DZIŚ JEST:   19   CZERWCA   2019 r.

Św. Gerwazego i Protazego
Św. Romualda, opata
 
 
 
 

Eklezjofobiczna nerwica czyli ćwiczenia z propagandy

Eklezjofobiczna nerwica czyli ćwiczenia z propagandy
Anatol Chomicz/FORUM

Jakie są najpoważniejsze problemy współczesnej polskiej szkoły? Wchodzący właśnie w mury szkolne niż demograficzny, skutkujący zamykaniem kolejnych szkół i masowym zwalnianiem nauczycieli? Problemy z ciągłą redukcją merytorycznej treści programów nauczania („nowe podstawy programowe”) i wypychaniem niektórych przedmiotów na margines (casus historii)? Usuwanie wielkich dzieł polskiej literatury z kanonu lektur szkolnych? Patologie wywołane nadymanymi „prawami ucznia”, które usprawiedliwiają wsadzanie nauczycielowi kosza śmieciowego na głowę? Próby demoralizacji młodzieży za pomocą tzw. edukacji seksualnej i „warsztatów równościowych”?

 

Nic z tych rzeczy. Przynajmniej według lewicy. Jeśli potraktować jako miarodajny głos tejże postkomunistyczny tygodnik „Polityka”, to okazuje się, że najpoważniejszym problemem dręczącym polską edukację A. D. 2013 jest …. obecność katechezy w szkole. „Problem” ten został wybrany przez lewicowy periodyk jako „temat tygodnia”, a tematem skrupulatnie zajęła się J. Podgórska w wypracowaniu pt. „Bo większość chodzi” („Polityka”, nr 36). Zważywszy na to, że swego czasu to „Polityka” nagliła „Tusku musisz!”, być może wspomniany temat wyznacza kolejne pole zainteresowania resortu kierowanego przez nieocenioną panią minister Krystynę Szumilas – wszystko w ramach „otwierania się na lewo” rządzącego ugrupowania.

 

Autorka wypracowania – trudno nie odnieść takiego wrażenia – pisząc je, korzystała z gotowców będących w obiegu od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy toczyły się u nas tzw. debaty światopoglądowe (jak dla niepoznaki nazywa się próbę narzucenia przez lewicę rozmaitej proweniencji programu laickiego państwa). Praca jest więc niesamodzielna, bo widać w wypracowaniu J. Podgórskiej kurczowe trzymanie się argumentacji stosowanej wówczas przez „Gazetę Wyborczą” i sekundujący mu w tym dziele „Tygodnik Powszechny”. Autorka sięga więc do oklepanych sofizmatów o tym, że katecheza w szkole odstręcza od religii (rozczulająca troska autorki o dynamikę ewangelizacji), uczy wszystkiego, co najgorsze („W ten sposób dziecko dostaje pierwszą lekcję konformizmu, hipokryzji i społecznej tresury”) i jest generalnie obciachowa.

 

Niemniej jednak wypracowanie J. Podgórskiej warto przeczytać, choćby dlatego, by dostać poglądową lekcję propagandy. Ta ostatnia na przykład każe autorce jawnie mijać się z prawdą, utrzymując, że w tym roku mija dwadzieścia lat od wprowadzenia katechezy do szkół publicznych, co postanawiał konkordat między RP a Stolicą Apostolską podpisany w 1993 roku (ratyfikowany cztery lata później). Mamy w ten sposób bezpośrednie połączenie z korespondentką Radia Erewań. Po pierwsze: nie wprowadzenie, tylko powrót katechezy do szkół. Po drugie: o powrocie katechezy do szkół przesądził w 1990 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego (chyba najlepsza jego decyzja) na drodze rozporządzenia ówczesnego ministra edukacji narodowej (prof. Henryka Samsonowicza). Widać, że autorka oczytała się w podręcznikach opisujących metody socjotechniki (czyt. manipulacji). Fakty niewygodne usuwamy (T. Mazowiecki, doradca obecnego prezydenta RP, to przecież jeden z „ojców założycieli naszej wolności”), albo zręcznie zapominamy. Ot, choćby o tym, że nowa ustawa o stosunkach między państwem a Kościołem została uchwalona wiosną 1989 roku jeszcze przez sejm PRL (przed wyborami 4 czerwca), w którym większość absolutną miało środowisko tożsame ze środowiskiem tygodnika „Polityka”. A ustawa ta przyznawała Kościołowi uprawnienia (w tym prawo do własnych mediów, do zwrotu majątku), które dopiero cztery lata później potwierdzał konkordat.

