DZIŚ JEST:   19   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP z La Salette
Św. Januarego, męczennika
Św. Alfonsa de Orozco
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 38  >   CYWILIZACJA

Krystian Kratiuk

Europa, której nie kocha nikt

Europa, której nie kocha nikt

Europejscy politycy dokonali niemożliwego. Projekt integracji Starego Kontynentu przygotowany przez przywódców utożsamianych z katolickim progresywizmem i od początku oklaskiwany przez lewicowych i liberalnych intelektualistów nie zadowala dziś nikogo. Narasta krytyka Unii Europejskiej nie tylko – tradycyjnie – z prawej strony, ale również ze strony apologetów przedsięwzięcia ze stolicą w Brukseli.

 

Ilekroć w mediach widzimy uśmiechniętą twarz José Manuela Barosso na tle symbolizującego nadzieję błękitu, proeuropejscy reporterzy dwoją się i troją, by wmówić widzom, że wszystko jest w najlepszym porządku. Szef Komisji Europejskiej pasuje zresztą do takiego przekazu – jest elegancki, przystojny, stale uśmiechnięty. Migawki ze szczytów europejskich również napawają optymizmem – przywódcy państw obejmują się na powitanie, poklepują nawzajem po plecach, z radością pozują do pamiątkowych fotografii. Telewidz obserwując te spektakle, nie znajduje powodów do narzekań.


Ale tylko na pozór wszystko jest w porządku. Krytyka Unii Europejskiej nie jest już dziś żadnym zaskoczeniem, choć w telewizji wciąż rzadko można uświadczyć jej przykłady. Ostatnimi czasy jednak krytyków integracji zaczęło przybywać. Choć wydawać by się mogło, że sceptycyzm wobec Brukseli to domena konserwatystów, większość nowych krytyków Unii nie ma – i stanowczo podkreśla, że nie chce mieć – absolutnie nic wspólnego z prawicą. Dzisiejsi główni krytycy integracji europejskiej to jej beneficjenci – lewicowcy wychwalający demoliberalizm.

 

Sędziwy ideolog przeciw technokracji

Jeden z najbardziej wpływowych europejskich filozofów, Jurgen Habermas, od lat służy za narzędzie umiejętnie wykorzystywane do prounijnych kampanii kolejnych niemieckich rządów. I tak, na przykład, w roku 2006 – gdy Gerhard Schroeder czynił, co mógł, by europejskie rządy przyjęły projekt eurokonstytucji – Habermas opublikował książkę pod wszystko mówiącym tytułem: Dlaczego Europa potrzebuje konstytucji. To tylko jeden z przykładów.


Dziś jednak ów prodemokratyczny euroentuzjasta dostrzega liczne defekty tworu o nazwie Unia Europejska. Według filozofa Unia przypomina technokrację usiłującą dopasować się do zjawisk zachodzących na rynkach finansowych. Habermas dostrzega niedobór wolności w Europie, podkreślając przepaść pomiędzy kształtowaniem się opinii i woli politycznej obywateli a polityką faktycznie stosowaną do rozwiązywania palących problemów. Co więcej, z ust uczonego padły słowa o deficycie legitymizacji eurokratów, a to musiało być dla nich prawdziwym ciosem.


Habermas zauważa również, że z powodu olbrzymiego wyobcowania brukselskich polityków, mieszkańców różnych krajów Starego Kontynentu może dziś łączyć wyłącznie… eurosceptycyzm! Obywatele państw widzą to w ten sposób, że ich polityczny los określają raczej zagraniczne rządy reprezentujące interesy innych narodów niż rząd związany ich własnymi, demokratycznymi głosami. Ten deficyt odpowiedzialności pogłębia jeszcze fakt, że negocjacje w Radzie Europejskiej toczą się za zamkniętymi drzwiami. Choć taka obserwacja wydaje się oczywista przeciętnemu zjadaczowi chleba, europejskim elitom musiał to dopiero uświadomić nobliwy filozof.


Słowa niemieckiego uczonego ostro krytykującego kierownictwo Unii Europejskiej musiały wprawić w osłupienie słuchającego ich na żywo szefa Rady Europejskiej Hermana van Rompuya. Dotychczas bowiem mógł on liczyć na ludzi nauki i na dotowane z europejskich pieniędzy uniwersytety, ochoczo spełniające wszelkie stawiane im przez Unię warunki. Cios padł więc z najmniej spodziewanej strony.


