DZIŚ JEST:   23   LUTY   2019 r.

Św. Polikarpa, biskupa
Bł. Wincentego Frelichowskiego
Bł. Izabeli, królewny
 
 
 
 

Konieczność „duchowego przejęcia władzy”

Konieczność „duchowego przejęcia władzy”
fot. sxc.hu

Gdzie szukać obecnie kontrrewolucjonistów, skoro rewolucja weszła na etap deptania podstawowych zasad prawa naturalnego i gdy na równi z wiarą atakowany jest rozum? Gdy politycy nie określają siebie mianem kontrrewolucjonistów, bo nikt z nich nie chce tak naprawdę podejmować konkretnych działań na rzecz zmiany dominującego obecnie paradygmatu kulturowego, którą święty Jan Paweł II określał mianem „cywilizacji śmierci”? 

 

Amerykański myśliciel konserwatywny Thomas Molnar u progu rewolucji pokolenia ‘68 roku napisał, że „prawdziwa kontrrewolucja nie polega na zwykłym przejęciu politycznej władzy. Zbyt często bowiem okazywało się to tylko sytuacją tymczasową, albo gorzej: zwykłą zmianą pozycji. Decydujące byłoby raczej nadanie nowego kształtu kulturze, duchowe przejęcie władzy i jego uspokajający wpływ. Nowy Malaparte musiałby nauczyć kontrrewolucjonistów czegoś lepszego niż tylko techniki – słowa ducha i słowa prawdy, raz jeszcze przyniesionego po to, by przeważyć w instytucjach [politycznych] świata zachodniego”.

 

W tym sensie najwybitniejszymi i najskuteczniejszymi kontrrewolucjonistami byli święci Pańscy, którzy odwołując się i głosząc Słowo Ducha i Prawdy walczyli z kolejnymi emanacjami rewolucji u jej podstaw. Tak jak św. Ignacy Loyola, św. Jan Sarkander, czy Sługa Boży ks. Piotr Skarga w przypadku rewolucji protestanckiej, św. Jan Maria Vianney w przypadku walki ze straszliwymi konsekwencjami rewolucji francuskiej, czy tylu świętych i błogosławionych (w większości nieznanych z imienia), którzy swoją świętością zwalczali bezbożność komunizmu.

 

Gdzie szukać obecnie kontrrewolucjonistów w wyżej podanym znaczeniu, gdy rewolucja weszła na etap deptania podstawowych zasad prawa naturalnego, gdy na równi z wiarą atakowany jest rozum (exemplum: genderyzm)? Zostawmy na razie na boku nadzieję na to, że Opatrzność wzbudzi także w naszych czasach nowych, wielkich świętych, którzy przygotują grunt pod „duchowe przejęcie władzy”. Jest ona wielką pociechą, jednak nie zwalnia to z obowiązku przyjrzenia się temu, co w naszych czasach nazywa się „prawicą”, „centroprawicą” lub „ugrupowaniami konserwatywnymi” sprawującymi władzę.

 

Oczywiście żadna ze wspomnianych sił politycznych nie określi siebie jako kontrrewolucjonistów, bo nikt z nich nie chce tak naprawdę podejmować konkretnych, nie deklaratywnych działań na rzecz zmiany dominującego obecnie paradygmatu kulturowego, którą święty Jan Paweł II określał mianem „cywilizacji śmierci” – śmierci duchowej i śmierci fizycznej. Zamiast tego słyszymy popiskiwanie w rodzaju zachęcania przez kanclerz Angelę Merkel członków CDU, by nie wstydzili się śpiewać kolęd lub odważny konserwatywny manifest w postaci niedawnej deklaracji prezydenta – elekta Donalda Trumpa, który zapowiedział, że swoim rodakom składać będzie życzenia w postaci tradycyjnego „Merry Christmas”.

 

Tego typu deklaracje są, rzecz jasna, tyleż deklaracją minimalizmu rzeczonych polityków, co także (a może: jeszcze bardziej) świadectwem czasów, w których żyjemy. Jesteśmy wezwani do bycia nie tylko dogmatykami małżeństwa (jako związku między kobietą a mężczyzną), ale również dogmatykami szopki bożonarodzeniowej z Dzieciątkiem, w chestertonowskim znaczeniu dogmatu jako oczywistej prawdy, która zakwestionowana domaga się opisania. Generalnie jednak tzw. nowoczesna, zachodnia prawica (do której aspiruje również nasz rodzimy, pozostający u władzy od 2015 roku „Obóz Zjednoczonej Prawicy”) podtrzymuje cykl wyznaczany naprzemiennym występowaniem postępu i zatrzymywania dekadencji. Nigdy jednak nie odwrotu, bez żadnych planów „duchowego przejęcia władzy”.

