DZIŚ JEST:   26   MAJA   2019 r.

VI Niedziela Wielkanocy
Św. Filipa Neri
 
 
 
 

Krzeszów – barokowe cudo

Krzeszów – barokowe cudo
Fot. M. Maruszak/Forum

Krzeszów – niewielka wieś położona u podnóża Karkonoszy, niecałe 25 kilometrów na zachód od Wałbrzycha. Siedziba jednego z najpiękniejszych kompleksów zabytkowych, nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Pieczołowicie odrestaurowany barokowy pocysterski zespół klasztorny, od wieków miejsce, do którego ciągną tłumy pielgrzymów, by pokłonić się Matce Bożej Łaskawej czczonej w cudownej ikonie.

 

 

Duchowa i estetyczna uczta

 

Do Krzeszowa trafiliśmy całą rodziną, odwiedzając sanktuaria maryjne południowo-zachodniej Polski. To był ostatni przystanek na wyznaczonej przez nas trasie. Choć znaliśmy opinie o tym miejscu - że cudowne, piękne, wyjątkowe… - to jednak dopiero gdy je zobaczyliśmy, mogliśmy z czystym sumieniem stwierdzić: tak, wizyta w krzeszowskim sanktuarium jest nie tylko duchową, ale i estetyczną ucztą. Pamiętam, że przyjechaliśmy tu z Kłodzka, przez… Czechy, bo łatwiej pokonać tą trasę przez tereny południowych sąsiadów niż kluczyć po naszych, słabo oznakowanych drogach. I tak jadąc wśród sielskiej scenerii łąk i pól, otoczonych niewielkimi wzgórzami czekałam na spotkanie z perłą baroku. Jednakże im bardziej zbliżaliśmy się do celu, narastało we mnie przeświadczenie, że to niemożliwe by na tym pustkowiu - owszem malowniczym, ale jednak pustkowiu - powstało potężne opactwo. I gdy prawie pewna swego, miałam powiedzieć mężowi, że może pomyliliśmy drogi, nagle zobaczyłam w oddali dwie potężne wieże krzeszowskiego kościoła. Wyrosły nagle... Widok był wprost niezwykły.

 

Na miejscu okazało się, że świątynia rzeczywiście jest imponująca, monumentalna, a fakt że stoi w środku maleńkiej wioski to wrażenie tylko potęguje.

 

Przekraczamy bramę zabudowań klasztornych. Z dziedzińca widać ogrom wież, podziwiamy też drugi kościół – św. Józefa. Naszą uwagę przykuwa także klasztor, w którym mieszkają mniszki benedyktynki. Wchodzimy do środka sanktuarium. Wnętrze bazyliki urzeka od samego progu, a feeria barw przyprawia o zawrót głowy. Gdyby nie  późna godzina i zmęczenie po całodziennym „maratonie” po ziemi śląskiej, zostalibyśmy tu jak najdłużej, by kontemplować piękno w czystej postaci. Niestety myśl, że jeszcze musimy znaleźć nocleg sprowadza nas szybko na ziemię. Rychło zatem opuszczamy kościół udając się do dobrze zorganizowanego, jak się okazało, punktu obsługi pielgrzyma, by zapytać o miejsca noclegowe. Tu polecono nam, by zapukać do klasztoru benedyktynek… Tak też zrobiliśmy i nie rozczarowaliśmy się. Przemiła siostra furtianka zaproponowała nam przestronny pokój ze wspaniałym widokiem na całą okolicę. Szkoda, że przyszło nam tu spędzić tylko jedną noc, bo to miejsce idealne na wypoczynek połączony z duchową odnową. Bez dwóch zdań stwierdziliśmy, że wrócimy tu na dłużej, a już na pewno będziemy każdemu polecać wizytęw tutejszym klasztorze… 

 

Trochę historii

 

Początki krzeszowskiego opactwa sięgają połowy XIII wieku, kiedy to księżna Anna, wdowa po księciu Henryku Pobożnym,  synowa św. Jadwigi Śląskiej, założyła tu niewielki klasztor, sprowadzając z czeskich Opatovic benedyktynów. Konwent  przetrwał tu jednak tylko do 1289 roku. Trzy lata później wnuk księżnej Anny, Bolko I Surowy osadził na tej ziemi cystersów z pobliskiego Henrykowa. Pierwszy kościół zaczęto budować pod koniec XII wieku. W 1301 roku pochowano w nim księcia Bolka, później miejsce wiecznego spoczynku znalazł tam jeszcze jego wnuk Bolko II Mały oraz inni książęta a świątynia krzeszowska stała się mauzoleum książąt świdnicko-jaworskich.

