DZIŚ JEST:   23   LUTY   2019 r.

Św. Polikarpa, biskupa
Bł. Wincentego Frelichowskiego
Bł. Izabeli, królewny
 
 
 
 

Jak upada samorząd

Jak upada samorząd
fot. Bartlomiej Kudowicz/FORUM

Polityka w Polsce tabloidyzuje się w sposób coraz bardziej nieznośny. Dotyka to także polityki samorządowej z wielką dla niej szkodą. To jednak tylko jeden z przejawów jej degrengolady.

 

Polityka samorządowa – jak każda – ma swoje blaski i cienie. Tych pierwszych, wziąwszy pod uwagę jej cele – wydaje się być jednak więcej. Dlaczego? Bo samorząd jest pewną formą organizacji wspólnoty nie w wymiarze globalnym, ale tym mikro. Władze samorządowe – tu nie brzmi to jak wytarty komunał – są więc autentycznie blisko ludzi, mając realną szansę penetrowania problemów lokalnych wspólnot i ich rozwiązywania. Stąd autentyczna władza polityczna, rozumiana jako organizator życia wspólnoty zamieszkującej dane terytorium, powinna być zogniskowana przede wszystkim w samorządach. Tymczasem te, topione w powodzi biurokracji i nawarstwienia kompetencji (gmina-powiat) gubią nierzadko swój zasadniczy cel. Do tego dochodzi zupełnie nowe zjawisko w samorządowej polityce – coraz bardziej dominujące w kampaniach wyborczych przekonanie, że im więcej będą o kandydacie mówić, tym lepiej. Nie ważne jak, ważne, że mówią.

 

Nad niskim poziomem kampanii…

 

…w wyborach samorządowych można załamać ręce. Co w ostatnich dniach stało się główną jej osią? Spór Ewy Kopacz z Jarosławem Kaczyńskim o ewentualne spotkanie szefa rządu z liderem PiS. Doprawdy, trudno pojąć co to ma wspólnego z polityką samorządową. Gdy jednak spojrzeć na polityczną mapę ostatnich kilku lat, to jasno widać, że zarówno PiS jak i PO są żywotnie zainteresowane w medialnym podgrzewaniu jałowego już zupełnie sporu, nawet jeśli jego ofiarą – cóż dla polityka znaczy jedna ofiara? – miałoby paść dobro polskiego samorządu.

 

Jaki interes mają Kopacz i Kaczyński w personalizowaniu sporu politycznego? Gra toczy się od dawna o wyeliminowanie z niej innych ugrupowań, by emocje Polaków mogły być przejęte przez PiS i PO. Porozumienie tych dwóch partii nie jest wcale teorią spiskową, ani luźnym konceptem publicystycznym. To zupełnie normalny w demokratycznych warunkach kontrakt dwóch sił politycznych. I – dodajmy – nie jest to pomysł nowy. W okresie rządów AWS podobną ofertę pod adresem koalicji wystosowało opozycyjne SLD, o czym mówił swego czasu jego szef Leszek Miller. Problem w tym, że solidarnościowcy nie byli wówczas zdyscyplinowaną organizacją partyjną, ale dość swobodną grupą zespajaną zdobytą władzą i parlamentarnymi krzesłami. Warto mimo to zwrócić uwagę, że Miller nie cofnąłby się przed zawarciem takiej umowy, mimo iż sam ostro atakował rządzącą AWS-UW prezentując tym samym namiastkę twardej, zdecydowanej opozycyjności, znanej nam z obecnej postawy PiS, a wcześniej PO.

 

Kopacz i Kaczyński świetnie zdają sobie sprawę z problemu jakim jest ucieczka Tuska do Brukseli. Oto bowiem jeden z sygnatariuszy umowy zawartej w 2005 roku na de facto dwupartyjny system między opozycją a władzą udał się na wyprawę po unijne złote runo, co zmienia wymiar zawartego nieformalnie paktu. Premier i szef PiS muszą więc rozgrzewać konflikt do białości, by ustawić nowego szefa rządu w należytych pozycjach: „tego złego” – z punktu widzenia wyborców PiS i „wybawcy od rządów prawicy” – z punktu widzenia głosujących na PO.

