DZIŚ JEST:   23   MAJA   2018 r.

Św. Leoncjusza, biskupa
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 42  >   TEMAT NUMERU: GDZIE CI MĘŻCZYŹNI?

Rozmowa z Piotrem Milczanowskim i Lechem Haydukiewiczem

Jak święty Józef

Jak święty Józef
Bartolomé Esteban Murillo [Public domain], via Wikimedia Commons

Podstawą wychowania chłopca na pełnowartościowego mężczyznę jest dyscyplina i stawianie mu wymagań. W duchu troski o jego wszechstronny rozwój i uświęcenie – mówią Piotr Milczanowski i Lech Haydukiewicz, dyrektorzy Szkoły Podstawowej dla Chłopców „Wierchy” Stowarzyszenia STERNIK w Krakowie.

 

Czy szkoła może wychowywać do bycia mężczyzną? Zwłaszcza w dzisiejszych okolicznościach, kiedy wszystko skłania mężczyzn ku zniewieścieniu – chociaż to nie jest dobre określenie, bo deprecjonuje niewiasty – więc raczej ku kompletnemu zdziadzieniu.


PM: Może, kiedy na pierwszym miejscu postawimy aspekt wychowawczy. Nie chcę przez to powiedzieć, że aspekt edukacyjny jest mniej ważny, tylko podkreślić, że kiedy wychowuje się chłopców w nawykach, a potem, po pierwszej Komunii Świętej – gdy zaczynają już coraz wnikliwiej odróżniać dobro i zło – w cnotach, to jest oczywiste, że prowadzeni w ten sposób stają się uporządkowani, pilni, cierpliwi, przez co uczą się znacznie lepiej, gdyż uczenie się jest dla nich stanem naturalnym.

 

W szkole musi panować dyscyplina – nie żaden przysłowiowy pruski dryl, tylko dyscyplina wynikająca z miłości, z tego, że nam na tych chłopakach zależy i dlatego od nich wymagamy. I uczymy ich hierarchii wartości. Nasz horyzont wychowawczy jest bardzo daleki – to nie jest wychowanie na krótką metę. Chłopcy mają nauczyć się wybierać w przyszłości zawsze to, co jest dobre; nauczyć się podejmować właściwe decyzje, kiedy już będą dorośli.


A przy tym – pragnę to mocno podkreślić – kluczową sprawą jest jedność wychowania w domu i szkole, bo tak naprawdę pierwszymi wychowawcami są rodzice, a my tylko im pomagamy, dlatego jest niezwykle ważne, abyśmy grali na jednym instrumencie. Wtedy sukcesy wychowawcze przychodzą niezwykle szybko.

 

Nieoceniony jest również przykład osobisty. Dlatego w naszej szkole mamy kadrę wyłącznie męską, ponieważ po rodzicach wychowawca powinien być pierwszym autorytetem dla chłopaka. Dlatego szukamy dobrych nauczycieli nie tylko pod względem warsztatu, ale też pod względem jakości człowieczeństwa – kim są, jak się zachowują, jak odnoszą się do uczniów, jak się ubierają. Czy kochają dzieci, żeby móc z nimi pracować. Ogromne znaczenie ma sposób wysławiania się i poczucie estetyki. To są wszystko drobne, ale ważne rzeczy, które budują małego mężczyznę.

 

LH: Tajemnica naszej „kuchni” tkwi w szczegółach, to znaczy: pracują tu sami mężczyźni, więc wytwarzają męską atmosferę. A to ma ogromne znaczenie w praktyce. Na przykład, podczas wycieczki znacznie łatwiej pozwolić chłopakom wspinać się na skały, niż kiedy wycieczka jest koedukacyjna, na dodatek jeszcze z mamami…

Dzieci są bardzo dobrymi obserwatorami i już – można powiedzieć – prawie od okresu prenatalnego wszystko chłoną i logicznie układają – nie tylko wiedzę i fakty, ale również atmosferę i zachowanie. Chłopcy naśladują mężczyzn i siłą rzeczy zachowują się po męsku. Rozwiązywanie konfliktów między chłopakami też odbywa się po męsku – wcale nie w sposób niekulturalny czy niebezpieczny, na to się nie zgadzamy – ale zdecydowanie po męsku: szybko, zdecydowanie, otwarcie i bez żywienia urazy.

 

W męskiej szkole można działać po męsku – to oczywista zaleta dysedukacji.

