DZIŚ JEST:   25   MARCA   2019 r.

Zwiastowanie Pańskie
Św. Prokopa
 
 
 
 

Vaticanum II oczami bezpieki

KGB w Watykanie

KGB w Watykanie
#POLSKA    #MONTINI    #OTTAVIANI    #VATICANUM II    #CENCKIEWICZ    #PRAWOSŁAWIE    #KGB    #WYSZYŃSKI    #EKUMENIZM    #MOSKWA    #WATYKAN    #SOBÓR WATYKAŃSKI II    #SB    #TRADYCJA    #MATKA BOŻA    #BEA

- Nawet najwięksi krytycy soboru w świecie zachodnim nie zdają sobie sprawy jak przejrzysty dla Moskwy był sobór, jak skuteczni byli komuniści w rozpoznaniu Vaticanum II i jak obszernym bieżącym materiałem źródłowym dysponowali – mówi PCh24.pl dr hab. Sławomir Cenckiewicz.


II część rozmowy ze Sławomirem Cenckiewiczem

 



Jak głęboko oddziaływała KGB – owska agentura podczas trwania Soboru Watykańskiego II?

 

Trudno powiedzieć jak głęboko sięgały macki bezpieki podczas soboru. Pracując od wielu lat nad książką poświęconą stosunkowi komunistów do soboru, staram się zrekonstruować źródła agenturalne wykorzystywane przez bezpiekę PRL. Wydaje się, że w latach 1962-1965 do Rzymu przerzucono około 50 dość sprawnych i wpływowych źródeł, choć wokół soboru okazjonalnie i z pozycji kraju pracowało ich kilkakrotnie więcej. Do tego dochodzi agentura sowiecka, z reguły nieujawniania „bratnim służbom” z wyjątkiem wspólnych operacji (Sowieci przy pomocy Warszawy przerzucali swoją agenturę kościelną na Zachód), oraz źródła prowadzone przez Bułgarów, Czechów i Słowaków, Węgrów i tak dalej. Łącznie była to pewnie całkiem spora armia ulokowanych w sercu Kościoła szpiegów.

 

Prowadzono też nasłuch radiowy, monitorowano sesje episkopatów narodowych podczas soboru, śledzono hierarchów w Rzymie, lustrowano domy, w których się zatrzymywali podczas sesji soborowych i prac w komisjach, kopiowano tysiące dokumentów, które agentura musiała na bieżąco tłumaczyć z łaciny, włoskiego i francuskiego, a nawet prowadzono rozpoznanie konklawe po śmierci Jana XXIII…

 

Nieprzypadkowo w wytycznych KGB wobec soboru z 1963 r. czytamy: „w celu umocnienia rozłamu i destrukcji podwalin w kościele katolickim [pisownia oryginalna – przyp. S. C.] poprzez agenturalne i inne możliwości podtrzymywać istniejące wśród liberalnego duchowieństwa katolickiego za granicą tendencje do internacjonalizowania Kurii Rzymskiej, przeciwko nasileniu w niej kardynałów włoskich, w celu włączenia w jej skład przedstawicieli kościołów katolickich innych krajów, włączając kraje obozu socjalistycznego”.

 

Szeroko pojętą agenturę, w tym tak zwane źródła oficjalne, sygnalne, doraźne czy wpływu, wykorzystywano do inspiracji prasy napuszczanej często na „integrystów”, rozpoznania podziałów, tendencji i frakcji soborowych czy zdobywania „wyprzedzających” informacji na przykład schematów i projektów dokumentów dyskutowanych w odpowiednich komisjach soborowych.

