DZIŚ JEST:   26   MAJA   2019 r.

VI Niedziela Wielkanocy
Św. Filipa Neri
 
 
 
 

Kłamstwo Jedwabnego

Kłamstwo Jedwabnego
Fot. Jan Rolke/FORUM

Fakt, że w powszechnej świadomości panuje przekonanie, iż Gross ma rację, oskarżając Polaków o udział w holokauście, jest sprawą mediów i polityki historycznej. Nie tylko żydowskiej i niemieckiej, ale także polskiej - uważa Artur Janicki, historyk i reżyser, autor filmu dokumentalnego, pt. „Jedwabne”.



 

Mamy co jakiś czas do czynienia z kolejnymi, opartymi o liczne publikacje Jana Tomasza Grossa, kampaniami oskarżeń wobec Polaków za rzekomo dokonane na Żydach haniebne czyny, w tym zbiorowe morderstwa.  Spośród przypisywanych nam zbrodni najgłośniejsza jest sprawa Jedwabnego. W swoim filmie, „półkowniku” z 2003 roku zawarł Pan zasadniczo różniącą się od opisów zawartych w książce "Sąsiedzi" wersję tamtej tragedii.

 

Należy chyba jednak zacząć od tła. W roku 1939 sprzymierzone dwa łupieżcze państwa, Niemcy oraz Rosja dokonały napaści na Polskę i podzieliły się zdobyczą. Wyznaczyły też strefy wpływów, w wyniku czego Rosja sowiecka zagarnęła, oprócz połowy Polski, Besarabię i państwa bałtyckie. W tym podziale łupów Jedwabne znalazło się pod okupacją sowiecką.

 

W roku 1941 Niemcy napadły na Rosję. W pierwszym momencie opanowały tereny zagrabione przez nią na początku II wojny. Tu natrafiły na liczne - niespotykane na zachodzie Europy, a nawet w centralnej Polsce - osady i kolonie Żydów. Pamiętajmy - decyzja Niemców o tzw. ostatecznym rozwiązaniu, czyli eksterminacji wszystkich Żydów, została podjęta dopiero w 1942 roku.

 

Rok wcześniej decyzja o likwidacji Żydów wynikała z utożsamienia ich przez Niemców z tzw. żydokomuną. Sam problem wytępienia ludności żydowskiej w pasie od Bałtyku do Morza Czarnego, był znany i opisany. Zbrodni dokonywały specjalne jednostki niemieckie, powołane do „oczyszczania” zaplecza frontu, czyli eksterminacji komunistów i Żydów. Zgodnie z rozkazami, Niemcy starali się wprzęgać w tę akcję ludność miejscową. I to się w różnym stopniu udawało.

 

Gross twierdzi natomiast, że mordu w Jedwabnem dokonali sami Polacy.

 

Z jego książki wynika, że 10 lipca 1941 r. tłum - chrześcijańska ludność Jedwabnego napadła i wymordowała całą żydowską ludność miasteczka. Jak było naprawdę?

 

Zbrodnia była przez Niemców precyzyjnie zaplanowana i zrealizowana. Ogłoszono, że odbędzie się uroczysty „pogrzeb” pomnika Lenina - w pojęciu Niemców, swego rodzaju idola Żydów. Z tej okazji nakazano im sprzątanie miasteczka. Zgromadzono ich na rynku i kazano oczyścić plac z chwastów. Polaków Niemcy zmusili do udziału w wyprowadzaniu ich na Rynek i do pilnowania.

 

Spośród tych kilkuset ofiar czystki Niemcy wybrali pół setki młodych, silnych mężczyzn do rozbijania betonowego pomnika Lenina. Gdy tego dokonali, kazano tym pięćdziesięciu uformować pochód z rabinem na czele i - już za miasteczkiem - pochować głowę Lenina. Po pewnym czasie zgromadzonych na rynku Żydów zapędzono do stodoły i spalono.

 

Według tak zwanych naocznych świadków - co powiela Gross w swojej książce - dokonano tego pochówku głowy Lenina na kirkucie - żydowskim cmentarzu. A następnie sami Polacy - według tzw. świadków - a to nożem, a to siekierą, a to widłami - zamordowali tych pięćdziesięciu.

 

Na czym polegają najistotniejsze różnice pomiędzy ustaleniami zawartymi w Pańskim filmie, a aktami procesu i wersją Grossa?

 

Film ze swej natury operuje skrótem. Skupiłem się tylko na trzech zasadniczych momentach. Po pierwsze, liczbie ofiar. Według Grossa, było ich 1 600, badania archeologiczne wykazały że około czterystu.

