DZIŚ JEST:   30   LISTOPADA   2020 r.

Św. Andrzeja Apostoła
Bł. Jana z Vercelli
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 76  >   ŚWIAT

Grzegorz Górny: Katechon jest gdzie indziej

Grzegorz Górny: Katechon jest gdzie indziej
Fot. Sefa Karacan/Anadolu Agency/AFP/EastNews

Czy Rosja pod rządami Władimira Putina jest dziś jednym z ostatnich bastionów prawdziwego chrześcijaństwa? Czy patriarchat moskiewski może być inspiratorem duchowego odrodzenia?

 

Tradycja podporządkowania rosyjskiej Cerkwi prawosławnej despotycznemu rządowi nie jest nowa i liczy sobie wiele stuleci. Liczni historycy upatrują początek tego procesu w okresie panowania Iwana Groźnego. Pierwszy car Rosji dokonał bowiem całkowitego zwasalizowania Kościoła wschodniego na podległym sobie terytorium. Do przełomowego zdarzenia doszło w roku 1568, gdy w całym państwie szalał krwawy terror rozpętany przez władcę i jego szwadrony śmierci zwane opryczniną.

 

Podczas Mszy w Soborze Uspienskim na Kremlu car poprosił metropolitę Moskwy Filipa o błogosławieństwo. Odpowiedzią było milczenie. Car ponawiał prośbę trzy razy i po trzykroć odpowiadała mu cisza. Wreszcie hierarcha powiedział:

– Panie i władco, oto my tu składamy ofiarę bezkrwawą, ale na zewnątrz tego sanktuarium leje się krew chrześcijan.

Po czym w długiej przemowie wypomniał władcy wszystkie jego zbrodnie i zakończył słowami:

– O pomstę wołają nawet kamienie leżące u twoich stóp!

Iwan powtarzał tylko:

– Zamilcz i pobłogosław mnie!

Metropolita odrzekł:

– Nie mogę tego uczynić, bo nie mogę być bardziej posłuszny twoim rozkazom niż przykazaniu Bożemu. Nasze milczenie obarcza grzechem twoją duszę i śmierć jej zadaje.

Dni Filipa były policzone. Car skazał go na dożywocie. Duchownemu pozwolono jeszcze odprawić ostatnią Mszę. Jednak podczas jej trwania do cerkwi wpadł oddział opryczniny. Metropolitę wywleczono sprzed ołtarza, przebrano w łachmany i urządzono widowisko. Był torturowany, a w końcu na rozkaz monarchy został uduszony przez sadystycznego siepacza Malutę Skuratowa, którego imię wzbudzało postrach w całym kraju.

 

Cerkiew propaństwowa

Ta konfrontacja między Iwanem Groźnym a metropolitą Filipem stała się głównym motywem filmu fabularnego z roku 2009, zatytułowanego Car. Obraz Pawła Łungina pomyślany był jako polemika z głośnym dziełem Siergieja Eisensteina Iwan Groźny z roku 1944. Ten ostatni film powstał na osobiste zamówienie Stalina, który chciał przedstawić siebie jako następcę i kontynuatora misji pierwszego cara, podporządkowującego sobie Cerkiew i kładącego podwaliny pod rosyjskie samodzierżawie z jego kultem jednostki. Sympatie Łungina sytuowały się jednak po innej stronie niż Eisensteina. Jak sam powiedział: Nigdy nie podjąłbym się filmu o samym tylko Groźnym. Robić kino pokazujące rozpad duszy to rzecz ciężka i mało interesująca. Chciałem, by powstał film o wierze, wzywającej do dobra i gotowej ponieść ofiarę.

 

Obraz Łungina dotyczy jednak nie tylko przeszłości. Jest także opowieścią o naturze i mechanizmach władzy w dzisiejszej Rosji, ponieważ – jak mówi reżyser – właśnie w okresie panowania Iwana Groźnego należy szukać źródeł wielu zjawisk obserwowanych we współczesnym życiu politycznym kraju. Dotyczy to zwłaszcza relacji między władzą duchową a świecką, która wygląda inaczej niż na Zachodzie, gdzie Kościołowi udało się obronić niezależność przed uzurpacją polityków. W efekcie zinstrumentalizowana przez państwo religia przestała w Rosji formować sumienia mieszkańców. Wymowa filmu Łungina współbrzmiała z oczekiwaniami części prawosławnych duchownych młodego pokolenia, którzy nie byli „umoczeni” we współpracę z komunistyczną bezpieką i mieli nadzieję, że Cerkiew wyswobodzi się w końcu z trwającej wciąż zależności od moskiewskich władz. Wyraz takiemu stanowisku dał choćby najbardziej opiniotwórczy i poczytny wówczas teolog rosyjski, diakon Andriej Kuriajew, na którego książkach wychowała się cała generacja kapłanów.

