DZIŚ JEST:   24   SIERPNIA   2019 r.

Św. Bartłomieja Apostoła
Św. Emilii de Vialar
 
 
 
 

Jugendamt jako przykrywka dla pedofilii

Jugendamt jako przykrywka dla pedofilii
fot. pixabay

Okryty złą sławą niemiecki Jugendamt ma w swojej historii niezwykle ciemne karty. To nie tylko niesprawiedliwe odbieranie dzieci rodzinom, w tym wielu polskim; to także świadome przekazywanie nieletnich w ręce pedofilów. Kluczową rolę odgrywa tu ideologia rewolucji seksualnej.

 

Systemowe gwałty w Berlinie

 

Marco i Sven. Pod takimi imionami występują w mediach mężczyźni, którzy przez kilkanaście lat byli regularnie gwałceni przez pedofila. Trafili w jego ręce za pełną zgodą władz państwowych. W Niemczech pedofilia, zwłaszcza męska, uchodziła wówczas za coś pozytywnego. Pod koniec lat 60. senat Berlina Zachodniego zgodził się na projekt, w ramach którego urząd Jugendamt przekazywał odebrane rodzicom dzieci w ręce zwyrodnialców, pardon - „kochających inaczej”. Teoretykiem programu był ówczesny dyrektor wydziału w Centrum Pedagogicznym w Berlinie, późniejszy profesor psychologii z Hanoweru, Helmut Kentler. W jego koncepcji pedofile mieli być znakomitymi opiekunami chłopców – obdarzą ich, zapewniał, autentycznym uczuciem. Według „Spiegla”, który opisał szczegółowo ten skandal, Kentler promując swoje idee za rzecz oczywistą przyjmował, że pedofilski opiekun będzie podejmować z dziećmi czynności seksualne. Psycholog uważał to za właściwe, angażował się społecznie na rzecz legalizacji stosunków z dziećmi (teoretycznie: za ich zgodą).

 

Kentler miał na tyle duże wpływy, że mógł też osobiście wskazać pedofilów, którzy otrzymają od Jugendamtu chłopców. Wybrał między innymi Fritza H., zwyrodnialca, do którego trafili Marco i Sven. Fritz H. opiekował się łącznie pięciorgiem dzieci od lat 70. aż do pierwszych lat XXI wieku. Dzieciaki opisywane przez „Spiegla” trafiły do niego w latach 1989 i 1990 i wychowywali się pod jego kuratelą jako bracia. Mieli wtedy odpowiednio 7 i 8 lat. Fritz H. gwałcił chłopców przez dekadę, według relacji młodszego z nich: im byli młodsi, tym częściej, czasem nawet podczas snu (podawał im środki nasenne). Mówił im, że to normalne; że tak robią wszyscy ojcowie. Chłopcy nie protestowali. Czuli do swojego opiekuna wdzięczność za to, że w ogóle ich przyjął; pochodzili z rodzin patologicznych, pełnych bardzo brutalnej przemocy. Nad Fritzem H. Jugendamt pełnił nadzór. Chłopców badano; zauważono w ich rozwoju bardzo duże nieprawidłowości. Urząd jednak nie zareagował; pedofil zbyt dobrze znał się z Kentlerem, mężczyźni składali sobie wizyty. Chłopcy mieszkali u Fritza H. do 2003 roku. Swoje historie opowiedzieli dopiero po latach. Otrzymały od państwa świadczenia socjalne, ale dziś domagają się też wysokich odszkodowań. Póki co -  bezskutecznie; niedawno władze Berlina odrzuciły ich roszczenia, twierdząc, że sprawa się przedawniła. Ofiary pedofila uważają tymczasem, że Jugendamt ponosi bezpośrednią winę za ich krzywdę, bo przynajmniej jeden z pracowników mógł wiedzieć, że ich opiekun to pedofil. Wiedział o tym z pewnością Kentler – i przypuszczalnie znacznie szersza grupa innych orędowników legalnej pedofilii. Ile tak naprawdę dzieci Jugendamt przekazał świadomie w ręce zboczeńców, nie wiadomo; niemieckie media zakładają, że o wiele więcej, niż tylko piątkę powierzoną Fritzowi H. Ofiary, gwałcone przez najbliższych przez całe lata, po prostu nie mówią o swoim dramacie.

 

LGBT i pedofilia

 

