DZIŚ JEST:   21   STYCZNIA   2021 r.

Dzień Babci
Św. Agnieszki, męczennicy
Św. Epifaniusza
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 72  >   CYWILIZACJA

Ideologia LGBT i genderowa pochwała stalinizmu

Ideologia LGBT i genderowa pochwała stalinizmu

Gender prowadzi do ciężkich chorób… umysłowych, bo jak inaczej nazwać wynikającą ze stosowania takiej metodologii pochwałę epoki stalinizmu i krytykę październikowej „odwilży” z 1956 roku? Podobne pomysły można by przypisać jakiemuś zagubionemu w dziejach epigonowi marksizmu-leninizmu-stalinizmu, a tymczasem okazuje się, że takie farmazony produkują adepci modnych dziś gender studies. Podobieństwa na tym się nie kończą.

 

Gender studies trudno uznać za dyscyplinę naukową. Jest to bardziej ideologia, która w pewnych aspektach nie tylko jest nienaukowa, ale prowadzi do udowadniania tez prawdzie przeciwnych. Fałszowanie rzeczywistości i „oduraczanie” studentów przestaje być pewnym rodzajem zabawy intelektualnej, która się tu i teraz dobrze „sprzedaje”, a jest zamachem na prawdę historyczną, tworzeniem subiektywnej i tendencyjnej wizji świata czy wręcz fałszowaniem dziejów.

 

Ten szkodliwy aspekt gender studies i hodowanie na uczelniach zwolenników fałszywych wizji powinien spędzać sen z oczu ministrów szkolnictwa. Tymczasem deklarujący się jako „konserwatysta” wicepremier i minister tego resortu w Polsce – Jarosław Gowin, złożył niedawno zaskakującą deklarację. Zapowiedział, że będzie stawał w obronie „wolności słowa” zwolenników ideologii gender, niczym Rejtan.

 

Rejtan protestował w imię wartości, Gowin jest gotów powtórzyć ten gest w imię antywartości – takich jak na przykład zakłamywanie historii. W udzielonym wywiadzie przyznał, że w Polsce i niemal na całym Zachodzie środowiska akademickie w większości mają poglądy lewicowo-liberalne. Minister jest jednak kategorycznie przeciwny jakiemukolwiek ograniczaniu autonomii uczelni, bo to jeden z fundamentów cywilizacji Zachodu. Obrona fałszowania nauki w imię „fundamentów cywilizacji” to swoiste kuriozum „konserwatyzmu” Gowina. Gender studies ośmieszają naukę i nigdy nie powinny się w ośrodkach akademickich w obecnej formie znaleźć. Absolutyzacja jednego aspektu badań prowadzi nie tylko do wynaturzeń, ale wręcz do niszczenia nauki. Przy czym, zwolennicy tej ideologii już tak tolerancyjni jak Gowin nie są, by wymienić niedawny przykład zawieszenia profesora Aleksandra Nalaskowskiego z UMK w Toruniu za to, że źle się wyrażał o środowisku LGTB.

Pod tym względem znacznie dojrzalsi okazują się nasi „bratankowie” z południa. Viktor Orbán wykreślił studia gender z listy przedmiotów uniwersyteckich, stwierdziwszy, że nie reprezentują one nauki, lecz ideologię, więc jako takie nie mają racji bytu na wyższych uczelniach. Podobną decyzję – i to u zarania swoich rządów – podjął konserwatywny prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Wygląda na to, że tylko w Polsce doszliśmy do utożsamiania „konserwatyzmu” z „tolerancją”.

 

„Wpadki” genderyzmu

Gender studies były już wielokrotnie ośmieszane jako pseudonauka. Wykazywano, że pod kategorie naukowości podciąga się tu każdą możliwą bzdurę. Przypomnijmy, że trójka pracowników naukowych w USA: James A. Lindsay, Peter Boghossian i Helen Pluckrose zajęła się dla żartu produkcją „genderowych” bzdur, a środowisko „łyknęło” niemal wszystko. Całkowicie zmyślone „projekty” w rodzaju Kultura gwałtu i performatywność queer w psich parkach w Portland czy przerobiony na potrzeby feministycznej narracji fragment Mein Kampf Hitlera, w którym w miejsce słów „Żydzi” wstawiono „biali mężczyźni”, cieszyły się dużym powodzeniem wśród adeptów tego kierunku i otrzymywały nawet wyróżnienia.

 

Całkiem niedawno kanadyjski historyk przyznał, że jego badaniom towarzyszyły bezkrytycznie przyjmowane założenia, niezwiązane z właściwymi efektami jego pracy. Spędziłem wiele wieczorów, dyskutując o płci i tożsamości płciowej z innymi studentami – lub z każdym, kto miał pecha znaleźć się w moim towarzystwie. Ciągle powtarzałem: „płeć nie istnieje, ja to wiem i tyle”. Dlatego, że byłem historykiem gender – wyznawał Christopher Dummitt, wykładowca na Uniwersytecie Trent w Kanadzie.