 

Pisał on: Przypadkowo czy nie, ukazanie się tego filmu zbiegło się w czasie z początkiem urzędowania nowego patriarchy. Czy nie godzi się patriarsze Cyrylowi zostać następcą nie tylko tronu świętego Filipa, lecz także jego krzyża? Czy ten film nie jest swego rodzaju duchowym testamentem od świętego Filipa dla patriarchy Cyryla?

 

Wiele środowisk prawosławnych nie podziela jednak nadziei diakona Kuriajewa. Film Łungina spotkał się z krytyką licznych organizacji religijnych i nacjonalistycznych. Związek Prawosławnych Chorążych i Związek Bractw  Prawosławnych zorganizowały nawet pikiety przed kinami, w których wyświetlano Cara. Protestujący nazwali dzieło sadystyczną karykaturą pierwszego cara Rosji i zarzucili Łunginowi, że opluwa historię Rosji.

 

Historyk Wiaczesław Maniagin opublikował list otwarty do ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa z postulatem, by potraktować film jak produkcję pornograficzną i zabronić jego publicznych emisji. Głosy potępienia zabrzmiały też ze strony wielu innych historyków, między innymi Michaiła Babkina, który ostrzegł, że dzieło Łungina próbuje wbić klin między Cerkiew a państwo, podczas gdy obie te instytucje powinny stanowić jedność.

 

Wydaje się, że Babkin najtrafniej dostrzegł istotę filmu, choć wzbudziła ona jego niechęć. Spór między carem a metropolitą był bowiem sporem o wolność sumienia i niezależność Kościoła. W Rosji zwyciężyło państwo, które podporządkowało sobie Kościół. Film Pawła Łungina niczego jednak nie zmienił. Nowy patriarcha podreptał posłusznie ścieżką wydeptaną przez jego poprzedników: Sergiusza, Aleksego I, Pimena i Aleksego II, a diakon Andriej Kuriajew stał się cerkiewnym dysydentem

 

Patriarchat jak Gazprom i Łukoil

Proces, który zapoczątkował Iwan Groźny, nabrał przyspieszenia za panowania cara Piotra I, który po śmierci patriarchy moskiewskiego Adriana w roku 1700 nie dopuścił do wyboru jego następcy, lecz przez pewien czas utrzymywał stan prowizorium, by w roku 1718 rozwiązać instytucję patriarchatu. Zamiast niego powołał urząd państwowy o mylącej nazwie Świątobliwy Synod, na czele którego stanął carski urzędnik cywilny w randze oberprokuratora. Mianowani na to stanowisko wojskowi i biurokraci nie ukrywali swego lekceważenia dla rosyjskich biskupów. Generał Protasow po swej nominacji na oberprokuratora powiedział: Teraz jestem głównodowodzącym Cerkwi prawosławnej, patriarchą i diabli wiedzą kim.

 

Nawet Mongołowie w ciągu dwóch wieków swego panowania nad księstwem moskiewskim pozostawiali biskupom prawosławnym większą niezależność i swobodę niż później carowie. Żaden z chanów nie ośmielił się bowiem – tak jak Piotr I jako zwierzchnik Cerkwi – znieść tajemnicy spowiedzi i zobowiązać duchownych do jej ujawniania odpowiednim służbom.

 

Bolszewicy, przejmując władzę w Rosji, najpierw rozpętali krwawe, nieporównywalne z niczym w historii, prześladowania chrześcijan, a następnie udoskonalili przejęty po carach mechanizm panowania nad zdziesiątkowaną Cerkwią. Upadek komunizmu przyniósł, co prawda, pewną niezależność patriarchatu od państwa, jednak panowanie Władimira Putina pokazało, że ma ona swoje wyraźnie zakreślone granice. Obie instytucje powiązane są dziś gęstą siecią zależności, pogłębioną przez fakt, że zarówno w rządzie, jak i w Cerkwi największe wpływy mają dziś dawni ludzie KGB – w pierwszym przypadku oficerowie tych służb, a w drugim tajni agenci.