 

Nawet najwięksi krytycy soboru w świecie zachodnim nie zdają sobie sprawy jak przejrzysty dla Moskwy był sobór, jak skuteczni byli komuniści w rozpoznaniu Vaticanum II i jak obszernym bieżącym materiałem źródłowym dysponowali. Proszę sobie wyobrazić – mówię o tym po raz pierwszy – że jednym z nieoficjalnych i nieświadomych źródeł osobowych warszawskiej bezpieki był kierujący centrum informacyjnym soboru ojciec Ralph Michael Wiltgen, autor znakomitej książki Ren wpada do Tybru. Jego skutecznym i operatywnym opiekunem z ramienia wywiadu PRL był Ignacy Krasicki ps. „Witold”, który uzyskiwał od ojca Wiltgena materiały, sugestie, naprowadzenia, wyprzedzające informacje i plotki. W jednej z analiz wywiadowczych z 1964 r. czytamy, że „nie wynika, by Wiltgen dążył do celowej dezinformacji czy inspiracji, gdyż w tym wypadku unikałby podawania danych, które stosunkowo szybko mogą być sprawdzone (sobór)”.

 

Jakie cele chciała osiągnąć Moskwa poprzez agenturalne oddziaływanie na Sobór Watykański II. Kogo wspierano, a kogo dezawuowano?

 

To bardzo obszerne zagadnienie, ale można powiedzieć, że komunistom zależało przede wszystkim na utrzymaniu progresistowskiego kursu soboru. Ze względu na jego rewolucyjność na bieżąco starali się nawet propagować idee soborowe w celu pogłębienia sporów wewnątrz Kościoła. Robili tak nawet na terenie Związku Sowieckiego, gdzie KGB nakazała „wzmóc agenturalno-operacyjną pracę w kościele katolickim i uniackim planując między innymi prowadzenie takich przedsięwzięć, które umożliwiałyby publiczne wystąpienia księży w kościołach z poparciem soboru i jego uchwał”. Stąd też w swoich działaniach prowadzonych podczas soboru i wokół niego bolszewicy starali się osłabiać „integrystów” skupionych wokół Coetus Internationalis Patrum, których wspierali tacy. kardynałowie jak Ottaviani, Ruffini i Siri.

 

Wrogiem numer jeden był oczywiście Ottaviani. W jego charakterystyce wywiad PRL konstatował: „jest sztandarową postacią obozu prawicy i konserwy watykańskiej. Zajmuje absolutnie nieprzejednane stanowisko w sprawach jakichkolwiek zmian w obecnej strukturze kościoła katolickiego. Jest przeciwny zjednoczeniu wyznań chrześcijańskich, gdyż uważa, że osłabiłoby to spoistość kościoła. Zażarty przeciwnik jakichkolwiek rozmów i rokowań z obozem państw socjalistycznych. (…) Opracowane przezeń schematy były przedmiotem ostrych ataków na soborze, zarówno ze strony lewicy, jak i centrum. Poniósł poważną porażkę prestiżową, gdy ojcowe soboru powitali oklaskami przerwanie mu wystąpienia po upływie regulaminowych 10 minut. Drugą jego porażką było wycofanie przez papieża schematu o źródłach objawienia”.

 

Z kolei kardynał Alfrink, prymas Holandii, który przerwał wystąpienie Ottavianiego był ulubieńcem bolszewików: „już od pierwszych dni soboru stało się jasne, że kard. Alfrink wraz z szeregiem kardynałów niemieckich i francuskich – zdecydowany jest wystąpić przeciw koncepcjom wypracowanym przez Kurię Rzymską. W czasie dyskusji nad liturgią, Alfrink wystąpił z dezyderatem wprowadzenia języków narodowych do obrzędów kościelnych, za umiędzynarodowieniem Kurii i zwiększeniem roli świeckich. Jako przewodniczący na XIX zebraniu plenarnym przerwał wystąpienie kard. Ottavianiego po upływie regulaminowych 10 minut, wywołując tym gniew sekretarza Św. Oficjum. Domagał się zdjęcia schematu Ottavianiego »O źródłach objawienia« określając ten schemat jako »mały scholastyczny wstęp do Pisma Świętego«. Kardynał Alfrink jest niewątpliwie jedną z czołowych postaci lewicy w kościele katolickim”.

 

Innym faworytem Moskwy był kardynał Bea: „w czasie dyskusji na soborze zaatakował opracowane przez Ottavianiego schematy, jako »niezgodne zarówno z osiągnięciami w dziedzinie badań nad Pismem Świętym, jak i z duchem ekumenicznym. Kard. Bea przypisuje się niechętny stosunek do kard. Wyszyńskiego, któremu Bea zarzuca jakoby wrogość wobec projektów połączenia kościoła katolickiego z prawosławiem”.

