DZIŚ JEST:   15   LISTOPADA   2019 r.

Św. Alberta Wielkiego, Doktora Kościoła
Św. Leopolda III
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 44  >   KOŚCIÓŁ I ŚWIAT

Piotr Doerre

Efekt Franciszka

Efekt Franciszka

Niektórzy nazywają Franciszka papieżem-celebrytą, inni – samotnym rewolucjonistą. Jedni chłoną jego słowa i wypatrują niestandardowych zachowań, inni czują niepokój i konsternację za każdym razem, kiedy staje przed obiektywami kamer.

 

Wieść o zamiarze abdykacji Benedykta XVI spadła na wiernych jak grom z jasnego nieba i z pewnością wielu z nas kojarzy się z obrazem błyskawicy uderzającej w kopułę Bazyliki Świętego Piotra w dniu ogłoszenia papieskiej decyzji. Powody jego ustąpienia są właściwie do dziś nieznane. W każdym razie, oficjalnie podawane jako główny powód pragnienie abdykującego papieża, by Kościół w nadchodzących trudnych czasach poprowadził silną ręką ktoś zdrowszy i znacznie od niego młodszy, nie zostało zaspokojone przez głosujących na konklawe kardynałów. Następcą Benedykta XVI został bowiem siedemdziesięciosiedmiolatek, który już w drugim roku swego pontyfikatu zasugerował, że wkrótce i on może zostać emerytowanym papieżem.

 

Od chwili obwieszczenia „miastu i światu” wyboru argentyńskiego kardynała na Stolicę Piotrową znalazł się on w centrum zainteresowania mediów i tak już zostało przez pierwsze dwa lata jego pontyfikatu, w czasie których stał się jednym z najczęściej cytowanych celebrytów. I chyba pierwszym od wielu lat papieżem, który mógł liczyć na zdecydowaną przychylność mediów, najwyraźniej przekonanych, że oto przyszedł człowiek, który przebuduje Kościół pod dyktando liberałów i progresistów.

 

Ostentacyjna pokora i mizerabilizm

 

Istotnie, już pierwsze gesty nowego papieża dokonane tuż po zakończeniu konklawe dostarczyły wyraźnego sygnału, że nadchodzą ciężkie czasy dla tradycjonalistów. Pojawiwszy się na balkonie Bazyliki Świętego Piotra, Franciszek zerwał z tradycyjnym sposobem pozdrawiania wiernych na rzecz lakonicznego dobry wieczór wypowiedzianego do wiwatującego na jego cześć tłumu, co z entuzjazmem zostało przyjęte przez liberalne media jako znak świeckiego stylu nowego zwierzchnika Kościoła. Później nastąpiły dymisje watykańskich dostojników znanych ze sprzyjania tradycjonalizmowi liturgicznemu, wprowadzenie zarządu komisarycznego do dynamicznie rosnącego zgromadzenia Franciszkanów Niepokalanej, którego ojcowie odprawiali Mszę Świętą w klasycznym rycie rzymskim, a także wypowiedzi papieża traktujące zwolenników tak zwanej przedsoborowej liturgii jak dziwaków ulegających niezrozumiałej modzie. I to wszystko w ciągu kilku miesięcy po abdykacji tak przyjaznego w stosunku do ruchu tradycji Benedykta XVI!

 

