DZIŚ JEST:   07   GRUDNIA   2019 r.

Pierwsza Sobota
Św. Ambrożego, Doktora Kościoła
Św. Marii Józefy Rosello
 
 
 
 

Ekologiczny zwrot „postnowoczesności” – utopia trybalizmu

Ekologiczny zwrot „postnowoczesności” – utopia trybalizmu

„Postnowoczesna” kultura przejawia pewne dość zaskakujące aspekty, szczególnie wówczas, kiedy porówna się je do tych, które przejawiała jeszcze kilka dziesięcioleci temu. Jednym z nich jest skłonność ekologów do odkrywania na nowo, oceniania i proponowania jako wzoru tego, co jest regresywne, prymitywne, dzikie i plemienne.

 

Jeszcze do niedawna składano hołd Człowiekowi – Panu Natury; dzisiaj jednakże okadza się Naturę jako boginkę i panią ludzkości i jej przeznaczenia.

 

Jeszcze do niedawna dominująca kultura była racjonalistyczna i naukowa, a jej celem było kształtowanie zaawansowanej cywilizacji i budowanie społeczeństwa biurokratycznego i technokratycznego. Dzisiaj dominuje kultura irracjonalna i magiczna, której celem jest kształtowanie cywilizacji regresywnej.

 

Wcześniej planowano społeczeństwo kulturalne, stabilne, zamożne, wygodne i zwycięskie. Dzisiaj jednakże świta nowe społeczeństwo, które jest niedouczone, niebezpieczne, biedne, niewygodne i uproszczone; tendencją jest „dekonstrukcja” społeczeństwa poprzez przemianę we wspólnotę anarchiczną i plemienną.

 

Ten „powrót do natury” nie jest tak nowy, jak się wydaje. Jeśli przypomnimy sobie historię procesu rewolucyjnego, zauważymy, że – pod maską budowania przyszłości zaprojektowanej na podstawach nauki i technologicznej racjonalności – często marzono o powrocie do utraconej przeszłości, niezepsutego początku, „ziemskiego raju”, w którym ludzkość będzie żyła szczęśliwie dzięki nieświadomości wszelkich rzeczy, wyzbywszy się wszystkiego i od wszystkiego wolna.

 

Odkrycie plemiennego modelu społeczeństwa

Historia jest pełna nieudanych utopijnych przedsięwzięć, które były próbą odzyskania utraconej szczęśliwości poprzez powrót do nienaruszonych źródeł. Ich eksplozja nastąpiła w XVI wieku dokładnie wraz z nastaniem „nowożytnej cywilizacji”, która domagała się oddania wiedzy i siły woli w służbę utopii, by zbudować wolne i szczęśliwe społeczeństwo.

 

Tuż po odkryciu obu Ameryk statki, które dotarły do nowych kontynentów, zaczęły transportować nie tylko księży, geografów, przyrodników i handlowców, ale także „filozofów”, których dzisiaj nazywano by etnologami lub antropologami, chętnych badać życie odkrytych ludów.

 

Uczeni ci byli rozczarowani swoją własną cywilizacją, którą oskarżali o skomplikowanie, nienaturalność, niesprawiedliwość i rozdarcie podziałami i wojnami (właśnie wtedy wybuchła rewolucja protestancka). W swoich podróżach uczeni ci dążyli do odkrycia na nowo „ziemskiego raju”, alternatywy wobec cywilizacji, nowego modelu społeczeństwa, by zastąpić społeczeństwo starej Europy. Stosując dzisiejszy modny język, możemy powiedzieć, że porzucili oni „centrum” w poszukiwaniu „przedmieść”, odrzucając ekskluzywizm po to, aby „otworzyć się na innych”, dowodząc jednolitości, by odkryć różnorodność.

