DZIŚ JEST:   05   CZERWCA   2020 r.

Pierwszy Piątek
Św. Bonifacego-Winfryda, męczennika
 
 
 
 

Kiedy potrzeba staje się prawem

Kiedy potrzeba staje się prawem
źródło: pixabay.com

Czy prawdą jest, że potrzeba jest matką wynalazku? Jeśli tak, oznacza to, że potrzeba jest matką pracy, wyrzeczeń i wysiłku na drodze do innowacji. Matką obowiązku. Czy tak jest naprawdę? Wielu twierdzi inaczej, stawiając nasz system wartości, a przy okazji naszą gospodarkę, na głowie.

 

Jeśli sądzić na podstawie praktyki polskiego życia politycznego, to potrzeba dawno już przestała być zobowiązaniem potrzebującego. Wydawać by się mogło, że rzecz jest przejrzysta. Potrzebuję wiedzy – muszę się dokształcić. Potrzebuję pieniędzy – muszę pracować. Prosty schemat: potrzeba – obowiązek – działanie – zaspokojenie potrzeby.  Można odnieść wrażenie, że dziś związek pomiędzy pojęciem obowiązku, potrzeby i działaniem z wolna się rozmywa. Dziś potrzeba nie rodzi już obowiązku i nie powoduje działania. Dziś potrzeba rodzi uprawnienie, którego wykwitem w miejsce aktywnego działania stają się roszczenia. Potrzeba - uprawnienie – brak działania – roszczenie.

 

Przykładów obrazujących powyższą tezę znajdziemy w Polsce sporo. Mamy w naszym kraju mnóstwo chorych. Mają oni prawo do leczenia. Mnóstwo starych. Mają oni prawo do opieki. Biednych. Ci z kolei legitymują się prawem do zasiłków. Mamy dzieci z prawem do bezpłatnej edukacji i darmowej opieki dentystycznej. Niepełnosprawnych z prawem do ruchomych schodów. Wykluczonych z prawem do włączenia. Młodych z prawem do mieszkania. Wysiedlonych z prawem do powrotu. Wszystkich innych z prawem do czegoś. W każdym przypadku gwarantem realizacji prawa i pośrednikiem przy jego egzekucji jest aparat państwowy. Każdemu rozdający wedle potrzeb. I wedle uznania.

 

Rzecz nie pozostaje bez wpływu na decyzje ekonomiczne, szczególnie te, zapadające na najwyższym szczeblu państwowej hierarchii. Szczególnie widać to w trakcie sprawowania rządów przez obecne środowisko partyjne. Szczególnie, bo podkreśla ono swoje przywiązanie do tradycji z jednej strony, z drugiej zaś, taki sam nacisk kładzie na społeczne „współczucie”. Stąd owo „współczucie” społeczne wydaje się z tradycją nie tylko nie stać w sprzeczności, ale wręcz z niej wypływać.

 

Na takim gruncie wprowadzono szereg programów społecznych, mających na celu zwiększenie siły nabywczej portfeli osób najmniej zamożnych. Biedni mają wszak prawo do wydostania się z biedy.

 

Kłopot w tym, że tam, gdzie ktoś nabywa prawo, ktoś inny swoje prawo traci. Względnie nabywa obowiązek. Prawo biednych do wyjścia z biedy oznacza obowiązek dla tych, którzy biedni nie są. Prawo to, aby mogło być zrealizowane musi być przez kogoś sfinansowane. Dawniej usiłowano w tym celu zawczasu narzucać społeczeństwu wyższe podatki, ale rodziło to zrozumiałe trudności. Dziś technologia realizacji praw społecznych poszła do przodu. Otóż prawa potrzebujących da się sfinansować nie grabiąc otwarcie tych, którzy takich potrzeb nie wykazują. Ściśle mówiąc, da się je sfinansować nie grabiąc ich dzisiaj.