 

Naukowiec stwierdził, że w latach dziewięćdziesiątych w północnoamerykańskich środowiskach naukowych zapanował dogmat gender studies, a w świecie akademickim powstał cały zbiór poddyscyplin opartych na badaniach przez pryzmat tożsamości płciowej. Dominujące tematy historii to rola kobiet i gender, a także formułowana w takiej optyce historia społeczna i historia kultury wraz z historią tematyki rasowej i seksualnej. Powszechnie udowadniano, że tożsamości płciowe są jedynie konstrukcją społeczną. Współcześnie tematyka i aspekt gender są już wszechobecne, a za mówienie o płci jako rzeczywistości czysto biologicznej można trafić nie na naukową katedrę, ale przed… sąd. Dla wielu aktywistów takie oświadczenie [o płci jako kwestii biologicznej] oznacza mowę nienawiści – zauważał Dummitt.

 

Po dwudziestu latach kanadyjski historyk przedstawił – dla wielu kontrowersyjną – autorefleksję. Przyznał, że naciągał tezy wpisujące się w modny, genderowy paradygmat. Myliłem się. Albo, mówiąc dokładniej: częściowo miałem rację, a resztę wymyślałem od A do Z i nie byłem w tym jedyny – wyznał Dummitt. Stwierdził też przy okazji, że podobną „metodologię” stosują i inni naukowcy gender studies, bo tak po prostu działa ta dziedzina badań nad płcią. On sam dziś mówi: Nie próbuję się oczyścić, powinienem być bardziej krytyczny, ale z perspektywy czasu myślę, że tak jednak było, bo w końcu sam siebie nie oszukałem.

 

Genderowe studium stalinizmu

Małgorzata Fidelis to profesor nadzwyczajny na wydziale historycznym Uniwersytetu Illinois w Chicago. Zajmuje się społeczno-kulturową historią Europy Środkowo-Wschodniej ze szczególnym uwzględnieniem historii kobiet i płci kulturowej. Wydała książkę dotyczącą okresu stalinizmu rozpatrywanego z perspektywy gender studies, zatytułowaną Women, Communism, and Industrialization in Postwar Poland (Kobiety, komunizm i industrializacja w powojennej Polsce), która była jej pracą doktorską. Autorka jest jedną z „pionierek” takich „badań” nad historią Polski.

Książka ta stanowi najlepszy dowód, że genderowy aspekt badania historii nie tylko nie przyczynia się do lepszego poznania epoki, choćby nawet w bardzo wąskim spektrum, ale rzeczywistość po prostu fałszuje. Najtwardsza odmiana komunizmu okazuje się w takiej optyce najbliższa genderowej wizji emancypacji kobiety – i być może nie jest to wcale przypadek…

 

W wywiadzie dla miesięcznika „Znak” (Kobiety i komunizm) Fidelis twierdzi na przykład, że trudno mi było znaleźć wizerunek kobiety „zmaskulinizowanej” – odartej z kobiecości. Z okładek czasopism, nawet tych z lat pięćdziesiątych, spoglądają na nas dziewczyny przy spawarce lub suwnicy, ale w pełnym makijażu, ze starannie ułożonymi lokami, uśmiechnięte.

 

Autorka podkreśla plusy „awansu społecznego”, także kobiet, bez zwracania uwagi na całościowy totalitarny charakter systemu. Wiele robotnic było zadowolonych ze swojej pracy i dumnych z własnych osiągnięć, na przykład ze zdobycia tytułu przodowniczki pracy, co wiązało się często z dodatkowymi korzyściami materialnymi; wiele kobiet identyfikowało się z pracą zawodową tak samo mocno jak z rolą domową czy rodzinną; kobiety przeżywały swoje radości, smutki, awanse, doświadczały dyskryminacji; jedną pracę lubiły, za inną nie przepadały; ceniły niezależność finansową i narzekały na tradycyjne postawy rodziny i mężów. Natrafiłam na wiele opowieści o różnych doświadczeniach, ale żadne nie pasowały ani do stereotypu ofiary systemu, ani do powszechnych dzisiaj wyobrażeń o propagandowej traktorzystce.

