DZIŚ JEST:   25   MAJA   2019 r.

Św. Grzegorza VII
Św. Bedy Czcigodnego, Doktora Kościoła
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 44  >   NASZE DZIEDZICTWO

Jacek Kowalski

Gotyk po gotyku, czyli jak katolicka tradycja tworzyła przyszłość

Gotyk po gotyku, czyli jak katolicka tradycja tworzyła przyszłość
Przemysław Jahr / Wikimedia Commons

Gotyk i barok – czyli idiom ortodoksji oraz idiom odpierania herezji – trwają obok siebie. Ucieleśniają zmianę i trwanie, którym warto się przyjrzeć. Jeśli bowiem mamy trwać pośród zmian, nieodzowne jest uświadomienie sobie przeszłości, ożywczej dla następnych pokoleń. Kościół trwa, oczywiście, mocą Chrystusową, ale wiara zawsze przekłada się na kulturę, a kultura – to tradycja. Ona musi trwać w ciągle nowych przemianach. Jak gotyk – w baroku.

 

Wstąpmy do kościoła Mariackiego w Krakowie. Cudowny gotyk. Tak, dzisiaj. Ileż jednak ton gipsu i cegieł trzeba było stąd wyrzucić, żebyśmy mogli to gotyckie arcydzieło podziwiać w dawnej formie! Bo kościół Mariacki stał się w swoim czasie barokowy. Gotyckie kształty jego wnętrza odtworzono dopiero pod koniec życia Matejki. Nawet jednak w epoce barokowego szaleństwa nikt nie ruszył stąd ołtarza Wita Stwosza (i paru innych przy tej okazji). Więcej: dzięki nowożytnym przemianom Ołtarz Mariacki zaczął być lepiej widoczny z naw, bo niegdyś pomiędzy nim a wiernymi znajdowały się przegrody, które nie pozwalały na swobodne podziwianie. Kontrreformacja te kraty usunęła...

 

O czym to świadczy? O tym, że nieprawdą jest, jakoby barok nie pasował do średniowiecza. Przeciwnie – katolicki barok współgra ze średniowieczem. Jakże często zaś potrafi mądrze czerpać ze skarbca gotyku, jako źródła żywej wiary. A przecież ileż to razy spotykałem i nadal spotykam się ze zdaniem, że barok szpeci średniowieczne wnętrza: Jaka by to była piękna świątynia, gdyby nie te ozdóbki! Nic więc dziwnego, że – zwłaszcza zaraz po wojnie, ale zdarza się tak również i ostatnio – barok nadal znika z gotyckich i romańskich kościołów. Zwykle w imię powrotu do „polskich korzeni”, widzianych w czystości średniowiecznego stylu. A przecież barok gotykiem żył. Trzeba to tylko dostrzec.


Jak? W dziedzinie sztuki mówiło o tym wielu: dawniej – nieodrodny Sarmata polskiej historii sztuki, Tadeusz Chrzanowski, ostatnio – choćby Grażyna Jurkowlaniec, autorka ważnej książki. Wcześniej już rozpisywali się o tym badacze literatury, z początku załamując ręce nad „zacofaniem” sztuki słowa i obrazu, która uparcie nawiązywała do średniowiecza. Wydawała im się bowiem „zacofana”.

 

 Gotyk u heretyków

 

Najpierw, po roku 1517 przyszła fala obrazoburstwa, które uderzyło w gotycki świat. Bo w latach, gdy Bartolomeo Berecci wznosił Kaplicę Zygmuntowską, a Luter sprzeciwiał się papieżowi, artystyczny kwriobieg sztuki na północ od Alp (a już na pewno sztuki polskiej) był w naturalny sposób gotycki: pełen ostrołuków, sklepiennych żeber, zwielokrotnionych laskowań, fizjonomii w „stwoszowskim” typie. Dopiero potem, niejako równolegle z postępami reformacji (choć niezależnie od niej) krwiobieg ów zaczął stawać się nowożytny – „renesansowy”, a gotyk topniał i malał, niekiedy dość gwałtownie, bo pośród prześladowań. Wiadomo, że w Rzeczypospolitej połowy XVI wieku wznoszono mniej świątyń, rzeźbiono mniej świętych figur niż wcześniej i potem, a pieśni do Matki Bożej w ogóle przestano układać… Czy jednak wszystkie te objawy średniowiecznej tradycji zanikły aż tak dokumentnie, że po latach musiały się odradzać z niczego? Niezupełnie.

