DZIŚ JEST:   18   MARCA   2019 r.

Św. Edwarda, króla
Św. Cyryla Jerozolimskiego, Doktora Kościoła
 
 
 
 

Jak ośmieszyć studia gender? Kulisy naukowej prowokacji

Jak ośmieszyć studia gender? Kulisy naukowej prowokacji
fot. REUTERS/Darrin Zammit Lupi

Troje amerykańskich pracowników naukowych od dłuższego czasu z niepokojem przyglądało się kierunkowi, w którym zmierzają tzw. gender studies. „Coś poszło nie tak (…) nauczanie oparte w mniejszym stopniu na znajdowaniu prawdy, a w większym na zajmowaniu się społecznymi żalami, stało się mocno ugruntowane” - przekonywali. W celu okazania całkowitej nienaukowości tej „nauki” zdecydowali się na akademicką prowokację. Wynik przeszedł ich najśmielsze oczekiwania.

 

O tym, że tzw. studia gender budziły wątpliwości środowisk naukowych wiadomo nie od dziś. Nad nowymi kierunkami studiów humanistycznych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych roztoczono jednak pewnego rodzaju ideologiczny parasol ochronny, mający na celu nadanie gender studies wyjątkowego znaczenia. Próby podnoszenia jakichkolwiek wątpliwości związanych z warsztatem naukowym publikowanych prac, zderzały się z murem ideologicznych frazesów autorstwa wyznawców gender ideology. W najlepszym przypadku kończyło się na wyzwiskach, w najgorszym – na społecznym ostracyzmie, będącym następstwem oskarżeń o homofobię, rasizm, seksizm itd.

Temu nastawieniu postanowiła sprzeciwić się trójka pracowników naukowych w USA. James A. Lindsay, Peter Boghossian i Helen Pluckrose, niczym trzej muszkieterowie postanowili rzucić wyzwanie ideologicznej hydrze, która zainfekowała (albo stanowiła fundament) szeroko rozumiane studia nad kulturą. „Nauki”, których częścią są tzw. gender studies, swój początek biorą w końcu lat sześćdziesiątych. Szeroko czerpią z postmodernistycznego pojęcia „teorii krytycznej” i zakorzenione są w prądach i ideach napędzających kulturalną i seksualną rewolucję maja ’68 roku.

 

Akademicy w celu wykazania ideologizacji i nienaukowości studiów nad płcią w USA, zdecydowali się na dokonanie swoistej prowokacji. Przez rok napisali ponad dwadzieścia całkowicie zmyślonych, tendencyjnych i absurdalnych artykułów zahaczających o tematykę płci, równości, tożsamości czy rasizmu. Projekt, początkowo odbierany w ramach dobrego żartu nabrał powagi kiedy artykuły dotyczące m.in. takich kwestii jak „trenowanie mężczyzn jak psów w celu zapobiegania kulturze gwałtów” czy „zakuwanie białych dzieci w kajdanki jako edukacyjna szansa na przekraczanie swojego uprzywilejowania” opublikowano w najbardziej poczytnych naukowych periodykach zajmujących się tematyką gender. Swój projekt szeroko omówili na łamach magazynu "Areo", oraz będąc gośćmi w programie znanego youtubera, Joe'a Rogana 

 

Dla jasności przytoczmy kilka z tytułów opublikowanych w ramach prowokacji prac. Najlepiej ocenioną przez wydawnictwo „Sexuality and Culture” okazała się praca pod tytułem: „Kultura gwałtu i performatywność queer w psich parkach w Portland”. Autorzy udowadniali w niej, że badając reakcje osób wyprowadzających psy na to, w jaki sposób samiec zachowuje się wobec samicy, da się określić czy dana osoba należy do „kultury gwałtu” czy może do „performatywności queer”. Autorzy przedstawili fałszywe badania niemal 10 tys. psich genitaliów, rzekomo przeprowadzonych w parkach Portland. Wynikało z nich, że feminizm powinien „trenować mężczyzn jak psy, by zapobiec kulturze gwałtów”. Fałszywe wyniki zostały w pełni zaakceptowane przez wydawnictwo. Co ciekawe, artykuł uzyskał specjalną nagrodę, a recenzent podkreślił, że jest to „najlepsza praca jaką czytał od 25 lat”. Kiedy redakcja dowiedziała się, że jest to „podpucha”, materiał usunięto z witryny. - Podawaliśmy im dokładnie to, co chcieli usłyszeć. Najpierw wymyślaliśmy tezę a później dorabialiśmy do tego kupę g…. aby to potwierdzić – zaznaczał James A. Lindsay, jeden z współautorów.  W kolejnym artykule zatytułowanym „Kultura otyłości”, autorzy przekonywali, że w zawodach kulturystycznych w celu uniknięcia „dyskryminacji” ze względu na otyłość (ang. fat shaming), powinno się uwzględnić kategorię dla… ludzi otyłych. „Grube ciało to wyrzeźbione ciało” - brzmiało jedno ze zdań. Recenzent pracy miał nawet skomentować: „całym sercem się z tym zgadzam”.