 

Jedna z reguł socjotechniki to „reguła autorytetu” – trzeba się na kogoś powołać. Najlepiej jakiś „autorytet moralny” (wypróbowany) albo placówkę naukową (bez „oszołomów”). W tym przypadku autorka otwiera swój tekst raportem Instytutu Spraw Publicznych (zupełnie przypadkowo przez  dwanaście lat szefowała mu L. Kolarska – Bobińska, dziś europosłanka PO), który inkryminuje zawartość merytoryczną katechezy w polskich szkołach. Prawdziwym horrendum okazuje się bowiem „przedstawianie Kościoła jako nieomylnego i niedopełniającego błędów”, „stawianie znaku równości między polskością i katolicyzmem”, jak również „utrwalanie stereotypowych ról płciowych”. Jako autorytety wspomagające przytaczani są autorzy związani z „Tygodnikiem Powszechnym”. A więc pluralizm opinii gwarantowany.

 

Autorka eksploatuje również „metodę dowodu społecznego” (czyli stworzenie iluzji, że „wszyscy albo większość tak myśli”). Kto czytał kiedyś w „Gazecie Wyborczej” tzw. Telefoniczną Opinię Publiczną, ten wie o co chodzi. W swoim wypracowaniu autorka osiąga ten efekt za pomocą cytowania głosów na forach internetowych, a konkretnie głos „gimnazjalisty” przyznającego się, że przystąpił do sakramentu bierzmowania jako ateista. A kto zaręczy, że nie jest to czasem głos na przykład całkiem już dorosłego funkcjonariusza Ruchu P. ?

 

W tekście J. Podgórskiej mamy również do czynienia z „metodą ingracjacji” (a więc wyrobienie u czytelnika, że miarą „nowoczesności” i bycia „trendy” jest podzielanie tez autorski). Jeden ze śródtytułów w omawianym wypracowaniu brzmi: „Etyka dla myślących” – chodzi o „sprzedanie” sugestii, że przedmiotem dla ludzi myślących jest etyka, a nie religia. Deprecjonowanie katechezy jest już zresztą widoczne w samym tytule wypracowania „Bo większość chodzi”. Sugestia: chodzą kierowani owczym pędem, a nie własną inteligencją. „Metodę ingracjacji” autorka wzbogaca „metodą autorytetu”, bowiem tezę o tym, że lekcje etyki są „tylko dla myślących”, autorka wzmacnia cytatem z prof. Magdaleny Środy. W tle jest również „reguła niedostępności” (to, co niedostępne jest cenniejsze) – lekcje etyki są rzadkie, są więc już dzięki temu czymś cennym. Taki „zakazany owoc” – z drobną poprawką, że nikt lekcji etyki w polskich szkołach nie zakazuje ale przecież chodzi tutaj nie o prawdę tylko o propagandę.

 

„Metoda ingracjacji” a rebours to sugerowanie czytelnikowi, że nie zgadzając się z tezami autorki umieszcza się po stronie „obciachowej”. Ten efekt autorka wzmacnia sięganiem do metody wyrywkowego cytowania podręczników do nauki religii bądź słów katechetek powtarzanych przez uczniów wobec swoich rodziców. Najczęściej – i w tym autorka także nie jest oryginalna – obśmiewane jest nauczanie Kościoła dotyczące seksualności człowieka. Chłe, chłe, chłe – czegoż oni uczą na tej katechezie! A to ćwiczenia woli wobec pokus cielesnych,  a to szacunku dla kobiet w stanie błogosławionym, a nawet zrównywania aborcji z terroryzmem i wojnami domowymi.

 

„Na pocieszenie dla bezpłodnych par – historyjka o małżeństwie, które nie mogło mieć dzieci, ale to się zmieniło, gdy wzięli ślub kościelny”. Próbka stylu autorki wypracowania. Stosując jednak tak wiele reguł ogłupiania swoich czytelników zapomniała o jednej, żelaznej regule propagandy – unikania sprzeczności i śmieszności.

