DZIŚ JEST:   19   KWIETNIA   2019 r.

Wielki Piątek
Św. Leona IX, papieża
Św. Ekspedyta, męczennika
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 53  >   NASZE DZIEDZICTWO

Rozmowa z Natalią Cech

Kraina z Trylogii


Polacy żyją w Mołdawii od wieków, czego dowodzą ślady w kulturze, architekturze, religii i literaturze. Moja rodzinna miejscowość Raszków pojawia się przecież w Ogniem i mieczem oraz w Panu Wołodyjowskim – mówi Natalia Cech, Polka mieszkającą w Republice Naddniestrzańskiej, studentka historii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w rozmowie z Janem Berezą.

 


Jak to jest być z Naddniestrza?

– Najtrudniej jest wytłumaczyć, skąd się jest. Gdy mówię, że jestem z Naddniestrza, wiele osób w ogóle nie wie, co to jest, gdzie się znajduje taki kraj. Muszę więc tłumaczyć, że to małe nieuznane państwo na terenie Mołdawii, potem opowiadać, jak ono funkcjonuje, jak się wyjeżdża za granicę i jakie mamy w związku z tym ograniczenia. Czasami jest to bardzo trudne…

 

W Polsce niewiele wiemy o bliskich nam w istocie krajach, z którymi łączą nas silne więzi historyczne i kulturowe, często nieuświadomione. Z pewnością należy do nich Mołdawia, której stolica jest oddalona od Warszawy o tysiąc kilometrów. Geograficznie niby blisko, a przecież rzadko tam bywamy. Niewiele też wiemy o dziejach i dniu dzisiejszym naszych rodaków z Mołdawii. Dlaczego tak jest? Jak widzą ten problem Polacy z Mołdawii i Naddniestrza?

– Najprościej byłoby odpowiedzieć na to pytanie, odnosząc się do historii – licznych zmian granic, przynależności państwowej i ogólnej sytuacji politycznej w tej części Europy. Dzieje Mołdawii to od wieków nieustanne zmiany granic i suwerenności lub zależności politycznej. Długi czas bytu politycznego w ramach Związku Sowieckiego, potem samodzielna państwowość od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku i w końcu podział Mołdawii realnie na dwa państwa sprawiają, że losy mieszkańców są bardzo skomplikowane – zarówno ich życie prywatne, jak i kariera zawodowa. Teren nie jest także jednorodny ani językowo, ani narodowo, ani religijnie. Polacy są po obu stronach Dniestru i żyją takim życiem jak ich sąsiedzi – trapi ich brak pracy, niskie zarobki i wysokie ceny. Na szczęście coraz częściej byt codzienny nie przesłania starań o zachowanie tożsamości narodowej, poszukiwania własnego miejsca w zróżnicowanej kulturze i odnajdywania korzeni.

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

 

Trzeba wyraźnie oddzielić teologię od historii. W sensie teologicznym za śmierć Jezusa odpowiadają wszyscy ludzie, wszyscy grzesznicy, a najbardziej chrześcijanie, bo to oni powinni mieć największą świadomość zła. Mówi o tym wyraźnie Katechizm trydencki. Jednak zupełnie inaczej wygląda odpowiedź na to pytanie w sensie historycznym – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, autor książki „Kto zabił Jezusa?”.

 
 

Jesteśmy Bożymi dziećmi. To nie metafora, to fakt. Pan Bóg stworzył każdego z nas, a my, ludzie, stanowimy koronę wszelkiego stworzenia. A czy Autor podpisał swoje dzieło?

 

Siłę krzyża jako znaku zwycięstwa dobitnie potwierdziły w trakcie tegorocznego Wielkiego Tygodnia wydarzenia z Paryża. Oto bowiem, gdy po opanowaniu pożaru katedry Notre-Dame strażacy weszli do środka, ich oczom ukazał się błyszczący i nietknięty przez żywioł znak Męki Pana Jezusa.

 

Medialne doniesienia sprawiają, że niejeden katolik może popaść w głęboką depresję.Oto słyszymy bowiem o pustoszejących świątyniach, promowaniu herezji, odstępstwach od wiary, upadku moralności, radykalnym spadku powołań czy skandalu nadużyć seksualnych wśród części księży. Słowem – wielki kryzys Kościoła. To niewątpliwie prawda, niestety… Ale prawda ta w rozpacz wpędzi wyłącznie tych, którzy zapomną o drodze, którą podczas swych ziemskich dni musiał przejść Jezus Chrystus. Nie wolno nam przecież zapomnieć, że choć najważniejszą z dróg, po których przeszedł nasz Pan, była bolesna droga krzyżowa, to jednak zakończyła się ona Zmartwychwstaniem.

 

Dwie z nich założono Mu, aby urągać, naigrywać się na różne sposoby. Brutalnie, po żołdacku, odziewając ubiczowanego Pana w purpurę. Chodziło o to, aby tym bardziej Go upokorzyć, a jednocześnie nakręcać własną agresję. Brutalni, wojujący na całego bezbożnicy wszystkich epok. Wandale niszczący przybytki Pańskie, profanujący to, co najświętsze – począwszy od Ciała Pańskiego ukrytego pod postacią chleba, a skończywszy na naczyniach i szatach liturgicznych. Kolejne pokolenia „nieznanych sprawców” podpalających większe i mniejsze świątynie. Napadający na kapłanów, aż do rozlewu ich krwi.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.