PM: Jak najbardziej, tylko trzeba sobie uświadomić oczywisty fakt, że chłopcy różnią się od dziewcząt, a tę rzeczywistość we współczesnej pedagogice po prostu się pomija jako niewygodną. A mówimy tu o rzeczach bardzo podstawowych i prozaicznych, jak choćby o tym, że chłopcy potrzebują mieć niższą temperaturę w klasie; że trzeba do nich mówić głośno i zdecydowanie – do dziewczynki tak mówić nie można, bo się rozpłacze, sądząc, że się na nią krzyczy. To sprawy absolutnie podstawowe, ale jakże ważne. Dochodzi do tego chłopięca specyfika: na przykład, chłopcy potrzebują o wiele więcej ruchu niż dziewczęta.

 

To wszystko w edukacji zróżnicowanej i spersonalizowanej ma duże znaczenie – bo nas interesuje wychowanie chłopaków na szczęśliwych mężczyzn. W porządku naturalnym – żeby sobie w życiu radzili, żeby umieli podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność (ogromnym problemem dzisiejszej młodzieży jest nieumiejętność podejmowania decyzji, a jeszcze większym – nieumiejętność brania odpowiedzialności za swoje wybory). A w porządku nadprzyrodzonym – chodzi o rozwój emocjonalny, wolicjonalny, pracę nad cnotami, słowem: uświęcenie.

 

A jednak wedle obiegowych opinii, dysedukacja to pomysł może, owszem, ciekawy, ale powszechnie słyszy się obawę, czy z uczniów takich szkół nie wyrastają mężczyźni, którzy boją się kobiet albo przejawiają zwichrowane reakcje na kobiety.


PM: O, tak, zwłaszcza mamy są wyczulone, czy ich synowie nie będą bali się dziewczyn. Nasza obserwacja jednak potwierdza, że takie obawy są nieuzasadnione – nasi chłopcy są szarmanccy. Fakt, nie mają tu koleżanek na co dzień, ale przecież ci chłopcy w większości pochodzą z rodzin wielodzietnych, mają siostry, a siostry mają koleżanki, czyli żeński świat wcale nie jest dla nich obcy.

 

Wspomniane obawy wynikają z funkcjonujących we współczesnym społeczeństwie stereotypów seksualności. Chciałbym mocno podkreślić, że wzorzec męskości proponowany w tej szkole to nie jest model macho – mocnego mężczyzny, który nie płacze i temu podobne… To wzorzec tego, kim powinien być mężczyzna – dobrym mężem, dobrym ojcem, świetnym pracownikiem, człowiekiem, na którym można polegać jak na Zawiszy. Dlatego uczymy chłopców rycerskich relacji z dziewczynkami. Patrząc na naszych uczniów, widzę swobodę, swadę, czasem nawet popisywanie się, a ostatnią rzeczą, o którą ich można podejrzewać, jest nieśmiałość…

 

LH: Albo wulgarność.

A jako demograf dodam tu, że co najmniej połowa świata funkcjonuje cały czas w systemie edukacji zróżnicowanej – Indie, świat islamu, duża część Ameryki Południowej – już samo to oznacza, że z pewnością jest to nurt godny rozważenia.

 

Fakt większego zainteresowania takimi szkołami, jak nasza, i większego na nie zapotrzebowania niż w przypadku szkół dla dziewcząt, też daje do myślenia: jest świadectwem, iż mamy kryzys bardziej męskości niż kobiecości – to jest dziś największa bolączka społeczna, nad którą trzeba pracować.

 

Wróćmy na chwilę do „kuchni”. Jak szkoła Panów uczy chłopców męskich postaw?

PM: Choćby poprzez pracę nad osobowością. Chłopcy mają różne charaktery – jedni są naturalnymi liderami, inni nie lubią się wychylać. Naszym zadaniem jest zarówno motywowanie tych spokojniejszych do wykształcenia choć trochę cech „przywódczych”, jak i pomaganie tym urodzonym liderom, by nie ulegali pokusie pychy, braku pokory czy wywyższania się nad kolegami – tych czasem trzeba przywołać do porządku, żeby wzbudzić w nich ducha hojności czy opiekuńczości…

 

Metody są bardzo proste. Chłopcy mają wpisaną w geny rywalizację. Staramy się jednak nie stosować rywalizacji indywidualnej, żeby uniknąć – przepraszam za kolokwializm – wyścigu szczurów, ale raczej rywalizację grupową. Chłopcy są podzieleni w klasach na grupy, skład grup zmienia się, podobnie jak przywódcy grup – dla tych mniej śmiałych to są wręcz kamienie milowe w ich rozwoju: że reprezentują grupę wobec wychowawcy, że przekazują dyspozycje wychowawcy kolegom, że są ważni. Tak ich – krok po kroku – budujemy i pomagamy im w zdobyciu wysokiej samooceny.


To wszystko może wydawać się dzisiaj drobne, nieważne, ale takie właśnie działania budują osobowość człowieka, budują jego poczucie wartości, bo na końcu procesu wychowawczego chcielibyśmy ujrzeć takich właśnie mężczyzn: dojrzałych, konsekwentnych, odpowiedzialnych.

