DZIŚ JEST:   19   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP z La Salette
Św. Januarego, męczennika
Św. Alfonsa de Orozco
 
 
 
 

Klub Jagielloński szokuje. Homorewolucja z poparciem „prawicy”?

Klub Jagielloński szokuje. Homorewolucja z poparciem „prawicy”?

W komentarzach pod moim tekstem pt. „Homorewolucja 2030. Tak się skończy bierność PiS?” niektórzy czytelnicy twierdzili, że czarny scenariusz zdarzy się wcześniej niż w roku 2030. Czytając tekst opublikowany we wtorek na stronie Klubu Jagiellońskiego można odnieść wrażenie, że mieli rację. To już się zaczęło!

 

Redaktor naczelny serwisu klubjagiellonski.pl Piotr Kaszczyszyn zaprezentował tekst pod wymownym tytułem „Nowa mapa wojny kulturowej. Konserwatywne argumenty za instytucjonalizacją związków homoseksualnych”. Tak! Dobrze Państwo widzicie. Portal think tanku uznawanego niegdyś za prawicowy (albo raczej centroprawicowy) piórem swojego redaktora naczelnego prezentuje (ponoć) „konserwatywne” argumenty za zrealizowaniem jednego z najważniejszych postulatów „tęczowych” rewolucjonistów (acz trzeba uczciwie przyznać, że w serwisie znajdziemy także artykuły polemizujące z tekstem Kaszczyszyna).

 

Główna teza płynąca z artykułu jest następująca: „mapę” trwającej w Polsce wojny kulturowej należy zmienić, a sojusznikami żyjących w trwałych związkach heteroseksualistów powinni zostać… monogamiczni homoseksualiści. Przeciwnikami są zaś ludzie „skaczący z kwiatka na kwiatek” – niezależnie, zdaniem autora, od ich preferencji seksualnych.

 

Autor zdaje się jednak nie zauważać, że każde „otwarcie furtki” – a przecież proponowane tutaj otwarcie jest potężne! – oznacza zniszczenie wszelkich barier. Skoro bowiem próbujemy stworzyć nowe, ludzkie i niepowiązane z naturą „zasady”, to dlaczego do grona „sojuszników” włączać należałoby tylko homoseksualistów? Autor pisze o sojuszu taktycznym, czy jednak kiedyś taktyka nie zażąda kolejnej zmiany?

 

Piotr Kaszczyszyn zastrzega, że zalegalizowane związki partnerskie powinny mieć „ograniczony w stosunku do małżeństw heteroseksualnych status prawny”. Jest jednak wielką naiwnością sądzić, że środowiska LGBT zatrzymają swój rewolucyjny pochód po spełnieniu pierwszego z postulatów. Przykład wielu krajów świata dobitnie udowadnia, że związki partnerskie to tylko przyczółek. Po jego zdobyciu i przegrupowaniu szeregów homoseksualni aktywiści ruszają do kolejnej ofensywy, której celem jest zniszczenie tradycyjnej definicji małżeństwa i rodziny, co ukrywa się pod hasłem „małżeństwo dla wszystkich”. Na celowniku „tęczowych” są także dzieci. Tak! Adopcja dzieci przez mężczyzn żyjących z mężczyznami oraz kobiety żyjące z kobietami jest także postulatem lobby LGBT, co wyznał zresztą homoseksualny wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Niczego nie zmienia fakt, że obecnie ów postulat nie jest – z powodów taktycznych – eksponowany.

 

Swoją argumentację za stworzeniem sojuszu monogamistów Kaszczyszyn opiera m.in. na „krótkiej historii heteroseksualnych związków erotycznych w XX wieku”. Jako momenty przełomowe wskazuje (niestety bez krytycznego komentarza, który byłby na miejscu w medium ponoć konserwatywnym) upowszechnienie stosowania pigułki antykoncepcyjnej, która zniszczyła naturalny związek między seksualnością a prokreacją. Drugim punktem zwrotnym są dozwolone w prawie państwowym wielu krajów rozwody.

