DZIŚ JEST:   30   LISTOPADA   2020 r.

Św. Andrzeja Apostoła
Bł. Jana z Vercelli
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 77  >   NASZE DZIEDZICTWO

Komunia czasów zarazy

Komunia czasów zarazy
fot. pixabay

Nie, debata o przyjmowaniu Najświętszego Sakramentu „na rękę” nie miała związku z zarazą. Jeżeli już, był to związek drugorzędny. Pretekst. Nie, nie uważam, aby przyjmowanie Najświętszego Sakramentu „na rękę” musiało być świętokradztwem. Ale otwiera bramy nadużyć i łamie Tradycję Świętą. A ja tymczasem niby o czym innym: o Komunii Świętej i zarazie czasów sarmackich.

 

Drewniany, archaiczny kościół w Długiej Goślinie pod Poznaniem. Jak na wiejską świątynkę, aż nazbyt pełen dzieł sztuki dawnej o wielkim ładunku duchowym i intelektualnym. Zgoła zaskakujących na prowincji. Oto grota w skale pod Subiaco, gdzie święty Benedykt, zupełnie jak człowiek zapowietrzony, usunął się ze świata i założył pustelnię. Święty Grzegorz Wielki opowiada w swoich Dialogach, że mnich Romanus zwykł przywiązywać chleb do długiego sznura przymocowanego na szczycie owej skały i tak żywił Benedykta. Zupełnie podobnie żywiono niegdyś ludzi zapowietrzonych: na odległość, z dystansu.

 

A oto wielka, przejmująca rzeźba Męża Boleści, czyli żywego Chrystusa ze śladami Męki, w typie zwanym Vir Dolorum. Uosobienie Ciała Pańskiego, które spożywamy w Najświętszym Sakramencie. Święty Sobór Trydencki zakazał wprawdzie szerzenia tego typu wizerunków z obawy o ich złe rozumienie, jednakże kult Męki Pańskiej tak się z nim związał, że niektórzy dalej pragnęli rozważać ją i Najświętszy Sakrament poprzez takie właśnie figury. Figura z Długiej Gośliny jest akurat właśnie potrydencka, czyli rzadka. Kto ją zamówił? Kto się przed nią modlił i dlaczego? Czyż nie jest prawdopodobne, że to mniszki benedyktynki śpiewały tu zakonną modlitwę czasu zarazy, napisaną i wydaną przez ich współsiostry ze Lwowa?

 

Ojcze Wszechmogący, wejźrzyj na zasługi niewinnej Męki Syna Twojego, a zmiłuj się nad nędznym stworzeniem Twoim, oddal morowe i wojenne plagi Twoje od nas, ukochany Ojcze!

 

Remedium na luterską zarazę

Koniec wieku XVI był to zaraźliwy czas odchodzenia od prawej wiary. Klasztory pustoszały. Wiało przygnębieniem. Kiedy więc młodziutka Magdalena Mortęska (1556–1631), nastolatka szlachetnego rodu, zobaczyła w klasztorze benedyktynek w Chełmnie opustoszałe cele i krużganki, po których hukały sowy, głód i niedostatek – zapowiedziała w natchnieniu: Nie umrę, aż w tym klasztorze mniszką zostanę. I nie tylko, że doń wstąpiła, ale i zaprowadziła tu katolicką reformacyją. Jak mówi kronika benedyktynek poznańskich, odtąd się była rozeszła sława chełmińskiej reformacyjej po różnych diecezjach Korony Polskiej, do którego zakonu, jako do świeżo sporządzonej winnice zbierał Pan Bóg latorośle, wzbudzając serca rozmaitych stanów panien.

 

I tak, reformowane sarmackie benedyktynki zawojowały Rzeczpospolitą. Do Poznania przyszły w roku 1607 i zamieszkały w samym centrum miasta, w niedawnym… protestanckim zborze, czyli w magnackim, heretyckim pałacu Górków (spadkobiercy Górków, Czarnkowscy, pragnęli odkupić winy przodków). Panny siostry urządziły tu szkołę dla dziewcząt i przez dwieście lat, aż do rozbiorów, cieszyły się wielkim poważaniem.

 

I wszystko tu było pięknie, prócz jednego: ów poznański klasztor nie miał ani wirydarza, ani ogrodu. Mniszki zaś, zobowiązane do klauzury, musiały cierpieć zaduch miejskiego powietrza.

