DZIŚ JEST:   25   MARCA   2019 r.

Zwiastowanie Pańskie
Św. Prokopa
 
 
 
 

Katolickie kino familijne: „Wojna w Wandei”

Katolickie kino familijne: „Wojna w Wandei”
Kadr z filmu „The War of the Vendée”

W tym roku przypada 220. rocznica katolickiego powstania w Wandei. Biorąc pod uwagę polski sukces filmu „Cristiada”, można oczekiwać, że ekranizacja i tej, mało znanej kontrrewolucji, cieszyłaby się wśród katolików dużym zainteresowaniem. Próbę przeprowadził Jim Morlino wraz z amerykańską młodzieżą i dziećmi, grającymi w filmie „The War of the Vendée”.

 

Film ukazał się w ubiegłym roku na DVD. To, oczywiście, nie jest produkcja zbliżonego do „Cristiady” kalibru i można zarzucić mu różne rzeczy, jednak fakt, że w ogóle powstał - w prezencie dla „francuskich przyjaciół” - jest samo w sobie dużym sukcesem. Pierwszą kwestią, którą widz powinien wiedzieć zanim zacznie oglądać „Wojnę w Wandei” jest to, że nikt spośród 250 aktorów nie ma więcej niż 21 lat. Nie trzeba też dziwić się, iż filmowy „Robespierre” nosi na zębach metalowy, stały aparat ortodontyczny, a czasem łypie diabelskimi oczami z czerwonymi tęczówkami. Oprócz młodych i bardzo młodych ludzi, grających księży, przywódców powstania, żołnierzy, matki i żony, występuje również tajemnicza zakapturzona postać symbolizująca diabła, ukrywającego się za Robespierrem. Bo i bez niego tej historii opowiedzieć się nie da.

 

Nieprzypadkowo krwawe wydarzenia w Wandei, rolniczym regionie w północno-zachodniej Francji nad Atlantykiem, zostały zepchnięte na margines oficjalnej historii, pisanej ręką wyznawców rewolucji francuskiej. W tym prawdopodobnie pierwszym akcie ludobójstwa, zaplanowanego i przeprowadzonego na lokalnej ludności z dużą determinacją, mogło zginąć nawet ponad 300 tysięcy ofiar, czyli prawie połowa mieszkańców Wandei. Jej przemilczenie nie może dziwić, skoro odpowiedzialnych za rewolucyjne masakry czci się na paryskim Łuku Triumfalnym, a ich imionami nazywa się we Francji niezliczone ulice, place i skwery. O bohaterskich powstańcach, o których Napoleon powiedział: „Byłbym dumny z bycia Wandejczykiem”, niewielu chce we Francji pamiętać.

 

Z 90-minutowej produkcji wynika, że przyczyn wybuchu powstania w 1793 r., w trakcie trwającej już rewolucji, było wiele, choć niektórzy sugerują, że ostatecznie zdecydował o nim nakaz poboru do armii republikańskiej 300 tys. mężczyzn. Wśród nich wylicza się m.in. śmierć ich ukochanego króla Ludwika XVI na gilotynie, zniesienie prawnego statusu sakramentów, wprowadzenie obowiązku przysięgi na Rewolucję, czy masakrę sześciuset papieskich gwardzistów. Wandejczycy podnieśli broń również dlatego, że przeczuwali, iż po zabiciu ich ziemskiego króla, rewolucjoniści zabiorą się za zwalczanie Niebiańskiego.

 

I mieli rację. Powstańcy, pogardliwie nazywani zwykłymi chłopami, byli najlepszymi myśliwymi we Francji. Walczyli: „Za Boga i króla” z przyczepionym na piersiach sercem wandejskim - symbolem krwawego serca, z którego wyrasta krzyż. Film w zasadzie można traktować jako wprowadzenie młodego widza w temat rewolucji 1789 r., pokazując jej antykatolicki charakter, połączony z polowaniami na księży, prześladowaniem i mordowaniem katolików. Jak podaje Warren Carroll w swojej książce „Gilotyna i krzyż”, jednym z pierwszych ofiar terroru rewolucji francuskiej był właśnie ksiądz.

 

„The War of the Vendée” pokazuje powstanie w sposób odpowiedni dla młodego widza, choć tym samym może być posądzony o zbyt łagodne jego przedstawienie, w ogóle bez pokazywania krwi. Być może twórcy filmu liczyli na to, że brutalność tego okresu, ze szczególnym uwzględnieniem tłumienia kontrrewolucji (rewolucjoniści wykorzystywali skórę ludzką na buty i bębny, masowo topili związane kobiety i dzieci, mordowali ich bagnetami) młodzi ludzi poznają w odpowiednim czasie z książek, których ukazuje się coraz więcej, również w języku polskim.

 

Głównym bohaterem ekranizacji historii bohaterskiej Wandei jest w filmie jeden z przywódców, Jacques Cathelineau. To on zebrał garstkę żołnierzy, którym udawało się wygrywać z żołnierzami republikańskimi dzięki znajomości terenu, efektywnemu wykorzystaniu każdej dostępnej amunicji i broni oraz zdolnościom łowieckim. Dopiero później powstańcy mogli wykorzystywać armaty, które zdobyli od wroga po wygranych bitwach, a ich nieregularne oddziały przekształciły się w wielotysięczną armię. Dyscyplinowanie i szkolenie nieprofesjonalnych żołnierzy nie było dla Cathelineau łatwe. W jednej z niezapomnianych scen zapobiega on akcji odwetowej na pojmanych żołnierzach republikańskich, prosząc własnych żołnierzy, aby odmówili modlitwę Ojcze nasz. W filmie elementy humorystyczne przeplatają się z wzruszającymi i tragicznymi, z dużym akcentem na udział kobiet, które walczyły czasem przy pomocy wałków do ciasta i butelek. Można mu również zarzucić różne nieścisłości historyczne, np. okoliczności śmierci Cathelineau.

