DZIŚ JEST:   21   WRZEŚNIA   2019 r.

Św. Mateusza Ewangelisty
Bł. Marka z Modeny
 
 
 
 

Jak powstał Smarzowski?

Jak powstał Smarzowski?
Obsada i tworcy filmu Kler, Wojciech Smarzowski, Arkadiusz Jakubik, Robert Wieckiewicz. Fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM
#KLER    #WOJCIECH SMARZOWSKI    #FILM    #KULTURA    #OBYCZAJE    #WESELE    #DROGÓWKA    #KSIĘŻA    #SZTUKA

Co podarujemy przyszłym pokoleniom, jeśli nie odrzucimy treści, które proponują nam tacy „mistrzowie sztuki” jak Wojciech Smarzowski? Współczesna demoralizacja nie jest bowiem efektem mitycznego schyłku kultury i zdziczenia obyczajów, lecz świadomej akceptacji podobnych twórców.

 

Film „Kler”, choć jednoznacznie atakuje Kościół, spotkał się już z próbą zrozumienia go także przez tych, od których często oczekujemy, że obronią ważne dla wierzących wartości - kapłanów. Podejmują oni ze Smarzowskim dyskusję, wychodząc całkiem poważnie z ofertą rozmowy o sztuce na naprawdę wysokim poziomie. Znani, jak księża Grzegorz Kramer czy Adam Szustak lub szerzej nieidentyfikowani jak ks. Michał Barański - to niektórzy duchowni, którzy postanowili „zmierzyć się” z „Klerem” co najmniej tak, jak gdybyśmy mieli do czynienia z wiekopomnym filmem oraz dziełem, stanowiącym jakiś przełom w historii Kościoła.

 

Dlaczego dzieje się tak, że kolejne tzw. dzieła sztuki, które skrupulatnie rozmontowują system wartości chrześcijańskich, przełamując tak potrzebne w wielu sferach tabu, cieszą się powodzeniem wśród tych, którzy - przynajmniej w sferze deklaratywnej - stoją po stronie tych wartości?

 

Wielka sztuka?

Trudno wątpić, że współcześnie sztuką okrzyknięte może być niemal wszystko. Wystarczy, iż zbierze się grupa klakierów, w dodatku wpływowych i uznawszy coś za wielkie dzieło, ogłosi to w mediach. Tak stało się chociażby z „Klątwą” Oliviera Frlijcia, która nie tylko obrażała uczucia ludzi wierzących, ale była „spektaklem” wyjątkowo wulgarnym, estetycznie odrażającym. Podobnie dzieje się z „Klerem”. Jego scenariusz wydaje się napisany w oparciu o anegdoty i opowieści osób wrogich kapłanom, w dodatku nie rozumiejących kompletnie ani zasadniczej roli kapłaństwa, ani roli Kościoła w ogóle. Film oparto wręcz na powiedzeniu ludowym, przewrotnie podsumowującym pokusy czyhające na duchownych: „Korek, worek i rozporek”. Do całości dołączono jeszcze problem pedofilii, szczególnie głośny w ostatniej dekadzie życia Kościoła i postawiono ostatnią kropkę na maszynopisie scenariusza. Jak na „dzieło sztuki” jest to raczej ubogi przekaz.

 

Nie można oczywiście negować warsztatu filmowego Smarzowskiego, który wielokrotnie udowadniał, że dobrze czuje się stając za kamerą. Tylko co z tego wynika? Że jest inteligentny? Że zna sztukę filmową? Że potrafi uchwycić obraz, zagrać symbolem, poprowadzić aktorów? No i co z tego? Nic. Jeśli ktokolwiek uznaje „Kler” za film dobry, ponieważ podobają mu się zdjęcia i gra aktorska, należy mu po prostu współczuć. Gdzie bowiem zgubił on widzenie jakichkolwiek wyższych celów sztuki? Jeśli dzieło ma żyć własnym życiem, to nie dlatego, by każdy je sobie interpretował w dowolny sposób, w oderwaniu od intencji i deklaracji autora, lecz byśmy mogli z jego pomocą, odwołajmy się w tym miejscu do Friedricha Schillera, przechowywać i przekazywać pewien system wartości kolejnym pokoleniom. Jakie wartości przekaże naszym wnukom „Kler”? Próżno szukać pozytywnej odpowiedzi.