 

Morowa zaraza i miasto

Zaraza nie dziwiła wówczas nikogo. Dżuma, cholera, ospa, tyfus dotykały regularnie wszystkich krajów Europy. Bywało, że po takich klęskach mniejsze osady całkowicie wymierały.

 

Mimo niedostatków dawnej medycyny wiadomo było, że ta plaga nie tylko z dopuszczenia Bożego się szerzy, ale też z przyczyn ludzkich, a zatem, że powietrze to jest jadowita para, która od zapowietrzonego na powietrzu się rozwiewa. A tak, gdy zdrowy człowiek na tę jadowitą parę trafi albo też z którym zapowietrzonym gadając dech z ust zapowietrzonego na siebie zdrowego pójdzie, i tak się uchwyci szat, i po tym przeciśnie się per peros w ciało, które tak zapala i zaraża, iż krew zarażona przecisnąwszy się do serca, zamoży człowieka (Marcin Sokołowski, 1679).

 

Na wieść o zarazie zamykano zapowietrzone domy, klasztory i miasta, skąd nikt nie mógł wyjść i dokąd nikt nie mógł wejść. Surowo dbano o czystość sprzedawanej żywności i czystość ulic. Nakazywano, aby po domach szynkownych i kamienicach pijatyki, muzyki, tańce, zbyteczne stroje, schadzki niepotrzebne i wszelkie swawole gniew Boski ściągające ustały i aby osoby podejrzane i nierządne wygnane były (jak w Krakowie w 1707 roku). Na placach i ulicach płonęły ogniska dla oczyszczenia powietrza, a sprzęty i ubrania należące do zmarłych palono. Wietrzono i okadzano pokoje. Profilaktycznie odwoływane były sejmy, zamykane publiczne łaźnie.

 

Morowa zaraza a Kościół

Przed medycyną ludzką szła medycyna duchowa. Zmawiano specjalne litanie: Krzyż zwycięża, Krzyż panuje, Krzyż rozkazuje, przez znak Krzyża Świętego niechaj mnie uwolni Pan od tej zarazy. Ruszały błagalne procesje. Noszono święte medaliki, cudowne obrazy, krzyże zwane karawakami. Kościołów zasadniczo nie zamykano, ale zamykano cmentarze i zakazywano tłumnych pogrzebów. Z obawy przed zarażeniem ołtarze świątyń bywały oddzielane od ludu, niekiedy zaś ustawiano je u wejścia do świątyń, podczas gdy wierni gromadzili się na zewnątrz. Za pozwoleniem ordynariusza liturgię sprawowano też, bywało, na otwartej przestrzeni i to jedynie w formie cichej Mszy Świętej, żeby chóry nie chuchały powietrzem na celebransa. Jeśli zaś odprawiało się w kościele, kapłan nie głosił kazań z ambony, iżby nie przeciskał się przez zapowietrzony tłum; mówił od ołtarza.

 

I tutaj uwaga: Komunii Świętej udzielano wiernym na specjalnych szufeleczkach o trzonkach długości metra albo też przez dym kadzidła. Bo Najświętszy Sakrament nie zabija, ale człowiek, który Go dotyka, który Go przenosi, który Go podaje – owszem, może śmiertelną zarazą zarazić.

 

Ta świadomość nie wstrzymywała duszpasterskiej posługi. Kapłani szli do chorych z sakramentami, wielu zarażało się i ginęło. To ich powołanie. Nie wszyscy je pojmowali jak należy, nie wszyscy spełniali swe powinności, ale bardzo wielu obowiązek do grobowej deski wypełniło. Zwłaszcza zakony, jak bonifratrzy, którzy posługę chorym czynili i podczas morowej zarazy umierającym sakramentów świętych udzielali; żeby żaden bez spowiedzi i świętych sakramentów nie umarł.

A zaraza przypominała o Męce Pańskiej. Znamy krucyfiksy, na których rzeźbiarz przekształcił rany biczowania na wzór wrzodów, jakie widziano u zadżumionych.