 

Zdaniem autora te zmiany spowodowały powstanie „modeli heteroseksualnych erotycznych relacji damsko-męskich: singlizmu, umiarkowanej monogamii oraz monogamii radykalnej”. Pierwszy „model relacji” wiązać ma się z przygodnym seksem, co oznacza korzystanie z antykoncepcji hormonalnej i wyklucza chęć zawarcia małżeństwa. „Model drugi” uosabiają osoby żyjące „na kocią łapę”, które mogą wycofać się z relacji, gdy uznają to za wygodne lub korzystne, zaś „model trzeci” to ludzie żyjący w trwałych związkach zinstytucjonalizowany „poprzez ślub cywilny”. Małżeństwa sakramentalne autor potraktował jako osobną kategorię, której – tu zgoda – najbliżej do opisanej przez niego „monogamii radykalnej”.

 

Po zaprezentowaniu różnych „modeli relacji heteroseksualnych” autor prezentuje swoje, zaskakujące jak na Klub Jagielloński, wnioski. „Z tej perspektywy także homoseksualna monogamia radykalna będzie kulturowo najbliższa katolickiemu małżeństwu. Tym samym możliwe jest naszkicowanie nowej mapy kulturowego konfliktu. Po jednej stronie połączeni taktycznym sojuszem znajdą się zwolennicy katolickiego małżeństwa, heteroseksualni radykalni monogamiści oraz homoseksualni radykalni monogamiści. Po drugiej zaś hetero- i homoentuzjaści singlizmu” – pisze.

 

Dojście do takich wniosków było możliwe dzięki przyjęciu założenia, które powoduje, że całe rozważanie jest odrealnione, oderwane od faktów i pozostać może li tylko na poziomie idei. Autor abstrahuje bowiem od kwestii… prokreacji. Czy można jednak poważnie dyskutować o nadaniu przywilejów dla homoseksualistów oraz o uczynieniu z nich „sojuszników” małżeństw katolickich, jeśli pomija się najistotniejszą – jak się zdaje – różnicę, jaką jest właśnie potencjalna możliwość poczęcia nowego życia przez osoby różnych płci? To naiwność i autor zdaje sobie z tego sprawę, gdyż pisze: „w politycznej agendzie ruchu LGBT kwestie małżeństw homoseksualnych oraz adopcji dzieci są nierozerwalnie związane. Ja jednak pozwolę sobie na polityczną naiwność i oddzielę te zagadnienia, gdyż do ich rozstrzygnięcia powinny być stosowane różne argumentacje, wbrew spojrzeniu łączącemu te sprawy i dominującemu w debacie publicznej”.

 

Przyznanie się do naiwności to nie wszystko, bowiem Piotr Kaszczyszyn na końcu tekstu stwierdza, że sam ma wątpliwości co do możliwość zawarcia sojuszu homoseksualnych i heteroseksualnych monogamistów. Warto zastanowić się więc po co w ogóle powstał tekst z naiwnym założeniem o sojuszu, który – nawet zdaniem samego autora – się nie zawiąże?

 

Czyżby ów tekst stanowił dowód na ideologiczny ferment w środowiskach kojarzonych niegdyś z poglądami prawicowymi lub przynajmniej centroprawicowymi? Czy instytucje uchodzące w pewnym stopniu za intelektualne zaplecze Prawa i Sprawiedliwości chcą przejść na pozycje (nazwijmy to umownie) „eurokonserwatyzmu” – doktryny uosabianej przez brytyjską Partię Konserwatywną, która zalegalizowała na Wyspach „małżeństwa” homoseksualne? A może mamy do czynienia z szerszym problemem, zaś „lewaczenie” konserwatyzmu to proces nieuchronny, gdyż wpisany w samą istotę tej idei? Wszak konserwatyzm – inaczej niż tradycjonalizm – dopuszcza zmiany społeczne, o ile nie mają one charakteru rewolucyjnego (w tym sensie w pewnym stopniu konserwatyzm to idea odpowiadająca „rewolucjonistom wolnego marszu” – tak jak opisywał to Plinio Corrêa de Oliveira). Czy więc już wkrótce będziemy zmuszeni zrezygnować ze stosowania skrótu myślowego łączącego konserwatyzm z obroną naturalnego porządku i koniecznym stanie się stosowanie precyzyjniejszego terminu, jakim jest tradycjonalizm? Czy za kilka lat wstyd będzie powiedzieć o sobie: jestem konserwatystą?

