DZIŚ JEST:   14   GRUDNIA   2019 r.

Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
 
 
 
 

Klęska i hańba na Krymie

Klęska i hańba na Krymie

Przed nami kolejna siedemdziesiąta rocznica polskiej klęski. Rok temu minęło siedem dekad od wybuchu i upadku Powstania Warszawskiego, na początku lutego przypada identyczna rocznica obrad konferencji Wielkiej Trójki - Stalina, Roosevelta i Churchilla - w Jałcie na Krymie, w dniach od 4 do 11 lutego 1945 roku.

 

A przed nami jeszcze kolejne „klęskowe” rocznice: w marcu aresztowania przez Sowietów przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, w maju zwycięskiego przede wszystkim dla Stalina zakończenia drugiej wojny światowej, w czerwcu zaś powołania w Moskwie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (już sama nazwa to wybitne osiągnięcie sowieckiej maskirowki) i ogłoszenia wyroku w moskiewskim „procesie”, aresztowanych wcześniej przywódców Polski Podziemnej.


Każde z tych wymienionych wydarzeń, które miały miejsce po lutym 1945 roku, jest związane z ustaleniami konferencji jałtańskiej. Patrząc na jej owoce nie sposób przyznać racji Stanisławowi Cat-Mackiewiczowi, który pisząc w Londynie pod świeżym wrażeniem upublicznienia rezultatów obrad w odniesieniu do kwestii polskiej, stwierdził, że „sprawa polska skutkiem tej wojny znalazła się na dnie największej klęski, jaka nas w ciągu dziejów spotkała”. Bezpośrednim zaś rezultatem Jałty była – jak pisał Cat – „zgoda Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych na unicestwienie niepodległości Polski i współdziałanie tych dwóch państw w procesie aneksji Polski przez Rosję”.


Aliancka kapitulacja

Ot i wszystko – można by powiedzieć. Słowa publicysty oddają przecież istotę rzeczy. Warto jednak podkreślić rozmiar sowieckiego sukcesu. W Jałcie w odniesieniu do kwestii polskiej poruszane były trzy tematy: powojenne granice, polityczny kształt rządu oraz przyszłe wybory parlamentarne.


We wszystkich tych kwestiach Stalin osiągnął sto procent tego, co chciał. W sprawie granic uzyskał potwierdzenie ustaleń z Teheranu (listopad-grudzień 1943), gdy „wiodące demokracje Zachodu”, a przy okazji nasi alianci zgodzili się na oddanie Sowietom ponad połowy terytorium swojego polskiego sojusznika, w zamian za bliżej nieokreślone nabytki terytorialne na zachodzie, kosztem pokonanych Niemiec.


Te ustalenia powtórzono w Jałcie. Terytorialnie zasięg zdobyczy sowieckich kosztem Polski niczym nie różnił się od tego, co Stalin wynegocjował z Hitlerem w sierpniu 1939 roku. Ważne jest jednak, by pamiętać, że o ile sprawę naszej wschodniej granicy na tzw. linii Curzona („odchyleniami w niektórych regionach od pięciu do ośmiu kilometrów na korzyść Polski”) ustalono w Jałcie jako pewnik, to „znaczne nabytki terytorialne na północy i zachodzie” – ich zasięg – „należy odłożyć do czasu konferencji pokojowej”. Zauważmy więc, że Polska – na co zgodzili się nasi zachodni alianci – została postawiona w podobnej roli, co Niemcy. Pewnikiem jest tylko strata terytorium.


Rola była podobna, ale nie identyczna z Niemcami. Polska bowiem utraciła o wiele więcej swojego terytorium aniżeli państwo, które wespół z Sowietami rozpętało we wrześniu 1939 roku drugą wojnę światową.

Skoro na taki status Polski godzili się Churchill i Roosevelt, jakże o wiele łatwiej było propagandzie sowieckiej miesiąc po Jałcie przekonywać opinię publiczną „wolnego świata”, że właśnie aresztowani w Pruszkowie przywódcy Polski Podziemnej to w istocie „faszyści kolaborujący z Niemcami”. „Pożytecznych idiotów” nie brakowało, a oprócz tego – co dzisiaj wiemy z ustaleń komisji odsądzanego od czci i wiary senatora Josepha  McCarthyego – swoje znaczenie miał fakt naszpikowania sowiecką agenturą najbliższego otoczenia amerykańskiego prezydenta.