 

Klasztor zarażony

Panny siostry nie miały obowiązków duszpasterskich. Modliły się za klauzurą i pracowały z dziewczętami; zaraza oznaczała przerwę. W ich wypadku najprostszym antidotum na pomór była ścisła obserwacja klauzury, dbałość o wypoczynek na wolnym powietrzu, jako też unikanie smrodów i nieczystości, które są przykre i przemierzłe, szkodliwe i niebezpieczne dla serca i głowy.

 

Niestety, o ile inne klasztory miały pod dostatkiem świeżego powietrza w obrębie zakonnych murów, poznańskim benedyktynkom luksusu tego los odmówił: jak już wiemy, ich klasztor nie posiadał wirydarza ani ogrodu. Naturalną koleją rzeczy musiały więc posłuchać powszechnych zaleceń, stosując ucieczkę poza miasto wnet, daleko i nierychły powrót. Z braku ogrodu zaś przewidująca ksieni zakupiła wieś Długą Goślinę, trzydzieści kilometrów od Poznania. I tam właśnie w razie zarazy, za pozwoleniem duchownym, jechały panny siostry wespół z kapelanem. Dwór gośliński zamieniał się wówczas w klasztor, a drewniany kościół musiał pomieścić i wiernych, i mniszki. Z tej to okazji podczas zarazy roku 1624 ksiądz pleban dał zbudować chór w kościele (…) i poddani ugrodzili uliczkę od dworu aż do kościoła, kędy chodziły siostry na Chwałę Pańską w welach i w kapach.

 

Niestety, wygląda na to, że wyjechały z Poznania zbyt późno. Po przyjachaniu do wsi, piątego dnia umarł ksiądz klasztorny szatami się zapowietrzywszy, które mu prano w Poznaniu. Potem skonały trzy siostry, a zaraza rozeszła się nawet i po wsi (o ile stamtąd do klasztoru nie przyszła?), gdzie wymarły do szczęta dwie kmiece rodziny. Podczas kolejnej zarazy roku 1630 siostry znowu uciekły na wieś, i znów za późno: w Goślinie zachorowała i umarła sama panna podprzeorysza, siostra Elżbieta Poniecka. Natychmiast zaprowadzono szczególne rygory bezpieczeństwa:

 

Spowiadała się panna Poniecka przez okno i dał jej [spowiednik] komuniją świętą przez kurzawę. Ubrały ją po śmierci siostry, panny Teofila Rozrażewska z panną Anną Bąkowską, ale jej nie chciał nikt pogrześć [pogrzebać], aż poddane przymuszono, że ją na smyntarzu przez [bez] trumny pogrzebli, a tem siostrom, co ją ubierały, zbudowano dwie budzie [budy] w sadzie, i mieszkały osobno kilka niedziel. Chłopiec jem jeść nosił i w ich garnuszki, co postawiły, wykładał, nie tykając się ich. Skoro odszed, to sobie brały. Spowiedzi ich z daleka przez płot słuchano i komuniją jem dawano przez kurzawę, to jest, nakładziono węgla i na nie nasypano kadzenia ziół i tak przez on dym dawano jem komuniją.

 

Nauka i sztuka

Poznański klasztor benedyktynek skasowali Prusacy, a po wojnie powstało tu Muzeum Archeologiczne. Po benedyktynkach nie ma śladu. Za to kościół w Długiej Goślinie, gdzie panny siostry modliły się, umierały, a wiele spoczęło – wciąż stoi. W nim zaś – wspomniane obrazy i rzeźby. Piękne i wyjątkowe. Na pewno benedyktyńskie. Czy trafiły tu za sprawą zarazy, czy z odzysku po likwidacji klasztoru w Poznaniu? Bóg raczy wiedzieć. Ale świadczą o pobożności nieprzemijającej nad wszelką epidemię.

 

Jacek Kowalski – historyk sztuki, poeta i pieśniarz, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, miłośnik kultury staropolskiej.