 

LH: Panoszy się opinia, że jeżeli coś dotyczy Pana Boga czy religii, to już z definicji ogranicza wolność. Tymczasem – wręcz przeciwnie – dla nas wolność jest święta. Posłużę się przykładem. Na etapie tworzenia naszej szkoły odwiedzaliśmy bliźniaczą placówkę w Warszawie – dyrektor oprowadzał nas po klasach, opowiadał o uczniach i nauczycielach, i w jednej z tych klas nauczyciel poprosił chłopców, aby coś powiedzieli o szkole. Wstał jeden i mówi: Lubię tę szkołę, podoba mi się w niej wiele. A po nim wstał inny i mówi: Ogólnie ta szkoła jest bardzo dobra, ale nie podoba mi się w moim wychowawcy to i owo. Wyraził swoją opinię kulturalnie, szczerze i śmiało, przy nauczycielu i przy dyrektorze – czy nie na tym polega męstwo, prawdomówność, szczerość, logika i dobre intencje? Chłopak wypowiedział, powyższe opinie nie ze złośliwości, tylko dlatego, że był przyzwyczajony do mówienia prawdy i pewnie dawno to już z nauczycielem przedyskutował. A do tego potrafił swoje przekonanie uzasadnić. I o to właśnie chodzi. Oto rezultat wychowania do wolności, prawdy, szczerości. Na tym się buduje sukces – czyli prawdziwego mężczyznę.

 

Czy można się pokusić o krótką receptę ogólną: co robić, żeby zmienić sytuację w Polsce, żeby wychować naród odpowiedzialny za wspólnotę, Kościół, państwo – ku lepszej przyszłości?

LH: Jak w sytuacji obecnej dominacji fast food nasila się kultura slow food, tak my proponujemy slow family life, czyli kultywowanie bycia ze sobą w gronie rodziny. Recepta, o którą Pan pyta, musi dotyczyć przede wszystkim rodziny. Po pierwsze, na pewno trzeba mniej czasu spędzać bezmyślnie przy mediach elektronicznych – więcej go spędzać wspólnie, zwłaszcza z tatą, bo tego najbardziej brakuje dzieciom, zwłaszcza chłopcom. Po drugie, należy poprawić wzajemne relacje rodziców – dzieci to wszystko widzą. To jest absolutny priorytet. Po trzecie, powrócić do kultury czytania, a w szkole do logiki i filozofii.

 

Zakochanie się w czytaniu powoduje, że stajemy się ludźmi mądrymi, a logika poprawia nasze rozumowanie. Jeżeli to zostanie dodatkowo ugruntowane poczuciem, iż rodzice dają bezpieczeństwo egzystencji, to człowiek tak wychowany będzie zdecydowanie mniej podatny na wątpliwej jakości wpływy świata, na wpływy sfery nielogicznej, czyli – nazwijmy rzecz po imieniu – na propagandę.

 

PM: Najważniejsza jest hierarchia ważności spraw – najpierw Bóg, potem rodzina, wreszcie praca, a gdzieś znacznie dalej rozrywka. Rodziny muszą się wewnętrznie budować, rodzice muszą mieć czas na rozmowę o tym, czego naprawdę chcą dla swoich dzieci.

Rozwaga i zastanowienie potrzebne są zresztą już na etapie zakładania rodziny – jaką chcemy być rodziną?

 

Dałoby się to uspecyficznić w odniesieniu do chłopców?

PM: Owszem, od chłopców trzeba po prostu więcej wymagać. W dzisiejszej hedonistycznej kulturze chłopcy są przez rodziców zagłaskiwani, a w rzeczywistości oni lubią wyzwania. Można i trzeba im stawiać wymagania – czasem jesteśmy zaskoczeni, na co stać młodych chłopaków. Tylko trzeba od nich wymagać i to w bardzo szerokim zakresie.

 

Dzisiaj powszechnie tworzy się taki obraz, że bycie mężczyzną wiąże się z posiadaniem – dominuje must have…

LH: My tutaj też mamy must have, tylko dotyczy to innych dóbr: przede wszystkim ludzi i idei oraz cnót, zachowań i wartości. Ale żeby to wszystko funkcjonowało jak należy, muszą istnieć wymagania, ostre wymagania, i to dużo wymagań, przy czym muszą one być zawsze poparte miłością – bo można wymagać we frustracji i agresji, ale to nic nie da. Wymagania muszą być przemyślane. I nie bójmy się konsekwencji. Na przykład, przesadzającemu w wybrzydzaniu przy jedzeniu dajmy wybór: Albo to zjesz albo będziesz głodny i zjesz to samo na kolację, a nie: Syneczku, nie zjadłeś kotlecika z kurczaka, to może mamusia ci zrobi wieprzowy albo z krokodyla… Wymagania – oto maksymalnie streszczona recepta.

