DZIŚ JEST:   28   STYCZNIA   2020 r.

Św. Tomasza z Akwinu, Doktora Kościoła Bł. Juliana Maunoir
 
 
 
 

Gniew i pycha Sikorskiego

Gniew i pycha Sikorskiego
fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM

Jedno z ostatnich posiedzeń rządu pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska. Nominowany na szefa Rady Europejskiej Tusk rozdaje uśmiechy na prawo i lewo, zbiera gratulacje. Podchodzi w końcu do Sikorskiego. Panowie ściskają sobie ręce. Szef MSZ uśmiecha się szeroko. Czy za tym uśmiechem skrywał chęć zemsty za utratę szansy na unijne stanowisko? Jeśli tak, to skutki tego pragnienia okażą się dla niego opłakane.

 

O rosyjskiej propozycji rozbioru Ukrainy, jaka miała paść ze strony Władimira Putina podczas spotkania z Donaldem Tuskiem w roku 2008, Sikorski nie poinformował przypadkiem. Polityk z takim doświadczeniem, piastujący przez wiele lat jedno z najbardziej eksponowanych, rządowych stanowisk potrafi ważyć słowa, doskonale zdając sobie sprawę, które z nich mogą wywołać burzę czy choćby mocniejszy podmuch wiatru, zdolny potrząsnąć polityczną układanką. Owszem, Sikorski ma wizerunek polityka nieco narwanego, zdolnego do wypowiadania ostrych słów. Czy świadczą one o jego temperamencie czy raczej samouwielbieniu, tak mile łechtanym pojawianiem się w prasie lub internecie kolejnych nagłówków bazujących na jego wypowiedziach? Trudno jednoznacznie ocenić. Jedno wydaje się pewne – wypowiedzi polityków dla mediów, o ile nie są transmitowane na żywo, mogą z łatwością podlegać manipulacji. Nie sposób więc poddać wątpliwość, że były szef MSZ chciał, aby sprawa rzekomej oferty Putina dla Tuska trafiła na medialną wokandę. Dlaczego? I co sprawiło, że podjęta przez niego akcja spaliła na panewce, pozostawiając tylko niesmak i wstyd?

 

Dźganie kijaszkiem

 

Relacje polityków z tzw. wielkim biznesem pozwalają bez trudu tamować medialne przekazy. Opowiadał o tym chociażby Leszek Miller, opisując w jaki sposób – dzięki kontaktom wierchuszki SLD z medialnymi baronami – udało się uzyskać obietnicę blokowania negatywnego przekazu telewizyjnego dotyczącego jednego z „wyczynów” prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Miller opowiadał co prawda o latach 90., ale taka historyjka najlepiej obrazuje możliwości ważnych polityków, zblatowanych ze światem biznesu i mediów.

 

Skoro Miller mógł przytrzymać na smyczy telewizje, to dlaczego Sikorski, udzieliwszy – jak w pewnym momencie tłumaczył – nieco innej odpowiedzi serwisowi Politico niż opublikowana w tekście, nie miałby możliwości „uwrażliwienia” dziennikarza na opisywaną kwestię. Szczególnie, że jako wieloletni szef MSZ, doskonale zdaje on sobie sprawę z wagi wypowiadanych słów.

 

Trudno więc uwierzyć Sikorskiemu, że dziennikarz Politico, Ben Judah przekręcił jego słowa. Szczególnie, że wersja Sikorskiego nie różni się specjalnie do wyłuszczonej zagranicznemu serwisowi. Wiele wskazuje więc, że były szef MSZ działał metodycznie, obliczywszy swoje działania na konkretny cel.

 

Jaki to cel? By odpowiedzieć na to pytanie, warto postawić inne: w kogo najmocniej uderza wypowiedź Sikorskiego? Oczywiście w moszczącego sobie wygodne krzesełko w Brukseli Donalda Tuska. O nominacji byłego premiera na unijne stanowisko mówiło się bowiem głównie w kontekście jego rzekomo antyrosyjskiej postawy. Były to oczywiście jedynie deklaracje, oparte na pozorowanych w ostatnich miesiącach działaniach Polski na rzecz podgryzanej przez rosyjskiego agresora Ukrainy. W gruncie rzeczy – wyłączając nieudaną ostatecznie próbę wynegocjowania przez Sikorskiego porozumienia między Janukowyczem a Majdanem – Warszawa nie odegrała dotąd żadnej roli w toczącym się za naszą wschodnią granicą konflikcie. Nasza polityka zagraniczna jest pozbawiona podmiotowości, płynie raczej korytem wyznaczonym przez Berlin lub Waszyngton. Bliskie relacje Tuska z kanclerz Angelą Merkel pozwoliły mu jednak dojechać na jej placach do Brukseli, a pozorowanie twardej polityki Polski wobec Rosji nadało impetu argumentom świadczącym za kandydaturą polskiego premiera. W końcu ma być przeciwieństwem sympatyzującej z Putinem Włoszki, Federici Mogherini.

 

Słowa Sikorskiego o ofercie Putina przeczą jednak „wyrazistemu” wizerunkowi Tuska. Jak to bowiem możliwe, że szef polskiego rządu o niecnych planach Rosji wobec Ukrainy dowiaduje się od najważniejszego czynnika na Kremlu, po czym pokpiwszy sprawę macha na propozycję Putina ręką? Czy oznacza to, że Tusk nie rozumie istoty i wagi spotkań na szczycie, nie potrafi poruszać się po salonach i pałacach możnych tego świata? Oto szef Rady Europejskiej, słynący z sympatii dla Ukrainy, bagatelizuje słowa o rozbiorze tej, bez której „niepodległość Polski” ma być zagrożona. To kompromitacja na dyplomatycznych salonach.

