DZIŚ JEST:   05   CZERWCA   2020 r.

Pierwszy Piątek
Św. Bonifacego-Winfryda, męczennika
 
 
 
 

Iście diabelski domek z kart

Iście diabelski domek z kart

„House of Cards” to serial o polityce, która jest brutalna i bezlitosna. Najbardziej przeraża w nim chyba jednak to, że twórcy usilnie próbują zafascynować widza brudem politycznych kulis.

 

Nie miejmy złudzeń – polityka to gra brutalna, bo wiąże się z walką o to, co jest źródłem prestiżu czyli o władzę. Nie oznacza to jednak, że nie obowiązują w niej żadne zasady, że liczy się wyłącznie naga siła i totalna bezwzględność. Konwenanse i reguły istnieją choćby i z uwagi na imperatyw kategoryczny – nie będę czynił drugiemu tego, czego nie chciałbym, by uczyniono mnie.

 

W polityce – jak się wydaje – ów imperatyw ma szerokie i dość rozciągliwe granice, ale – czy się to komuś podoba, czy nie – one jednak obowiązują. Politycy mają skłonność do samokontroli, rozumiejąc znakomicie, że ograniczona tolerancja dla ich przeciwników politycznych, sprawi, że ci przeciwnicy, gdy dojdą do władzy odpowiedzą im względnie podobnym szacunkiem.

 

Nie rozumie tego główny bohater „House of Cards”, Frank Underwood. Jest zimny, wyrachowany, traktuje ludzi jak marionetki. I nie uznaje żadnych, dosłownie żadnych zasad. Prze do władzy niczym czołg, tkając kolejne intrygi, za których logiką widz ledwie nadąża. Całe życie Underwooda jest podporządkowane jednemu celowi – zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych.

 

Wciągające, prawda?

 

Serial jest przepełniony iście mrocznym klimatem. Już czołówka wraz z towarzyszącą jej muzyką chętnie ściąganą przez młodych ludzi na smartfony, ukazuje Waszyngton jako miasto, pod którego jasną powłoką toczy się „prawdziwe”, brudne życie władzy. W zasadzie – przyznajmy – fabuła odraża klaustrofobicznym klimatem. I w tym miejscu można by wrzucić „House of Cards” do worka z serialami „od lat 18”, czy szargającymi emocje thrillerami, gdyby nie jeden drobny szkopuł: twórcy perfekcyjnie opanowali sztukę rozładowywania złych emocji narastających w serialu z minuty na minutę. Underwood zwraca się co jakiś czas bezpośrednio do widza, dowcipnie z nim dialogując, tłumacząc mu meandry politycznego – i nie tylko – świata za pomocą błyskotliwych bon motów.

 

A więc polityczny łamacz kości, człowiek zdolny przekroczyć każdą granicę, osoba, dla której przejść Rubikon to jak przeskoczyć przez uliczną kałużę, okazuje się w jednej chwili niezłym kompanem dobrej zabawy. Bo właśnie wówczas, gdy zaduch mroku politycznej rozgrywki staje się już nazbyt męczący i zaczyna przygniatać widza, Underwood puszcza do nas oko, dając do zrozumienia, że w gruncie rzeczy nic strasznego się nie dzieje – ot, bawimy się.

 

Zabieg to kapitalny, ale też iście diabelski. Twórcy serialu zbliżają bowiem w ten sposób głównego bohatera do widza, niedwuznacznie sugerując, że tak naprawdę kolejne brutalne zagrywki polityczne, wykańczanie kolejnych przeciwników to świetna zabawa. Czyż nie jest to wciągające?

 

Co więcej, w serialu nie ma właściwie jednoznacznie pozytywnych bohaterów. Walka o władzę upaprała wszystkich czarną mazią, wszyscy więc – od dziennikarzy począwszy, na politykach skończywszy – mają coś za uszami. Bezwzględny Underwood gwarzący sobie od czasu do czasu z widzem, uzmysławia, że nic to. Codzienność jest brudna, życie jest brudne, więc i walka o „wielkie cele”, musi być brudna. I – to przede wszystkim – wymaga ofiar. Nawet, jeśli tymi ofiarami mają być najbliżsi. Nie jest bowiem przypadkiem, że Underwood wędruje po politycznych salonach u boku swej małżonki, Claire. Ona jest trybikiem w tej machinie, a główny bohater – jak sam stwierdza – kocha tę kobietę „jak rekiny krew”.