Przerażająca zgoda niemieckiego państwa na oddanie pedofilowi dzieci jest efektem zatrutej ideologii wyzwolenia seksualnego późnych lat 60. Na fali wywracania do góry nogami chrześcijańskiej moralności neomarksistowscy promotorzy rewolty seksualnej wzywali do odrzucenia wszystkich ograniczeń, także tych dotyczących wieku. Słynny niemiecki lewak, Daniel Cohn-Bendit, opisywał w książkach erotyczne doświadczenia z dziećmi (później twierdził, że zmyślał). W 1980 roku na zjeździe niemieckich Zielonych powstała grupa „Geje i pederaści”, która działała przez siedem lat. Za Odrą wydawano liczne pisma i książki, w których domagano się obniżenia granicy wieku dopuszczającego inicjację seksualną. W Stanach Zjednoczonych jeszcze w 1995 roku prominentne czasopismo Vanity Fair publikowało tekst, który brał w obronę pedofila skazanego za nagrywanie chłopców pod prysznicem. Do 1994 roku częścią wpływowego Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek i Gejów (ILGA) była grupa NAMBLA - Północnoamerykańskie Stowarzyszenie Miłości Mężczyzn i Chłopców. Jeszcze cztery lata później, zaledwie w 1998 roku, Amerykańskie Towarzystwo Psychiczne sprzeciwiało się podziałowi na „sprawce” i „ofiarę” w ocenie czynów pedofilskich, bo należałoby mówić po prostu o „seksie” dorosłego z dzieckiem. W takim klimacie wpływy Kentlera nie mogą dziwić. Pedofilia przestała być akceptowalna dopiero w późnych latach 90; według amerykańskiej katolickiej pisarki, Mary Eberstadt, głównie za sprawą nagłośnienia skandalu nadużyć seksualnych w Kościele.

 

Pedofil na campingu

 

Choć pedofilia przestała być modna, za Odrą siatki zboczeńców działają dalej – także w Jugendamcie. Nowszy skandal jest związany z dewiantem z miejscowości Lügde w Nadrenii Północnej-Westfalii. W tym roku media ujawniły, że na tamtejszym kampingu mieszkał w przyczepie Andreas V., który przez lata wykorzystywał seksualnie nieletnie dziewczynki. Pedofil rozpoczął swój proceder w 2008 roku i kontynuował go przez 10 lat. Jak dotąd zidentyfikowano ponad 20 jego ofiar. Rozbierał dzieci przed kamerą i pokazywał je w sieci innym pedofilom, którzy mu za to płacili. W sprawie aresztowano już kilka osób; prawdopodobnie z „usług” zwyrodnialca korzystało niestety wiele osób.

 

Największe oburzenie budzi jednak fakt, że mężczyzna w 2017 roku został prawnym opiekunem dziewczynki przekazanej mu przez Jugendamt w Hameln-Pyrmont. Zboczeniec wykorzystał ją do nagrywania filmów według aktualnej wiedzy śledczych przynajmniej 132 razy. To właśnie dzięki niej zwabiał do swojej przyczepy kolejne ofiary. Jak to możliwe, że Jugendamt, który niejednokrotnie odbiera dzieci choćby Polakom za złe warunki bytowe, w tym wypadku zadziałał tak nieopatrznie? Urzędnicy twierdzą, że przekazania córki pedofilowi chciała sama matka; dziecko miało wcześniej być kilka razy na wakacjach u zboczeńca i czuć się tam dobrze. Urzędnicy ocenili, że w przyczepie wprawdzie komfortu nie ma, ale dziewczynce będzie tam dobrze.

 

Kłopot w tym, że do Jugendamtu zgłaszano, iż Andreas V. może być pedofilem. Pracownica urzędu, która otrzymywała aż trzy takie komunikaty od różnych osób, nie przekazała ich nikomu dalej. Gdy sprawa nadużyć seksualnych wyszła na jaw okazało się, że kierownik Jugendamtu manipulował w aktach, chcąc ukryć fakt, że przez kilka miesięcy nikt nie kontrolował, jak mężczyzna z przyczepy zajmuje się dzieckiem. I nie dość na tym. Choć policja zabezpieczyła w tej sprawie ogromną ilość materiałów pornograficznych, to… zniknęło 155 płyt CD i DVD z dowodami. Nie było to przypadkiem: sprawę powierzono bowiem komisarzowi, który już trzykrotnie wcześniej prowadził śledztwa, w których dowody znikały. Niemieckie media sugerują, że może więc chodzić o prawdziwą pedofilską siatkę z wpływami zarówno w Jugendamcie, jak i w policji.

 

Kontrrewolucja pilnie potrzebna

 

Obie te sprawy skupiają jak w soczewce całą sieć problemów fundamentalnych dla przyszłości cywilizacji chrześcijańskiej w Europie i Polsce. W pierwszym wypadku państwo rości sobie prawo do władania rodziną i kierując się nowoczesnymi teoriami naukowymi doprowadza do niewyobrażalnej krzywdy dzieci. Można byłoby machnąć na to ręką, stwierdzając, że to przeszłość; tak jednak nie jest. Historii ruchu homoseksualnego nie da się wymazać; zachęcanie dzieci do podejmowania kontaktów seksualnych jest wciąż aprobowane przez międzynarodowe agendy. Najlepszym tego przykładem jest sygnowana przez prezydenta Warszawy karta LGBT+, która opiera się na standardach edukacyjnych opracowanych przez WHO; standardy te są w sposób oczywisty i jawny przesiąknięte pedofilską propagandą, tyle, że podaną skrycie, pod płaszczykiem ideologii gender. Także sprawa z Lügde, abstrahując od wątku ingerencji państwa w życie rodzinne, to triumf lobbystów rewolucji seksualnej; gdyby nie powszechna dostępność internetowej pornografii, to tyle osób co dzisiaj nie wpadałoby w sidła diabelskiego uzależnienia i nie szukało w tak zwanym darknecie przedstawień gwałtów na dzieciach. Tymczasem z pornografią nie walczą żadne rządy europejskie; powszechnie uznaje się, że dostęp do nie jest „prawem”, a każdy, kto choćby mówi o zwalczeniu tej zarazy, natychmiast piętnowany jest jako katolicki faszysta.