 

Popadanie w estetyzm, którego zasadniczą idee świetnie wyraził Oscar Wilde twierdząc, iż nie ma dzieła moralnego lub niemoralnego, lecz po prostu: jest albo dobre, albo złe, świadczy raczej o ubóstwie umysłowym. Owszem, z estetycznego punktu widzenia „Kler”, a także inne dokonania Smarzowskiego ocenilibyśmy jako przynajmniej poprawne. Pytanie tylko, co z tego wynika? Uprawianie sztuki dla sztuki jest oczywiście swego rodzaju sztuką w sensie efektownego pokazu posiadanych umiejętności. Ale to wszystko.

 

Gest odrzucenia

Wychowawczy cel sztuki czy - skoro pojawił się tutaj Schiller - także szerzej: kultury, odgrywa istotną rolę. I nie jest to wcale jakaś forma futurologii, nakazująca już dzisiaj stawiać sobie pytanie co będzie z nami za 100 lat. To kwestia tak powszednia, jak kubek herbaty czy szklanka wody. Od lat wśród dorosłych panuje specyficzna moda na utyskiwanie na współczesne obyczaje młodszego czy dorastającego pokolenia. Nie jest to zjawisko nowe. Pamiętamy wszyscy wywód Podkomorzego z „Pana Tadeusza”, narzekającego na zdziczenie obyczajów i bezmyślne czerpanie z zachodnich wzorców. Jednak wydaje się, że ostatnia dekada przynosi nam wyjątkowe rozczarowanie moralną degrengoladą młodzieży, związaną ze zmianami kulturowymi, ale także rewolucją w edukacji.

 

Mniejsza jednak o powody - dość powiedzieć, że oburzenie starszych pokoleń na obyczaje młodszych to co najmniej niestosowna próba umycia rąk, powodowana jakąś niezrozumiałą potrzebą oczyszczenia samych siebie. To przecież nie kto inny, jak właśnie starsi stworzyli świat, w którym żyją młodsi. To oni byli - i są nadal - odpowiedzialni za przekazywanie im wartości, zwyczajów a także wiedzy, nawet jeśli szkoła nie spełnia w sposób doskonały określonych wymagań. Najprościej jest tłumaczyć ową degrengoladę młodzieży socjalizacją. Ale przecież środowisko, w którym obracają się dzieci czy młodzież nie jest jakimś plemieniem nomadów, które przywędrowało do naszej cywilizacji, niosąc obcy system wartości. To nasze decyzje, które podejmujemy dzisiaj, nasze przyzwolenia i zakazy - bez względu na to czy w szerokim sensie społecznym, czy wąskim, elitarnym - odgrywają istotną rolę w kształtowaniu kolejnych pokoleń. Tego w żadnej mierze nie powinniśmy lekceważyć. Zwłaszcza, gdy dopuszczamy się przyzwolenia na zło czy decydujemy się odrzucić dobro - nie pozostaje to nigdy bez znaczenia.

 

Roger Scruton doskonale przeanalizował zjawisko przyzwolenia na zło na przykładzie Le Corbusiera, samozwańczego urbanisty i architekta uchodzącego za ojca modernistycznej architektury. Ten Szwajcar, który swoje życie związał z Francją, jest autorem tego, co współcześnie nazywamy „blokowiskiem”, a co sam Le Corbusier określił dumnym mianem Cite Radieuse (Jasne miasto). Miała to być nowa miejska zabudowa, utworzona na gruzach tej tradycyjnej - przestarzałej i niefunkcjonalnej.

 

Mniejsza jednak o pomysły Le Corbusiera. Najistotniejsze jest to, w jaki sposób człowiek, który przyznał po latach, że uciekał z bombardowanego przez Niemców Paryża jako jeden z ostatnich, wierząc, iż to odpychające go swoją niefunkcjonalnością miasto zostanie całkowicie zburzone, stał się idolem wielu architektów i urbanistów? Jak to możliwe, że ten człowiek, zafascynowany rewolucją architektoniczną w stylu Haussmanna, ale bardziej odpychającą i dekadencką, okazał się twórcą nowego stylu w architekturze? Czy zaważyło zdziczenie obyczajów, jakaś fatalna siła niszcząca cywilizację? Scruton nie ma najmniejszych wątpliwości, że nie chodziło o „nieuchronne konsekwencje schyłku kultury, lecz świadomy gest odrzucenia”.