W tym kontekście nie dziwi kolejne zwycięstwo odniesione przez Stalina w Jałcie, tym razem w odniesieniu do konstrukcji politycznej nowej władzy w Polsce. Sowieci mogli być już pewni zwycięstwa w momencie, gdy USA i Wielka Brytania zgodziły się na dyskutowanie na temat „przyszłego rządu polskiego”. Tak jakby nie istniał legalny, uznawany przez Londyn i Waszyngton rząd RP nad Tamizą.


Za tym poszły kolejne kapitulacje. A więc przyjęcie sowieckiej koncepcji, że nowy rząd nie będzie powstawał „od zera”, ale podstawą dla jego tworzenia będzie tzw. rząd tymczasowy powołany w kraju przez komunistów na rozkaz Stalina 31 grudnia 1944 roku. Był to w istocie PKWN pod inna nazwą. Dalej zaś zaakceptowano sowiecką frazeologię, że wspomniany „rząd tymczasowy” będzie rozszerzony poprzez „włączenie do niego przywódców demokratycznych z kraju i spośród Polaków przebywających na obczyźnie”.


Już przytaczany tutaj Stanisław Cat-Mackiewicz zwrócił uwagę, jak bardzo ogłoszony po krymskiej konferencji komunikat Wielkiej Trójki „pisany jest frazeologią i pojęciami wziętymi z propagandy sowieckiej”.

Nigdzie wyraźniej tego nie widać jak właśnie we fragmencie o platformie politycznej „nowego rządu polskiego”. Wiadomo było przecież od lat, że sowieckie pojmowanie słów „demokracja i demokratyczny” jest zupełnie odmienne od rozumienia tych pojęć przez ludzi cywilizacji zachodniej. Dla Sowietów terminy te oznaczały po prostu wiernych wykonawców poleceń Stalina oraz istniejącego do 1943 roku Kominternu. Z kolei „faszystą” był każdorazowy przeciwnik Stalina, a w tym konkretnym przypadku każdy, kto w jakikolwiek sposób sprzeciwiał się zamiarowi sowietyzacji Polski.


Mówiono także w Jałcie o wyborach w Polsce. Tutaj także Stalin dostał to, co chciał. Nie określono bowiem żadnego, nawet przybliżonego terminu wyborów (np. dwa – trzy miesiące po ustaniu działań wojennych w Europie) i zaakceptowano sowiecką wersję porozumienia, które zapowiadało przeprowadzenie w Polsce „wolnych i nieskrępowanych wyborów w najbliższym możliwym terminie”.


Rzecz jasna, „najbliższy możliwy termin” oznaczał czas, w którym władza sowiecka nad Polską będzie miała za sobą pierwszy etap konsolidacji, gdy odpowiednio „rozmiękczy się” opozycję i przeprowadzona zostanie próba generalna – pod okiem sowieckich „doradców” (jeszcze wtedy nie było serwerów) - dochodzenia do właściwego wyniku wyborów. Dlatego „wolne, nieskrępowane” wybory odbyły się dopiero w 1947 roku (cudzysłów jak najbardziej uzasadniony) pół roku po próbie generalnej systemu zliczania głosów, jakim było osławione referendum z 1946 roku („3 x Tak”).


Zdrada

Cat-Mackiewicz, który nie miał żadnych złudzeń co do tego, jak fatalnym wydarzeniem dla Polski była Jałta, podkreślał jednocześnie, że „o konferencji w Jałcie trzeba mówić z politykami, a nie z prawnikami, moralistami czy poetami”, iż nie należy „wszczynać procesu prawnego przeciwko rządowi i parlamentowi angielskiemu, skoro wiadomo jest, że o sprawach politycznych decydują procesy polityczne, a nie procesy prawne”.

Pełna zgoda. Nie sposób jednak zapomnieć, że ze słowem „Jałta” podobnie jak ze słowem „Monachium” łączy się słowo „zdrada”. Może jeszcze w większym stopniu na to skojarzenie zapracowała sobie konferencja krymska, gdzie razem z Polską (która w przeciwieństwie do Czechosłowacji w 1938 roku od sześciu lat walczyła) oddano pod władzę totalitarnego mocarstwa Bałtów oraz całą Europę Środkową.


Dokładne parytety rozpisał Churchill ze Stalinem na karteczkach, podczas wizyty brytyjskiego premiera w Moskwie w 1944 roku. Churchill – ten sam, który w 1938 roku gromił kapitulantów z Monachium, że „mieli do wyboru hańbę lub wojnę, wybrali hańbę, ale wojna ich nie minie”. A w lutym 1945 roku zanim złożył swój podpis pod ustaleniami konferencji ze Stalinem i Rooseveltem, wychylał w dawnym pałacu letnim rosyjskich carów toast za toastem „za zdrowie Marszałka Stalina”.