 

Niektórzy z tych uczonych nie tylko badali bezstronnie życie dzikich, ale interpretowali je zgodnie ze swoimi przyjętymi z góry poglądami. Naiwnie wierzyli, że społeczeństwo plemienne było pozbawione własności, handlu, rodzin, instytucji, praw, przywilejów, hierarchii oraz władz politycznych i religijnych. Wierzyli, że dzicy żyli wolni od pewności, pragnień, skrupułów, środków bezpieczeństwa, agresji, wojen, wiodąc bezkształtne i obojętne życie, które dzisiaj nazwalibyśmy buddyjskim albo wegańskim (chociaż dzicy byli chętni jeść zwierzęta).

 

Według tych uczonych te wszystkie niedostatki sprawiały, że dzicy byli nie tylko niedouczeni i naiwni, ale także pokojowi, czyści, pokorni, altruistyczni, hojni, mądrzy. Nie czuli oni następstw grzechu pierworodnego, ponieważ cieszyli się pierwotną niewinnością. Jednym słowem ci uczeni wyobrażali sobie, że odkryli w społeczeństwie plemiennym idealną wspólnotę, o jakiej marzyli, i w ten sposób przedstawiali je jako wzór i proponowali Europejczykom jako alternatywę wobec ich „zepsutej” cywilizacji.

 

Dzikie utopie renesansu i oświecenia

Wiek XVI – okres historyczny, który oznaczał triumf kultury humanistycznej, cywilizacji neopogańskiej i zeświecczonego społeczeństwa – także widział powstanie utopii, które twierdziły, że gromadzą wiedzę i moc potrzebne do powrotu do „ziemskiego raju”.

 

Niektóre protestanckie sekty, takie jak anabaptyści, już marzyły o społeczeństwie pozbawionym nie tylko papiestwa, ale także jakiejkolwiek władzy religijnej, rodziny czy własności prywatnej.

 

Niektórzy przedstawiciele tak zwanego „uczonego” renesansu – sceptyczni co do religii, liberalni w polityce, a libertyńscy w moralności – marzyli o społeczeństwie, które jest szczęśliwe, ponieważ jest wolne od ograniczeń religijnych, politycznych i sądowych. Na przykład Francuz Etienne dla Boétie, uczeń Montaigne’a, miał nadzieję, że Europa stanie się kontynentem „bez wiary, króla i praw”.

 

Jednocześnie pomiędzy XVI a XVII wiekiem znamienici humaniści opracowywali dokładne utopie. Zaczęło się to od św. Tomasza Morusa, który swoją słynną Utopią (1516) ukuł dla nich nazwę, a kontynuacją było Miasto Słońca (1602) Tommaso Campanelli. Te literackie fantazje jednak nie miały być narzucone prawdziwemu społeczeństwu.

 

Później jednakże, wraz z Nową Atlantydą (1612) anglikanina Francisa Bacona i Programem ustroju wolności (1652) purytanina Gerrarda Winstanleya, proponowano utopię jako idealny program, który należy naukowo wcielić w życie, stosując techniki polityczne i gospodarcze wynalezione przez rodzące się „nauki społeczne”.

 

By uniknąć kościelnej cenzury, wielu autorów proponowało idealne społeczeństwa stosując fikcję literacką geograficznych odkryć dalekich społeczności. Gabriel Foigny w swojej książce o zmyślonej podróży pt. La Terre Australe connue (1676) wyobraził sobie prymitywne społeczeństwo składające się z wielpłciowych aseksualnych osobników o niejednoznacznej albo zmutowanej seksualności, tak jak robią to teoretycy gender dzisiaj.

 

Chociaż o oświeceniu myśli się jako kulturalnym, naukowym, pragmatycznym i wyrafinowanym, ta trybalistyczna literatura utopijna była kontynuowana w wieku XVIII. Pisarze tacy, jak Fontenelle, Meslier, Deschamps i Rétif de la Bretonne argumentowali, że szczęśliwość jest wynikiem „prostoty” rozumianej jako wolność od dogmatów, praw, powinności, obowiązków i ograniczeń społecznych. Morelly napisał Kodeks natury, Rousseau pedagogikę „dzikiej spontaniczności”, a Diderot polityczny projekt, wypróbowany w czasach rewolucji francuskiej ze znanymi nam rezultatami.

