DZIŚ JEST:   16   LIPCA   2020 r.

NMP Szkaplerznej z Góry Karmel
Św. Marii Magdaleny Postel
 
 
 
 

Kapłan na Białorusi. Wspomina ks. Grzegorz Bolesta

Kapłan na Białorusi. Wspomina ks. Grzegorz Bolesta
fot. Kosciol w Plebanowcach, Bialoruś. Fotograf: Konrad Konstantynowicz/FORUM

Najpierw przedłużano mi zgodę na pobyt na rok, później na pół roku, a na koniec – w roku 2016, moje nazwisko w ogóle nie znalazło się na liście, którą do Kurii, do księdza arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza przesyła pełnomocnik rządu do spraw religii i wyznań. Ksiądz arcybiskup interweniował w mojej sprawie, ale bez skutku. Nie podano przy tym żadnego powodu – wspomina ksiądz Grzegorz Bolesta w rozmowie z Adamem Białousem.

 

Jak rozpoczęła się Księdza kapłańska droga?

Urodziłem się w roku 1973 w Mońkach, które leżą około 50 kilometrów na północ od Białegostoku. Dzieciństwo i lata młodzieńcze przeżyłem w nieodległej wsi Mikicin. Rodzice mieli nas – dzieci, aż dziewięcioro, było więc bardzo radośnie. Od dzieciństwa przyzwyczajaliśmy się do ciężkiej pracy na roli. Pod koniec technikum rolniczego postanowiłem jednak iść za powołaniem, które w sobie odkryłem. Wstąpiłem do seminarium duchownego, zostałem wyświęcony w roku 2002. Przez 7 lat posługiwałem w kilku parafiach archidiecezji białostockiej. Później poprosiłem księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, ówczesnego metropolitę, o pozwolenie na pracę duszpasterską na Ukrainie. Zamiast tam, skierowano mnie jednak na Białoruś, za co do dziś jestem wdzięczny Bogu.

 

Gdzie Ksiądz posługiwał ?

Zaraz po przyjeździe zgłosiłem się do księdza arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza, zwierzchnika kościoła katolickiego na Białorusi. To on uczynił mnie proboszczem we wsi Lebiedziewo, w diecezji mińsko-mohylewskiej. Parafia, obecnie pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, została założona już w roku 1476. W dawnej, drewnianej świątyni, w roku 1914 swoją prymicyjną Mszę świętą odprawił tam ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik świętej Faustyny, beatyfikowany w roku 2008. Tamtego wiekowego kościoła już nie ma. W roku 1938 został zniszczony w wyniku pożaru. Po wojnie parafianie zbudowali tymczasową kaplicę, gdzie odprawiane były Msze i udzielane sakramenty. Jednak komuniści w roku 1958 zawłaszczyli to miejsce, urządzając tam ambulatorium medyczne. Dzięki Bogu i parafianom, od roku 2005 w Lebiedziewie stoi piękny, nowy, murowany kościół. Kiedy objąłem probostwo w roku 2009, nie był on nawet jeszcze konsekrowany. Doprowadziłem do wyświęcenia go rok później. Obok jest też dom rekolekcyjny. W ciągu roku gościliśmy w nim około 30 grup z całej Białorusi.

 

Jakie były początki duszpasterskiej pracy Księdza za granicą?

Pierwszą rzeczą, którą się zająłem, była nauka języka, gdyż jego znajomość jest podstawą w pracy pośród wiernych. Szło mi bardzo dobrze, gdyż białoruski to taka mieszanka rosyjskiego i polskiego. Wkrótce zacząłem odprawiać Msze święte w miejscowym języku, co sprawiło że do kościoła zaczęło chodzić więcej wiernych. Kiedy przyjechałem, parafian było może ze czterdziestu, w tym na niedzielną Mszę świętą przychodziło jakieś 15-20 osób. Postanowiłem dotrzeć do kolejnych wiernych (parafia obejmuje około 20 miejscowości w promieniu 30 kilometrów). Wśród nich jest wielu Polaków. Obecnie w samym Lebiedziewie co piąty mieszkaniec ma polskie korzenie. Zacząłem jeździć własnym samochodem do domów osób, o których wiedziałem, że były ochrzczone w Kościele Katolickim. Pomimo to, niektórzy z tych ludzi nie potrafili się nawet przeżegnać, nie mówiąc już o znajomości jakiejkolwiek modlitwy. Lata komuny zrobiły swoje. Wówczas za modlenie się groziła surowa kara. Jednak, kiedy zaprosiłem ich osobiście na niedzielną Mszę świętą, zaczęli przychodzić. Najważniejsze jest by nie zamykać się na plebanii, ale wyjść z Bogiem do każdego człowieka. Pamiętam udzielenie sakramentu bierzmowania w roku 2010, bodajże pierwszą taką uroczystość od czasów zakończenia wojny. To był bardzo wzruszający widok, kiedy bierzmowanie przyjmowały osoby będące w wieku nawet 80 lat.