 

Jak mówi moskiewski religioznawca Aleksander Agadjanian, rosyjska Cerkiew prawosławna jako instytucja stała się wielką korporacją państwową, porównywalną z największymi potentatami, takimi jak Gazprom czy Łukoil, ze swoimi interesami politycznymi i gospodarczymi. Obie strony potrzebują siebie: władza chce, by prawosławie stało się podstawą ideologii państwowej, a patriarchat pragnie osłony i wsparcia finansowego oraz organizacyjnego przez państwo. W tym sensie oficjalna Cerkiew należy dziś do instrumentarium soft power w ramach Putinowskiego systemu władzy.

 

Chrześcijaństwo naskórkowe

Wielowiekowe dziedzictwo ustrojowe wywiera wpływ także na kształt dzisiejszego prawosławia w Rosji. Nigdy nie wykształciła się w nim na przykład nauka społeczna, analogiczna do tej, jaka powstała w katolicyzmie. Stanowi ona bowiem potencjalne źródło konfliktów między Kościołem a państwem. Ich spór może się ujawnić w momentach, gdy polityka władz sprzeciwia się wartościom uznawanym przez chrześcijan za nienegocjowalne. Do tego oczywiście rządzący w Rosji nie mogli dopuścić. Dopiero podczas synodu w roku 2000 po raz pierwszy opracowano dokument programowy prawosławnej nauki społecznej, jednak pozostaje on jedynie na papierze, nie mając realnego zastosowania w życiu publicznym.

 

Mieszkańcy Zachodu, którzy nie posiadają elementarnej wiedzy o historii Rosji, mają mylne wyobrażenie o sytuacji religijnej w tym kraju. Zwłaszcza w licznych środowiskach konserwatywnych panuje dziś przekonanie, jakoby państwo rządzone przez Putina było prawdziwym bastionem chrześcijaństwa, niemal ostatnią nadzieją białego człowieka na kuli ziemskiej. Dochodzi wręcz do tego, że niektórzy nazywają Władimira Władimirowicza nowym Cyrusem lub nawet biblijnym katechonem, czyli tym, który powstrzymuje nadejście Antychrysta. Jest to udana maskirowka, na którą dało się nabrać wielu, skądinąd przyzwoitych, naiwnych ludzi. Kreml bowiem równie chętnie wspiera prawicowe Zjednoczenie Narodowe we Francji, jak i lewackie partie Syriza w Grecji i Podemos w Hiszpanii. Nie zależy mu na zwycięstwie chrześcijaństwa, lecz na rozniecaniu permenentnych konfliktów wewnętrznych, osłabiających i rozsadzających Europę od środka.

 

Na odrodzenie religijne w Rosji nie wskazują też żadne fakty. Do cerkwi chodzi tam raz w miesiącu od dziesięciu do czternastu procent wiernych, a co niedzielę od dwóch do pięciu procent. Prezydent Putin przez dwie dekady nie zrobił dosłownie nic, by ograniczyć aborcję na życzenie, która jest istną plagą w tym kraju – choć wystarczyłby jeden jego podpis, by zmienić sytuację. Cerkiew jest wspomagana przez państwo, ponieważ stanowi jeden z filarów legitymizacji władzy. Elity polityczne, wywodzące się głównie ze służb specjalnych, traktują religię instrumentalnie, ograniczając się do oficjalnych deklaracji i symbolicznych gestów, jednak bez prawdziwego zrozumienia dla chrześcijańskiej wrażliwości. Katechon jest gdzie indziej.

 

Grzegorz Górny

 

 

Tekst został opublikowany w 76. numerze Polonia Christiana.

