niepodległość nie wejdzie do sejmu. +++ W tej sytuacji z ufnością wołajmy: "Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko -Matko i Królowo nasza-..."
20 dni temu / Jurek
 
Niech Niemcy nie udają takich biednych i wypłacają nam reparacje, zamiast serwowania głodnych kawałków o braku butów. Brak butów to Polsce zafundowali swoimi zbrodniami.
20 dni temu / sp
 
Bardzo ładny artykuł
20 dni temu / rrr
 
Ze swoim nakładem PKB na zbrojenia daleko nie zajdą. Dzięki Rosji a raczej zagrożeniu z jej strony Polacy powstrzymają wszelką agresję z zachodu. Chyba że Niemcy podstępnie dobiorą się do francuskiej broni nuklearnej oraz ich lotniskowców pod pretekstem tworzenia armii europejskiej. Dlatego też Polska powinna zainwestować w energię atomową, a w dłuższej perspektywie w broń atomową. Nie przeciw Rosji choć zawsze lepiej mieć lepszą pozycję, ale przeciwko kolejnej zarazie, która z regionu między Renem a Odrą może się wyłonić.
20 dni temu / aaa
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.