 

Wybory samorządowe stały się więc świetną okazją, by kliknąć przycisk „odśwież” i zaprezentować wyborcom zmiany, dokonane w polskiej polityce w ostatnich tygodniach. Oczywiście tej centralnej, nie samorządowej. Wybory zaplanowane na 16 listopada nie są więc okazją do przedyskutowania kształtu samorządu i jakości władz w poszczególnych regionach, ale przede wszystkim stanowią preludium przed przyszłoroczną kampanią wyborczą.

 

Dochodzi do tego tabloidyzacja…

 

                …wyborów, co dziwi wszak nie wymagają one od kandydata zdobywania wielkiej i nierzadko – przyznajmy – niezbyt chlubnej medialnej sławy. Samorząd stanowi bowiem bardzo konkretną płaszczyznę polityczną. Tutaj – jak nigdzie indziej – ma znaczenie kto i co chce zrobić dla wspólnoty. Te obietnice wydają się nierzadko banalne (np. chodnik, kwestia ścieżek rowerowych, poprawa jakości świadczeń edukacyjnych), ale za to łatwo można je rozliczyć, bo są widoczne gołym okiem. Stąd oględne zrozumienie problemów polityki samorządowej nie jest zbyt skomplikowane – wystarczy chcieć. Tym bardziej dziwne wydaje się, że tak wielu kandydatów do ciał samorządowych usilnie stara się zaistnieć tylko po to, by… zaistnieć. A to pani Półbratek filuternie otoczy swoją twarz na plakacie płatkami bratka, a to jakiś mężczyzna pokaże się w podomce i żelazkiem w ręku, by dowieść, że „żadnej pracy się nie boi”. Warto zaznaczyć, że te dwa przypadki to jedynie promil w zalewie kampanijnej głupoty.

 

Degrengolada i absolutny upadek kampanijnych pomysłów ma widocznie swoją krzywą, bo jeszcze nie dalej jak pół roku temu mogliśmy obserwować zalew tandety i banialuk przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, gdy w internecie co i rusz można było znaleźć spoty – przepraszam za wyrażenie – po prostu durne, urągające przeciętnej ludzkiej inteligencji. Zrozumiałe, że bezwzględna logika demokracji nakazuje zabieganym za głosem wyborcy politykom maksymalnie upraszczać i banalizować przekaz, trudno jednak zrozumieć, skąd ten odstręczający prymitywizm powoli przenoszący się z wyborów europejskich do samorządowych. Czy gra toczy się o to, by zaistnieć w internecie, gdzie krąży całe spektrum kpiarskich czy ironicznych materiałów, nierzadko wulgarnych i celujących w bardzo niski poziom estetyki? Trudno powiedzieć. Przeraża jednak wizja, że za cztery lata polityka samorządowa może stać się obsesją dla chcących „wejść w krąg władzy” kompletnych wariatów potrafiących przede wszystkim epatować prymitywizmem, albo – to jeszcze ogrzej – wyszkolonych niczym roboty speców od PR-u umiejących modelować przekaz niczym plastelinę, odcedziwszy go uprzednio z jakiejkolwiek politycznej idei.

 

A jest się o co bić…

 

                …bo samorządowa polityka to wcale przyzwoite pieniądze i mnóstwo stanowisk do obsadzenia. Dominacja PO w samorządach wojewódzkich czy silna pozycja PSL w gminach, pozwala budować tym partiom potężne zaplecze utuczone na państwowych pieniądzach. To ludzie nie tyle gotowi organizować życie partyjne, ile popierać w wyborach tę rękę, która karmi do sytości.

 

Największe wrażenie robią zarobki – i majątki – prezydentów miast. Wielu z nich, jak na polskie warunki, to niemal bajecznie bogaci ludzie. I wcale nie jest tak, że ich zasoby zgromadzone w ich sejfach to w lwiej części to, co udało im się zarobić wówczas, gdy nie zasiadali jeszcze w prezydenckim fotelu. Na przykład konto Hanny Gronkiewicz-Waltz zmieniło się nie do poznania w ciągu dwóch kadencji prezydenckich w Warszawie, bo wzrosło o cały milion złotych. W ubiegłym roku, z tytułu prezydenckich obowiązków, pani prezydent zarobiła dobrze ponad 150 tys. zł. Z kolei krakowskiemu prezydentowi, Jackowi Majchrowskiemu po dwóch kadencjach udało się odłożyć na koncie oszczędnościowym dwa miliony złotych! W obydwu przypadkach prezydenci zarabiali nie tylko jako samorządowcy, ale także wykładowcy.