 

Grabież odroczona w czasie jest możliwa dzięki funkcjonującemu dziś systemowi finansowemu. Dzisiejsze potrzeby finansowane są z pożyczek pochodzących z wyprodukowanego przez system bankowy pieniądza. Wzrost podaży pieniądza  niewynikający ze wzrostu produkcji, a więc pieniądza niezarobionego, jest jednym ze źródeł zjawiska zwanego inflacją. Powstająca w ten sposób inflacja to rodzaj podatku nałożonego na oszczędności wszystkich, a więc skutkująca uszczupleniem zasobów pieniężnych będących udziałem także tych, którzy rzeczywiście je zarobili. W ten sposób następuje cichy, odroczony w czasie transfer własności od osób zarabiających do osób „potrzebujących”.

 

Jednocześnie ta sama inflacja powoduje obniżenie wartości nabywczej portfeli osób „potrzebujących”. „Potrzebujący” po krótkim oddechu, jaki otrzymali w postaci jednego programu pomocowego, po jakimś czasie znowu zaczynają potrzebować. Pierwotna pomoc uzależniła, trudno bez niej płacić rachunki. Ale już nie wystarcza. Potrzeba nowej kroplówki. Kroplówki, raz jeszcze, niepochodzącej z pracy.

 

Pożyczki tymczasem trzeba spłacać – i to z odsetkami. Tzw. obsługa zobowiązań finansowych pochłania istotną część budżetu, która w ten sposób przestaje obsługiwać prawo „potrzebujących” do pomocy, a zaprzęgnięta zostaje w realizację prawa banków do spłaty udzielonych przez nich kredytów wraz z odsetkami. Dla przykładu dzisiaj, w dobie najniższych w historii stóp procentowych na międzynarodowych rynkach odsetki, jakie płaci polskie państwo tytułem „obsługi” zadłużenia, stanowią kwotę zbliżoną do tej, stanowiącej dochód budżetu państwa z tytułu podatku CIT.  

 

Spirala podobnych działań „pomocowych” rozwija się na tyle, na ile pozwalają warunki. Szczęśliwe te państwa, które mają swoje kolonie. Francuzi mogą wspierać swoich „potrzebujących” m.in. poprzez nędzę milionów czarnoskórych mieszkańców frankofońskiej Afryki, którzy do niewolniczej pracy na rzecz swych białych panów zaprzęgnięci zostali poprzez wykorzystanie modnego narzędzia – unii monetarnej. Stanom Zjednoczonym taniej siły roboczej i zasobów dostarcza Ameryka Łacińska. Niemcom – nasz region.

 

Z czegóż ma pomagać „potrzebującym” pozbawiony możliwości grabienia kolonii taki kraj, jak Polska? Nie pozostaje mu nic innego, jak prędzej czy później zacząć trawić własny żołądek. I to właśnie robimy. Pozbyliśmy się majątku. Rozmieniliśmy na drobne pieniądze zgromadzone na naszych funduszach emerytalnych. Cóż pozostało do przetrawienia? Mamy oszczędności, złoto w NBP. Trochę siły w rękach i w nogach. Głowa do góry, jakoś to będzie.

 

Po latach „współczującej” polityki obecnego środowiska biednych jakby nie ubywa. Przeciwnie, kolejne osoby nabywają swoje „prawa”. Nie można się temu dziwić. Skutki „współczującej” polityki widzimy od lat w wielu miejscach na świecie. Wniosek stamtąd płynący jest prosty – nędza subsydiowana staje się zaraźliwa. Rozprzestrzenia się. Nie ma gospodarki na świecie, której potęga zbudowana by została na subsydiach, na płacy bez pracy. Istnieje za to sporo przykładów bogatych gospodarek doprowadzonych tym sposobem do ruiny. Niemniej jest zresztą przykładów takich ekonomii, które weszły na wyżyny, siłą wyłącznie wiary, mięśni i umysłów ludzi je tworzących, pomimo braku zasobów, położenia czy sprzyjających okoliczności.

 

Z biedy polskich rodzin nie wydobyły i nie wydobędą rządowe programy. Przeciwnie, będą one ciążyć gospodarce w czasie recesji powodując, że w ten czy inny sposób niezarobione pieniądze będzie trzeba zwrócić. Inflacja, niższe realnie uposażenia i wyższe bezrobocie doprowadzą do bolesnego wyrównania rachunków.