Aby go zamówić, kliknij TUTAJ.

 
zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
12
 
 
 

Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Super tekst! Niestety, wielu naiwnych daje się nabierać.
2 miesiące temu / pol
 
@Mikołaj Obrębski: jeżeli patrzymy na Europę, to poziom praktyk religijnych nie różni się u nas od Włoch czy Malty. Jest też znacznie niższy niż Grecji czy Rumunii, które jednak są prawosławne. A gdyby szukać poza kulturą zachodnią wszak żaden z apostołów nie wywodził się z kultury zachodniej, to wśród katolickich krajów Afryki bylibyśmy na szarym końcu.
2 miesiące temu / Marcin
 
Do: Ryś Radzę otworzyć oczy. Jeżeli katechon jest w jakimkolwiek narodzie, to jest on w Polsce. Dlaczego? Choćby dlatego, że nasza Polska to jedyny na Ziemi kraj, gdzie znaczna część społeczeństwa chodzi do kościoła i wciąż wierzy w Trójjedynego Boga. A przy tym to kraj Piotrowy, katolicki, oraz kultury ZACHODNIEJ. Pozdrawiam biskupa Grzegorza? Rysia. Michał Obrębski
2 miesiące temu / Michał Obrębs
 
@Ryś Dziesięciu sprawiedliwych wystarczyłoby żeby uratować Sodomę i Gomorę;trzystu wojowników wystarczyło Gedeonowi żeby pokonać Madianitów: Czyż dzisiaj Bóg nie znalazłby tych 10 sprawiedliwych? Tu tylko człowiek rąk nieskalanych może stanąć w wyłomie i powstrzymać gniew Boga. Rysiu, tu wystarczyłaby twoja osobista świętość. Nie ilość, ale jakość ma tu znacznie. Wystarczyło, że Dawid pokonał Goliata i odmienił los całego narodu. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Wierz tylko.
2 miesiące temu / Bartek
 
@Katarzyna: To oczywiste, że chodzi o ten fragment. Ale Murem pisze: "Św. Paweł Apostoł wskazuje, że tym który powstrzymuje przyjście Antychrysta jest prawowity papież wykonujący swój urząd" a to już co najmniej manipulacja. Św. Paweł nie pisze nic o papieżu, ani w tym fragmencie, ani w żadnym innym. A później ludzie, którym nawet nie chce się zajrzeć do Pisma Świętego będą szerzyć bzdury, że sam św. Paweł napisał, że Franciszek nie jest papieżem.
2 miesiące temu / Marcin
 
"Katechon jest gdzie indziej." GDZIE?
2 miesiące temu / Ryś
 
 

Tocząca się we współczesnej cywilizacji zachodniej (Europa, Ameryka Północna, Australia, częściowo Ameryka Południowa) batalia ideologiczna jest pod wieloma względami unikatowa w skali globalnej. Po jednej stronie stoją obrońcy chrześcijaństwa potwierdzającego z kolei zasady prawa naturalnego w kwestii małżeństwa, poszanowania życia, roli religii w życiu publicznym i opartych na zasadzie pomocniczości relacji między jednostką i państwem. Po drugie promotorzy uciemiężonych jakoby mniejszości seksualnych, „prawa” do aborcji, ograniczenia roli Kościoła w imię pluralizmu oraz omnipotencji państwa (lub – w przypadku innych – nieograniczonej „wolności” jednostki).

 
 

Francuska Rada Stanu odrzuciła ograniczenie związane z pandemią, które zezwalały na obecność w miejscach kultu maksymalnie 30 osób jednocześnie. Najwyższy sąd administracyjny dał władzom trzy dni na zmianę dotychczasowego rozporządzenia, które zaskarżyła Konferencja Biskupów Francji (CEF). Liczba uczestników ceremonii religijnych ma być proporcjonalna do warunków danego miejsca kultu.

 

W Londynie doszło do licznych manifestacji antycovidowych. Ich uczestnicy domagali się zniesienia ograniczeń związanych z pandemią. Zdaniem policji, demonstracje były nielegalne i groziły rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Funkcjonariusze aresztowali 155 osób, które złamały prawo podczas manifestacji.

 

Jest taki moment, kiedy katolik musi powiedzieć „dość”. Co to za moment? Jak go rozpoznać w Kościele targanym kryzysem? Paweł Milcarek i Tomasz Rowiński, autorzy książki „Non possumus” mówią o tym, jaką postawię powinien zachować wierzący człowiek wobec zła, jakie zalęgło się w Kościele.

 

W ponad stu miastach w całej Francji doszło do radykalnych manifestacji przeciwko projektowi ustawy o globalnym bezpieczeństwie. W samym Paryżu miały miejsce brutalne protesty i starcia z policją. Manifestanci zniszczyli samochody, a także podpalili fasadę budynku Banku Centralnego. Policja użyła gazu łzawiącego oraz armatek wodnych.

 


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.