Ale nie tylko tradycjonaliści sensu stricto mogli czuć się zdezorientowani. Forsowanie wizerunku najwyższego kapłana – ascety, żyjącego skromnie, a wręcz ubogo (co przejawia się w rezygnacji z zewnętrznych oznak papieskiego majestatu, zamieszkaniu w Domu Świętej Marty zamiast w apartamentach zajmowanych przez poprzedników, odstawieniu papamobile na rzecz zwykłego forda czy spożywaniu posiłków w watykańskiej stołówce), choć wychwalane pod niebiosa przez media, jęło jawić się wielu księżom oraz coraz szerszym rzeszom wiernych jako przesada, a nawet nieco sztuczna poza: coś na wzór kaprysów oświeconych francuskich arystokratek zamieszkujących w sielankowych chatkach wieśniaków. Jedni poczęli krytykować ostentacyjną pokorę Franciszka jako postawę rażącą nie mniej niż otwarcie demonstrowana pycha niektórych książąt Kościoła; inni zwracali uwagę na zagrożenie mizerabilizmem – fałszywą doktryną, zgodnie z którą bieda w każdym wypadku ma być stanem moralnie czystszym od bogactwa, przejawiającą się też w zewnętrznej ucieczce od bogactwa w kierunku dziadostwa i bylejakości; od piękna starych form w stronę nowoczesnej tandety. Jednym z przykładów tej tendencji są plany głębokiej reformy, a nawet rozwiązania słynnej gwardii szwajcarskiej jako formacji będącej przeżytkiem dawnej, „postkonstantyńskiej” ery Kościoła, która za bardzo kojarzy się z siłą zbrojną będącą niegdyś podporą Państwa Kościelnego, a ponadto ma być zbyt droga w utrzymaniu.

 

Zdecydowane słowa pod adresem biskupów, by nie mieli mentalności renesansowych książąt, zapoczątkowały całą serię „antyklerykalnych” wystąpień Franciszka, których kulminację przyniosła bożonarodzeniowa mowa do Kurii Rzymskiej o duchowym alzheimerze. Choć większości z tych wypowiedzi – dotyczących rozmaitych nadużyć i symptomów kryzysu w Kościele – trudno odmówić słuszności, ich nagromadzenie i siła stworzyły wrażenie, że papież jako obiekt swej szczególnie zdecydowanej krytyki obrał właśnie stan duchowny. Nie trzeba dodawać, że dzieje się to przy wyjątkowo głośnym aplauzie liberalnych mediów, które nader skwapliwie wykorzystują słowa Ojca Świętego do ataków na sam Kościół i jego kapłanów.

 

Dostało się też działaczom rozmaitych katolickich ruchów – wezwanie, by katolicy nie zafiksowali się obsesyjnie na punkcie obrony życia spadło na nich jak cios obuchem. Czarę goryczy przelała niedawno ewidentna (powiedzmy to sobie otwarcie) gafa z królikami, które miały symbolizować niepożądaną aktywność reprodukcyjną katolików. Choć później dementowana, wzburzyła wielu prorodzinnie nastawionych wiernych, którym nie mieściło się w głowie, że kiedykolwiek będą zmuszeni krytycznie odnieść się do wypowiedzi samego Ojca Świętego.

 

Rysą na wizerunku papieża zaznaczyła się również jego postawa podczas ubiegłorocznej pierwszej sesji synodu, kiedy to hierarchowie stający odważnie w obronie tradycyjnej nauki o nierozerwalności małżeństwa i grzeszności praktyk homoseksualnych, wobec prób jej destrukcji podejmowanych przez skrajnych progresistów pod przewodnictwem niemieckich kardynałów Kaspera i Marxa, nie doczekali się wyraźnego wsparcia, jakiego należałoby się spodziewać po Namiestniku Chrystusowym.

 

Płynne nauczanie

 

Święty Bernard z Clairvaux w niewielkim dziełku kreśli zalecenia dla każdego nowo wybranego papieża: Powinieneś uczynić wszystko, co możliwe, aby niewierzący się nawrócił, aby nawróceni się nie odwrócili, aby odwróceni powrócili do wiary, aby przewrotni skłonili się ku prawości, błądzący wrócili na drogę prawdy, uwodzący innych sami zostali pokonani niezbitymi argumentami i się nawrócili – jeśli to być może – lub przynajmniej pozbawieni zostali możliwości buntowania innych. Czy Franciszek ze swoim: Kimże jestem, by was osądzać? nie należy do zupełnie innego świata niż autor tych słów?