 

Tymczasem wróćmy do heretyków, którzy z początku „czyścili” świątynie z katolickich obrazów, rzeźb, ołtarzy, sakrariów (czyli ozdobnie opracowanych miejsc przechowywania Najświętszego Sakramentu – poprzedników tabernakulum). Niektóre z tych świętych przedmiotów niszczono na miejscu, inne sprzedawano na opał, jeszcze inne odsprzedawano z zyskiem katolikom. W ten sposób innowiercy zyskiwali trwałe piętno obrazoburców. Kiedy jednak pierwsza fala minęła, protestancki świat podzielił się. Luteranie zamierzali raczej zachować wyposażenie przejętych świątyń, mówiąc o nich: adiafora (czyli jakby „rzeczy obojętne dla wiary”). Działał tu zapewne i zmysł estetyczny, i wiara prostaczków, którzy mimo przejścia na protestantyzm mieli dla świętych wizerunków dziwny szacunek. Wyjątek stanowiły budzące zgorszenie „ministrów” obrazy i figury słynące łaskami, czyli uznawane za cudowne.

 

Tak więc, na przykład, tolerując obecność wizerunków Maryi w swoich świątyniach, pisali heretycy o ikonie Matki Bożej Częstochowskiej, że stanowi ona piekielne drzwi i jest tablicą bałwochwalską, a o Jej kulcie – że to duchowne cudzołóstwo, nadto, że Matka Boga została namalowana nieprzystojnie, że ma tatarską twarz i tak dalej. Kalumnie wygłaszali jednak głównie heretyccy teolodzy i kaznodzieje, podczas gdy ich (polskie zwłaszcza) owieczki zdarzało się, że nawet… pielgrzymowały do Częstochowy. A w niektórych przejętych przez protestantów świątyniach trwał nadal kult wizerunków, sprzeczny z oficjalną heretycką doktryną. Wreszcie jednak większość luterańskich domów modlitwy, które zachowały dawne wyposażenie – stała się zbiorem nieaktualnych osobliwości, zestawem pamiątek z zamierzchłego czasu, które – nieraz za pieniądze – oglądać mogli przejeżdżający turyści. Gotyk przeważnie przetrwał w nich, lecz zarazem zamarł w niebycie. Tak czy inaczej, Jan Chryzostom Pasek podczas swoich duńskich przygód mógł z niejakim zdziwieniem stwierdzić, że u tamtejszych heretyków są ołtarze, obrazy po kościołach. Kalwiniści krytykowali za to luteranów – sami będąc bardziej zdecydowanymi obrazoburcami. Do czasu wprawdzie.

  

Gotyk u katolików

 

A u katolików? U katolików wszystko to wyglądało – choć tylko po części – odwrotnie. Cudowne i szczególnie czczone obrazy doznawały czci i ochrony, wchodząc w krwiobieg nowej, potrydenckiej sztuki. Inne – bywało, że usuwano, zastępowano, modernizowano. Dlaczego? Bo prawdziwy Kościół nie jest muzeum, nie jest antykwariatem, ale żyje. Przypomnijmy też, że święty Sobór Trydencki nie stanowił prostej reakcji na protestantyzm, miał bowiem tyleż poskromić heretyków, co – mówiąc w wielkim skrócie – zabezpieczyć wiernych przed wewnętrznym zgorszeniem. Zadawano sobie pytanie, jak ukrócić te spośród nabożnych praktyk, które mogą prowadzić do nieporozumień i nadużyć? Tak odeszły w cień (lub tylko miały odejść) pewne typy obrazów, a świątynie katolickie odmieniły swoje oblicze, sztuka i liturgia zaś wstąpiły na nowe tory. Odnotujmy choćby to, że w głównym ołtarzu pojawiać się poczęło tabernakulum, a ołtarz ów – wespół z całym prezbiterium – odsłaniano dla oczu wiernych, podczas gdy wcześniej część kapłańska ukrywała się nader często za tak zwanym lektorium.

 

Zaraz potem słowa psalmisty: Gorliwość o Dom Twój pożera mnie (Ps 69, 10) kazały katolikom podjąć starania około upiększenia świątyń. Dziedzictwo dawnych wieków poczęło niby odchodzić w cień. Gotyk zastąpiony został przez manieryzm, potem przez barok: nowe figury Madonn zastępowały stare, które przesuwano w miejsca mniej godne albo oddawano ubogim kościołom na prowincji. Triumfalna wszechobecność nowożytnych ornamentów, coraz większe i nowe nastawy ołtarzowe, wreszcie iluzjonistyczne malowidła, ułuda nowej, potężnej sztuki, która zniewalała zmysły urodą aż dotąd niedostępną, przytłoczyły dawniejsze zdobycze wieków średnich. Był to jednak wyraz żywej wiary, która bynajmniej nie przekreślała przeszłości. Czerpała bowiem inspirację z dawnych wizerunków, których starożytność i kult stały się widomym dowodem na trwałość i prawdziwość wiary katolickiej… Czerpała też inspirację z dawnej architektury, niekiedy – dosłownie. Czy miała w tym cel? A jeśli tak, to jaki? Spójrzmy na szacowne przykłady.