 

Nie ma zatem brzydkich bloków, lecz świadomy gest odrzucenia przez nas piękna, który otworzył drogę takim potworom, jak Jednostka Marsylska, matka wszystkich blokowisk, wpisana zresztą na listę UNESCO. Nie ma też jakiejś mitycznej degrengolady wśród młodzieży, jest nasz gest odrzucenia dobrych obyczajów, który skazuje kolejne pokolenia na przyjmowanie ubogiego dziedzictwa wartości, co przekłada się na ich styl życia, podejście do obowiązków itd. Elementem Scrutonowskiego „gestu odrzucenia” jest także akceptacja „tworów kultury” proponowanych nam przez Wojciecha Smarzowskiego, w tym filmu „Kler”. Wypowiadający się pozytywnie na jego temat katolicy świeccy oraz kapłani sami oczywiście padli ofiarami „gestu odrzucenia” pewnych wartości kulturowych przez ich wychowawców, ale również dopuszczają się tego „gestu” teraz, choć z racji otrzymania Łaski, zostali powołani do działań przeciwnych - konserwowania ponadczasowych zasad czy, powiedzmy to wprost, głoszenia Ewangelii.

 

Nowe potwory

To przykre, ale na naszych oczach dokonuje się kreacja kolejnego „Le Corbusiera”, tym razem jednak nie w architekturze, lecz w kinematografii. Podobnych powstało tysiące w naszej kulturze. Warto pamiętać o tej, pozornie oczywistej a jednak często nieuświadomionej prawdzie, iż nie ma czegoś takiego jak schyłek kultury, lecz jest schyłek człowieczeństwa. To my na własne życzenie tworzymy nowe potwory, dając przyzwolenie na zło, a odrzucając dobro.

 

Wielu dostrzega w Smarzowskim sztukmistrza, gotowi są dyskutować w najbardziej wysmakowanych miejscach i w najbardziej smakowitym stylu o jego „Domie złym”, „Drogówce” czy „Weselu”, podnosząc do rangi wielkiego dzieła stek wulgaryzmów i całą mieszankę demoralizujących zachowań. Warto, by pamiętali o tym również świeccy katolicy i księża, gdy rozpoczynają dyskusje na temat „Kleru”. Łatwo bowiem mogą zostać współtwórcami potworów, które odziedziczą po nas kolejne pokolenia. Znacznie bardziej odstręczających i niebezpiecznych niż Jednostki Mieszkalne w Marsylii, Nantes, Firminy czy Briey.

 

Tomasz Figura


DATA: 2018-10-22 08:23
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
16
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Łatwo jest atakować lecz w tym przypadku należy się zastanowić dlaczego powstał ten film i czy rzeczywiście przedstawiciele kleru są bez winy co sugeruje się nam wmówić w ich wypowiedziach. To episkopat źle reagował na przestępcze występki księży i to on ponosi winę za powstanie tak kontrowersyjnego filmu. Gdyby zgodnie z naukami Kościoła odsuwał i wydalał ze stanu kapłańskiego zboczeńców nie byłoby podstaw do obecnych ataków na Kościół Katolicki i na wiarę w Chrystusa. Nie oszukujmy się, księża to również ludzie i są podatni na różnego rodzaju odchyłki i takie lub inne zachowania, mimo że nauczają nas abyśmy żyli zgodnie z naukami Jezusa Chrystusa i Kościoła.
4 miesiące temu / Benek
 
ciekawe czy autor widział ten film?
10 miesięcy temu / wojtek
 
A może chrześcijanie w końcu rozumieją że kościół jest zarządzany tylko przez ludzi gdzie władza opiera się na hierarchii. I jak w każdej organizacji zdarzają się patologie o których warto rozmawiać. Nie dlatego aby "zniszczyć kościół" tylko po to aby był on bliższy Bogu.
10 miesięcy temu / Bartek
 
Naprzyklad plakaty ze swinka skarbonka nie są jednoznaczne.
10 miesięcy temu / Pna
 
Film jest jednak dość dobry. CHoć nie wybitny. I to jest niebezpieczne. I nie wszystko jest w nim takie jednoznaczne.
10 miesięcy temu / Skanderbeg
 
Bardzo trafna analiza tego zjawiska (bo dzisiaj zjawisko zajmuje często miejsce sztuki - a im to zjawisko jest bardziej kontrowersyjne, tym większy odnosi skutek). Co więc robić? Myślę, że najlepszą metoda jest przemilczenie takiego chłamu. Ktoś mądrze napisał, że nie potrzebuje wchodzić do g..., żeby wiedzieć czym ono jest.
10 miesięcy temu / Ślązak
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.