 

Oczywiście, Ojciec Święty nie zrezygnował, podobnie jak jego poprzednicy, z głoszenia światu Dobrej Nowiny. Przeciwnie, robi to w sposób bardzo efektowny, używając często zaskakujących zwrotów i porównań, co z pewnością przyczynia się do wzmożonej refleksji religijnej wielu wiernych, jak choćby wówczas, kiedy przypomina o istnieniu piekła i szatana czy fundamentalnej roli łaski Bożej w drodze do zbawienia. Szerokim echem odbiły się jego wypowiedzi w kwestiach duszpasterskich i społecznych, jak na przykład wezwanie do zabronienia obchodów Halloween albo krytyka homoseksualnej indoktrynacji czy ideologii gender.

 

Papież Franciszek nadal zwraca się do wiernych tradycyjną drogą, a więc poprzez oficjalne dokumenty: listy apostolskie czy encykliki. Czyni to jednak rzadziej niż jego poprzednicy, natomiast ważnym – nie wiadomo nawet, czy nie ważniejszym – środkiem jego komunikacji ze światem stały się wypowiedzi podczas rozmaitych spotkań, konferencji czy wywiadów dla mediów.

 

Obecnie mamy do czynienia z czymś, co nazwałbym „płynnym nauczaniem”. Papież patrzy w kamerę, mówi coś do mikrofonu i nagle okazuje się, że to jest nauka Kościoła – celnie podsumował tę praktykę amerykański działacz pro‑life Christopher Ferrara w wywiadzie dla „Do Rzeczy”.

 

Podążać za papieżem. Ale za którym?

 

O ile taką zmianę formy nauczania niemal wszyscy komentatorzy tłumaczą potrzebami współczesnego świata informacyjnego, w którym sążniste dokumenty nie są po prostu czytane, a liczy się krótki i celny bon mot, to nawet najwięksi entuzjaści Franciszka nie mogą ukryć, że spontaniczność jego wypowiedzi łączy się z ostentacyjnym brakiem troski o spójność przekazu (Tomasz Wiścicki, „Więź”). Inni mówią już wprost o chaosie w tymże przekazie, zawierającym wzajemnie sprzeczne tezy, znaki i sygnały. Pojawia się pytanie: czy taka forma przekazu służy umocnieniu braci w wierze? Ów brak spójności spowodowany ma być osobowością papieża i jego pragnieniem, by każdy go kochał (Lucrecia Rego de Planas, była redaktor naczelna „Catholic.net”), albo też intelektualną formacją Jorge Maria Bergoglia będącego w latach młodości pod silnym wpływem peronizmu (John Rao, publicysta „The Remnant”).


Jedno jest pewne, w gąszczu wypowiedzi Franciszka trudno poruszać się zarówno watykanistom i znawcom papiestwa, jak zwykłym, ortodoksyjnym wiernym. Naturalnym pragnieniem tych ostatnich jest chęć podążania za głosem Ojca Świętego, jednak, kiedy wsłuchają się w ten głos, stają przed poważnym problemem. Świetnie ujął to publicysta katolicki Vittorio Messori w głośnym artykule opublikowanym na łamach „Corriere della Sera”:

 

Podążać za papieżem. Tak, ale za którym papieżem? Tym z porannych homilii z Domu Świętej Marty, kazań starego proboszcza pełnych dobrych rad i mądrych słów, a także ciągłych ostrzeżeń, by nie wpadać w pułapki zastawiane na nas przez diabła? Czy za tym, który zwraca się do Giacinta Marca Pannelli, gratulując mu „dobrej roboty”, gdy „robota” tego przywódcy radykałów polegała przez dziesięciolecia na nauczaniu, że prawdziwa dobroczynność to walka o rozwody, aborcję, eutanazję, homoseksualizm dla każdego, teorię gender i tym podobne? Za papieżem, który w niedawnym przemówieniu do Kurii Rzymskiej nawiązuje do Piusa XII (a właściwie do samego świętego Pawła), definiując Kościół jako „mistyczne ciało Chrystusa”? Czy za tym, który w pierwszym wywiadzie dla Eugenia Scalfariego wykpiwa tych, którzy uważają, że „Bóg jest katolikiem”?

