DZIŚ JEST:   23   WRZEŚNIA   2019 r.

Św. Ojca Pio z Pietrelciny
Św. Tekli, męczennicy
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 58  >   CYWILIZACJA

Tomasz A. Żak

Kołodziej naszego losu


Wiem, że w znanym powiedzeniu na temat ludzkiego losu chodzi o kowala, a nie o kołodzieja, ale tak naprawdę każdy zawód i każda życiowa powinność niosą ze sobą możliwość świadomego kształtowania własnego życia. W przypadku artystów może nawet bardziej niż u tych, którzy wykuwają podkowy. Chyba właśnie tak to rozumiał plastyk i scenograf, Marian Kołodziej, kiedy po pięciu dekadach milczenia o swoim uwięzieniu w niemieckim obozie koncentracyjnym zdecydował się sztuką opowiedzieć o Auschwitz.

 

 

W dziejach współczesnej sztuki polskiej, w niezbyt licznym gronie artystów naprawdę wielkich, niewielu jest takich, którzy mając talent prawdziwy, nie rozmienili go na drobne paskudnym życiem, komunistycznym odurzeniem czy wręcz podłą zdradą wiary ojców i ojczyzny. Wiedzy o takich jak Zbigniew Herbert, autor słów: Ocalałeś nie po to, aby żyć – masz mało czasu – trzeba dać świadectwo, potrzeba nam jak przysłowiowej wody na pustyni.

Polacy nie znają Mariana Kołodzieja. Nie wszedł on bowiem nigdy na salony III RP. Może dlatego, że po stanie wojennym w jego życiu coraz bardziej istotna stawała się wiara i Kościół. Nic więc dziwnego, że nie znalazł uznania u dzisiejszych kuratorów sztuki, stąd nie zajmują się jego twórczością medialni recenzenci subkultur mających zastąpić prawdziwą europejską kulturę ufundowaną w czasach Christianitas na takich mistrzach jak Dürer, Bosch, Grünewald, Memling. Kołodzieja możemy spokojnie umieścić obok tych postaci. Nie tylko dlatego, że malarskim, graficznym warsztatem wcale im nie ustępuje, ale również dlatego, że jego twórczość wyrasta z dogłębnej wiedzy o piekle. O piekle prawdziwym i o tym, które ludzie potrafią zgotować innym ludziom.

Miał dziewiętnaście lat, kiedy w czerwcu 1940 roku znalazł się w pierwszym transporcie do Oświęcimia, gdzie Niemcy zaczęli budować obóz śmierci. Nie wiedział, że kiedyś będzie artystą plastykiem, ale już wtedy poznał swój numer, którym go naznaczono na całe długie życie. Bo Häftling Nummer Vierhundertzweiunddreißig wyrokiem Bożej Opatrzności przeżył Auschwitz, a potem kolejne obozy: Groß‑Rosen, Buchenwald, Sachsenhausen, Mauthausen‑Gusen – i marsze śmierci, aż do alpejskiego Ebensee w Austrii, gdzie więźniów wyzwolili Amerykanie. Był maj 1945 roku. Kołodziej miał dwadzieścia cztery lata i ważył trzydzieści sześć kilogramów.

Po wojnie nosił koszule z długim rękawem. Prawie nikt nie widział jego przedramienia z obozowym numerem 432. Zostawił za sobą pięć lat ziemskiego piekła, choć to tam właśnie namaszczono go na artystę. Tak to wspominał:

Spotkania z aktorami: Stefanem Jaraczem, Tadeuszem Końskim, Zbyszko Sawanem, reżyserem Leonem Schilerem, były tajne. Odbywały się niedzielnymi popołudniami w dwugodzinnym czasie wolnym, tuż po odwszaniu. „Ku pokrzepieniu serc” recytowano Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Wyspiańskiego. Słuchaliśmy z wielkim wzruszeniem. W zwyrodniałym życiu obozu bito nas przecież nie tylko batem, pomagano sobie słowem brutalnym, ohydnym, ordynarnym, najpotworniejszymi przekleństwami. Świąteczne dwie godziny najczystszych przeżyć, nareszcie w Polsce tak pięknie wyczarowanej w natchnionej, genialnej interpretacji Jaracza. Moja rola scenografa sprowadzała się do zasłaniania okien kocami, żeby było bezpieczniej i ciszej.

Po wojnie Marian Kołodziej został studentem scenografii na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po dyplomie (u legendarnego Karola Frycza) zamieszkał w Gdańsku, gdzie w roku 1951 zadebiutował w Teatrze Wybrzeże. Potem były kolejne przedstawienia (zrealizował w różnych teatrach około dwustu projektów scenograficznych), wielcy reżyserzy oraz praca dla filmu.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

1492 – w Krakowie został koronowany na króla Polski Jan Olbracht. Syn Kazimierza IV Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki przyczynił się do wzmocnienia pozycji szlachty w państwie. Na sejmie piotrkowskim (1496) wydał postanowienia przeciwko zbiegostwu chłopów oraz ograniczające prawa mieszczan (m.in. zakazał im nabywania dóbr ziemskich). Za jego rządów skrystalizowała się instytucja dwuizbowego sejmu walnego z przewagą szlachty.

 
 

O seks i obawy z nim związane zostali zapytani uczniowie jednej ze szkół podstawowych w Szczytnie. Zadane pytania szokują, a nauczyciele przyznają, że chociaż byli zaniepokojeni ankietą, bali się sprzeciwić pomysłodawcom z magistratu w Szczytnie.

 

O skreślenie Klaudii Jachiry z list Koalicji Obywatelskiej zaapelowało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych działające w Krakowie. Powód? Obrazoburcze zdjęcie, jakie zrobiła sobie ona przy pomniku AK w Warszawie.  

 

Tłumy ludzi zgromadziły się na ulicach Bratysławy po to, by wyrazić swoje poparcie dla wartości życia i rodziny. To ważne w czasach, gdy Europa przesiąknięta jest ideologią LGBT, a aborcja traktowana jest niczym nieszkodliwy zabieg. Marsz dla Życia i Rodziny jaki odbył się w niedzielę, w Bratysławie jest ważny także dlatego, że w przyszłym tygodniu słowacki parlament zajmie się prawem, dotyczącym życia nienarodzonego. 

 

 

W nocy z soboty 21 na niedzielę 22 września w Brazylii został zamordowany polski misjonarz ks. Kazimierz Wojno, znany jako Padre Casemiro. Był on misjonarzem „fidei donum”, tzn. diecezjalnym (nie zakonnym) i pochodził z diecezji łomżyńskiej.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.