 

Zdaniem Grossa, morderstwa dokonali sami Polacy – sąsiedzi, zaś Niemcy ograniczyli się do fotografowania. W filmie wykazałem, że przynajmniej część ofiar zginęła od postrzałów, co oznacza, że mordowali Niemcy.

 

Po trzecie, Gross twierdzi, co szczególnie ohydne, że Polacy już po dokonaniu zbrodni zbezcześcili i ograbili zwłoki ofiar. Pokazałem odkopane przez archeologów wokół mogił sześćset precjozów, złotych klejnotów i monet. To dowód, że Gross po raz kolejny kłamał.

 

Powiedział Pan przed chwilą: „tak zwani świadkowie”, „tak zwani naoczni świadkowie”. To znaczy?...

 

Jak wiadomo, w 1949 roku odbył się proces 22 mieszkańców Jedwabnego, oskarżonych o udział w mordowaniu Żydów. Skazano ostatecznie dwanaście osób. Co ważne - nie za mordowanie Żydów, a za pomocnictwo w zbrodni. I drugi ważny moment: oskarżono 22 osoby. Nie było wtedy mowy o masowym udziale mieszkańców w mordowaniu.

 

Jak wiadomo, po wojnie, w 1945 roku w każdym województwie działały żydowskie komisje zbierające od ocalałych Żydów relacje o mordach na ich rodakach. Takie zeznanie złożył wtedy Szmul Waserstejn. Na jednej stronie tekstu opisuje dwie fazy mordu: zamordowanie na kirkucie 50 mężczyzn oraz spalenie pozostałych ofiar w stodole. Wymienia też kilkanaście nazwisk chrześcijan, aktywnych uczestników zbrodni.

 

Dwóch kolejnych świadków, Abram Boruszczak i Israel Grądowski, złożyło zeznania w 1949 roku w łomżyńskim Urzędzie Bezpieczeństwa, gdy ten prowadził śledztwo w sprawie Jedwabnego. Są te zeznania bliźniaczo podobne do zeznania Szmula Waserstejna. Powtarzają się formuły: a to nożem, a to siekierą... I powtarzają wersję Waserstejna o zamordowaniu tych pięćdziesięciu na kirkucie.

 

I Boruszczak, i Grądowski nie stawili się przed sądem. Okazało się natomiast, wedle zeznań świadków, że z całą pewnością nie było ich w Jedwabnem 10 lipca 1941 roku, czyli w dniu zbrodni. Mimo wszystko sąd w 1949 roku uznał, że ich zeznania są wiarygodne, a oni są "świadkami ze słyszenia".

 

Co mówiły zeznania innych świadków i oskarżonych?

 

Jedyną metodą śledczą znaną UB, a przejętą od sowietów, były tortury. Stosowano je nawet nie po to, aby wymusić przyznanie się do winy. Torturowano tak długo, aż oskarżony podpisał zeznanie podyktowane przez śledczego, a przewidziane scenariuszem procesu. Podobnie ze świadkami: groźbą uznania ich winnymi wymuszano oskarżenia aresztowanych. Dochodzimy do zasadniczego momentu: wszyscy tzw. naoczni świadkowie, ale także świadkowie, a nawet oskarżeni w procesie z 1949 roku mówią o 1 600 ofiarach i potwierdzają zamordowanie pół setki na kirkucie. Tymczasem badania archeologiczne doprowadziły do odkrycia mogiły tamtych pięćdziesięciu ofiar w środku stodoły, w której potem spalono pozostałe ofiary. A więc nie na kirkucie - jak twierdzono przez 60 lat i jak twierdzi Gross. Skoro świadkowie tak zasadniczo się mylą w tym punkcie, to znaczy, że nie byli naocznymi świadkami. To niweczy wiarygodność i ustaleń UB, i procesu sądowego, i oczywiście Jana Tomasza Grossa.

 

W jaki sposób doszedł Pan do tych ustaleń?

 

Nie ja, lecz uczeni. W tysiącach - dosłownie - publikacji w prasie krajowej i w pismach zagranicznych powielano wersję Grossa. Dopiero po jego publikacji śledztwo w sprawie Jedwabnego wszczęła prokuratura Instytutu Pamięci Narodowej. Pod kierunkiem Pawła Machcewicza, dyrektora departamentu edukacji IPN, wydano dwa tomy artykułów naukowych "Wokół Jedwabnego". To charakterystyczne sformułowanie: "Wokół Jedwabnego", bo odnośnie samego mordu w Jedwabnem niewiele w tej publikacji wyjaśniono.

 

Równolegle dr Andrzej Przewoźnik, ówczesny sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zlecił poszukiwanie i zbadanie mogił ofiar. Podjął się tego zespół archeologów z uniwersytetu w Toruniu pod kierunkiem prof. Andrzeja Koli, doświadczonego badacza mogił masowych mordów na Polakach dokonanych przez sowietów.