 

Dość popatrzeć na to, co działo się w Wielkiej Brytanii pod rządami „konserwatywnego” premiera Davida Camerona, który w niczym nie odróżniał się pod względem dalszego popychania Zjednoczonego Królestwa w dekadencję od swoich laburzystowskich poprzedników (Tonyego Blaire’a i Gordona Browna), a nawet „twórczo” je kontynuował doprowadzając do legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych. Podtrzymywanie tego trendu zapowiada również obecna, „brexitowa” premier Theresa May. O „zasługach” CDU na rzecz podtrzymywania kulturowej tożsamości Niemiec – szkoda mówić. Wystarczy przypomnieć deklarację kanclerz A. Merkel, że „islam należy do Niemiec”.

 

Co pokaże nowa, republikańska administracja w Stanach Zjednoczonych, to dopiero przed nami. Warto jednak przypomnieć, że w obu największych partiach amerykańskich nie brakuje CINO’s (katolików tylko z nazwy), którzy swój katolicyzm, czy generalnie chrześcijaństwo głęboko chowają na portierniach swoich urzędów. Inna sprawa, że żyjemy w czasach, gdy wśród samych kardynałów nie ma jasności, co do obowiązywania poszczególnych przykazań Dekalogów.

 

Ostatni przykład to republikański gubernator stanu Ohio John Kasich, który w grudniu tego roku zawetował ustawę zakazującą mordowania dzieci w łonach matek w sytuacji, gdy zostało stwierdzone bicie serca malucha. Oczywiście sam jest, jak deklaruje, za ograniczeniem „prawa do aborcji”. No, ale nie w tym przypadku, bowiem wejście w życie nowego prawa „przyniosłoby skutek odwrotny od oczekiwanego” (pozwy sądowe, etc.). Skąd my to znamy?

 

Pat Buchanan opublikował niemal czterdzieści lat temu książkę pod znamiennym tytułem „Konserwatywne glosy, liberalne zwycięstwa”. Zastanawiał się, jak to się dzieje, że mimo zwycięstw prawicy (tutaj: republikanów) dryf ku kulturowej rewolucji nie tylko nie został zatrzymany, ale nawet przyspiesza. Wyjaśniał, że nie chodzi tutaj o jakieś „obiektywne procesy dziejowe”, ale o konkretne decyzje konkretnych osób. Na przykład prezydenckich nominacji do Sądu Najwyższego, który od lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku jest głównym narzędziem w ręku amerykańskich rewolucjonistów zaprowadzających nową religię „laickiego państwa”, w którym „prawo do aborcji” jest uważane za jedno z podstawowych „praw człowieka” (por. przełomowe orzeczenie Sądu Najwyższego z 1973 roku). Prawdziwym problemem nie są „swing states” (tzw. wahające się stany, głosujące raz na republikanów, raz na demokratów), ale „swing judges” – sędziowie nominowani przez republikańskich prezydentów, ale w Sądzie Najwyższym zachowujący się jak przystało na zwolenników obozu zjednoczonej dekadencji. Kolejne potwierdzenie słuszności diagnozy P. Buchanana widzieliśmy w czerwcu 2015, gdy większość 5 : 4 zapewniającą legalizację przez Sąd „małżeństw” jednopłciowych zapewnił głos sędziego Kennedyego, nominata Ronalda Reagana i bezobjawowego katolika.

 

Ostatnia rejterada Prawa i Sprawiedliwości przed czarnymi marszami króla Heroda i kolejne zapewnienia przedstawicieli tej partii, że „nie będzie naruszenia kompromisu aborcyjnego”, pokazuje, że także u nas grono „wahających się” polityków jest całkiem spore. Poparcie dla ustawodawstwa broniącego życie było ograniczone w czasie, tylko do momentu pozostawania w opozycji. Potem w imię „odpowiedzialności za stabilność państwa”, trzeba było myśleć po nowemu. Paradygmat cywilizacji śmierci pozostaje w mocy.