 

Śladem Schetyny

 

Marszałek Sejmu zabawił się oczywiście Donaldem Tuskiem nie obliczając owej rozrywki na zrealizowanie żadnego, konkretnego interesu. Urządził pokazową scenkę, niczym kot znęcający się nad myszą, której wcale nie ma zamiaru zjeść. Sikorski, zawstydzając uczącego się pilnie języka angielskiego Tuska, zaspokoił oczywiście własne ego, urażone tym, że to właśnie byłemu premierowi – a nie jemu – dostał się intratny, unijny stołek. Starał się przecież nie mniej niż szef rządu, ściągając się z nim na podlizywanie się niemieckiemu sąsiadowi wygłaszaniem kolejnych „hołdów berlińskich” czyli deklaracji podporządkowania polskiej polityki kierunkom wytyczonym przez gabinet Merkel. W dodatku, utraciwszy szansę na europejskie stanowisko, nie otrzymał niczego w zamian. Tusk, swoim zwyczajem, wycisnął ze swojego ministra wszystkie soki, by móc stanąć na czele Rady Europejskiej, po czym zbył jego prośby o funkcję wicepremiera krótkim poleceniem: „idź z tym do Ewy Kopacz”. Takie upokorzenie wymagało zemsty, by podbudować nie tylko męską dumę, ale także polityczny wizerunek. W końcu Sikorski, by przetrwać na scenie politycznej, wzięty w kleszcze nieprzepadających za nim Kopacz i Komorowskiego, musi pokazać, że jest silny i zdolny do zdecydowanego działania.

 

Jednak słowa dla Politico, komentujące spotkanie Tuska z Putinem w 2008 roku, były czymś więcej niż tylko zemstą z niskich pobudek. Politycy na tym poziomie, na którym znalazł się Sikorski, nie bawią się w zwykłe podgryzanie przeciwników. Marszałek Sejmu zaczepiwszy Tuska, chciał przede wszystkim zademonstrować swoją niezależność i gotowość do politycznej walki. Chciał w ten sposób wejść w buty powracającego z wyganiania do platformerskiej elity, Grzegorza Schetyny, słynącego jeszcze kilka miesięcy temu z wbijania cienkich acz piekielnie ostrych szpilek Donaldowi Tuskowi.

 

Wielki poślizg

 

Sikorski jednak przelicytował. Takie są prawa politycznej walki: nie idź na starcie z silniejszym, jeśli nie masz asa w rękawie. Marszałek zbywszy te prawidła wzruszeniem ramion, chcąc nie chcąc, dał się skompromitować. Wściekły Tusk oderwał się bowiem od podręczników języka angielskiego i ruszył do ataku. Zażądał dymisji Sikorskiego, a będąc nadal szefem PO, utrzymuje niebagatelny wpływ na to, co dzieje się w partii. Marszałek Sejmu z kwaśną miną musiał więc odwołać wypowiedziane dla Politico słowa, obawiając się strącenia w niebyt.

 

Dlaczego Sikorski tak łatwo pozwolił się zwasalizować Tuskowi? Bo podjął grę, przerastającą jego polityczne możliwości. Chęć zemsty zaślepiła Sikorskiego, a prowadzenie bitwy wymaga przecież stałej czujności. Marszałek Sejmu wie doskonale, że jest samotnym elektronem, w PO mało kto mu sprzyja, zabrakło mu również kolejnej karty do rozegrania ruchu byłego premiera.

 

Rozdęte ego Sikorskiego, żądne władzy i politycznej dominacji nad przeciwnikami, przysłoniło mu cały świat. Zaatakował desperacko, dając upust frustracji. Tusk niewiele napracował się nad tym, by go pogrążyć. Pycha i gniew to bowiem dwa z siedmiu grzechów głównych, niebezpiecznych nie tylko dla duszy, ale mających swoje konsekwencje również w doczesności. Dopuszczając się ich, Sikorski stoczył się coraz niżej. Zapamiętał się w politycznych ambicjach i rozpędziwszy się w zapiekłości wpadł w gwałtowny poślizg. Ten zapewne nie wyrzuci go z trasy, ale niebezpiecznie skierował wprost na czołowe zderzenie z silniejszymi od siebie. A to oznacza, że kariera Sikorskiego wraz z jego wielkimi planami budowy pseudokonserwatywnej partii do spółki z Michałem Kamińskim i Romanem Giertychem, może trafić do kasacji.

 

 

Krzysztof Gędłek


DATA: 2014-10-26 17:22
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

mam swoje zdanie na temat sikorskiego już wyrobione !!!!!!!
ponad 5 lat temu / taki tam
 
Szkoda. To był najlepszy polski polityk
ponad 5 lat temu / TheModern
 
Nie usłyszeliśmy jeszcze ostatniego słowa, co stwierdzam widząc uśmiech Marszałka.
ponad 5 lat temu / Monika
 
Kolejny polityk, który nie myśli o naszych interesach tylko o swoich prywatnych. A sio!
ponad 5 lat temu / elek
 
Być może uprzedzili tym cyrkiem działania afery taśmowej.
ponad 5 lat temu / marekb54
 
a czy on robi co chce, czy co musi?
ponad 5 lat temu / PK
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.