 

Czy Kościół na Białorusi kroczy do przodu?

Rozwija się bardzo dynamicznie. Pomimo przeszkód, budowane są nowe świątynie, a zagarnięte przez komunistów dobra – zwracane. Dzieje się tak pomimo tego, że księży na Białorusi jest niewielu, około 500. To mniej więcej tylu, ilu posługuje w samej tylko diecezji białostockiej. Muszę tu powiedzieć, że dużym wsparciem dla Kościoła na Białorusi jest pomoc finansowa i wsparcie modlitewne katolików z Polski. Wiernymi są tam głównie nasi rodacy lub miejscowi polskiego pochodzenia, ale też Białorusini. Ci ostatni często przychodzili na Msze święte, które na prośbę parafian odprawiałem w naszym języku. Oni go lubią, mówią, że ładnie brzmi.

 

Czy społeczeństwo białoruskie jest przywiązane do komunistycznych pamiątek?

To raczej władze państwa, na wzór Rosji, kultywują pamiątki po komunizmie. Sporo tam wizerunków Lenina czy Stalina. Niedaleko naszego kościoła stał pomnik wodza rewolucji październikowej. Kiedyś przyjechał do mnie kolega, zobaczył monument z daleka i mówi: „Ładny masz pomnik Jana Pawła II”. Musiałem go wyprowadzić z błędu. Na szczęście władze samorządowe Lebiedziewa niedługo potem zabrały obiekt, niby do renowacji, i w ten sposób się go pozbyły. Tak więc nie wszyscy Białorusini mają sentyment do komunizmu. To zależy od konkretnego człowieka. Zresztą obecnie mają tam również inne problemy. Teraz jest na Białorusi kryzys, brakuje pracy, bezrobocie pogłębia się. Regularnie odwiedzam ten kraj, więc to widzę.

 

W jaki sposób zmuszono Księdza do opuszczenia swoich parafian?

Najpierw przedłużano mi zgodę na pobyt na rok, później na pół roku, a na koniec – w roku 2016, moje nazwisko w ogóle nie znalazło się na liście, którą do Kurii, do księdza arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza, przesyła Leonid Huliaka, Pełnomocnik Rządu ds. Religii i Wyznań. Ksiądz arcybiskup interweniował w mojej sprawie, ale bez skutku. Nie podano przy tym żadnego powodu – dlaczego nie mogę dłużej pełnić tam posługi kapłańskiej. W kościele żegnało mnie mnóstwo ludzi. Na dwóch niedzielnych Mszach świętych było jakieś 400 osób. Wróciłem do rodzinnej diecezji białostockiej. Obecnie posługuję w miejscowości Trzcianne.

 

Nikt z przedstawicieli władz Białorusi księdzu do tej pory nie przedstawił przyczyn decyzji o nieprzedłużeniu pobytu?

Powodów nie znam, ale mogę powiedzieć coś, co daje do myślenia. Kiedy przyjechałem na Białoruś pełnić posługę kapłańską, do kościoła na niedzielną Mszę uczęszczało jakieś 15-20 parafian. W tym samym czasie do miejscowej cerkwi chodziło też około 15 osób, a kiedy wyjeżdżałem po 7 latach posługi kapłańskiej, przychodziło do kościoła już około 200 osób, a do cerkwi nadal 15. Innym problemem jest jeszcze ten, iż katolik dla władz Białorusi znaczy „Polak” i przez to jest strach, że nasi rodacy w życiu społecznym i politycznym mogą zacząć się liczyć.

 

Być może chodziło głównie właśnie o tak zwany prozelityzm?

Faktem jest, że do naszego kościoła przychodziły na Eucharystię również osoby wyznania prawosławnego. Ja im tego nie zabraniałem, bo niby z jakiej racji? Jak któregoś roku policzyłem swoich parafian, to 130 z nich pochodziło z domów katolickich, a 170 z małżeństw mieszanych, katolicko-prawosławnych. Od prawosławnych, którzy przychodzili na Msze święte słyszałem, że w kościele bardziej im się podoba niż w cerkwi, bo Eucharystia sprawowana jest w ich języku białoruskim, który rozumieją, nie trzeba podczas Mszy cały czas stać, ale można usiąść (to mówiły starsze osoby). Podkreślali też, że Msze święte w kościele są bardziej „po duszy”, czyli lepiej przeżywają je duchowo.