 

Zespół prof. Koli pracował w Jedwabnem tylko dwa tygodnie, niemniej wyniki były rewelacyjne. Odkrycie mogiły pierwszych 50 ofiar, przywalonych głową Lenina w środku stodoły, a nie na kirkucie, obalało całą teorię Grossa. Archeolodzy znaleźli też kilkadziesiąt łusek po nabojach z niemieckich karabinów typu mauser. To oznaczało, iż do ofiar i przed stodołą, i wewnątrz stodoły strzelano. Ten fakt jednoznacznie wskazuje, że zbrodni dokonali Niemcy, bo broni palnej Polacy mieć nie mogli.

 

Jak wiadomo, badania archeologów zostały przerwane.

 

Istotnie, środowiska Żydów, szczególnie amerykańskich wszczęły kampanię protestów przeciw ekshumacji mogił w Jedwabnem, jako sprzecznej z nakazami religii żydowskiej, i do ekshumacji nie doszło. Zaprzepaszczono możliwość ustalenia przyczyn śmierci, a zatem i ostatecznego ustalenia sprawców zbrodni.

 

Swój film realizowałem już po ogłoszeniu tych rewelacji. Zawieram zatem w filmie postulat doprowadzenia do - zgodnej w wymogami polskiego prawa - ekshumacji.

 

W powszechnej świadomości, zarówno w Polsce, a tym bardziej za granicą panuje przekonanie, że Gross ma rację, oskarżając Polaków o udział w holokauście.

 

To już sprawa mediów i polityki historycznej. Nie tylko żydowskiej i niemieckiej, ale także polskiej. Najlepszy dowód, że władze ówczesnego IPN: prezes tej instytucji, prof. Leon Kieres oraz dr Paweł Machcewicz odmówili opublikowania w tomach "Wokół Jedwabnego" sprawozdania profesora Koli z przeprowadzonych w Jedwabnem badań. Mój film oparty na tych ustaleniach nie został wtedy ani później wyemitowany w żadnej telewizji.

 

Dlaczego tak się, Pana zdaniem, dzieje?

 

W udzieleniu odpowiedzi wyręcza mnie w moim filmie uczona, jak sama siebie określała - polska Żydówka, doc. dr Dora Kacnelson. Stwierdziła mianowicie, że książka Grossa oraz jej światowy rozgłos są elementem „przemysłu holokaustu”, czyli prowadzonej przez niektóre środowiska żydowskie akcji wymuszania odszkodowań.

 

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał Roman Motoła



DATA: 2015-10-14 14:36
AUTOR: ROZMOWA PCH24.PL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

W Jedwabno mordowala czarny zandarmeria,to byli,Polacy Tom Historie opowiedzala Mi Babci Chrostowska
ponad 2 lata temu / Chrostowskich
 
Historia materialna pisze się na porywach duszy. Ktoś personalnie zewidencjonowany w urzędzie stanu cywilnego stchórzył, ktoś za późno się zorientował, ktoś nie dorósł do sytuacji. Czy Polacy mieli moralny obowiązek ratować Żydów jako ludzi za cenę własnego i własnej rodziny życia? Maksymilian Kolbe dał życie jako wolny- swój wobec Boga wybór, w wierności. Himalaje dylematów moralnych.I po co? Co jest warty awans do rasy wyższej gdy twoich sąsiadów Cyganów którzy tyle razy Cię okradli przerabiają na mączkę? Hr. Dzieduszycki nie kluczył - przeprosił. Za zdradę. Kogo? Standardów moralnych? Tak jakby człowiek bez duszy był mniej piękny. Doniósł, ale czy obraził Boga? Dziś przemysł pogardy miele jak za Berii- Goebbelsa i dziś też ci sami przyklejają znaczki z literą "P". Kto ich finansuje? Żadna lewacka, kosmopolityczna , antypolska GW i TVN idea nie okazała się porywem ducha. Zawsze kasa i nienawiść.Za kasę, za premię.Nie współzawodniczą katedry a media.
ponad 3 lata temu / aparat powietrzny już odleciał
 