 

Również kardynał Montini budził szacunek komunistów: „atakuje konserwatyzm i zacofanie konserwatystów w kurii. Opowiada się również za ułożeniem stosunków między Watykanem a państwami socjalistycznymi na bazie współistnienia i porozumienia”. Podobnych charakterystyk czołowych postaci soboru, które jasno ukazują sympatie komunistów, jest tysiące.

 

Jakie były działania SB wobec polskich ojców soborowych?

 

Każdego z polskich biskupów i ich doradców kontrolowano w ramach specjalnie założonej „teczki soborowej” (niezależnie od tzw. TEOK). Do tego dochodziła dość złożona i wyszukana polityka paszportowa, w której uwzględniano zarówno program kolejnych sesji soborowych i prac w komisjach, jak i poglądy prezentowane przez biskupów na dany temat będący przedmiotem zbliżających się obrad. W ten sposób tajne służby chciały wpływać na układ sił podczas głosowań.

 

Całością wspólnej operacji Departamentu IV i Departamentu I MSW o kryptonimie „Concillio” kierował płk Stanisław Morawski, do którego spływały zresztą meldunki nie tylko z Rzymu, ale również z jednostek krajowych SB rozpracowujących poszczególne kurie biskupie. Starano się kontrolować i monitorować udział Polaków w sesjach plenarnych i komisjach soborowych oraz w spotkaniach „pozasoborowych” - z papieżem i kurialistami, polskimi biskupami pracującymi poza Polską, z przedstawicielami innych episkopatów i emigracji.

 

Sporą uwagę przywiązywano również do rozpoznania stosunku papieża i Kurii Rzymskiej do poszczególnych hierarchów i relacji z PRL.

 

Poza tym permanentnie dążono do zakwestionowania autorytetu prymasa Wyszyńskiego wśród polskich i pozostałych ojców soborowych. Temu służyła chociażby opisana przeze mnie przed laty sprawa antymaryjnego memoriału, kolportowanego wśród ojców soborowych pod koniec 1963 r. Jego pomysłodawcą był bliski współpracownik Władysława Gomułki Zenon Kliszko, który w 1963 r. wysunął propozycję przygotowania dokumentu na temat rzekomego „wypaczenia przez Wyszyńskiego kultu maryjnego w Polsce”. Wiele wskazuje na to, że pomysł ten miał związek z niepokojem Moskwy spowodowanym pomysłem kilku biskupów, w tym kardynała Wyszyńskiego, by ogłosić nowy dogmat maryjny o Współodkupicielstwie i Wszechpośrednictwie Najświętszej Maryi Panny. W charakterystyczny dla bezpieki sposób przedstawiano wówczas maryjność prymasa, która miała rzekomo zmierzać do „deifikacji Marii, zrównania jej z bogiem-ojcem, co w konsekwencji prowadziłoby do nowego układu trójcy: ojciec-matka-syn, z wyeliminowaniem ducha świętego, a w praktyce kościelnej niektórych krajów do pełnej matriarchalizacji dogmatyki katolickiej. […] Jest to typowy wyraz katolicyzmu matriarchalnego, najbardziej zacofanego, który występuje dziś już tylko na obszarach prymitywnej religijności (tzw. religijności uczuciowej, a nie rozumowej), jak Polska, południowa Hiszpania (bez Katalonii, Asturii i Kraju Basków), południowe Włochy wraz z Sardynią oraz kraje Ameryki Łacińskiej”.

 

Podobnych prowokacji było na soborze więcej. Co ciekawe, jedną z najbardziej znienawidzonych postaci wśród polskich biskupów był wówczas bp Franciszek Jop, który przewodniczył Komisji Liturgicznej Episkopatu Polski. Komuniści intrygowali przeciw niemu ze względu na jego zdecydowaną postawę wobec reform liturgicznych. „W dyskusji nad schematem o liturgii opowiedział się za utrzymaniem łaciny” – niepokoiła się bezpieka.            