 

Opactwo w szybkim tempie się rozwijało i powiększało swoje dobra. Około 1400 roku mnisi mieli w posiadaniu 42 wsie i 2 miasta.  Okres prosperity trwał, choć i nie omijały tego miejsca tragiczne wydarzenia. W 1426 roku husyci splądrowali klasztor oraz przyległe budowle. Męczeńską śmierć poniosło wówczas 70 mnichów. Na szczęście zakonnicy w porę ukryli cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej. Odnaleziono go dopiero 200 lat później, 18 grudnia 1622 roku w skrzyni ukrytej pod posadzką zakrystii. Odtąd dzień ten nosił nazwę Festum Lucis (Święto Światła). Przed obrazem zapalano lampy wotywne a o świcie odprawiana była Msza Święta ku czci Najświętszej Maryi Panny.

 

Podczas wojny trzydziestoletniej, w 1633 roku na opactwo napadli Szwedzi i znów zrządzeniem Opatrzności kaplica z cudownym wizerunkiem ocalała. Od tej pory nastąpił także niebywały rozkwit tego miejsca.

 

Sanktuarium stało się nie tylko centrum pielgrzymkowym, ale również prężnym ośrodkiem gospodarczo-polityczno-kulturalnym. Szczyt rozwoju Krzeszowa przypadł na czas rządów opata Bernharda Rosy. W 1661 roku postanowił on zbudować kalwarię, dziś liczącą 32 kaplice. Założył też Bractwo św. Józefa, które w swoim czasie liczyło 40 tysięcy członków. Do Krzeszowa przybywali liczni wierni ze Śląska, Saksonii i Czech. Na potrzeby pątników zapobiegliwy opat wzniósł kościół pw. św. Józefa. W 1728 roku przystąpiono zaś  do budowy głównej świątyni Wniebowzięcia NMP o barokowej bryle, która budzi powszechny zachwyt. Budowla ma imponujące rozmiary: 85,5 metrów długości; 35 m wysokości i 36 szerokości. Wieże mierzą 71 metrów. Przy wznoszeniu świątyni pracowało 41 murarzy, 13 cieśli, 12 kamieniarzy oraz 10 rzeźbiarzy.

 

W tym samym czasie rozpoczęto też budowę klasztoru, przerwaną I wojną śląską i przyłączeniem tych ziem do Prus. Prace zostały znacznie spowolnione, a sam budynek klasztorny nigdy nie osiągnął swoich planowanych rozmiarów. W 1810 roku nastąpiła sekularyzacja dóbr zakonnych, a klasztor i oba kościoły zostały rozszabrowane. Władze zakazały urządzania pielgrzymek. Do I wojny światowej budynki klasztorne niszczały.

 

W 1919 roku sprowadzili się tu benedyktyni z opactwa Emaus pod Pragą, znacznie ożywiając ruch pątniczy.

 

Podczas II wojny światowej klasztor został przerobiony na obóz przejściowy dla przesiedleńców i składnica muzealna (na strychu kościoła św. Józefa ukryto zbiory berlińskiej Biblioteki Pruskiej, które po wojnie trafiły do Biblioteki Jagiellońskiej).

 

Po wojnie przybyły tutaj benedyktynki ze Lwowa i są do teraz, troszcząc się o powierzone im dziedzictwo. A jak się troszczą przekonaliśmy się, goszcząc w ich klasztornych progach. Starania te widać na każdym kroku. Cały obiekt jest zadbany. Widać porządną rękę benedyktynek żyjących w myśl zakonnego hasła „Módl się i pracuj”.

 

Pokoje gościnne urządzono ze smakiem a nade wszystko z szacunkiem dla przeszłości. W końcu zachowało się tu sporo wnętrz z oryginalnym wystrojem.

 

Krzeszowskie dzieło sztuki

 

Nazajutrz wczesnym rankiem ponownie meldujemy się na dziedzińcu, by tym razem na spokojnie lepiej poznać to miejsce.

 

Rozpoczynamy od  kościoła św. Józefa, by zobaczyć niebywałej urody polichromie wykonane przez Michała Willmanna, przedstawiające genealogię i dzieje Świętej Rodziny. 
To jedno z największych dzieł tego artysty, zwanego śląskim Rembrandtem. 
Cała architektura świątyni została podporządkowana sztuce malarskiej. Aby malowidła prezentowały się efektowniej, w kaplicach zrezygnowano nawet z okien.

 

Z kościoła św. Józefa udajemy się w kierunku bazyliki, by przyjrzeć się wspaniałej fasadzie. Podzielona została na trzy strefy. W partii najwyższej, pomiędzy wieżami znajduje się rzeźbiarska grupa Trójcy Świętej, w strefie środkowej umieszczono trzy przedstawienia  Najświętszej Maryi  Panny -  Niepokalanej oraz w scenach Zwiastowania i Nawiedzenia,  a strefę najniższą zajmują Mojżesz, św. Grzegorz, św. Benedykt, św. Bernard, św. Scholastyka i św. Lutgarda. Rzeźby o niesamowitych walorach artystycznych są dziełem praskiego rzeźbiarza Ferdynanda Brokoffa.

 

Wnętrze świątyni  zdobią zapierające dech w piersiach malowidła o tematyce biblijnej, a także związane z historią zakonu cystersów, autorstwa Georga Wilhelma Neunhertza, wnuka Michaela Willmanna. Warto zwrócić szczególną uwagę także na misternie wykonane stalle dekorowane figurami świętych, ambonę i organy uchodzące za jedne z najdoskonalszych na Śląsku. 