W drugiej części swego wykładu jednak filozof uspokoił eurokratów. Okazało się bowiem, że jedynym jego pomysłem na wyjście z kryzysu jest rozwijanie demokracji ponadnarodowej, w której państwa narodowe dobrowolnie zrezygnują z suwerenności. To syndrom typowej dla lewicowców choroby umysłowej – receptą na wszelkie bolączki zawsze pozostaje: Więcej Unii w Unii.

 

Syn marnotrawny przeciw dyktaturze urzędników

Postacią zdecydowanie mniejszego formatu niż Jurgen Habermas był na europejskich uniwersytetach Peter Mair, aczkolwiek biografia tego zmarłego trzy lata temu politologa stanowi w świecie dzisiejszej nauki kartę dość reprezentatywną. Ukończywszy studia w rodzimej Irlandii, Mair obronił doktorat w Holandii, po czym krótko pracował w ojczyźnie, by wkrótce przenieść się na uniwersytet w Manchesterze. Jednym słowem: wzór Europejczyka. Irlandzki uczony potrafił odwdzięczyć się zjednoczonej Europie, prezentując typowe dla niej lewicowe poglądy. W nagrodę otrzymał posadę w instytucji unijnej Unię wysławiającej – Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji.

Zmarł nagle, w dość młodym wieku, przeżywszy zaledwie sześćdziesiąt lat. Już po jego śmierci wydano Ruling the Void: The Hollowing of Western Democracy. Treść tej pracy musiała wywołać konsternację wśród kolegów i studentów Maira. Politolog skonstatował bowiem ze smutkiem, że w Europie kończy się era demokracji parlamentarnej, za to nadchodzą czasy dyktatury urzędników, ekspertów oraz bankierów, a partie polityczne, upodobniając się do siebie i dystansując się od wyborców, traktują ich z pogardą. Co więcej, Unia Europejska podważa demokracje narodowe państw członkowskich.


Elity polityczne – zdaniem Maira – zamieniły Europę w sferę bezpieczną od potrzeb wyborców i ich przedstawicieli. Tchórzliwi europejscy politycy oddelegowali bowiem znaczną część władzy do anonimowych, nieodpowiadających przed wyborcami biurokratów. Dlaczego? Ponieważ chcieli uniknąć bezpośredniej odpowiedzialności przed wyborcami za podejmowane decyzje. A to nic innego jak oszukiwanie mieszkańców wszystkich państw Europy, którym od lat wmawia się, że nikt inny tylko oni – poprzez demokratyczne wybory – budują nowe oblicze Starego Kontynentu.


Diagnoza Maira wstrząsnęła częścią europejskiej inteligencji. Paradoksalnie, jego pośmiertne dzieło może się stać podręcznikiem eurosceptyków, mimo iż autor Ruling the Void kpił z nich do ostatnich dni swego życia.

 

Apologeta Tuska wieszczy koniec Europy

Również nasze elity przeżyły niedawno niemałe trzęsienie ziemi. O poważnym kryzysie Europy Zachodniej napisał bowiem ulubiony intelektualista partii rządzącej – Marcin Król. Ten wywodzący się ze środowisk zbliżonych do gdańskich liberałów i Unii Wolności historyk idei postanowił wprost powiedzieć to, co obserwująca Europę prawica dostrzega od wielu lat.


Mamy do czynienia z umiarkowanym kryzysem gospodarczym, poważnym kryzysem politycznym, dramatycznym kryzysem cywilizacyjnym i być może śmiertelnym kryzysem duchowym – napisał Król w wydanej na początku tego roku pracy zatytułowanej Europa w obliczu końca.


Tytuł książki nawiązuje do dzieła Mariana Zdziechowskiego sprzed niemal osiemdziesięciu lat, w którym przedwojenny rektor wileńskiego uniwersytetu opisał wizję nieuchronnej zagłady cywilizacji Zachodu. Obserwując Europę z pozycji konserwatywnych, Zdziechowski prorokował bezalternatywny kres kultury europejskiej. Marcin Król konserwatystą jednak nie jest – choć na takiego często się kreuje – lecz liberałem wściekle atakującym, na przykład, dziewiętnastowiecznych papieży za wierne trwanie na straży starego porządku. To jednak, co dostrzegł pozostaje niezwykle frapujące. Opisał chociażby absurd pominięcia chrześcijaństwa w preambule projektu unijnej konstytucji czy brak umiejętności podjęcia przez Kościół prawdziwej walki o świat wyglądający dziś przecież inaczej niż kiedyś.