 

Przywódca „ludu bożego”

 

Pomimo wrażenia, że czasem słyszymy dwóch (a nawet trzech lub czterech) zupełnie różnych Franciszków, niektóre z wypowiedzi – tak się składa, że to właśnie one są wyławiane i szczególnie nagłaśniane przez media – układają się w całkiem logiczny program.

 

Przyrównując go do doktryny politycznej, można by to nazwać czymś na kształt eklezjalnego peronizmu, pełnego zresztą paradoksów. Kiedy papież spotkał się z przedstawicielami ruchów ludowych z Ameryki Południowej, prezentował się jako peronista, szczególnie zainteresowany problemami społecznymi. Tymczasem kto skontrolować ma konta Instytutu Dzieł Religijnych? Instytucja globalnego kapitalizmu, jaką jest Ernst & Young – zauważył w wywiadzie dla „Il Giorno” włoski historyk Kościoła, profesor Roberto de Mattei.

 

Papież Franciszek jawi się w pewnej mierze jak rewolucyjny lider. Z jednej strony więc podkreśla znaczenie wspólnotowości i decentralizacji decyzji, z drugiej zaś działa w sposób typowy dla rewolucyjnego przywództwa, forsując centralizację i dążąc do przebudowy zastanych instytucji i tradycyjnych struktur (co wyraża się choćby w planach reformy Kurii Rzymskiej i poszczególnych dykasterii), przy jednoczesnym oparciu się na własnej popularności wśród „ludu” i sprawując rządy za pomocą powołanych przez siebie ciał doradczych.

 

Peronizm Franciszka forsuje zaczerpniętą wprost z teologii wyzwolenia opcję na rzecz ubogich rozciągniętą właściwie na wszystkich znajdujących się na marginesie społeczeństwa. Za pomocą ostrej krytyki kleru i jego nadużyć (jak choćby wyliczenie w bożonarodzeniowym przemówieniu do kardynałów Kurii Rzymskiej szesnastu najważniejszych grzechów popełnianych przez kapłanów) pomniejsza on pozycję tradycyjnych elit Kościoła. Równocześnie zaś – poprzez odarcie papiestwa z jego splendoru w dążeniu do zbliżenia go do każdego człowieka (nie tylko chrześcijanina) oraz w forsowaniu kolegialności w podejmowaniu decyzji – doprowadza de facto do odebrania papiestwu jego monarchicznego charakteru.

 

Bergoglio odarł papiestwo z blichtru – cieszy się jeden z czołowych publicystów katolewicy, Jarosław Makowski. Ta zmiana stylu papieża, który chce być zwykłym duszpasterzem, który dzwoni do swoich wiernych czy odwiedza ubogich w slumsach, podoba się wiernym. Tak rodzi się ludzka twarz papiestwa – deklaruje zachwycony publicysta, dodając, że skoro – według Franciszka – biskup nie może mieć psychiki księcia, to i papiestwo nie może kopiować monarchii.

 

Pytanie jednak, czy chwilowe usatysfakcjonowanie równościowych uczuć wiernych to nie za wysoka cena za demontaż instytucji, która nie dość, że – właśnie dzięki swemu monarchicznemu aspektowi – odzwierciedla hierarchiczny porządek świata i odbija doskonałość Boga, to w czysto świeckiej perspektywie – przez swą wyjątkowość – jest punktem odniesienia dla miliardów ludzi na całym globie?

 

Styl lansowany przez Franciszka to nieformalność i luz będące wyznacznikami sposobu bycia współczesnych pokoleń młodych ludzi. Przejawiają się one w bezpośredniości zachowania, płynności zasad co do rozmaitych sfer kultury osobistej i materialnej, w lekceważeniu czy wręcz pogardzie dla kanonów ubioru, a także w braku sztywnych granic między prywatnością a tym, co publiczne. Owa nieformalność „wewnętrzna” przekłada się, oczywiście, na relacje z innymi, w tym także na stosunki podległości i zależności, przeobrażające się stopniowo w duchu egalitarnym. Odpowiada ona młodym ludziom, bo nie nakłada na nich twardych wymagań autodyscypliny i pracy nad sobą, zazwyczaj koniecznych do choćby częściowego dorównywania stojącym wyżej – zwierzchnikom bądź starszym. Styl taki niewątpliwie zmniejsza dystans i ułatwia komunikację, ale – tu znów pojawia się pytanie – czy ma jakąkolwiek wartość wychowawczą?