 

Plemienna utopia socjalizmu

W wieku XIX, kiedy naukowcy i socjolodzy dołączyli do etnologów i antropologów, niektórzy z nich studiowali system społeczny prekolumbijskich społeczeństw indiańskich (Azteków i Inków). Chociaż społeczeństwa te były tyrańskie, oparte na ucisku, niewolnictwie, a nawet skłonne do popełniania masakr, były one chwalone za ich podstawy w „solidarności”, tj. za życie w symbiozie z przyrodą i zdolność do łączenia niezliczonych osób indywidualnych w kolektywne jednostki, które działały jako jedno funkcjonalne i potężne ciało, jak „wielkie zwierzę”.

 

Niektórzy socjalistyczni autorzy dążyli do przeciwdziałania technokratycznemu modelowi pozytywizmu przy pomocy prymitywnego modelu „trzeciego świata” albo plemiennego życia wspólnot dzikich. Marzyli oni o społeczeństwie wyzwolonym od władzy religijnej, politycznej i gospodarczej, w którym wszystko byłoby skolektywizowane: od małżeństwa po kształcenie potomstwa, od własności po dziedziczenie, od pracy po rozrywkę, od nauczania po domy mieszkalne, od jedzenia po ubranie. Ludzkie narodziny, rozwój i śmierć musiały przejść socjalizację, która zakładała sekularyzację i zubożenie. Na przykład socjalistyczny utopista Fourier zaprojektował system społeczny podobny do systemu imperiów indiańskich, w których plemienny kolektywizm ogarniał każdy aspekt życia indywidualnego.

 

Ten prymitywny model także wpłynął na tak zwany socjalizm naukowy. Sam Marks zakładał rewolucję komunistyczną w celu zniesienia czynników alienujących i opartych na ucisku – własności, pieniędzy, handlu, rodziny, edukacji i prawa, władz politycznych i religijnych – które dominowały historię od społeczeństwa patriarchalnego po burżuazyjne. Ta abolicja pozwoliłaby na powrót do tej idealnej pierwotnej wspólnoty, tej „prymitywnej hordy” wyobrażonej przez Engelsa, w której „wszystko jest we wszystkich”, wszyscy są wobec siebie równi, nie tylko pod względem posiadania i władzy, ale także w myślach, pragnieniach i uczuciach.

 

Taki był cel wczesnych eksperymentów reżymu leninowskiego w Rosji i maoistowskiego w Chinach. Krwawa dyktatura czerwonych Khmerów w Kambodży była tragiczną i oczywiście nieudaną próbą oczyszczenia całej populacji z jej cywilizacji poprzez deportację do lasów, by mogła doświadczyć dzikiego życia plemiennego.

 

„Postmodernistyczny” socjalizm, który zaczął się od rewolucji seksualnej i ekologicznej Wilhelma Reicha, Ericha Fromma i Heberta Marcuse, wcielany w życie od maja 1968, nie przestaje dążyć do swojego pierwotnego celu, teraz zredukowanego do jego irracjonalnych, ogołoconych i destrukcyjnych wymiarów.

 

Nic dziwnego, że sam termin „rewolucja” (od łacińskiego słowa revolvere) nie wyraża postępu ku przyszłości, ale powrót do przeszłości, do utraconego i opłakiwanego pierwotnego stanu rzekomej doskonałości i szczęśliwości wyobrażonego jako „panowanie wolności i równości” – pod warunkiem, że ludzie porzucą cywilizację.

 

A zatem wybór, przed jakim stoimy dzisiaj, jest wyborem pomiędzy rewolucyjnym barbarzyństwem a prawdziwą cywilizacją – cywilizacją chrześcijańską.