 

Oczywiście artykuł Piotra Kaszczyszyna to dopiero jeden z pierwszych sygnałów alarmowych (acz nie pierwszy), a sam tekst zawiera w sobie również podkreślenie prawa Kościoła do nauczania o grzesznym charakterze homoseksualizmu (brak takiego zastrzeżenia tekst wyglądałby już w pełni jak rodem z „Krytyki Politycznej”!), jednak już teraz należy czujnym okiem spoglądać na instytucje, które jeszcze do niedawna można było traktować jako potencjalnych sprzymierzeńców w walce z „tęczową” rewolucją. I nie zmienia tego fakt czynienia przez autora „fundamentalnych zastrzeżeń” w stylu: „nieprzypadkowo napisałem o sojuszu tylko taktycznym oraz kulturowym, a nie kulturowo-antropologicznym podobieństwie homoseksualnej monogamii radykalnej do katolickiego małżeństwa. Dlaczego? Dlatego, że na poziomie antropologicznym taki sojusz nie jest dziś możliwy. Zgodnie z nauczaniem Kościoła prawdziwa miłość erotyczna wymaga komplementarności płci. Nie wystarczy stwierdzenie, że na poziomie biologicznym i psychologicznym homoseksualiści kochają tak samo jak ludzie hetero. Na płaszczyźnie antropologicznej związek homoseksualny zawsze pozostanie czymś niepełnym i sprzeciwiającym się pełnej relacyjności erotycznej danej nam przez Boga. Będzie grzechem”. To jednak nie owo „fundamentalne zastrzeżenie” było głównym przesłaniem tekstu. Był nim „sojusz” i przemodelowanie „mapy” wojny kulturowej w taki sposób, aby po jednej stronie sporu pozostawić osoby żyjące w grzechu nieczystości z wieloma partnerami, zaś po stronie małżeństw katolickich umieścić homoseksualistów żyjących w nieczystości z jednym partnerem. Ciągle więc – mimo mnożących się zastrzeżeń i deklaracji o naiwności – mamy do czynienia z postulatem takiego przemodelowania życia publicznego, by klarowny, tradycyjny, katolicki podział czynów na dobre i złe, stał się co najmniej niejasny.

 

Autor zresztą – chociaż popiera prawo Kościoła do nauczania o tym, co jest grzechem – wyklucza wręcz możliwość kształtowania przepisów w oparciu o Magisterium, a nawet idzie dalej. Pisze bowiem: „kościelna argumentacja, mająca charakter co do istoty teologiczno-antropologiczny, nie może zostać wprowadzona do porządku prawnego państwa, gdyż stanowiłaby rodzaj antropologicznej przemocy wobec tych homoseksualistów, którzy nie stosują się do teologiczno-antropologicznej wykładni Kościoła. W praktyce nie oznacza to jednak pełnej akceptacji/afirmacji homoseksualizmu, lecz jego tolerowanie w przestrzeni świeckiej i doczesnej polityczności w imię antropologicznej wolności”. Słowem: budowanie prawa w oparciu o nauczanie Kościoła byłoby – zdaniem autora – „antropologiczną przemocą” wobec homoseksualistów, ale zapewne także wobec wszystkich innych osób żyjących w sprzeczności z zasadami katolickimi. Takie rozumowanie może być jednak prostą drogą do prawnej ochrony przed ową „antropologiczną przemocą”, co oznaczałoby cenzurowanie Kościoła. Tekst Piotra Kaszczyszyna nie jest jednak w tej materii przełomowy – wszak lewica w Polsce już od kilku lat ma na sztandarach postulat penalizacji „mowy nienawiści”. Problem w tym, że nie mówimy o publicyście „Newsweeka” czy „Wyborczej”, a o autorze tekstu właśnie na portalu Klubu Jagiellońskiego!