PM: Bo chłopcy są w stanie bardzo wiele zrobić, na przykład, dla swojego wychowawcy. Jeżeli będzie stawiał wysokie wymagania, a będzie miał u nich autorytet, to oni go będą kochali i będą w stanie bardzo dużo z siebie dać. Tak to działa – zawsze musi być możliwość wyboru, ale jego spektrum powinno być ograniczone stosownie do wieku, na przykład: Dzisiaj jest na śniadanie jajko, więc możesz mieć albo jajko na miękko czy na twardo, albo jajecznicę. Nie ser, nie mięso, bo tych dzisiaj nie ma. Chodzi o takie właśnie drobne wymagania – punktualności, odrabiania zadań czy innych małych codziennych rzeczy, które budują osobowość chłopców i wychowują ich na prawdziwych mężczyzn, którzy są nimi nie dlatego, że coś posiadają, tylko z powodu tego, kim są.

 

Jak Panów zdaniem powinna brzmieć pięcioprzymiotnikowa definicja prawdziwego mężczyzny?

LH: A mogą być trzy słowa?

 

Mogą.

LH: Jak święty Józef. To znaczy: mężczyzna musi umieć kochać, musi być pracowity, wymagający (również wobec siebie), odważny, odpowiedzialny i mądry.

 

A szkoła ma służyć uświęceniu, a nie być pierwszym krokiem do piekła.

PM: To może być dobra puenta naszej rozmowy – tak naprawdę o to przecież chodzi. Bo uświęcamy się też przez pracę, przez to, jakimi jesteśmy ludźmi. To jest wymiar podstawowy. I dla wszystkich – bo świętość jest dla wszystkich.

 


Rozmawiał Łukasz Karpiel




Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"A jako demograf dodam tu, że co najmniej połowa świata funkcjonuje cały czas w systemie edukacji zróżnicowanej ? Indie, świat islamu, duża część Ameryki Południowej ? już samo to oznacza, że z pewnością jest to nurt godny rozważenia." No to rzeczywiscie podal pan edukator kraje godne nasladowania. Indie, islam, Ameryka Poludniowa - swiat obywateli szarmanckich wobec kobiet! No to rzeczywiscie polecial. Godne polecenia wzorce do nasladowania. Czy pan edukator w ogole mysli o czym mowi? I jeszcze jedno - dzisiaj nie warto uczyc chlopcow szarmanckiego stosunku do kobiet - raczej partnersko-szarmanckiego. Tego typu szkoly to powrot do sredniowiecza. PS: Kadra w szkole meska, ale sprzataczki - kobiety. Dobrze ze uczniowie widza zachowany podzial rol damsko-meskich (ironia).
6 miesięcy temu / Ja
 
 

1618 - defenestracja praska. W Zamku Królewskim na Hradczanach doszło do gwałtownej wymiany zdań pomiędzy namiestnikami cesarskimi a deputacją stanów czeskich. Jej przyczyną były kontrowersje wokół sprawy budowy zborów. Zajście zakończyło się wyrzuceniem namiestników oraz ich sekretarza przez okno. Urzędnicy cesarscy wprawdzie przeżyli, incydent stał się jednak hasłem do podjęcia walki zbrojnej przez Czechów. Wybuchła wojna trzydziestoletnia.

 
 

W nowym rządzie Włoch nie będzie miejsca dla wolnomularzy. Takie zastrzeżenie zostało zapisane w programie wyborczym kolacji Ruchu Pięciu Gwiazd i Ligi Północnej.

 

Wszystko wskazuje na to, że zasilane ogromnymi kwotami z naszych podatków muzeum Polin zaserwuje Polakom kolejny odcinek niekończącego się cyklu „pedagogika wstydu”. Świadczy o tym zarówno tekst oficjalnego wprowadzenia do debaty, która odbędzie się w najbliższy czwartek, jak i dobór uczestników.

 

Biskupi z Zielonej Wyspy ostrzegają, że usunięcie z konstytucji prawnej ochrony życia będzie dla Irlandii nieodwracalną zmianą. W obronie najmniejszych i najsłabszych łączą się ludzie różnych wyznań i poglądów.

 

 

Szkodliwość substancji zawartych w preparacie wczesnoporonnym nie jest przeszkodą do dalszego sprzedawania go na polskim rynku. Polskie władze nie są w tej kwestii suwerenne – wynika z odpowiedzi udzielonej przez resort zdrowia poseł Annie Sobeckiej.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.