 

Guido Vignelli

Źródło: panamazonsyndowatch.com

Tłum. Jan J. Franczak


DATA: 2019-06-19 16:49
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
15
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Zgadzam sie z artykółem.
5 miesięcy temu / Andrzej Ż
 
Całe Imperium Rzymskie było zbudowane z wszelkiego rodzaju trybalizmów.Właściwie poza trybalizmami nic innego nie istniało.Gdyby Pan Jezus widział w tym jakies powinowactwo,to nie omieszkałby nam o tym powiedzieć.Im wiecej dowiaduję się o "synodzie amazońskim",tym bardziej staje sie dla mnie jasne,że jego głównym celem jest zatrzymanie rozwoju gospodarczego Brazylii.Głośna sprawa zniesienia celibatu jest tylko zasłona dymną.Z tego co czytam , to głównym problemem będzie maksymalne dowartościowanie wodzów i szamanów. Za tym pójdzie uznanie ich "praw majątkowych" do Amazonii.Wtedy Brazylijczycy straca prawa do swoich bajecznych bogactw.Brazylia mając 200 milionów mieszkańców i nieograniczone zasoby jest poważnym zagrożeniem dla istnienia USA.Powstaje wrażenie, że cała misja Franciszka sprowadza sie głównie do tej sprawy.Równiez w Europie działania Franciszka są realizacją polityki Stanów Zjednoczonych z robionymi naprędce uzasadnieniami teologicznymi
5 miesięcy temu / Mirek
 
Po prostu widzę tu bardziej ukryty opis syndromu sztokholmskiego aniżeli jakakolwiek próba analizy historycznej.Idąc na wielki skrót:różnica polega na owocach danej tyranii.Bo gdzie kończyły dusze inków czy Azteków,a gdzie chłopa pańszczyźnianego?! Dlatego twierdzę,że nie ma żadnej płaszczyzny,by te dwa absurdalnie różne światy ze sobą porównywać. Historyk niech tam sobie grzebie,ale to podobnie jak porównywanie Lutra z Kalwinem i Husem do Katolików.Pozornie to tylko niuanse-ale tylko pozornie.Tak jak z daleka widać piechura,widzę że idzie,ale gdzie,po co i ku czemu,to dopiero zaczyna być WAŻNE,a nie dreptanie gdzieś tam,nawet płaczący wygląda tak samo,ale jeden płacze bo go napadli zabili rodzinę i wygnali z domu-a drugi rozpacza bo właśnie nie udało mu się zabić dla zysku.Roztkliwianie się nad światami istniejącymi dla nas tylko teoretycznie,zamiast walczyć o prawdę tu gdzie żyję,jest właśnie tym posoborowym łajdactwem w całej swej ukrytej podłości,bańki mydlane.
5 miesięcy temu / Andrzej BR
 
ten powrót do środkowo czy południowoindiańskości to może mieć bardzo wysoką ,,oglądalność,, w tv. Wyrywanie serc, rozwalanie głów maczugami na schodach post Olmeckich, Tolteckich, Azteckich, Inkaskich i innych piramid, w trakcie religijnych obrzędów i w czasie mniej więcej zbliżonym do Chrztu Polski może przysporzyć wielu nowych wiernych. Albo kolekcje zmniejszonych głów kupowane od szamanów Jivaro, lub kupno tej ,,technologii,, to zdecydowanie ,,światła przyszłość Europy,,
5 miesięcy temu / szpulas11
 
A gdzie powiedzenie, że sobór watykański drugi stanowi jeden z poprzednich etapów na drodze, która prowadzi do poganizacji Kościoła katolickiego, i że hierarchowie Kościoła katolickiego za tę poganizację odpowiadają?
5 miesięcy temu / Sal
 
Darius "Czepiam" się średniowiecznej Europy, bo równie łatwo i równie nieprawdziwie jak Azteków i Inków można ją skwitować stwierdzeniem "tyrania króla, ucisk przez kler, niewolnictwo chłopów, skłonność do masakr krucjaty i Inkwizycja". I jakoś oburza wszystkich na tym portalu takie stawianie sprawy przez feministki czy innych yntelektualistów, a w stosunku do całej reszty świata takie ćwierćprawdy przechodzą z aplauzem bo "nienasi". Co do XX w. to nie będę polemizował, bo po pierwsze nie o tym rozmawiamy, a po drugie w tej kwestii się z Tobą zgadzam.
5 miesięcy temu / abc
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.