Gross jest człowiekiem z pokręconym życiorysem. Jest oszustem. Jest kłamcą. To, co robi, robi świadomie, z premedytacją, z niskich pobudek. Zaistniał w przestrzeni publicznej za przyczyną ekipy wpływowych akolitów o powszechnie znanych nazwiskach. W konsekwencji pojawiła się grupa gęgaczy w rodzaju "tyldy". Powtarza taki haggadę Grossa, po czym gęga (w swoim mniemaniu uczenie): "wszystko to oczywiście nie umniejsza winy Niemców", "historia nie jest czarno-biała", "nie można oceniać narodu na podstawie działań jednostek". Realnych szkód poczynionych przez Kieresa, Kaczyńskiego, tow. Kwaśniewskiego gęgacz nie widzi, oczywiście nie widzi też sprzeczności w tym, co pisze (sprzeczność tę zauważy każdy, kto zachował choćby odrobinę rozsądku i trzeźwego myślenia). Przy okazji. Na stronie "Die Welt", pod tekstem Grossa, jest dyskusja niemieckich internautów - jeśli "tylda" zna niemiecki, niech sobie poczyta. Ale wątpię, czy coś zatrybi, czy dojrzy swoją głupotę.
ponad 3 lata temu / wwm
 
"tylda" zrobiła, co potrafiła. Pod tekstem nt. G. (którego produkcje mają taką samą wartość faktograficzną jak "Malowany ptak" Lewinkopfa, czy "pamiętnik" tzw. Binjamina Wilkomirskiego) zwierza się z tego, co z wypiekami na twarzy przeczytała w "białej księdze" p. Machcewicza. Co do bezładu i bezsensu ("bezładny i bezsensowny słowotok"), to piękny przykład (w wykonaniu niejakiej "tyldy") mamy tutaj: "Żydzi (...) popełnili masowe samobójstwo (...) się (...) topiąc" (w Suchowoli?). Niechże "tylda" - zamiast produkować się gratis na niniejszym portalu - zgłosi się do "światowej sławy historyka" G., może przyjmie "tyldę" do terminu. W razie jakichś większych kłopotów z prokuratorem (co jest zresztą mało prawdopodobne, pan prokurator powinność swej służby z pewnością zrozumiał) może objąć opuszczoną przez Grossa posadę - wzbogaci przy tym warsztat swego idola: dołoży do haggady cytaty z Hegla i ks. Tischnera oraz "ludowe mądrości" (o których chwilowo zapomniała)
ponad 3 lata temu / wwm
 
Chciał wwm nazw 30 miejsc zbrodni, dostał więcej, cóż nadal grymasi. Nie żąda (jeszcze) nazwisk czy PESEL ofiar, ale literówka w nazwie Zabiele (5km od Kolna) jest dla niego oczywistym dowodem na kłamstwo. Przerastający już objętość artykułu bezładny i bezsensowny słowotok wwm, pompowany bez opamiętania powtórzeniami obszernych fragmentów komentowanych wypowiedzi, wpisuje się idealnie w definicję trzeciej prawdy ks.Tischnera i w sens wspomnianych słów Hegla o teorii i faktach. Dla zapobieżenia frustracjom i emocjom wwm, w końcu bliźniego, oświadczam, że podzielam tę Jego trzecią prawdę - niewdzięczni Żydzi, uparcie powstrzymywani przez empatycznych i życzliwych polskich sąsiadów, popełnili masowe samobójstwo, rąbiąc się, nadziewając, paląc i topiąc. Zapomniałem niestety o ludowej mądrości, że z podobnymi do wwm się nie dyskutuje, bo najpierw zniżą adwersarza do swojego poziomu, a potem z łatwością pokonują doświadczeniem. Feci, quod potui, faciant meliora potentes.
ponad 3 lata temu / tylda
 
Niejaka "tylda" opowiada: "W Suchowoli eksterminacją dowodzili Niemcy, ale wykonali Polacy - jedną grupę utopili, drugą żywcem spalili". Przez Suchowolę przepływa niewielki ciek wody (struga) o nazwie Olszanka. Na granicy Suchowoli i Karpowicz struga ta wpada do Brzozówki (dopływ Biebrzy) - Brzozówka to w tym miejscu płytka, wąska rzeczka. Mimo to - zdaniem "tyldy" - "Polacy (...) jedną grupę utopili". W jaki sposób, gdzie? Szukamy dalej. W "Tygodniku Powszechnym" z 2002 roku znajdujemy coś takiego: "W Suchowoli topili Żydów w stawie, a grupę ofiar spalili w jednym z żydowskich domów". Gdzie ten staw (w dodatku na tyle duży i głęboki, żeby można było w nim utopić "grupę" ludzi)? Wyparował? Bo na żadnej mapie Suchowoli, nawet bardzo szczegółowej, jakoś go nie widać. Dla porządku: w 2007 roku w Karpowiczach (gmina Suchowola) utworzono na Brzozówce sztuczny zalew o pow. 5 ha (i średniej głębokości 1,8 m) - więc to na pewno nie ten "staw", w którym "topiono" Żydów.
ponad 3 lata temu / wwm
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "38701"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.