 

Podobnie, urzędnicza łaska nie wydobędzie z tarapatów przedsiębiorców. Skorzystanie z państwowej pomocy po raz kolejny jedynie przybliży nas do granicy, której ominąć nie sposób. Do wyczerpania zasobów. Skutki tego nie mogą być inne, niż przykre. Nie jest to jednak nasze fatum, o ile nauczymy się, że nikt, z wyjątkiem nas samych, nie ma obowiązku wydobywania z nędzy nas i naszych rodzin. Nie ma obowiązku, bo wydobycie się z biedy nie jest żadnym prawem. Jest – i owszem - obowiązkiem, który ciąży w pierwszej kolejności na tym, kogo to nieszczęście dotknęło. W żadnym razie nie jest obowiązkiem osób trzecich czy całego społeczeństwa. Myślenie odwrotne, na pozór szlachetne, nie prowadzi do awansu materialnego ubogich, tylko do materialnej degradacji reszty. W dłuższej perspektywie zaś, do zrównania wszystkich w biedzie.

 

Ksawery Jankowski

Czytaj także:




DATA: 2020-04-22 09:50
AUTOR: KSAWERY JANKOWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
11
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Już pisałem ale napiszę ponownie. Odraczają Wam w czasie podatek? Nie chcecie zostać ograbieni? Przynajmniej do tej pory sprawdzał się kruszec. Do szybkiej weryfikacji - proszę bardzo: banknot carskich rubli 25 - do nabycia za ok 10 zł. Ale to w czasach carskich było 5x5 monet zawierających po 5,8 grama złota w przeliczeniu na czyste złoto moneta ważyła nieco więcej - ponad 6 gram. To teraz liczymy 5x5,8 grama razy obecna cena grama złota - proszę - to wasza praca domowa.
1 miesiąc temu / Jot
 
Generalnie się zgadza. Ale z drugiej strony: Ktoś ma potrzebę leczenia czy nauczania innych - chce ją zrealizować praca, wysiłek itd - więc ktoś musi być chory nie leczy się sam lub niedouczony sam się nie nauczy, tylko szuka nauczyciela. Są potrzeby i potrzeby - jednym można zaradzić samemu zasada pomocniczości, innym nie "jedni drugich brzemiona noście".
1 miesiąc temu / xTomko
 
@aaa Racja, bolszewia zdobywała tu i tam popularność w znacznej mierze dzięki zwyczajnej ludzkiej zawiści, a nie naukom Marksa.
1 miesiąc temu / PK
 
Czy 5 lat Korwina w europarlamencie to był objaw wspierania biedy nieudacznika?? Nic dobrego tam nie zrobił oprócz napchania kieszeni a gęba pełna prezesów na POziomie mądrości Pana refaktora
1 miesiąc temu / Tesz nawiedzony
 
Wiecie, cyzm jest socjalizm? To ustrój, w którym wabi się 99% ludzi, że będą równi. I rzeczywiście takimi się stają. Problemem jest te 1%, który eksploatuje biedną dzicz. Przy czym propaganda skupia się na równości 99%. Albowiem równość 99-ciu procent przy jakimś tam procencie super bogatych despotów nie kłuje w oczy. A co kłuje w oczy? Jak Biedy w równości jest np. 50%, a pozostałe 50% zarabia trochę więcej, a 20% jeszcze więcej i tak dalej. To bardzo kłuje, szczególnie jak sąsiad przechodzi z jednej grupy do drugiej. Stąd lud woli być w 99%, nawet przy rządach bezwzględnych i krwawych, obrzydliwie bogatych despotów. Byle większość znajomych była "równa". Lud aż błaga o powrót do stosunków z głębokiej starożytności, do niewolnictwa, byle niewolników było 99%. My, obecnie klasa średnia, dla tych 1% jesteśmy takim samym bydłem jak pozostali - im bliżej rządów despotów, które stają się na naszych oczach na całym świecie.
1 miesiąc temu / aaa
 
Amen
1 miesiąc temu / Ajot
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.