 

Lansowana jest teza, że radykalne złagodzenie przez Kościół stosunku do komunizmu, jakie dokonało się na Soborze Watykańskim II, ułatwiło życie katolikom w krajach komunistycznych. Czy ta teza jest uprawniona?

 

W moim przekonaniu jest ona nazbyt optymistyczna. Zwolennicy tej tezy niechętnie odnotowują fakt, że istnieje ścisła korelacja pomiędzy początkiem Vaticanum II a nowym otwarciem w prowadzonej przez komunistów walce z Kościołem. Zauważmy, że antykościelny Departament IV MSW powstał w PRL na kilka miesięcy przed początkiem soboru.

 

Z kolei Moskwa nigdy wcześniej nie prowadziła tak zaawansowanych działań dezintegracyjnych wobec Stolicy Apostolskiej i episkopatów imperium sowieckiego jak w okresie soborowym i posoborowym. W Archiwum Mitrochina czytamy, że szef KGB Andropow pod koniec lat 60. zatwierdził specjalny plan operacji przeciwko Watykanowi, który „przewidywał również realizację szeregu »środków aktywnych«. KGB otrzymało polecenie znalezienia sposobów na skłócenie duchownych, przebywających na emigracji w Rzymie, z unitami i katolikami, mieszkającymi w Związku Sowieckim”.

 

Bez posoborowego chaosu, który jest następstwem rewolucji doktrynalnej Vaticanum II, zwłaszcza tej związanej z ekumenizmem i wolnością religijną, nie byłoby to możliwe na taką skalę. Zdrada zepchniętych do podziemia katolików chińskich i wietnamskich, „polityka wschodnia” kardynałów Koeniga i Casarolliego usuwających ze stolic biskupich hierarchów niechętnych komunistom, renegocjacja konkordatów i upadek państw katolickich, wreszcie duchowe męczeństwo kardynałów Mindszentego i Slipija pozbawionych swoich owiec oraz morderstwa dokonywane na polskich kapłanach jeszcze w latach 80., są widzialnym znakiem tej posoborowej tragedii i flirtu z bolszewikami.

 

Aby to jednak na nowo zanalizować i wykazać niezbędna jest swego rodzaju wrażliwość tradycjonalistyczna, która pozwoli badaczom spojrzeć na sobór i jego następstwa takim, jakim one były w rzeczywistości. Ufam, że dopomoże nam w tym szczególnie orędownictwo męczenników meksykańskich, hiszpańskich i chińskich, którzy oddali swoje życie za Chrystusa Króla i Jego święty Kościół katolicki ginąc z rąk bolszewików. Viva Cristo Rey!

 

 

Rozmawiali: Mateusz Ziomber, Krzysztof Gędłek




Pierwszą część rozmowy ze Sławomirem Cenckiewiczem znajdziesz tutaj

 


DATA: 2012-12-06 09:15
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

\'Nie żyłem, tak jak Ty, w czasach Mszy łacińskiej więc nie mam czego wspominać." - No to proszę przeczytać Ptaszki w klatce I.Krasickiego i tyle w temacie. Benedykt apeluje o zachowanie i krzewienie łaciny a tu proszę postępowe idee - łacina nie dla Kościoła. Znaczenie łaciny dla Kościoła jest Tobie tak abstrakcyjne jak rozumienie roli Matki Bożej w historii tegoż..... płodzenie stron .... - nauka scholastyczna nie ma dziś dobrego gruntu, mówisz o Augustynie a On pisał dość trudne "kawałki" :)))
ponad 6 lat temu / Soplica
 
Skoro wciąż wracasz do tych błędach starego porządku to wymieniłbym (przy czym nie jest to jakiś błąd teologiczny czy dogmatyczny) upieranie się przy języku łacińskim. Nie żyłem, tak jak Ty, w czasach Mszy łacińskiej więc nie mam czego wspominać. Odpowiada mi obecny ryt ale nie twierdzę że ten stary był nieważny. Jeżeli wróci stara forma, też będę uczestniczył. To co najważniejsze, to traktowanie przez Cenckiewicza i jemu podobnych SWII jako kompletnie zmanipulowanego, to temu będę się sprzeciwiał. To, że nie użyłeś wcześniej sformułowania o braku asystencji Ducha Świętego podczas VII nie oznacza, że to właśnie nie wynika z Twoich wcześniejszych wypowiedzi. I rzeczywiście, na temat mariologii lepiej się nie wypowiadać skoro płodzi się takie zdania: "Używanie rozumu w wierze to klasyka bez rozumu nie ma wiary tylko fanatyzm(...)Różnicą jest posłuszeństwo od widzenia nieprawidłowości". Już Augustyn pisał, że precyzja wypowiedzi to podstawa wypowiedzi.
ponad 6 lat temu / Ram
 