Król skrytykował najgłupszego politologa, jakiego znał świat – Francisa Fukuyamę, przyznając jednak, że w pewnym sensie na poziomie europejskim sprawdza się jego idiotyczna teoria o końcu historii. Skoro demokracja liberalna to ostateczny etap rozwoju ludzkości, no to będzie trwać sama z siebie, ot tak, nie trzeba sobie tym głowy zawracać. Świat może nie jest idealny, ale jednak znośny, wystarczy go skorygować, posprzątać, tu i ówdzie pogmerać, żeby rosło cztery procent, a nie trzy, i jakoś przetrwamy. Nic złego już się nie wydarzy. I to właśnie jest bardzo groźne. Zwłaszcza że – zdaniem Króla – Polska przejmuje wszystkie najgorsze wzorce mechanizmów UE.


Marcin Król w ostatnich latach często chwalił stosującego politykę ciepłej wody w kranie i uprawiającego stałą europropagandę Donalda Tuska. Jak wielkim więc szokiem dla jego stałych czytelników musiała być lektura tych słów?!


Wizja rozwiązania problemów Europy rysowana przez polskiego filozofa nie jest tak optymistyczna, jak u wspomnianych wcześniej Niemca czy Irlandczyka. Według tych ostatnich bowiem wystarczy niewielki lifting, by europejski system polityczny zaczął działać lepiej, a ludziom żyło się dostatniej. Król jest pesymistą. Co prawda, nawołuje do zwiększenia wpływów demokracji substancjalnej, ale dostrzega też pilną konieczność wielkich zmian cywilizacyjnych i duchowych wśród Europejczyków. W wywiadzie towarzyszącym promocji książki stwierdził, że w przeciwnym razie może dojść do wywieszania na latarniach tych, którzy odpowiadają za status quo chociażby w dzisiejszej Polsce.

 

Quo vadis, Europo?

Nie ulega wątpliwości, że Europa pozostaje dziś w dramatycznym kryzysie. Dotyczy to zarówno stanu duchowego jej mieszkańców, jak i kondycji moralnej jej przywódców, a także systemu politycznego przygotowanego jako eksperyment specjalnie na okoliczność stworzenia Unii Europejskiej.


Ponadnarodową integrację w postchrześcijańskiej Europie od lat krytykuje prawica, zarówno ta bardziej, jak i ta mniej konserwatywna. I oto na naszych oczach dokonuje się przełom w myśleniu europejskich elit intelektualnych. Uczeni w wielu placówkach dotowanych grantami z Brukseli zaczynają się zastanawiać nad sensem dalszego istnienia Unii w jej obecnym kształcie. Jeśli eurokraci ich posłuchają, kryzys może się jedynie pogłębić – lekarstwem lewicy na kryzys spowodowany zbyt dużą dawką integracji jest bowiem kolejny jej zastrzyk.


Jednego wszak już dziś możemy być pewni – europejscy politycy potrafią integrować. Oto w krytyce Unii Europejskiej połączyli środowiska skrajnie od siebie różne. W efekcie jednak stworzyli coś całkowicie odwrotnego od własnych zamierzeń. Zamiast Europy uwielbianej przez wszystkich zbudowali Europę, której nie kocha już nikt.



Krystian Kratiuk



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Prawdziwy rozwój dokonuje się w Chinach. Dlatego z nich powinniśmy brać przykład !!!
ponad 5 lat temu / realista
 
Realista: W Chinach, gdzie masowo się dokonuje aborcji?
ponad 5 lat temu / koteq
 
i jeszcze jedno; jest w tekście fragment o wywieszaniu na latarniach; tych troje nadaje się jak ulał na pierwszy ogień;
ponad 5 lat temu / jaro
 