Traktat sojuszniczy z Polską z 25 sierpnia 1939 roku, który zawierał klauzulę zakazującą umawiającym się stronom zawierania jakiegokolwiek porozumienia z państwem trzecim, które by oznaczało ograniczenie suwerenności i integralności terytorialnej partnera, okazał się być nic nie znaczącym a scrap of paper.

Zresztą „opcja jałtańska” (tj. poświęcenie Europy Środkowej na ołtarzu sowieckiej współpracy w pokonaniu Niemiec) była obecna w polityce brytyjskiej już jesienią 1939 roku, nawet wtedy, gdy obowiązywał formalny sojusz niemiecko-sowiecki (1939-1941).


A stojący nad grobem Franklin D. Roosevelt, który zmarł niespełna miesiąc po Jałcie? Kierowana przez niego administracja – podobnie jak Brytyjczycy – w odniesieniu do Europy Środkowej kierowała się „opcją jałtańską” w wyżej podanym rozumieniu. Do tego dochodził firmowy „antyimperializm” Roosevelta, tzn. sprzeciw wobec dalszego trwania Imperium Brytyjskiego po wojnie. Sceptycyzm – podzielany zresztą przez większość Amerykanów – co do pożytków z dalszego trwania Imperium Britannicum, nie kłócił się z przyzwoleniem na budowę przez Stalina sowieckiego imperium w Europie, aż po Łabę i Dunaj.


Zdrada i hipokryzja

W październiku 1944 roku (a więc już po Teheranie!) na potrzeby swojej ostatniej kampanii prezydenckiej Roosevelt przyjmował w Owalnym Gabinecie delegację Polonii amerykańskiej, mając za plecami rozwieszoną mapę Polski w granicach z 1939 roku. Tak też kazał się fotografować.


Już po zwycięskich wyborach Roosevelt spotkał się w Białym Domu z Arthurem Bliss Lanem, nowym amerykańskim ambasadorem przy rządzie RP. Na sceptycyzm amerykańskiego dyplomaty co do dobrej woli Stalina, Roosevelt zareagował zapewnieniem, że „całkowicie polega na słowie Stalina i jest pewien, że się na nim nie zawiedzie”. Nie miał też żadnych wątpliwości co do tego, że „zrozumiała jest idea Stalina, by Polska znajdująca się pod wpływem rosyjskim, miała kształt odpowiedni dla kordonu sanitarnego – przedmurza chroniącego Związek Sowiecki przed przyszłą agresją”.


Przy okazji. Czy nie warto do cennych inicjatyw dekomunizacji nazw ulic w Polsce dołączyć postulatu zmiany nazw tych ulic, które noszą nazwę tego ułomnego (przede wszystkim pod względem charakterologicznym i intelektualnym) prezydenta USA? Dla oszczędności można by przecież pójść śladem bodaj radnych z Olsztyna, którzy zamienili Franklina Delano na Theodore’a Roosevelta.


Zdrada, hipokryzja i zakłamanie

Jałta to także wielkie zwycięstwo propagandowe Sowietów. Kłamstwo pochodzące z tego właśnie źródła obecne już jest w pierwszym zdaniu pokonferencyjnego komunikatu: „W Polsce powstała nowa sytuacja w wyniku całkowitego oswobodzenia jej przez Armię Czerwoną”. „Nowa sytuacja”? Z pewnością tak. Ale nowość ta nie była przecież określana faktem wyzwolenia, tylko zamiany jednej okupacji na drugą.


I ta propaganda trwa do dzisiaj. W obronę Jałty bardzo mocno angażuje się historyczna propaganda Rosji putinowskiej. Tak było w 2005 roku, tak też będzie teraz. Dla Rosji Krym i wszystko, co na nim się odbyło, jest bardzo ważne i bardzo cenne. I odnosi się nie tylko do historii.



 

Grzegorz Kucharczyk




DATA: 2015-04-13 15:03
AUTOR: PROF. GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
1
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

To tam podpity Stalin proponował zachodnim aliantom rozstrzelanie po wojnie 50 tysię niemieckich oficerów. Zaprotestował tylko Churchil, Roosvelt wszystko obrócił w żart, do czego się też dostroił Stalin. Ja myślę, że na takie dictum należało rozmowy natychmiast przerwać oraz wstrzymać wszelką pomoc dla @Wujka Joe. Alianci nZachodni yego nie zrobili, a mogli przecież znacznie nasilić bombardowania Niemieć oraz pójść za pomysłem Churchila inwazji na Bałkanach, z tym, że trzeba było dać wolną rekę najzdolniejszemo z amerykańskich generałów Pattonowi. Wtedy były mozlieosci zatrzymania czerwonej zarazy na Bugu a nie na linii Łaby.
ponad 4 lata temu / Hanys
 