 

Dużym plusem jest za to muzyka symfoniczna, przypominająca chwilami ścieżkę dźwiękową z „Władcy pierścieni”, a i nie ma się co dziwić, bo jej twórcą jest 41-letni amerykański kompozytor Kevin Kaska, który dyrygował lub napisał muzykę do takich filmów jak: Sherlock Holmes, Mroczny Rycerz (Dark Knight), Piraci z Karaibów czy wreszcie Pasja Mela Gibsona. 

 

Film byłby jeszcze lepszy, gdyby wśród obsady mogły sie znaleźć takie gwiazdy jak w „Cristiadzie”. I może, gdyby podobnie jak i do tej produkcji, nie przedstawiono wydarzeń w zbyt pozytywnym świetle - jako pełnej wygranej kontrrewolucjonistów, wypaczając w ten sposób prawdę historyczną.

 

„The War of the Vendée” wyprodukowało Navis Pictures, które ma na swoim koncie również DVD St. Bernadette of Lourdes (Święta Bernadetta z Lourdes) oraz film edukacyjny How to Make a Movie (Jak stworzyć film) przeznaczony dla katolickich filmowców (z 20-minutowymi sesjami dotyczącymi pisania scenariusza, tworzenia muzyki, pracy z kamerą i światłem, itd.). Szanse na powstanie profesjonalnej produkcji o wandejskich męczennikach, nie są niestety wielkie. Póki co, trzeba się zadowolić filmem dla dzieci.

 

Natalia Dueholm

 

Tutaj można obejrzeć zwiastun i fragment filmu oraz go zamówić.


DATA: 2013-07-29 11:21
AUTOR: NATALIA DUEHOLM
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
1
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

3. "walczyli za króla i kościół" - wandea za czasów monarchii burbońskiej miała dość szeroką autonomie. To przeciwko jej zniesieniu walczyli powstańcy. Po za tym był to jeden z bogatszych regionów Francji ( autonomia- mniejsze podatki) także nie twierdziłbym, że jest to dobry przykład by delegalizować rewolucje. O tym w jakich warunkach żyli ludzie we Francji pisze np. Wiktor Hugo w Nędznikach. Polecam serdecznie tą książkę. Feudalizm i monarchia Burbońska to nie był okres w którym chcielibyście żyć i nie ma co się nad nimi rozpływać.
ponad 5 lat temu / to tak nie do końca
 
Co za dziwne zarzuty do katechetów. przecież na katechezach nie uczy się historii, ale religii katolickiej i czyta się głównie Pismo Święte, a tam o ile wiem nie ma nic o Wandei.
ponad 5 lat temu / Baśka
 
tez na lekcji religii sie nie dowiedziałem o Wandei, zresztą niewiele się dowiedziałem na lekcjach religii katechizm macharskiego nauczał najwięcej o symbolu i znaku:-) w II kl księdza więcej nie było niz był i na koniec wszystkim 5 i 6 wystawił i jeszcze lepsze na religii więcej sie dowiedziałem o hinduizmie judaizmie niz o katolicyzmie religie trzeba by nazwac religioznawstwem i później mamy takich katolików bez wiedzy i wiary gdyby zaproponowano aby msze odprawiał rabin - nie byłoby zdziwienia
ponad 5 lat temu / ekumenista talmudysta
 
No to suuuper. Teraz musi x. zapisać tę informację białą kredą (najlepiej święconą) w kominie. Jeszcze "tylko" zostały x. do przekazania uczniom podstawy mariologii, chrystologii, angelologii, demonologii, patrologii, teologii dogmatycznej, prawa kanonicznego, liturgiki, biblistyki, historii Kościoła i takie tam.... Kiepsko wspominam swoje lekcje religii w średniej. Myslę, że większość polskiej młodzieży dzięki "wspaniałym" katechetom nie wyjdzie ze szkoły z informacjami ciekawszymi niż o Panu Jezusie, który lepił ptaszki z gliny kiedy był mały... PS. o Wandei najwięcej dowiedziałem się z filmu Piotra Semki("Wandea- sumienie Francji") a pierwszy raz o Cristeros przeczytałem w artykule Grzegorza Górnego A NIE OD KATECHETÓW pracujących na państwowym. Wobec x. kolegów i koleżanek można na siłę zastosować artukuł karny o niedopełnieniu obowiązków służbowych... Pozdrawiam, LAUDETUR JESUS CHRISTUS
ponad 5 lat temu / Ochroniarz
 
o przepraszam "męczyliśmy" Wandeę przez dwie godziny lekcyjne
ponad 5 lat temu / x. Tomasz Delurski
 
A propos powstania w Wandei, ilu młodych ludzi słyszało o tym na lekcjach religii....??? No, katecheci/katechetki odezwać się, śmiało...
ponad 5 lat temu / Ochroniarz
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.