 

Część samorządowców – obok pobierania pensji – ma też szansę na pieniądze „ekstra” w postaci wynagrodzenia z tytułu zasiadania np. w radach nadzorczych. Pogoń za pieniądzem, obsadzanie kolejnych stanowisk musi psuć pracę samorządowca, sprowadzając ją do roli bezwzględnego populisty. Skala owego zepsucia wydaje się być zresztą niebagatelna, skoro podczas trwającej kampanii padły już dwie propozycje… wprowadzenia darmowej komunikacji miejskiej. Takie cudo obiecali kandydat PiS na prezydenta Warszawy, Jacek Sasin i ubiegający się o prezydencki fotel w Krakowie niezależny Łukasz Gibała. Nie ma nic za darmo – odpowiecie państwo. Czy można więc powiedzieć, że postulat ten brzmi śmiesznie? Nie, raczej strasznie, bo uzmysławia jak nisko upada polityka samorządowa. Czy można niżej?

 

 

Krzysztof Gędłek


DATA: 2014-11-15 07:49
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"im więcej będą o kandydacie mówić, tym lepiej. Nie ważne jak, ważne, że mówią ... trudno jednak zrozumieć, skąd ten odstręczający prymitywizm powoli przenoszący się z wyborów europejskich do samorządowych" - a co tu do rozumienia? Poziom kampanii dostosowuje się do poziomu wyborców. Do zidiociałych lemingów, stanowiących większość współczesnego społeczeństwa, dociera jedynie prymitywny przekaz łopatologiczny. Dodanie do przekazu wyborczego elementów wymagających samodzielnego myślenia skończyłoby się dla kandydata katastrofą, bo lemingi odrzuciłyby natychmiast to co dla nich niestrawne. Zresztą, na tej samej zasadzie dopasowywany jest do odbiorców poziom programów RTV.
ponad 4 lata temu / Rozczarowany
 
Ale to samo dzieje się tez w naszym Sejmie. Strach przed utratą apanaży, każe im głosować zgodnie z wolą osób, które mogą ich wywalić na bruk.
ponad 4 lata temu / marekb54
 
Niedługo już nie Polska ale jako lokalna unijna wioska brońmy swojej wolności.
ponad 4 lata temu / marekb54
 
Wybory sfałszują a z Polski uciej=kną już wszyscy ! ak poinformował Tygodnik Solidarność, 1/5 badanych uczestników rynku pracy rozważa wyjazd za granicę już w ciągu najbliższych 12 miesięcy.Zgodnie z wynikami badań firmy Work Service, 5 proc. ?zdecydowanie? rozważa wyjazd za granicę. Aż 74 proc. wśród nich to osoby poniżej 35. roku życia, natomiast 40 proc. ? osoby w wieku 18-24 lat.Najczęstszym powodem wyjazdu jest m.in. wyższe wynagrodzenie oraz wyższy standard życia ? mówi prof. Grażyna Ancyparowicz, socjolog. Jeżeli mamy sytuacje na rynku pracy taką, że brakuje nam przynajmniej około 4,5 mln miejsc pracy, to ci, którzy są najbardziej prężni, młodzi, przedsiębiorczy niestety szukają dla siebie miejsca za granicą. Zresztą taka jest od wielu lat polityka rządu: brak perspektyw. Wszyscy, którzy tylko mogą i nie mają jakiegokolwiek punktu zaczepienia pracy ? uciekają z naszego kraju. Przyczyny są bardzo złożone, bo mamy nie tylko kryzys ekonomiczny, ale mamy przede w
ponad 4 lata temu / Zdzicho
 
Partie polityczne i samorządy lokalne, to dwa różne bieguny demokracji. Ideą samorządu lokalnego jest decentralizacja władzy, a partie polityczne chcą rozległej władzy centralnej. Politycy partyjni traktują stanowiska samorządowe jako trampolinę do przyszłego awansu na listy do sejmu. Prawdziwy lokalny samorządowiec cały czas jest na miejscu i nie myśli o ucieczce na Wiejską. Gdybym mógł decydować, to zakazałbym partiom startowania w wyborach samorządowych. Jak członkowie partii chcą się wykazać, niech tworzą własne komitety lokalne, a nie wspierają się reklamami partyjnymi kupionymi z naszych pieniędzy.
ponad 4 lata temu / Jerry
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.