 

W następnym akapicie po tym, w którym była mowa o „historyjce na pocieszenie bezpłodnych”, autorka z całym namaszczeniem orzeka: „w skrajnych przypadkach pewien rodzaj edukacji religijnej może prowadzić do tzw. nerwicy eklezjogennej”. Trochę niepokojąco pobrzmiewa to „schizofrenią bezobjawową”, ale autorka kontynuuje w swoim ulubionym stylu, odwołując się do „autorytetu”. W tej roli występuje jeden z pracowników Zakładu Socjologii i Psychologii Religii na UJ, który z cała powagą orzeka, o istnieniu iunctim między „obrazem Boga jako figury zabraniającej i karzącej” a „oziębłością, impotencją, poczuciem winy i wstydu”.

 

A więc nie tylko autorka rzeczonego wypracowania cierpi na eklezjofobiczną nerwicę. Ale chyba w tym przypadku nie będzie ministerialnej kontroli na UJ.

 

 

Grzegorz Kucharczyk


DATA: 2013-09-23 15:21
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Eklezjogenna, primo. Secundo, autorka na nią nie cierpi. Tertio, nerwica nie jest "niechęcią wobec czegoś". Quatro, taka choroba istnieje naprawdę.
2 miesiące temu / gość1974
 
Miejsce katechezy jest na terenie budynków kościelnych. Polska nie powinna stawać się Izraelem czy podobnym państwem wyznaniowym. Polska szkoła powinna być świecka. Lekcja wprowadzenia ("powrotu") katechezy do szkół publicznych jest lekcją oszustw, oportunizmu i hipokryzji PO OBU STRONACH. Nie wiem kto był bardziej zakłamany, politycy ZE WSZYSTKICH ugrupowań, (a najbardziej gorliwi okazali się lewicowcy i byli pezetpeerowcy) czy biskupi. 2 godziny religii tygodniowo od zerówki do matury to około 1000 godzin w ciagu całego cyklu kształcenia. To CAŁY JEDEN ROK edukacji zajęty na katolicką katechezę KOSZTEM INNYCH PRZEDMIOTÓW. Nie tylko kosztem godzinowym (katechezy w szkole plus jasełka, kolędowanie, marsze do kościoła, przygotowania do kolejnych rocznic i obrzędów, akademie ku czci, itd., itp) ale też KONFLIKT Z PROGRAMEM PRZEDMIOTÓW PRZYRODNICZYCH. Nie można uczyć kreacjonizmu, cudów i magii a zaraz potem czy przedtem biologii czy fizyki.
ponad 5 lat temu / zza kałuży
 
do @Mar.. Takie proste to chyba nie jest. Ponadto to chyba byłby krok do tyłu.
ponad 5 lat temu / wojtek
 
Pomijając lewacką paplaninę niektórych tygodników i dzienników to wiadomo od dawna, że Kościół i wiara umacnia się i hartuje najbardziej podczas prześladowań. Więc idąc tym tropem gdyby Państwo (z dyskretnym przyzwoleniem Kościoła oczywiście) zakazało (zakazało, nie w porozumieniu z Kurią usunęło ze szkół lekcje religii), to dałoby to więcej plusów niż minusów dla Chrześcijan. Nauczanie religii w salkach katechetycznych pewnie wzmocniło by wiarę młodych ludzi. Nie traktowali by jej jako kolejnego przedmiotu w szkole, ale jako coś ponad to. Tak więc ja osobiście "nie umierałbym" za lekcję religii w szkołach. pozdr M.Kordaszewski
ponad 5 lat temu / mar219
 
Sądząc po owocach coś z tą katechezą w szkołach jest nie tak.Ale kto się tym przejmuje.
ponad 5 lat temu / cynik
 
Kiedyś nauczaniem w klasach podstawowych zajmowały się siostry. Dobrze sobie radziły z dziećmi. A jak jest teraz?. Do młodzieży oczywiście potrzeba wykształconych i doświadczonych ludzi. Czy uczą tylko księża, czy też i świeccy katecheci?. Słyszałam, że w szkole można się zapisać i na religię i na etykę (dwa przedmioty).
ponad 5 lat temu / zosia
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "17798"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.