 

Trwanie, zachwyt i swoisty powrót do przyszłości

 

Wągrowiec – miasteczko o starym, cysterskim rodowodzie. Obok zakonnej świątyni stoi miejska fara, ceglana i przysadzista, dzieło wspierane przez samych cystersów. Wchodzimy. Potężne sklepienia w głównej nawie i w prezbiterium wydają się tym bardziej gotyckie, im bardziej dostrzegamy ich „swojskie” krzywizny, znamienne dla nonszalancji miejscowych majstrów z początku XVI stulecia… Fachowiec dałby się oszukać nawet z bliska. Dopiero dokumenty okazują się bezlitosne w swojej precyzji. Czytamy w nich:

 

1594. Tego roku kościół farski wągrowiecki sklepiono między filarami pośrodku, od ktorego sklepienia daliśmy murarzowi Bartoszowi z Poznania złotych trzysta rachując po gr[oszy] 30 i piwa beczek 15 i cieśli od robienia stolca [=krążyn pod sklepienie] złotych 50. [pisownia uwspółcześniona]

 

A zatem owo „całkowicie gotyckie” sklepienie powstało dopiero u progu XVII wieku, kiedy gotyku dawno już nie powinno być! Wynika stąd tyle, że gotyk w Polsce nigdy nie stracił wyznawców, a majstrowie nigdy nie utracili smykałki do budowy świątyń wedle dawnej, dobrej, tradycyjnej zasady. Czyżby na złość heretykom, a ku zadowoleniu tradycjonalistów? Tego nie wiemy na pewno. Wiemy jednak, że katolicy nie zapomnieli budowlanej tradycji, nie opatrzyli jej etykietką: „nieaktualne”. Wręcz przeciwnie – chcieli ja przywołać jako nadal żywą.

 

Powiatowa Kcynia miała przez wieki drewnianą farę. No, to był jednak swoisty obciach – miasto bez murowanej fary… która powstała dopiero w XVII stuleciu. I rzecz dziwna, że powstała jako budynek mało typowy. W środku – niby skromny barok, ale od zewnątrz – pełne średniowiecze, z wyraźnie gotyckim, choć trochę „wymyślonym” szczytem. Miało to być zapewne murowane świadectwo pradawności miasteczka, jakby „legitymacja szlachetnego pochodzenia”. Trochę próżna i dość prowincjonalna. Ale zawsze.


Koźmin, kościół Bernardynów. Zachwyca w barokowym ołtarzu głównym seria gotyckich scen wyłupanych ze średniowiecznej nastawy. Jest to twórcza wariacja na temat krakowskiego ołtarza Wita Stwosza. Wzięła się ze Śląska: tamtejsi protestanci sprzedali „niepotrzebne” im już katolickie dzieło Wielkopolanom. Widać, że barokowi twórcy uznali swój kunszt za gorszy – i ustąpili miejsca sztuce gotyku. Własne figury cofnęli w tło, a wszystkie barwy i złocenia podporządkowali gotykowi. Nie próbując wchodzić w konkurencję, oddali przestrzeń świątyni dawnym wiekom.


Smogulec. Północna Wielkopolska. Podróżny widzi wpierw migocące w głębi lasu czerwone mury świątyni z wysoką wieżą, oskarpowane i strzeliste. Na nich majaczą wzory układane z zendrówek (cegieł wypalanych na czarno). Wszystko jakoby niechybnie średniowieczne – pomyśli nawet i znawca, dopóki nie podejdzie bliżej i nie zrozumie, że został sprytnie oszukany. Wielki pan postawił sobie elegancką, „prywatną” świątynię, pragnąc najwyraźniej, żeby wskazywała zarówno na jego pobożne zapatrzenie w gotyckie przykłady, jak i na jego nowoczesne gusta, sięgające po architektów z Gdańska. Bo ta świątynia nie próbuje być kopią innej świątyni gotyckiej, ani nie realizuje wzorów z zapadłej prowincji, które przetrwały niejako „na przekór nowoczesności”. Odwrotnie. Ten kościół stare kształty czyni zaskakująco świeżymi – jest niejako w awangardzie, mówiąc podziwiającym: patrzcie, jam młodszą siostrą waszych katedr, elegantszą, a równie katolicką. Można by rzec, że to jeden z pierwszych na naszej ziemi świadomych „neogotyków”.

 

Wawel, ambit katedry. Ołtarz, przy którym modliła się święta Jadwiga Królowa i w którym teraz spoczywa. Nad nim barokowa nastawa, w niej – cudowny Chrystus Ukrzyżowany, ten sam, który miał do królowej przemówić. Czarna karnacja Jego Ciała jest nowa. Ukrywa niewidoczne dziś rany, ale daremnie chcielibyśmy przywrócić Mu pierwotny charakter. Nie ma po co. Barok i gotyk zlały się tu w jedno, owocując nową kompozycją i nową ekspresją. Wydają się tu jakby dla siebie stworzone, przeznaczone – i tworzą przestrzeń pamięci.