 

Odeszli do nauk Marksa i Lenina

Dalej mówi, że przywykło się patrzeć na okres komunizmu jak na czas pogłębiający zacofanie, odcinający nas od zachodnich trendów kulturowych i politycznych. (…) Jednak trudno zaprzeczyć, że pewne trendy społeczno-kulturowe były wspólne dla całej powojennej Europy, bez względu na jej podziały polityczne. Stalinizm jawi się tu niemal jako „postępowy” etap emancypacji kobiet. Przyspieszona industrializacja okresu stalinowskiego, próba stworzenia „nowej kobiety”, z jednej strony oddanej ideologii, ale z drugiej – uczestniczącej w życiu społecznym i politycznym na równi z mężczyzną, były przykładami budowania nowoczesnego świata innymi sposobami niż te znane z demokracji Zachodu.

 

Nie dość, że PPR i PZPR budowały nam „postępowy świat”, to jeszcze oryginalnie, bo inaczej niż na Zachodzie. Stalinizm odszedł i, niestety, była też inna strona destalinizacji. Okazuje się, że po 1956 roku radykalne projekty równościowe niemal w całym bloku wschodnim zostały odrzucone. W Polsce prawnie zabroniono kobietom prowadzić traktory, ciężarówki i autobusy. „Październik” cofnął nas w postępowym rozwoju, a co więcej, wskutek destalinizacji przywrócono, według autorki, podział na mężczyzn żywicieli i kobiety matki.

 

Winnym zwrotu komunizmu po 1956 roku ma być według autorki książki Kościół katolicki czy idee Matki-Polki łączącej religijność z patriotyzmem i akcentujące macierzyństwo jako podstawową rolę społeczną kobiety. Kościół, zdaniem Małgorzaty Fidelis, prowadził z władzą „grę”, licząc na sojusz przede wszystkim w zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Tej apriorycznej tezy w typowy dla genderystów sposób nigdzie jednak nie udowadnia. Konserwatyzm i wsteczność Kościoła są tu założonymi z góry elementami.

 

W miarę stabilizowania się systemu – pisze Fidelis – socjalistyczna emancypacja miała polegać nie na wyzwoleniu kobiet od zajęć domowych (tak jak przewidywali to Marks i Lenin), ale na ułatwieniu pracy w gospodarstwie domowym za pomocą mechanizacji i postępu technologicznego. Wygląda na to, że dopiero w tym momencie nastąpił prawdziwy okres błędów i wypaczeń tez Marksa i Lenina. Nic dziwnego, że komunizm w końcu upadł, ale zdaje się, że niektórzy chcą nam go dziś odbudować.

 

Hołd dla Mijala

Dzisiaj już niewiele osób zapewne pamięta Kazimierza Mijala, towarzysza bojów Pawła Findera i Marcelego Nowotki, a następnie samego Bolesława Bieruta. Po wojnie był posłem, ministrem i należał do grupy najbardziej wpływowych polityków. Po roku 1956 powołał konspiracyjną Komunistyczną Partię Polski, a w końcu zdesperowany krytyką stalinizmu wyemigrował do Albanii, skąd prowadził agitację na rzecz prawdziwego komunizmu na falach Radia Tirana. Dzisiaj święciłby triumf, bo według genderystów, okazuje się, że to on miał rację.

 

Absurd genderowej metodologii prowadzi do tego, że jeśli już znajdziemy w książce krytykę stalinizmu, to będzie to krytyka jego… zbyt małej rewolucyjności i ulegania – by trzymać się terminologii marksizmu – burżuazyjnym przesądom. Analizując budowę nowych zakładów bawełnianych w Zambrowie w ramach planu sześcioletniego jako przykład umotywowanej ideologicznie próby stworzenia „nowego proletariatu”, Fidelis zadaje pytanie o powodzenie tego eksperymentu. Jej zdaniem, fabryka miała jednak wykorzystywać tradycyjnie „kobiece” zdolności i dać lepszą przyszłość dzieciom pracujących w niej kobiet. Oznacza to, że… stalinizm nadal kładł nacisk na obowiązki macierzyńskie kobiet, co oznaczało raczej kontynuację niż rewolucję.

 

Takich kwiatków jest więcej. Autorka ubolewa na przykład, że projekt ideologiczny i ekonomiczny kobiet-górniczek nie powiódł się na Górnym Śląsku. Próba redefinicji płci kulturowej w stalinizmie okazała się ograniczona. Jej zdaniem, na kopalnianych przodkach kobiet zabrakło ze względu na „konserwatyzm” śląski. Dopuszczenie myśli, że taka praca była po prostu zbyt ciężka dla kobiet, oznaczałoby jednak uznanie uwarunkowań biologicznych płci. Autorka woli więc pisać o zależnościach i uwarunkowaniach „kulturowych” i „społecznych”.

 

W rzeczywistości zmuszanie kobiet do pracy także pod ziemią było elementem opresji czy pewnej konieczności ekonomicznej (brak mężczyzn po wojnie), a nie kwestią takiego bądź innego wizerunku polityki emancypacyjnej. To kolejny absurd stosowania aspektu gender. Udowadnianie przez Fidelis, że przejście do pracy pod ziemią oznaczało dla kobiety awans finansowy i prestiżowy to już kuriozum.