 

Jak na Białorusi wierni traktują kapłanów?

Ksiądz cieszy się wielkim szacunkiem. Tam kapłan to osoba ważna również w życiu społecznym. Do niego przychodzi się po porady nie tylko w sprawach wiary, ale i różnych problemach życiowych, rodzinnych, sąsiedzkich itp. Przez cały okres pobytu nie słyszałem, żeby ktoś złe słowo o księdzu powiedział. Wierni sami, z wielką chęcią zgłaszali się do prac przy kościele i wokół świątyni. Są to osoby bardzo dobre, szczere i oddane wierze. Dzięki nim udało mi się m.in. utworzyć w parafii duszpasterstwo rodzin, Domowy Kościół, wspólnotę modlitewną „Różaniec Rodziców”. Kiedy opuszczałem Białoruś, było mi smutno, ale miałem też w sercu wielką radość, że okres mojego pobytu tam został dobrze wykorzystany. To był piękny czas, pełen działania łaski Bożej. Gdybym tylko mógł, chciałbym na Białoruś wrócić i dalej pełnić tam kapłańską posługę.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Adam Białous

 


DATA: 2019-07-14 20:52
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
9
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Znam ks. Boleste słuchałam jego kazań, przyjeżdżał do mojej miejscowości odprawiał majowe.Wszyscy płakał jak, opuszczał naszą parafię. To ksiądz z powołania więcej takich księży
11 miesięcy temu / Ewa
 
Władze państwowe Białorusi - oficjalnie, "neutralne" światopoglądowo - z wielką niechęcią odnoszą się do wszystkiego co przypomina okupanta - Polskę. Polacy jako "niepoprawni" katolicy są tam tylko tolerowani, a cóż dopiero kapłan który nawraca na wiarę "okupanta", również Białorusinów. Gdyby ksiądz Bolesta siedział na plebani jak pop przy cerkwi, to mógłby tam sobie "urzędować" do przejścia na emeryturę. Ale jeśli zaczął nawracać i wzbudzać wiarę katolicką wśród okolicznych mieszkańców, to stał się niebezpiecznym wichrzycielem zastanego porządku postsowieckiego państwa. Nadzieja w tym, że jak człowiek "posmakował" wiary w Jezusa Chrystusa, to w tym wytrwa - pomimo usunięcia lubionego kapłana katolickiego. Dobrze, że jeszcze są tacy kapłani, że są ludzie tęskniący za duchową strawą, za Bogiem. Wielki kontrast ujawnia się ze "spowiedzi" księdza Bolesty. Na Białorusi - w większości bezwyznaniowej - ksiądz jest powszechnie szanowany; a w Polsce ?, niestety coraz mniej.
ponad 1 rok temu / Druh Ryszard
 
"Ci ostatni często przychodzili na Msze święte, które na prośbę parafian odprawiałem w naszym języku. Oni go lubią, mówią, że ładnie brzmi." I to wyjaśnia, dlaczego ksiądz Grzegorz Bolesta nie otrzymał przedłużenia pobytu.
ponad 1 rok temu / Ryś
 
"budowane są nowe świątynie, a zagarnięte przez komunistów dobra ? zwracane" - przez tychże komunistów. Cud, i to bez bitwy przy moście Mulwijskim!\\ "kolega zobaczył monument z daleka i mówi: Ładny masz pomnik Jana Pawła II. Musiałem go wyprowadzić z błędu." Błąd nie musiał być duży, porównaj choćby pomnik Lenina kiedyś w Nowej Hucie, dzisiaj w Szwecji i pomnik Jana Pawła II w Żyrardowie.
ponad 1 rok temu / Ryś
 
Mam inne wiadomości w sprawie posługi polskich kapłanów na Wschodzie. Różne są przyczyny usuwania. Gdyby na "cywilizowanym" Zachodzie polski kapłan próbował stanąć w prawdzie, to lewactwo by go zakrakało. Cieszmy się, że na Wschodzie jeszcze wiara trwa, bo z tej strony Bugu trwa kompletny jej upadek. Tydzień temu na jubileuszowych uroczystościach mojej rodzinnej parafii przekonałem się o tym boleśnie. Kościoły pustoszeją, brak wiary w młodym pokoleniu Polaków. A najsmutniejsze w tym, to brak wiary u tych, którzy powinni ją krzewić!
ponad 1 rok temu / Katopol
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.