 

To tu modliła się też w 1683 roku królowa Marysieńka, i tu, u bolesnych stóp Chrystusa zawiesiła wręczone jej właśnie strzemię pokonanego Kara Mustafy. Nie byłoby tej przestrzeni, gdyby nie gotyk wciągnięty przez barok do dialogu. Niejedno podobne barokowo‑gotyckie „Miejsce Pamięci” mamy w Polsce. Co już samo w sobie pamięci jest godne.

 

Poznański kościół pojezuicki. W bocznym ołtarzu stoi dzieło mówiące z niezrównaną potęgą o Eucharystii. Obie dłonie Chrystusa Bolesnego uniesione na wysokość Jego przebitego Boku wykonują kapłański gest: Oto Ciało moje! Obrzmiałe od bólu powieki patrzą z pochylonej lekko Głowy ku wiernemu. Mistrzostwo tej średniowiecznej figury zostało – równie mistrzowsko – rozpoznane przez jezuitów i oto przeniesiono te figurę z dawnej, nieistniejącej już fary do nowego, barokowego ołtarza, skrojonego na jej miarę, z którym teraz ściśle współbrzmi. Ołtarz udostojnia postać Męża Boleści przez srebrne blachy i malowane tło, ale jej nie zawłaszcza, nie przytłacza, tylko na nowo odkrytą – oddaje wiernym. Barok skorzystał z gotyckiej maestrii dla nowego wykładu starej wiary.

  

Gotyki i baroki naszych czasów

 

Niechże teraz łaskawy Czytelnik oceni, ileż odcieni może mieć gotyk – jako jedno z wcieleń tego, co nazywamy nieaktualnym, zaprzeszłym i zacofanym. Tradycja niejedno ma imię. Tak jak i barok, który nie tylko gotyku nie likwidował, lecz korzystał zeń, budując własną „nowoczesność”. Żeby zakończyć morałem zauważę, że dziś i czasy mamy podobne, i gotyk (szeroko pojęty) pod ręką, a heretyków nowej generacji niemało. Współczesna wiara domaga się zaś nowej ewangelizacji – ale nie poprzez negowanie ewengelizacji dawnej. Korzystajmy z przeszłości naszej wiary przynajmniej tak dobrze, jak niegdyś barok korzystał z gotyku. Amen.

 

 

Jacek Kowalski – historyk sztuki, poeta i pieśniarz. Doktor habilitowany, adiunkt na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Miłośnik kultury staropolskiej.


 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Wyśmienity artykuł. Ostatnie zdanie nadzwyczaj spostrzegawczym i przepięknym podsumowaniem: ,, Korzystajmy z przeszłości naszej wiary przynajmniej tak dobrze, jak niegdyś barok korzystał z gotyku. "
ponad 3 lata temu / Norbert Polak
 
 

Dwaj obywatele Bangladeszu oraz jeden mieszkaniec Iraku nielegalnie przedostali się do Polski, ukryci na naczepie ciężarowego samochodu. Mężczyźni zostali ujęci przez funkcjonariuszy policji, którzy przekazali ich pobliskiej jednostce straży granicznej. Imigranci deklarowali chęć przedostania się do jednego z krajów Europy Zachodniej.

 
 

Amerykańska piosenkarka Lady Gaga skomentowała zapisy nowego prawa, które chroni życie, obowiązującego w stanie Alabama w USA. Artystka stwierdziła, że będzie się modliła za wszystkie kobiety, które ze względu na regulację chroniącą życie, nie będą mogły zabić swojego poczętego dziecka.

 

Hamburska Caritas prowadzi poradnictwo dla homoseksualistów żyjących w związkach z osobami tej samej płci. Osoby utożsamiające się ze światem LGBT mogą korzystać z pomocy kościelnej organizacji i dowiedzieć się m.in. jak dobrze wychowywać dzieci.

 

Coraz więcej niemieckich szkół w praktyce przyjmuje elementy prawa szariatu. Odwołują przyjęcia, święta czy spotkania towarzyskie dla uczniów i rodzin. Powodem tego jest fakt, że muzułmanie trwają w okresie Ramadanu. Okazuje się, że islamski kalendarz w coraz większym stopniu organizuje życie Niemców.

 

 

Rządząca w Chinach Komunistyczna Partia wykorzystuje obok starej taktyki, także nową, zaawansowaną technologię nadzoru do rozprawiania się z mniejszościami etnicznymi oraz chrześcijanami. Obejmuje ona m.in. nadzór poprzez funkcję rozpoznawania twarzy i aplikację na smartfona, która nagradza obywateli za „lojalność” wobec państwa.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.