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 77 NUMERZE MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
10
 
 
 

Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Bardzo ciekawy artykuł. Lubię takie historyjki czytać, jak to dawniej bywało!
12 dni temu / Andrzej z Piąt
 
@Andrzej A kto powiedział, że Bóg nie może posłużyć się sporyszem czy też biologią, fizyką lub chemią,aby kogoś ukarać? Podałem hipotezę pewnych naukowców, co tłumaczyli plagi egipskie. Wpisz sobie w wujka google lub ciocię wikipedię co to jest sporysz i co to jest hipoteza.
14 dni temu / trooper
 
Tu nie chodzi P. Kowalski o świętokradztwo. Tu chodzi o profanację, która niestety jest. Nie ma takiej możliwości, żeby nie spadały na ziemię okruszynki eucharystii. Ludzie po tych maleńkich okruszynach chodzą!!! To co to jest pytam????? Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba Podnoszą z ziemi przez uszanowanie Dla darów Nieba..... Tęskno mi Panie Co zrobili lewicowi katolicy? przychylili się do nich biskupi. Nie tak uczył kard. Stefan Wyszyński. Co z tego zostało. Po co wynosić na ołtarze takich ludzi skoro nie przestrzega się ich nauki. Wybiera się to co korzystne dla nas. Bedziemy opowiadac o miłosierdziu Bożym. Tak, mówmy; ale Bóg jest wymagający a ja tym bardziej musze od siebie wymagać. Nie ma miłosierdzia dla tych, którzy nie wymagaja od siebie!!!!!!!!!
14 dni temu / stan
 
Popatrz no trooper ja głupi myślałem że to Bóg przysłał anioła śmierci by zabił wszystko pierworodne w Egipcie ,a to jakiś sporysz.Tylko nie rozumiem dlaczego ci Izraelici malowali odrzwia krwią baranka.Po co w jakim celu czy to jakoś odstrasza ten sporysz.A jeżeli pierworodne Izraelitów nie jadło tego zboża to po kiego malować tą krwią odrzwia.A tak w ogóle to co to jest ten sporysz że tak w ciągu jednej nocy jak na rozkaz zabija.Bo ja wiesz jestem głupi.
15 dni temu / Andrzej..
 
To może zamiast Komunii Św. na rękę, Komunia św. na szufeleczkach czy przez coś innego podawana? W dawnych czasach nie uchodziło to za profanację. @Andrzej Żaden wirus czy bakteria. Czytałem o hipotezie dlaczego wszystko pierworodne w Egipcie wymarło. Wszystko co pierworodne otrzymywało do jedzenia pierwszą partię zboża zebraną w czasie żniw. A zboże to było zarażone sporyszem. Kto spożył ten się zatruł i umarł. Cała filozofia. Dziś raczej pierworodnych nie traktuje się w sposób wyjątkowy.
15 dni temu / trooper
 
A teraz coś dla oświeconych.Jaki to wirus lub inny bakcyl pozabijał wszysto pierworodne w Egipcie.O gdyby to się działo obecnie nie doszłoby do tego.A postęp biotechnologiczny wszystkiemu zaradzi.
15 dni temu / Andrzej.
 
 

Konferencja Episkopatu Meksyku zaapelowała do członków Izby Deputowanych, niższej izby parlamentu o zablokowanie lub „zmianę projektu” ustawy służącego legalizacji konsumpcji marihuany. Zatwierdzony w czwartek dokument przez Senat powinien zostać jeszcze w grudniu poddany głosowaniu przez posłów.

 
 

Platforma Obywatelska, jeśli chodzi o kościec ideowy, oderwała się całkowicie od swojego zaplecza. Staje się powoli, mimo swojej wielkości i dosyć dużego przedstawicielstwa w polskim parlamencie, przystawką Lewicy – powiedział publicysta Miłosz Lodowski.

 

Według lizbońskiego tygodnika „Expresso” coraz dłuższa jest lista państw, którym nie podoba się upolitycznianie wypłat ze wspólnego budżetu dla państw członkowskich Unii Europejskiej.

 

W ponad 200 argentyńskich miastach odbyły się demonstracje przeciwko projektowi prezydenckiego prawa w pełni legalizującego zabijanie dzieci poczętych. Manifestacje mają różny charakter, w zależności od organizatorów. W Buenos Aires uczestnicy odmawiali Różaniec przed budynkiem parlamentu, powierzając nienarodzonych opiece Maryi.

 

Grupa lekarzy i naukowców ostrzega przed zgubnymi skutkami masowego zaszczepienia Polaków przeciwko koronaworusowi. Ich zdaniem oferowane preparaty nie są wystarczająco bezpieczne. Lekarze apelują, by nie sięgać tu po żadne środki przymusu oraz chcą rzetelnej informacji na temat skuteczności i powikłań szczepionki.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.