DZIŚ JEST:   19   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP z La Salette
Św. Januarego, męczennika
Św. Alfonsa de Orozco
 
 
 
 

„Gra o tron”? Prymitywizm zamiast chrześcijaństwa

„Gra o tron”? Prymitywizm zamiast chrześcijaństwa
źródło: youtube.com

Chrześcijaństwo w „Grze o tron”? Wolne żarty - pomyślałem, czytając tekst i komentarze na ten temat. A jednak! Nie brakuje osób, które wbrew zdrowemu rozsądkowi w serialu pełnym przemocy, seksu i nihilizmu doszukują się wzniosłych wartości.

 

Jak to nihilizm? Przecież w „Grze o tron” nie brakuje pozytywnych bohaterów. Są nawet wątki heroiczne, stanowiące rzekomy dowód, iż autorzy serialu promują ideę solidarności w konfrontacji ze złem, a nawet odmiany życia przez niektóre postacie w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Przecież największe kanalie, owiane złą sławą w poprzednich sezonach, stają do walki w obronie świata ludzi, rezygnując poniekąd z dotychczasowego rozbójniczego życia.

 

Od razu przywodzi nam to na myśl bohatera „Potopu” Andrzeja Kmicica, który nahulawszy się z bandą nikczemnych towarzyszy, w obliczu kary decyduje się odmienić swoje życie i odegrać ważną rolę w walce ze szwedzkim agresorem. W tle jest oczywiście również łzawe love story.

 

Stawiam jednak dolary przeciwko orzechom, że w Sienkiewiczowskiej powieści nie znajdziecie ani odrażających scen seksu, ani tym bardziej gwałtu czy kadrów pełnych zwierzęcej brutalności. Owszem, są wojna, i zdrada, jest też miłość i nieco swawoli. No, ale - wybaczcie - Michał Wołodyjowski nie jest homoseksualistą oddającym się odrażającym praktykom wespół z Panem Zagłobą, a to, co stało się po ślubie Oleńki i Andrzeja owiane zostało tajemnicą milczenia. Sienkiewicz nie każe nam też czytać o kastracjach, nikt w jego powieści nie pluje krwią na wszystkie strony świata, ani nie realizuje chorych pragnień w przydrożnych lupanarach. A mimo to - o dziwo - poznawszy tę historię, nie mamy wątpliwości, kto jest w niej odrażającą kanalią i zdrajcą, a kto bohaterem. Słowem, mamy do czynienia ze znakomitą i pełnokrwistą opowieścią.

 

„Gra o tron” natomiast jest opowiastką skrajnie prymitywną. Stanowi tandetny obraz średniowiecza przeznaczony zresztą dla widza, żyjącego w oparach kłamstwa o tamtych czasach. Nie od dzisiaj wiadomo, że mianem „średniowiecza” określa się niebyłe czasy, w których kobiety żyły pod terrorem mężczyzn, ludzie mordowali się na ulicach jak potłuczeni a władza stanowiła afrodyzjak, dla którego ówcześni byli w stanie poświęcić wszystko. „Gra o tron” to mistrzowski zapis tych wszystkich bzdur, z domieszką fantazji: smokami, olbrzymami, karłami, psychopatycznymi kapłanami niewiadomo jakiej religii i wieloma innymi fajerwerkami.

 

Zapewne nieźle się to ogląda, wszak serial obfituje w efekty specjalne, jest zrobiony z rozmachem i niezłym suspensem. Tylko co z tego wynika? Nic. Wbrew zapewnieniom pewnego - o zgrozo! - amerykańskiego jezuity (już sama zbitka tych słów może, przyznajmy, budzić niepokój), w „Grze o tron” nie ma ani krztyny chrześcijańskich wartości. To znaczy, owszem, jeśli ktoś bardzo się wysili, to w każdym, nawet najbardziej obscenicznym filmie, dostrzeże coś dobrego. Na tym bowiem polega sztuka budowania historii, by odwoływać się do archetypów i heurystycznego myślenia odbiorców. Nie ma historii bez pozytywnego bohatera, niechby i popapranego, ale jednak wykazującego się pewnym heroizmem. Każdy szanujący się scenarzysta zadba o to, by z napisanej przez niego opowieści można było wysnuć jakiś morał. Nawet, jeśli miałby to być bieda morał.

 

Jeśli ktoś zada sobie odrobinę trudu i włączy telewizor wczesnym wieczorem, prędzej czy później natrafi na absurdalne miniprogramy, w których bohaterowie tasiemcowych polskich seriali z pasją opowiadają o granych przez siebie rolach. Do banalnych profili swoich postaci dorabiają skomplikowane ideologie, dowodząc odbiorcom, że oglądając prosty jak budowa cepa serial, biorą udział w jakimś niezwykłym spektaklu, obcując tym samym z wysoką kulturą. A w gruncie rzeczy karmieni są przecież fast foodem - nie dość, że szybko przygotowanym, to w dodatku moralnie niezdrowym.