 

Opublikowano także pracę wykazującą, że niemoralne i niewłaściwe jest śmianie się z rzekomych problemów domagających się „sprawiedliwości społecznej”. Praca udowadniała, że moralnie usprawiedliwione jest śmiać się z białych, heteroseksualnych mężczyzn, jednak niewłaściwe jest żartowanie na temat rasy, płci czy lewicowo pojmowanej nierówności społecznej. - Napisaliśmy jak Steven Colbert i John Steward [gospodarze amerykańskich talk-show, prowadzący w swoich programach lewicową narrację – przyp.red.] dobrze to realizują. Odpisali nam, że jednak są to biali mężczyźni, więc musimy to uwzględnić – przedstawiał kolejny z autorów, Peter Boghossian. - To naprawdę zabawne jak bardzo rasistowskim wolno ci być, dopóki jesteś rasistą wobec białych.

Na szczególne uznanie zasługuje praca zawierająca przerobiony na potrzeby feministycznej narracji fragment „Mein Kampf” Hitlera. W miejsce słów „Żydzi” wstawiono „biali mężczyźni” i tak przerobiony fragment zamieszczono w artykule. Dodatkowo, autorzy wzięli rozdział 12. „Mein Kampf”, mówiący o celu i misji NSDAP. Zamiast określenia „nasz ruch” czy „partia” użyto sformułowania „feminizm intersekcjonalny”. Artykuł… zaakceptowano.

 

W sumie opublikowano cztery prace, zaakceptowano trzy, a publikację kolejnych pięciu w ostatnim momencie wycofano, gdy na jaw wyszła informacja o dokonaniu prowokacji. W trakcie całego procesu, autorzy doszli do wniosku, że tak naprawdę można napisać COKOLWIEK, byle tematyka zahaczała o gender, a konkluzje wynikające z artykułu udowadniały z góry założoną tezę. Autorzy prześcigali się w wymyślaniu coraz bardziej absurdalnej problematyki, badając ile z nich zostanie zaakceptowane przez redaktorów z tytułami naukowymi uzyskanymi po ukończeniu gender studies.

„Coś poszło nie tak na uniwersytach. Zwłaszcza w dziedzinie nauk humanistycznych. Nauczanie oparte w mniejszym stopniu na znajdowaniu prawdy, a w większym na zajmowaniu się społecznymi żalami, stało się mocno ugruntowane, jeżeli nie w pełni dominujące na kierunkach, gdzie nauczyciele akademiccy poprzez zastraszanie studentów, pracowników administracji i innych wydziałów zmuszali do partycypowania w przyjęciu prezentowanego światopoglądu. Ten światopogląd nie jest ani naukowy ani wnikliwy. Dla wielu stanowiło to wzrastający problem, jednak brakowało mocnych dowodów. Właśnie w tym celu, nasza trójka spędziła cały rok pracując wewnątrz nauczania stanowiącego nieodłączną część problemu” - tłumaczyli.

 

„Wykładam filozofię na Uniwersytecie w Portland. Spotkałem Jima kilka lat temu i od tamtego czasu współpracowaliśmy wielokrotnie, i w pewnym momencie postanowiliśmy, że po prostu musimy coś z tym zrobić. Zrobiło się zbyt absurdalnie. I zaczęło się to wylewać poza uczelnię” – tłumaczył Peter Boghossian. Zapytany o to, czy istnieje zjawisko otrzymywania autentycznych tytułów naukowych na całkowicie niedorzecznych kierunkach, odpowiedział: „Tak, oczywiście”.

 

Boghossian jednocześnie wskazał na istotę problemu. Jego zdaniem, na uczelniach istnieją kierunki (np. gender studies), na których wykładają osoby ze stopniami naukowymi, którzy żyjąc w bańkach informacyjnych, tworzą subiektywną i tendencyjną wizję świata. Ich absolwenci idą w świat i „zarażają” nią innych. I to jest niebezpieczne.

 

Z kolei Lindsay podzielił się informacjami dotyczącymi procesu powstawania artykułów. „To nie jest taki rodzaj artykułu, który publikują w Washington Post czy innej gazecie. To jest coś nad czymś akademicy muszą naprawdę się wysilić. Są w stanie napisać średnio 1-2 takich artykułów rocznie. Naprawdę ciężko je napisać, muszą zawierać solidną podstawę naukową, i zazwyczaj ich opublikowanie wiąże się z dużym ryzykiem odrzucenia przez recenzenta… zatem napisaliśmy 20 takich artykułów w przeciągu dziesięciu miesięcy”.