 

Jeszcze w roku 2013 media ogłosiły efekt Franciszka. Oto popularność nowego papieża miała się przekładać na zapełnienie kościołów i wzrost liczby powołań kapłańskich na całym świecie. Niedawno jednak okazało się, że w roku wyboru papieża z Argentyny liczba seminarzystów na całym świecie spadła i nadal spada. Kardynał Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego w wywiadzie dla „Le Journal du dimanche” stwierdził, iż popularność Franciszka jest powierzchowna: Wierni chcą zobaczyć papieża, dotknąć go, zrobić sobie z nim zdjęcie, ale księża we Włoszech przyznają, że kościoły pustoszeją.

 

Stygnie też entuzjazm liberalnych mediów zrażonych licznymi „konserwatywnymi” wypowiedziami Ojca Świętego. W tej sytuacji nawet one zauważają, że liczba wiernych pragnących się spotkać z papą Bergoglio na audiencjach i Aniele Pańskim maleje.

 

 

Ku nowemu eonowi?

 

Profesor Jacek Bartyzel pisał na łamach PCh24.pl o Franciszku jako o papieżu nowego już eonu chrześcijaństwa – apokaliptycznego Kościoła Dni Ostatecznych. Według tej wizji, miałby on być kolejnym w szeregu Piotrów naszych czasów dokonujących dzieła demonarchizacji Kościoła i przygotowujących go do zejścia do katakumb epoki jawnego prześladowania, które w wielu miejscach na ziemi już właściwie trwa.

 

Symboliczne gołębie pokoju wypuszczone przez Franciszka w styczniu 2014 roku zginęły, gdy tylko wzniosły się nad Plac Świętego Piotra, zaatakowane przez mewy i wrony. Wkrótce potem wybuchł konflikt na Ukrainie, na nowo rozgorzał również Bliski Wschód, gdzie dokonuje się hekatomba chrześcijan. Islamscy radykałowie opętani żądzą mordu i zniszczenia, dążący do poddania całego świata totalitarnemu systemowi szariatu nie ukrywają, że ich celem jest Rzym. Z kolei w krajach Zachodu coraz ciaśniej zaciska się pętla politycznej poprawności i rozmaitych praw „antydyskryminacyjnych”, które sprawiają, że życie zgodne z nakazami wiary chrześcijańskiej stanie się tu wkrótce niemożliwe. Czy nadejście czasów masowych prześladowań katolików nie jest bliższe, niż dotychczas sądziliśmy?

* * *

Tuż przed wyborem Jorge Maria Bergoglia na Stolicę Piotrową tysiące katolików podpisały list skierowany do nieznanego jeszcze wówczas z imienia papieża, prosząc go o powstrzymanie procesu laicyzacji Kościoła.

Ojcze Święty, choć pamiętamy obietnicę samego Pana Jezusa Chrystusa, że Świętego Kościoła Katolickiego bramy piekielne nie przemogą, musimy z bólem serca przyznać, że w ciągu dziejów Łódź Piotrowa nigdy nie doświadczała tak dramatycznych i powszechnych burz, jak w naszych dniach – napisali autorzy listu, przedstawiając sytuację cichej apostazji milionów wiernych wewnątrz Kościoła. Ze smutkiem relacjonowali, że fundamentalne prawdy wiary są podawane w wątpliwość nawet przez najwyższych hierarchów Kościoła, a podstawowe zasady moralne – wykpiwane i określane jako przeżytek. Przypomnieli też o kryzysie kleru oraz zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, a także o prawdziwym tsunami laicyzacji, które pochłania kraje zachodnie.