Nigdzie nie napisałem że SVII był bez asystencji Ducha Świętego. Jego działanie było jak na Sobór bardzo okrojone przez uczestników - patrz wolna wola człowieka.Ad. O.M. - Nie , nie wiem jakie były błędy i cały czas się zastanawiam.Piszesz o brakach a nie potrafisz ich wymienić. Odnośnie dogmatów o Maryi - Niepokalane Poczęcie też było baaardzo dyskutowane- jak na owe czasy -a dziś wszyscy się z tym zgadzamy.Używanie rozumu w wierze to klasyka bez rozumu nie ma wiary tylko fanatyzm. Mariologia nie wszystkim jest bliska i znana, więc tu odpuszczam bo nie ma pola z drugiej strony :)))Różnicą jest posłuszeństwo od widzenia nieprawidłowości. I gdy widzę "wynaturzenia" w KK do którego należę nie udaje że tego nie ma ale głośno mówię. Lecz jest to moja Matka, jestem z Nią i nigdy Jej nie opuszczę. Prawdziwą Miłość uważam że gdy boli nie udaję że niema bólu. To różnica między tymi co rozwalają i tymi co kochają. Jak kochasz to przy stoliku nie ustalisz obrządku Mszy Św. :)
ponad 6 lat temu / Soplica
 
To, że nawet wielu biskupów chciało tamtego dogmatu też niczego nie zmienia. Maryja chciałaby dla siebie tytułu Współodkupicielki i naprawdę nią była?! Podobnie, twierdzenie o "dwóch źródłach" Objawienia nie da się teologicznie utrzymać ponieważ jest błędem, fałszem. Bóg po coś dał nam klasyczną definicje prawdy, logikę, tak? Nie mówię tylko do Pana a bardziej polemizuję z takim jak Pański sposobem myślenia, stąd te przykłady
ponad 6 lat temu / Ram
 
Panie Soplica, pyta Pan o OM (ORDO MISSAE, jak się domyślam, ale ma na myśli stare), jakie były w nim błędy, ale to Pan pewnie wie. Natomiast w nowym porządku mnie obecnie razi w sprawowaniu Eucharystii np. rozbicie ołtarza i tabernaculum, często brak krzyża przy/obok ołtarza, momentami dziwaczny wystrój... To są sprawy, które trzeba, moim zdaniem naprawić. Jednak to nie sprawi, że będę rozwalał Kościół od wewnątrz twierdząc, że został on opanowany przez duchową mafię. Pan naprawdę uważa, kwestionując ostatni Sobór, że Duch Święty tam nie działał?
ponad 6 lat temu / Ram
 
Ram - Czy salwa śmiechu po wyłączeniu mikrofonu kard. Ottaviniemu była pod wpływem Ducha Świętego? Czy odrzucenie wcześniej przygotowanego programu Soboru i "pójście na całość" było pod wpływem Ducha Świętego? Czy ciche przedsoborowe ustalenia z różnymi denominacjami było pod wpływem Ducha Świętego? Kościół jest grzeszny to fakt, ale trzeba wyciągać z grzechu wnioski . BXVI w sposób delikatny acz stanowczy to robi. Ale jakie On ma poparcie w biskupach? Człowiek to Kościół i ....wszystko jasne - dużo niedoskonałości gdy sam bez łaski Boga działa. I wypieranie takich kwestii stoi w sprzeczności z Prawdą. Tylko Prawda Cię wyzwoli ale nie lukrowana :))))
ponad 6 lat temu / Soplica
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.