 

Szkody i zalety destalinizacji

Końcowe rozdziały książki Małgorzata Fidelis poświęca analizie destalinizacji w sferze płci kulturowej. Według autorki, krytyka stalinizmu w obszarze polityki zatrudnienia kobiet była skoncentrowana na kobiecej seksualności, a „wypaczenia” stalinizmu stały się argumentem za powrotem do tradycyjnych ról społecznych. Jednym słowem – „postęp” został w roku 1956 zatrzymany i wstrzymał emancypację kobiet, a nawet ją cofnął. Pozytywnym elementem miała być później tylko legalizacja aborcji, ale tu – według Fidelis – zabrakło kontekstu praw kobiet, a argumentację ograniczono do walki z biedą i niekontrolowanego wzrostu populacji, który miał zagrażać dobrobytowi.

 

Gender, czyli badanie kulturowych składników tożsamości płciowej, może w wąskich aspektach poszerzać zakres naszego poznania, ale może też rzeczywistość po prostu fałszować, zwłaszcza, kiedy się je w epistemologii absolutyzuje. W odróżnieniu od nauki, gender jako ideologia świadomie dąży do realizacji określonych celów. Nie chodzi tu przecież o interpretację świata, ale o to, aby go zmienić – jak mawiał Karol Marks.

 

Bogdan Dobosz 

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 72 NUMERZE MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA

 

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
13
 
 
 

Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@trooper tylko dlaczego państwo ma na takie studia łożyć?
7 miesięcy temu / Ryś
 
Oczywiście, stalinizm dbał o rodzinę, kładł nacisk na obowiązki macierzyńskie kobiet, zakazał aborcji. Dopiero po śmierci Stalina zaczęło sie to, co mamy teraz. Niektóre osrodki cerkiewne uważaja Józefa Stalina za świętego.
7 miesięcy temu / Ryś
 
@jot Każdy może badać co chce i skończyć fakultet jaki chce. A czy to jest mądre i przydatne, to już temat na inną rozmowę.
7 miesięcy temu / trooper
 
Sól traci smak. Czym posolimy rakowatą narośl rzeczywistości...? Przyjdź, Panie Jezu!
7 miesięcy temu / Tom Bombadil
 
trooper - możesz badać elfy czy jednak w wyniku badań one w realu zaistnieją? Wątpię. Możesz też badać dziubadugi łąskowe żółte. Ale czy w wyniku tego one zaistnieją i w jakiej formie? Nawet nie jestem pewien czy będą żółte! Pora się ogarnąć trooper. Najwyższa.
7 miesięcy temu / Jot
 
@Eric A jak ktoś chce być elfologiem i zorganizować studia elfologii to nie wolno mu tego robić?
7 miesięcy temu / trooper
 
 

„Kościół Niepokalanego Poczęcia N.M.P przy ul. Kopernika pozostanie miejscem sprawowania kultu, jednocześnie będąc też miejscem organizowania koncertów muzyki klasycznej, podobnie jak to ma miejsce w innych krakowskich kościołach” – wynika z ustaleń pomiędzy władzami Krakowa oraz krakowską kurią.

 
 

Francuskie ministerstwo zdrowia przedstawiło dane dotyczące powikłań poszczepiennych u osób, którym zaaplikowano szczepionkę przeciwko COVID-19. Pięć osób zmarło, a u ponad 130 stwierdzono poważne przypadki skutków ubocznych.

 

Przed rozbudową ulicy w Tajbe w północnym Izraelu archeolodzy z Izraelskiego Urzędu ds. Starożytności (IAA) odkryli liczący 1500 lat napis „Chrystus narodzony z Maryi”. Napis w języku greckim stanowi część wspornika u drzwi kościoła z czasów późnobizantyjskich, poinformowała niemiecka agencja katolicka KNA powołując się na komunikat IAA.

 

235 odczynów poszczepiennych wpłynęło dotychczas do Państwowej Inspekcji Sanitarnej w związku z trwającym od 27 grudnia 2020 roku Narodowym Programem Szczepień przeciwko COVID-19. 188 z nich miało charakter łagodnych, objawiający się zaczerwienieniem oraz krótkotrwałą bolesnością w miejscu wkłucia.

 

To nie jest pierwszy tego przypadek, podobne sytuacje miały już miejsce w Zjednoczonym Królestwie. Jeżeli lekarz ma orzekać, że śmierć jest najlepsza dla pacjenta, to pokazuje wielki upadek cywilizacyjny, który dokonał się w Wielkiej Brytanii – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.