Niestety, dwa lata po wstąpieniu adresata tego listu na Stolicę Piotrową w Kościele panuje większy zamęt niż wówczas, niektóre zaś gesty i słowa Ojca Świętego wcale nie przyczyniają się do uspokojenia tego nieporządku. Jest wręcz odwrotnie – papież zarzuca wiernych gęstą siecią sprzecznych wewnętrznie komunikatów i zachętami do robienia rabanu, które każdy interpretuje na swój sposób.

 

Pamiętajmy jednak, że tak długo, jak w Owczarni Chrystusowej działa Duch Święty, dzieją się w niej prawdziwe cuda, choćby takie jak pontyfikat błogosławionego Piusa IX, który powitany został entuzjastycznymi aklamacjami masonów i modernistów jako zwolennik postępu w Kościele, przeszedł zaś do historii jako wielki papież, pozostawiając po sobie antymodernistyczny Syllabus i dogmaty o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oraz nieomylności papieża.

 

Tak więc, nie musi okazać się płonną nadzieja, że wysłuchane zostaną słowa apelu sprzed dwóch lat, którego adresat jest już dziś znany: Błagamy Cię, padając przed Tobą na kolana, nie pozwól usidlić się zasadzkom ateistycznego i gnostyckiego laicyzmu! Zwalcz go z ufnością w pomoc Bożą, a losy milionów dusz zostaną znowu skierowane na właściwą drogę! Wypowiedz tylko jedno słowo, używając Twego autorytetu jako Następcy Świętego Piotra, a dym szatański zostanie wypędzony zarówno z wnętrza Kościoła Świętego, jak i ze świata, zgodnie z obietnicą Matki Bożej!



Piotr Doerre

 

 


Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
1
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

gołębie pokoju nie zginęły. Uważam, że papież Franciszek jest Kościołowi potrzebny taki jaki jest
ponad 4 lata temu / luki
 
 

Katolicka diecezja Graz-Seckau potwierdziła doniesienia o odprawieniu „Mszy ślubnej” dla kobiet żyjących w związku jednopłciowym. Ksiądz, który przewodniczył modlitwie tłumaczył, że podejmując decyzję o odprawieniu Mszy, powołał się na zapisy adhortacji papieża Franciszka – Amoris laetitia.

 
 

Wanda Nowicka z Lewicy Razem domaga się wymiany tabliczek na sali plenarnej Sejmu. Obecnie oficjalnie obowiązujące określenia „poseł” lub „pani poseł”, chce zastąpić zwrotem „posłanka”. Feminizacja wszelkich „politycznych określeń” to jeden z postulatów jej środowiska.

 

Kard. Robert Sarah podczas spotkania w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski mówił o kryzysie w Kościele. Zwrócił uwagę na publiczne podnoszenie kwestii wyświęcania kobiet, które uznał za skandaliczne. Podkreślił, że w Kościele trwa poważny kryzys, ale wszyscy powinniśmy się modlić i trzymać tradycyjnego nauczania.

 

W Belgii wśród polityków trwa dyskusja nad liberalizacją ustawy aborcyjnej. Zabijanie dzieci nienarodzonych będzie możliwe nawet w 18 tygodniu ciąży. Aborcja ma zostać również uznana jako zwykły „zabieg medyczny” co będzie oznaczało, że każda kobieta będzie miała do niej „prawo”.

 

Coś o piekle może i rozum sam poznać i dowieść, a mianowicie: że jest i musi być jakaś kara dla grzeszników za ich grzechy, jeśli zeszli z tego świata w niepokucie i bez przeproszenia i pojednania się z Panem Bogiem i otrzymania przebaczenia. Kto bowiem wierzy w Boga Najświętszego, nieskończenie grzechem się brzydzącego, – i Boga Najsprawiedliwszego, za dobre nagradzającego a za złe karzącego, – ten widząc, że w tem życiu złe tak często bezkarnie uchodzi, że tylu ludzi całe życie w grzechach żyje, z Boga i Jego przykazań nic sobie nie robi, [...] to tem samem musi uznać, że tacy grzeszni ludzie po śmierci muszą być karani i nie mogą być tak samo w niebie, jak ci, co całe życie Pana Boga kochali i Jego przykazania wiernie zachowywali!


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.