Nie wolno zapominać że swoje paluchy też maczał niejaki pan Retinger. Mam nadzieję że Ci trzej muszkieterowei ze zdjęcia za swoje "wspaniałe" uczynki dostali sowitą zapłatę i obcują teraz ze swoim mistrzem do którego tak wzdychali za swego ziemskiego życia. Odrzucanie Boga na tym ziemskim padole nigdy nie może się skończyć dobrze.
ponad 4 lata temu / Trads
 
- to Stefan. Za smierc gen.Sikorskiego "winie" i Stalina jak rowniez i Churczilla! Podpisany przez Sikorskiego "uklad" ze Stalinem pomogl wielu zeslancom na "wydostanie sie z syberyjskiego piekla".Oczywiscie po Katyniu wszystko sie "zawalilo" i Churchillowi - Sikorski zaczal po prostu "przeszkadzac"-/jak mozna bylo zostawic bez opieki samolot gen.podczas jego pobytu na Giblartarze/? Ponadto Sikorski nie "zgadzal" sie na oddanie Lwowa Sowietom a Stalin "wyraznie" dal do zrozumienia Churchillowi,ze granica /wschodnia/ Polski bedzie ta z 1941 roku a nie ta z przed 1939!Churchill sie "wsciekl" na Sikorskiego kiedy ten "poprosil" Czerwony Krzyz o dochodzenie w Katyniu i po tym Sowieci zerwali calkowicie stosunki z Rzadem Sikorskiego.Tak wiec po tym Sowieci zafundowali nam Wasilewska! Tak wiec dopiero w 2047 roku maja byc odtajnione dok. na temat smierci gen.Sikorskiego!Ciekawe ze podczas pobytu Sikorskiego na Giblartarze byl i sam Majski? Tak Anglicy "kochaja prawde"?
ponad 4 lata temu / M.M.Vancouver.
 
M.M.Vancouver. Faketm oczywistym jest NIEWYWIĄZANIE się Anglii z sojuszu, co w niczym nie przerszkodzio jej w odbieraniu przez nią splendorów zwycięzcy. Co do gen. Sikoerskiego muszę niestety pana zmartwić. Otóż generał był opcji "sowieckiej" - to nie kto inny jak on, pod naciskiem Anglii, podpisał układ ze Stalinem (dla mniejszej zgrozy nazywany układem Sikorski - Majski), JUŻ PO ODKRYCIU KATYNIA, zatem w jaki sposób miał niby Anglikom przeszkadzać? Faktem jest, że zastapił go jeszcze bardziej ugodowy Mikołajczyk, ale i z Sikorkim na czele rządu RP brytyjczycy swoje by ugrali. Ja też jestem zdania, że oczywiście nie zapominając o przewrotności tzw. demokracji zachodnich, powinniśmy poszukać przyczymn klęski w II wojnie także we własnym "przywództwie". A co do Krymu - ruski, tzn. moskiewki, był i jest, i tyle. Z Panem Bogiem.
ponad 4 lata temu / Stefan
 
To hańba Wielkiej Trójki - Stalina, Roosevelta i Churchilla, a nie Polski. To nie Polska shańbiła się w Jałcie.
ponad 4 lata temu / Aka
 
Czy my musimy ciągle rozpamiętywać historyczne zdarzenia pod względem naszych klęsk. I szukać ciągle winowajców, którzy się do tego przyczynili. Przecież jesteśmy od wielu wieków państwem drugiej kategorii. Dlaczego historycy oraz ważni działacze społeczni i polityczni jak również ci którzy kształtują nowe pokolenia nie przystępują do ukierunkowywania myśli społecznej na tory bardziej postępowe lecz ciągle wpajają społeczeństwu, młodemu pokoleniu, sen o potędze, którą złe siły nam niweczą. Przecież oczywistością jest to, że potężniejszy dyktuje warunki nie pyta się słabszego czy są dla niego korzystne i czy się na nie zgodzi. Bądźmy realistami. Ciągle nie biadolmy, że inni nas nie szanują i nie chcą nam służyć. Inne państwa i narody też potraciły swoją potęgę jakoś ich społeczność trwa. Nie buntowały się powstaniami, nie niszczyły swej tkanki narodowej, istnieją jako Państwa niepodległe.
ponad 4 lata temu / Kazimierz S
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.