 

W ołtarzu głównym znajduje się obraz wybitnego czeskiego malarza Petera Brandla „Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny”. Pracował nad nim osiem miesięcy. W górnej części płótna namalował Trójcę Świętą oraz siedzącego na tronie Zbawiciela z rozpostartymi rękami, który przyjmuje swą Matkę unoszoną do nieba przez aniołów.

 

Jednakże to nie dzieło Brandla jest w ołtarzu głównym najważniejsze, tylko wiszący nad tabernakulum niewielkich rozmiarów średniowieczny obraz Matki Bożej Łaskawej. Obraz bez którego nie byłoby ani klasztoru ani bazyliki. To serce tej świątyni. Wizerunek został namalowany temperą na desce modrzewiowej w połowie XIII stulecia i uznawany jest dziś za jedno z najstarszych przedstawień maryjnych w Polsce.

Legenda mówi, że w czasie wypraw krzyżowych obraz został przywieziony z Bizancjum do włoskiego Rimini przez rycerza Benito Tankretta, a stamtąd do Krzeszowa przenieśli go aniołowie.

 

Od samego początku obraz czczony jest przez wiernych licznie przybywających przed oblicze Maryi. O jego cudowności świadczą nie tylko liczne łaski jakie spływają na modlących się przed nim wiernych, ale też fakt, iż ikona ocalała z wielu niebezpieczeństw wojennych.

 

W 1997 roku Ojciec Święty Jan Paweł II, podczas pielgrzymki do Polski, ozdobił obraz Matki Bożej Łaskawej papieskimi  koronami a rok później podniósł kościół pw. Wniebowzięcia NMP do godności bazyliki mniejszej.

 

Do kościoła klasztornego przylega Mauzoleum Piastów, które również koniecznie trzeba zobaczyć. Znajduje się za absydą świątyni. Powstało w latach 1735-46, z inicjatywy opata Innocentego Fritscha, który postanowił podkreślić rolę Piastów jako fundatorów. W 1738 przeniesiono tu z kościoła szczątki Bolka I, Bernarda, Henryka I i Bolka II.

 

Swoistym przedłużeniem mauzoleum jest kaplica św. Marii Magdaleny z wbudowanym Grobem Chrystusa - ostatnia stacja XVII-wiecznej krzeszowskiej kalwarii. Aby zobaczyć całość (32 stacje), trzeba się wybrać na długi, co najmniej dwugodzinny spacer wśród krzeszowskich pól i lasów.  

 

Żal było opuszczać to mistyczne ze wszech miar miejsce. Ale – z Bożą pomocą – jeszcze tu wrócimy. Do Łaskawej Krzeszowskiej Pani, do kościoła św. Józefa, na wieże, do klasztoru benedyktynek, na dróżki tutejszej kalwarii. Krzeszów wciąga…

 

Dorota Matacz-Bajor

 


DATA: 2013-11-25 22:20
AUTOR: DOROTA MATACZ-BAJOR
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Byłam tam niedawno - wrzesień 2014, rzeczywiście wyjątkowe miejsce - przepiękne i ciekawe kościoły i mauzoleum , polecam - odwiedźcie Krzeszów!.
ponad 4 lata temu / barbara
 
Piękny zabytek. Udało mi się kiedyś "wkraść" na samą kopułę jednej z wież. Może nie powinienem się tym chwalić ale widok był zapierający.
ponad 5 lat temu / maciej
 
Miałem to szczęście być w Krzeszowie Był to rok 57. z grupką młodzieży na "szlaku czerwonym" wówczas znanym jako szlak "zamków piastowskich" od Rozdroża izerskiego do Paczkowa nad jeziorem Otmuchowskim. Mój Boże .Co buli za turyści. Ale byli. Cisza. Pokora. Moją uwagę zwrócił fakt ,że mieliśmy utrudniony dostęp do wnętrza,nie wszędzie ,ale byliśmy. Dziewczyny musiały okryć ramiona.Polecenia przekazywaliśmy na migi bo zakonnice nie pozwoliły rozmawiać . Same do nas zwracały się tylko po niemiecku .Gdzieś mam jeszcze fotkę z wnętrza z nadrukiem niemieckim .Teraz mieszkam w woj świętokrzyskim , daleko od tego miejsca pamięć pozostała. No i wiek . Z Bogiem.
ponad 5 lat temu / Ben
 
Tak. Pięknie. Jest tam nawet wyobrażenie(zapomniałem w jakiej technice wykonane)jak Apostołowie przystępują na klęcząco do Komunii Świętej. Na minus można stwierdzić brak relikwii męczenników w ołtarzach bocznych. Miejsce portatyli wypełnia najczęściej kawałek styropianu(to w kościele Św. Józefa)Sprawdzałem w towarzystwie zacnych świadków około miesiąc temu.
ponad 5 lat temu / Leo
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "19412"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.