 

Brytyjski premier David Cameron, za którego rządów zalegalizowano na Wyspach „małżeństwa” jednopłciowe powiedział, że „konserwatyści wierzą w więzy, które nas łączą; wierzą, że społeczeństwo jest silniejsze, kiedy składamy sobie nawzajem przysięgi i wspieramy jeden drugiego”. Echo tych słów pobrzmiewa w twierdzeniu, że homoseksualni monogamiści mogą być sojusznikami małżeństw katolickich, dlatego też uzasadnione stają się obawy, że – w oparciu o tego typu argumentację – również nad Wisłą związki partnerskie  zalegalizuje prędzej czy później lokalna emanacja bezobjawowej prawicy.

 

 

Michał Wałach

 

 


DATA: 2019-07-29 11:34
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
29
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

nie ma na to zgody w małopolsce- puki my tu jeszcze dychamy-- tyle w temacie - nie zrobia nam drugiej holandii czy muzułmanskiej dzielnicy francji albo anarchistyczno stanistycznego laickiego jednego- stanu z za wody-
1 miesiąc temu / Nea
 
Tzw. Klub Jagielloński od dawna jest propagandówą środowisk kopalno-liberalnych, tzn takich, którym, co prawda, nie podoba się marsz w lewo ku komunizmowi ale chcieliby realizować liberalne postulaty z czasów naokoło tzw. Rewolucji Francuskiej. Dla mnie oznacza to po prostu, że mają o sobie wysokie mniemanie i takież wrażenie starają się robić ale w rzeczywistości są intelektualnie miałcy, nieuczciwi nawet wobec samych siebie i g. rozumieją z Rewolucji, w której czynnie biorą udział. Wystarczy poczytać parę artykułów z już nieistniejącej już strony jagiellonski24.pl, by odnieść nieodparte wrażenie, że to po prostu delegatura masonerii, czyli ludzi profesjonalnie zajmujących się robieniem tzw. "nieoświeconym" z mózgu kapusty, tak aby uznawali to, co im się dzieje w głowach, za "postępowe" i "oświecone".
1 miesiąc temu / koczis
 
Panie @filozof. Błąd jest już na samym początku, gdy zrównuje się związki "stałe" homoseksualne ze związkami kobiety i mężczyzny. Homoseksualizm jest poważnym zaburzeniem seksualności i monogamia zupełnie w nim nie działa. Ze źródeł gejowskich wynika wprost że trwający w tak zwanych stałych związkach mają od 10 do 100 partnerów rocznie. To nawet nie jest nigdzie w pobliżu normalnej "rodziny".
1 miesiąc temu / Wojtek
 
a paraliż postępowy najzacniejsze chwyta głowy. Lasowanie mózgów w dole z wapnem rozwojowe.
1 miesiąc temu / wpierniczony
 
Kaszczyszyn powinien się polać zimną wodą.
1 miesiąc temu / Zbigniew
 
Głosowanie posłów Rzeczpospolitej Polskiej z PiS Przeciw ochronie własności Rzeczpospolitej Polskiej przed żydowską grabieżą czyli Anty447 odbyło się w piątek i żeby zagłuszyć medialnie zdradę PiS zorganizowano na sobotę marsz sodomitów właśnie w Białymstoku. Od tego momentu w przestrzeni publicznej pojawiła się też żydowska logika feministek, ataki na przeciwników sodomii i artykuł klubu jagiellonskiego. Głupi naród ma się czym zająć, podczas gdy Kaczyński ze swoją prożydowską bandą przygotuje realizację roszczeń. Medialna przykrywka sięga nie tylko mediów publicznych.
1 miesiąc temu / mzd
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.