@[email protected] - tak i jeszcze raz tak, ale z małą poprawką: ... ani sprawiedliwości.", bez społecznej; bo inaczej musielibyśmy usankcjonować dom publiczny i krzesło elektryczne; sprawiedliwość jest lub jej nie ma; twór "sprawiedliwość społeczna" jest sztuczny i jak wszystko sztuczne zalatuje przekrętem; nie może być tak, że sprawiedliwość "pokazuje" rację jednostki, ale tłum dopomina się "czegokolwiek innego" i sąd tak zasądza; nigdy tak nie powinno być; ponadto przypominam bardzo starą sentencję, mówiącą o tym, że choćby jeden człowiek na Ziemi twierdził inaczej jak reszta ludzi, to wcale nie oznacza, że się on myli; podaję to pod rozwagę; reszta, tak jak na wstępie, bardzo trafnie ujmuje sens tego całego Eurokołchozu zwanego czasami inaczej jako Łunia Jewropejska;
ponad 5 lat temu / jaro
 
UE to kompletna dekadencja ! Zachodnia cywilizacja zginie tak samo jak Cesarstwo Rzymskie w bezhołowiu, rozpuście i zgnilźnie. 10 lat temu byłem euroentuzjastą, od kilku lat gdy UE wstapiła do fanclubu sexu analnego i rozpoczęła wnosic do naszej kultury wszelkie dewiacje niszczące nasze rodziny przebiegunowałem się. Wynik wyborów w Poslce pokazują jednak jakim jesteśmy narodem, Ślask i całe wybrzeże jest zadowolone z dokonań tuska i jego ferajny, więc może tak powinno być a My sie upieramy niepotrzebnie . . .
ponad 5 lat temu / andrzej
 
Unia to utopia. Zamiast skorzystac z madrosci chrzescijanstwa i lekcji historii - natura ludzka jest grzeszna i nie zmienia sie - unia tworzy kolejny raj na ziemi. A ten raj, jak widac, mozna osiagnac tylko propagwaniem perwesrsji seksualnych, bo przeciez wszystko inne zawodzi - ani bogactwa jak nie bylo, tak nie ma, ani pokoju, wolnosci slowa i sumienia, pracy ani spolecznej sprawiedliwosci. Panie i panowie w Brukseli jezdza wypolerowanymi limuzynami, i nie intersuja sie losem ludzmi, ktorych maja reprezentowac i ktory placa za te limuzyny. Oni maja idee i utopie, a takze garmitury i wykwintne posilki. Ludziom podsylaja Conchite Wurst, jak psu Wurst - kielbase.
ponad 5 lat temu / DM
 
 

1846 - we Francji dwojgu pastuszkom: 15-letniej Melanii Calvat i 11-letniemu Maksyminowi Giraud na górze wznoszącej się nad La Salette w Alpach ukazała się Matka Boża. Dzieci ujrzały kulę świetlną. Wewnątrz siedziała Piękna Pani. Twarz miała zakrytą dłońmi i płakała. Przekazała dzieciom tajemnice przestrzegające przed upadkiem wiary oraz zachęcała do modlitwy. Zapowiadała kary w postaci wielkiego głodu, klęski nieurodzajów oraz śmierci małych dzieci na rękach bezsilnych matek.

 
 

Następcą Johna Boltona na stanowisku doradcy do spraw bezpieczeństwa prezydenta Stanów Zjednoczonych został Robert O'Brien. O tej nominacji poinformował w środę osobiście Donald Trump.

 

Martwię się, ale nie jestem zdesperowany, ponieważ Kościół nie pochodzi od Bergoglio ani od biskupów, ale tylko od Chrystusa, i On rządzi nim z mądrością – powiedział Vittorio Messori, włoski pisarz i publicysta katolicki, komentując obecną kryzysową sytuację w Kościele.  

 

Władze Chińskiej Republiki Ludowej nakazują księżom i zakonnikom cytować na kazaniach myśli rodzimego filozofa Konfucjusza. To kolejny przykład ingerencji w sferę wiary. Katoliccy duchowni widzą w tych naciskach przykład działań zmierzających do erozji chrześcijaństwa na obszarze Państwa Środka.

 

Według włoskiego watykanisty Sandro Magistra, ceną za porozumienie chińsko-watykańskie jest milczenie Stolicy Apostolskiej w drażliwych kwestiach. Chodzi o ciszę wobec trwających w Hongkongu protestów, w których istotną rolę odgrywają katolicy, stanowiący 8 procent ludności regionu.

 


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.