 

No, dobrze, ale czy tylko pozostaje narzekanie i piętnowanie zgniłych kompromisów? To byłaby zwykła łatwizna. Odwołajmy się więc na koniec raz jeszcze do Thomasa Molnara, który pisał: „Zadanie kontrrewolucjonistów polega po prostu na obronie społeczeństwa i zasad uporządkowanej wspólnoty. Nie jest to spektakularne zadanie, bez ostatecznego zwycięstwa, a jego powodzenie dokonuje się raczej w umysłach i duszach, a nie publicznym forum. To nigdy niekończące się zadanie, codzienny ciężar. Tak też ma być wykonywane, każdego dnia”. Amen.

 

 

Grzegorz Kucharczyk



DATA: 2017-02-03 12:56
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@Stormer "Rozwój" człowieka niczego nie potwierdza bo go nie ma! Co najwyżej ma tu miejsce ( na twoim przykładzie) autolobotomia ośrodków odpowiedzialnych za uczucia wyższe z powodu nienawiści do "sapiens" z jednoczesnym uwielbieniem samego "homo" wzmocnionego patologiczną tęsknotą "versus animalium". A "homo sapiens" żyjący w hermetycznych społecznościach na odizolowanych wyspach Polinezji ulegał głębokiej degeneracji z racji chowu wsobnego co szczególnie negatywnie rzutuje na "sapiens". To dokładnie tak samo jak osobniki żyjące na targanych relatywizmem wyemancypowanych i odizolowanych od "sapiens" wyspach Wykształciuchach. Niestety zabłąkani tam rozbitkowie zawsze mają tak otwarte umysły, że już im dawno mózgi powypadały. Nadziei więc ni ma, znikąd.
ponad 2 lata temu / agricola
 
@ma: dokładnie tak jak piszesz. Proces Norymberski jest idealnym przykładem: dla nazistów był niesprawiedliwą opresją a dla ich przeciwników karą za czyny uznane przez nich jako zbrodnicze. Prawo i moralność zależy od kontekstu społecznego i kulturowego co potwierdza rozwój człowieka a zwłaszcza ewolucja hermetycznych społeczności np. na odizolowanych wyspach Polinezji lub w Amazonii.
ponad 2 lata temu / Stormer
 
@Stormer: uznajesz za słuszną "umowę społeczną" a odrzucasz "prawo naturalne", które było podstawą w orzekaniu wyroków w Norymberdze. Właściwie to rzeczywiście można zakwestionować moje określenie w stosunku do Ciebie - "darwinista". Ale to co prezentujesz to w ogóle relatywizm bowiem prawo nie ma żadnego umocowania w czymś stałym tylko w widzimisię tworzących prawo. Ostatecznie prowadzi to i tak do darwinizmu - kto silniejszy ten ma rację i to rację wg. własnej woli a nie jakichś niezmiennych zasad. Wobec czego prawnicy konstruujący proces w Norymberdze nie mieli racji i proces nie powinien mieć miejsca, bo prawo naturalne - jak napisałeś - nie istnieje, zatem a hitlerowcy nie powinni być osądzeni. A jeśli chodzi o argument "zobaczysz po śmierci", to zobaczysz na pewno. No chyba, że wraz ze śmiercią się wszystko kończy, ale czy wtedy te spory mają jakiekolwiek znaczenie? I tak nic nie będzie. Zatem o co się spierasz skoro to: "zobaczysz po śmierci", jest bezsensem?
ponad 2 lata temu / ma
 
@@Stormer: bla bla bla i żadnego argumentu tylko irracjonalna groźba: bo po śmierci to zobaczysz ...? Wiesz gdzie mam takie groźby bez sensownych argumentów i wszystkich wystraszonych albo tak straszących? :-D
ponad 2 lata temu / Stormer
 
@yannu: a gdzie to wyczytałeś/aś w mojej wypowiedzi? @ma: a może tak merytorycznie odpowiedzieć na moje argumenty i nie bredzić demagogicznie?
ponad 2 lata temu / Stormer
 
@Stormer - znowu kolejne bredzenie, byleby tylko prowokować. Próby relatywizowania prawa naturalnego i mieszanie pojęć, to bardzo popularne metody wszelkiej maści domorosłych wywrotowców, aby próbować sprowadzać do absurdu to, co Bóg ustanowił. Na szczęście wszystkie te osoby i głoszone przez nie głupoty zostaną podsumowane faktem ich pewnej śmierci. Stormer, czy w związku z tym faktem też będziesz błaznował? Trzeba się modlić o nawrócenie takich osobników, bo rozumu im już nie przybędzie. Może zdążą zaakceptować to, co jest nieodwołalne, zanim Twórca prawdziwych praw postanowi ich trwale odwołać z tego świata...
ponad 2 lata temu / @Stormer
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.