 

Bardzo ciekawie Lindsay przedstawił też proces recenzowania prac. Po wprowadzeniu poprawek jakie zasugerowali recenzenci, okazało się, że końcowe wersje artykułów są dużo bardziej ekstremalne i szalone. „Proces recenzowania powinien być rygorystyczny, ponieważ taka publikacja w środowisku naukowym naprawdę się liczy. Za jej pomocą zdobywasz tytuł naukowy, dostajesz się na uczelnię, i masz prawo wykładać głupoty, które później powielają twoi absolwenci” - zaznacza Boghossian. Fakt, że aż siedem z dwudziestu artykułów, napisanych pod fałszywym nazwiskiem, dotyczących zmyślonych badań dostało się do publikacji, poważnie podważa naukową rzetelność nie tylko recenzentów, ale i całą metodologię, na której oparte są te nauki. Dodajmy, że w argumentacji dotyczącej „badań nad płcią”, także w Polsce, używa się argumentu „najnowszych badań”, najczęściej mających swoje źródło na amerykańskich uniwersytetach. Ileż to razy można było usłyszeć od zwolenników ideologii gender, że ich przeciwnicy nie są zaznajomieni z najnowszym stanem badań nad problematyką płci, tożsamości czy nierówności społecznych.

 

Jak widzimy, nie wszystko co przedstawia się nam jako naukę może mieć rzeczywiście naukowe podstawy. W świecie gdzie prawda brata się z kłamstwem w podawanym nam codziennie zalewie informacyjnym warto zastanowić się nad rzeczywistym źródłem poznania. Nie dajmy się omamić ludziom powołującym się na frazesy w stylu „w świetle najnowszych badań”, bo może się okazać, że na te „badania” składa się przepisany rozdział „Mein Kampf”, czy zmyślone dane o psich genitaliach. Szczególnie dzisiaj, kiedy toczy się batalia o tożsamość człowieka i jedność rodziny, nie dajmy się zwieść fałszywie pojmowanej naukowości.

 

Piotr Relich

      

   


DATA: 2018-11-23 12:05
AUTOR: PIOTR RELICH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
38
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Świetny artykuł, jest wiele dziedzin w życiu,w których "naukowa" postać prawdy ma takie samo znaczenie jak "naukowa" prawda o gender.
3 miesiące temu / Jolka
 
I co z tego skoro to jest zaplanowane od lat i stanowi część przemysłu rozmydlenia i rozbicia etyki i moralności, głównie chrześcijańskiej. Autorzy zostaną ukarani, a opcja 'genderowa' będzie nadal oszukiwała ludzi.
3 miesiące temu / 44
 
Szanowni Państwo, pomysł takich prowokacji nie jest nowy, proszę np. poczytać o prowokacji z 1996 r. Alana Sokala (Transgressing the Boundaries: Towards a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity, czyli Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce grawitacji kwantowej), a w Polsce o prowokacji Tomasza Witkowskiego (por. pracę Alan Sokal, Jean Bricmont, Modne bzdury. O nadużyciach nauki popełnianych przez postmodernistycznych intelektualistów, 2004). W oczywisty sposób, jakiekolwiek motywowane lub nacechowane ideologicznie badania przeczą naukowej rzetelności. Podobnie dzieje się, czy mylimy opis zjawiska z jego interpretacją i kształtowaniem na tej podstawie normy.
3 miesiące temu / Tessa
 
@to ja Niestety nie na "jakichś uczelniach", tylko w Polskiej Akademii Nauk, i na: Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Łódzkim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu...plus inne, mniej znane szkoły (dane na podstawie jednego ze "źródeł" tych bzdur, tj. strony Kongresu Kobiet) Wymienione są studia podyplomowe z "gender studies", ale trzeba zaznaczyć, że ta ideologia jest "przemycana" także do "regularnych" studiów na kierunkach humanistycznych (sic!).
3 miesiące temu / sisi
 
Największym problemem jest zawstydzić człowieka, który już wstydu nie posiada! Złamane sumienie polega właśnie na zneutralizowaniu wstydu na rzecz strachu przed terrorem otoczenia. Bezwstydników izolowano od zdrowego społeczeństwa a nie karmiono tolerancją. Hasłowo to może brzmieć tak: Dżumo bądź wśród nas bo cholery się boimy!
3 miesiące temu / Andrzej BR
 
Koszmar, teraz Iksiński chcąc przeforsować swój punkt widzenia powołuje się na badania naukowe, które są często nierzetelne. (np. udowodniono, że Freud fabrykował wyniki badań, lub formułował je na podstawie jednej próbki, podobnie z naukowcem, który wprowadził testy IQ w szkołach Wielkiem Brytanii w poprzednim wieku) Teoretycznie psychologia też powoli zamienia się w pseudo-naukę, terapeuci leczą przypadłości za grube pieniądze, które naturalnie za kilka lat znikają.
3 miesiące temu / AD
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.