 

Trochę podobnie jest z „Grą o tron”. Nie dajmy sobie wmówić, że oto twórcy odsłaniają przed nami skomplikowane mechanizmy walki o władzę, że inspirują się przy tym historią średniowiecza, że pokazują nam, jak to było w minionych, pełnych rzekomego prymitywizmu czasach. I nie dajmy się przekonać, że o to dostajemy inspirowaną chrześcijaństwem opowieść. Marcin Luter, gdy zaczynał głosić swoje herezje, również zapewniał w listach do papieża, iż jego jednym celem jest troska o dobro Kościoła oraz czystość doktryny. Szybko jednak pozbył się zasłony dymnej, głosząc brutalne filipiki przeciwko papieżowi, wytaczając wojnę zakonom a przede wszystkim: dokonując gwałtu na doktrynie.

 

Nie dajcie się zwieść naiwnym komentatorom, zapewniającym, że „Gra o tron” to serial wartościowy. To brutalna i pełna wynaturzeń prymitywna rozrywka. Jej demoralizujący charakter nie podlega wątpliwościom. I pozostaje współczuć tym, którzy ulegli chorej fascynacji tym obrazem. Innego rodzaju fascynacji w tym przypadku raczej nie jest możliwa.

 

Tomasz Figura


DATA: 2019-05-13 07:14
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
20
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Oczywiście wprost nie ma odniesień do chrześcijaństwa. W serialu jak i książce są całkiem inne religie. Historyczne odniesienia do epoki można znaleźć ale tylko we fragmentach. Zamki , stroje , zbroje na czymś trzeba było się wzorować. Natomiast nie rozumiem narzekań na brutalność oraz sceny seksu lub gwałtu. Jakby tego w prawdziwym świecie nie było. Subtelność pokazywania scen brutalnych bądź bitew po pierwsze ma swoje złe konsekwencje po drugie nie wnosi nic do serialu poaz tym że twórcy chcieliby pokazać , że jakaś bitwa się odbyła i tylko tyle. To ma bowiem nie być li tylko opowiadanie ale i coś wnosić. Pokazanie że wojna czy bitwa jest nieprzyjemną ostatecznością to właśnie pokazanie całej brutalności scen bitewnych a nie jak w starym stylu Potopu bezkrwawe zabijanie się szablami czy eksplozjami. Autorzy właśnie chcieli pokazać dobitnie okrucieństwo wojen by doprowadzić nas do finału.
3 miesiące temu / Dyndała
 
Po pierwsze trzeba jednoznacznie odróżnić serial od książki, bo to do serialu wepchnięto wiele wątków skandalizujących, których w książkach nie ma. Po drugie trochę naiwnym jest oczekiwać od autorów "fantasy", kreujących fikcyjny świat aby wtłaczali w niego na siłę chrześcijaństwo. Może warto spojrzeć właśnie na "Grę o Tron" z perspektywy świata nieetycznego, w zasadzie dystopii; zinterpretować go jako świat bez Boga, dostrzec jak może wyglądać alternatywna rzeczywistość, w której nie ma siły tworzącej jakiekolwiek moralne hamulce. Jeśli zaczniemy oceniać literaturę czy film tylko przez pryzmat tego czy reprezentuje wartości chrześcijańskie czy nie to zabrniemy w absurd. W końcu równie istotne dla uświadomienia sobie wyższości naszej cywilizacji może być wgląd w świat upadły, tych wartości pozbawiony.
4 miesiące temu / lis
 
Wow, demoralizujący wpływ. Naprawdę ktoś uważa, że ludzie dorośli będą masowo demoralizowani przez serial?
4 miesiące temu / Ada
 
@Szymon Jeśli obejrzałeś serial pełen dokładnie: pełen scen erotycznych i zwierzęcej przemocy to Ci współczuję. Trudno uwierzyć, w Twoją "dobroć". Chyba, że definiujesz ją jako nie krzywdzenie innych, ale to z dobrocią wspólnego wiele nie ma. Ja po pierwszym sezonie sobie odpuściłem.
4 miesiące temu / Zoltar
 
Patrząc po komentarzach film nieźle namieszał ludziom w głowach. Pomijając chrześcijaństwo, którego w filmie nie ma nawet odnośników to przedstawiony tam typowy obraz średniowiecza nie ma niczego wspólnego z naszym Średniowieczem. Ale nadal wypacza ludziom w głowach obraz tej epoki - bo przecież autor się inspirował podobno średniowieczną historią Europy.
4 miesiące temu / Zoltar
 
@Astari: Fikcja nie istnieje w próżni, bo jej autor nie żyje w próżni. Wszystko co zostało wymyślone i tam przedstawione, jest pewnym odbicie istniejącego świata, więc w pewien sposób się do niego odnosi. Fantastyka potrafi bardzo silnie oddziaływać na postawy ludzi i zmieniać ich sposób myślenia. Nie od parady np czytelnicy mają swoich ulubionych bohaterów książek z którymi lubią się identyfikować. Autor każdej fikcji nie jest tabula rasa, i ma swoje poglądy i przekonania, które przenosi na odbiorców swojej sztuki. Problem jest w tym, że niektórzy ludzie mieniący się katolikami, chcieli by z czystym sumieniem dalej się nimi mienić, ale jednocześnie konsumować treści de facto satanistyczne, bo są one bardzo rozrywkowe. Ostatecznie jest to przedkładanie woli własnej nad wolę Bożą.
4 miesiące temu / Rafał
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.