 

W Polsce, by uniknąć powstawania patologii podobnych do niemieckich, trzeba z całą stanowczością bronić bezwzględnego prawa rodziny do wychowania własnych dzieci i sprzeciwiać się wszelkim przejawom psucia moralności publicznej. Zarówno poprzez podjęcie autentycznej walki z pornografią, jak i – przede wszystkim – poprzez postawienie tamy rozwojowi ideologii LGBT w naszym kraju. W przeciwnym razie dzieci nigdy nie będą w pełni zabezpieczone przed przemocą państwa, zdemoralizowanego i wydanego na pastwę niekatolickich ideologii.

 

Paweł Chmielewski

 


DATA: 2019-08-08 07:26
AUTOR: PAWEŁ CHMIELEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
13
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

W Norwegii jest tak samo !!!!!!!!!
13 dni temu / Zosia
 
Dla tego w polsce nie lewactwo tylko Pis. A pedofilom po udowodnieniu winy to proponuję publiczne miażdżenie jaj w imadle na miejskim dziedzińcu
13 dni temu / Radykalny.
 
Katolik nie tylko może, on powinien myśleć. Zresztą, nie tylko katolik. A jakiegoż to wyłapania dokonałaś w tym wątku? Gdyby Kościół obecnie nie sprzątał, miałabyś w pierwszym wpisie rację. A ponieważ sprząta, to nie wyłapujesz tylko właśnie trollujesz. Serio, najważniejszy w KK jest Bóg, nie ludzie. Skoro to cię dziwi, jakie masz podstawy do nazywania siebie katoliczką? Sam chrzest w KK nie wystarcza, bo jak piszesz niemowlę nie wybiera świadomie. Lecz obecnie możesz świadomie wybrać czy chcesz należeć do KK i walczyć ze złem zewnętrznym i wewnętrznym, ale też bronić KK przed atakami wrogów, czy wypierasz się KK i atakujesz go stając po stronie zła. Czyli stając po tej samej stronie co pedofilia. Bo wszelkie zło, w tym zło które wniknęło do KK, ma jedno pierwotne źródło. Nie wiem o co ci chodzi z tym 2002r. Czy o to że sbecja FORMALNIE skończyła się 30 lat temu? Ale ci ludzie dalej żyją i robią krecią robotę. Dla swej chorej idei. Kiedyś czerwonej, teraz tęczowej.
13 dni temu / @ewa
 
nie trolluję tylko czasem wyłapuję sformułowania którymi dajecie broń przeciwnikom , czy katolik nie może myśleć? 1"Nie wiem kto "ciągle powtarza że kościół to ludzie", na pewno nie katolicy" ??? serio ? 2"ale nie ci których do niego na siłę formalnie wrzucono" -każdego w pewnym sensie bo jako niemowlę nie wybiera świadomie 3posłany ubek- nie nazywaj tak kogoś kogo bronisz rok 2002 4"Bo skoro mówimy o własnym podwórku, dlaczego w Polsce pedofile w sutannach nie byli odsyłani do więzień, tylko do innych parafii by tam dalej szkodzili dzieciom i Kościołowi?-tu się zgadzamy w 100%
13 dni temu / ewa do @ewa
 
Katoliczka która trolluje przeciw katolikom? Wyborny przykład masochizmu, albo braku rozumienia słów których się używa. Nie wiem kto "ciągle powtarza że kościół to ludzie", na pewno nie katolicy. Kościół Katolicki to przede wszystkim fundament: Bóg i Jego Prawo. A TAKŻE ludzie, ale nie ci których do niego na siłę formalnie wrzucono, np. posłani do seminariów sbecy mający później swą pedofilią kompromitować Kościół, lecz ci ludzie którzy wierzą Bogu i uznają Jego Prawo. Osobę która pedofilię potępia a pedofila chroni można nazwać wielorako. Może być to właśnie taki posłany ubek. Może to być hipokryta. Może to być też świecki lewicowiec. Bo skoro mówimy o własnym podwórku, dlaczego w Polsce pedofile w sutannach nie byli odsyłani do więzień, tylko do innych parafii by tam dalej szkodzili dzieciom i Kościołowi? Czyż w ostatnich kilkudziesięciu latach nie rządziła w Polsce przeważnie lewica? I ta świecka władza chroniła pedofilów przed więzieniem.
14 dni temu / @ewa
 
w pewnym sensie moje ,skoro jestem katoliczką a ciągle powtarzacie że kościół to ludzie ,czy tylko jak wygodnie się wiernymi zasłonić ?,i nie wiem jak określić osobę która pedofilię potępia a pedofila chroniła
14 dni temu / do @ewa
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.