 

Nie ma niczego

 

„House of Cards” jest więc serialem nihilistycznym. Nihilizm zieje tam z każdego zakątka, a ludzkie okrucieństwo nie zna granic. Twórcy tak bezwzględnie unicestwiają wszystkie możliwe wartości, że zahaczają przy okazji – toż to chyba jakiś nieszczęśliwy przypadek – o fundamenty politycznej poprawności. I tak wykpiwają – całkiem akurat słusznie –demokrację. Underwood po kolejnym politycznym sukcesie i zdobyciu ważnego stanowiska rzuca, że dotarł do tego miejsca bez głosu ani jednego wyborcy. „Demokracja jest przereklamowana” – kwituje z wdziękiem i nieco szorstkim uśmiechem.

 

Diagnoza słuszna, ale wnioski, jakie podsuwa nam „House of Cards” - nie do przyjęcia. Widzimy bowiem taki stan rzeczy: grupka kolesi z nieomal gangsterskimi manierami decyduje o sprawach publicznych niczym o dorzuceniu do pokerowej stawki kolejnej garści żetonów. Owszem, twórcy serialu mocno przerysowali rzeczywistość, ale każdy, kto obserwuje politykę wie, że faktycznie jest ona taką dziedzina, w której chłopcy źle się bawią.

 

Jeśli jednak prawdą jest, że wszyscy – młodsi czy nieco starsi – pasjonaci polityki szaleją za tym serialem, to strach się bać, jaką wizję życia politycznego musi on budować w ich głowach.

 

Niech błyskotliwość Underwooda nie sprawi, że popadniemy w apatię. Może warto pokusić się o to, by dmuchnąć w ten karciany domek?

 

 

Krzysztof Gędłek


DATA: 2014-07-18 08:13
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Sugerowanie, że serial przedstawiający politykę jako cynizm pozbawiony wszelkich zahamowań, jest sugestią, że tak właśnie powinno się postępować, jest po prostu śmieszne. Autor tęskni najwidoczniej za sztuką tendencyjną, gdzie to co widzimy na ekranie lub czytamy na kartach książki służy zobrazowaniu jakichś prawd moralnych, które scenarzysta czy pisarz dodatkowo literalnie nam wykłada, żebyśmy przypadkiem nie zbłądzili. "House of cards" to nie jest dzieło dla dzieci, a sugerowanie, że dojrzała osoba oglądając postępowanie Underwooda dojdzie do wniosku, że oto myliła się całe życie i jednak zostanie cynikiem, jest niepoważne.
ponad 5 lat temu / Green
 
Nawet na naszej krajowej scenie politycznej są tacy jak Frank Underwood np. Korwin Mikke czy Antek Macierewicz. Tylko, że oni niestety w przeciwieństwie do bohatera tego świetnego serialu żyją od jednej publicznej kompromitacji do drugiej.
ponad 5 lat temu / TheModern
 
Czy autor czytał "Politykę między narodami" Hansa Morgenthaua? Toż to zwykły realizm polityczny.
ponad 5 lat temu / moi
 
Autor artykułu ma zbyt wyidealizowane pojęcie o polityce. Jedzie serial, bo niby taka wszechobecna bezwzględność itp/. Ale taka jest niestety prawda. A może nawet gorsza
ponad 5 lat temu / o
 
Tak się kształtuje świadomość mas.
ponad 5 lat temu / marekb54
 
Serial "House of Cards" przestałem oglądać ze względu na przesycenie pornografią. Serial "gra o tron" ma w sobie coś co opisała w wizjach pewna zakonnica ze średniowiecza. A po filmie "Transcendence" jestem prawie pewien że żyjemy w czasach antychrysta. Jest jeszcze "Iluzja". Zło pokazane jest tak aby pociągało i sprawiało przyjemność bez konsekwencji.
ponad 5 lat temu / m8f4
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.