DZIŚ JEST:   24   MARCA   2019 r.

III Niedziela Wielkiego Postu
Św. Katarzyny Szwedzkiej
Bł. Szymona Łukacza, męczennika
 
 
 
 

Edukacja seksualna. Perwersja jako rdzeń demokracji

Edukacja seksualna. Perwersja jako rdzeń demokracji
fot. pixabay

Demokratyczne społeczeństwo musi akceptować każdą perwersję seksualną. W Niemczech dzieci są uczone szacunku dla morderców dzieci nienarodzonych, zboczeńców i dewiantów. Kto chciałby przed tym uciec, tego - jako faszystę - należy wsadzić do więzienia.

 

Wprowadzenie edukacji seksualnej zadekretowano w Niemczech w tragicznym roku 1968. Od kilku lat szalała już zaraza łatwo dostępnej antykoncepcji hormonalnej. Ogarnięci ideologią marksizmu studenci domagali się przeprowadzenia społecznej rewolucji i wywrócenia do góry nogami tradycyjnego porządku. Żądano podeptania wszystkich wartości, zniszczenia rodziny, wyzwolenia od każdej normy. W 1969 roku socjalistyczna minister zdrowia Käte Strobel doprowadziła do publikacji pierwszego podręcznika w dziedzinie wiedzy o seksualności. Konserwatyści byli niezwykle krytyczni, choć książka podawała dość podstawowe informacje o narządach, zapłodnieniu czy ciąży.

 

Państwo przekracza swoje kompetencje

 

Gniew wzbudzały jednak nie tylko nazbyt naturalistyczne przedstawienia graficzne, ale przede wszystkim sam fakt wkraczania przez państwo w ten zarezerwowany dotąd wyłącznie dla rodziny obszar. Rozumiano czym może się to skończyć. Skoro jednak socjalistycznym władzom spodobało się „oświecać” pod przymusem dzieci, to krytyka nic nie dała; bez pytania obywateli o ich zdanie zrobiono to, czego domagała się antychrześcijańska rewolucja. W ciągu 50 lat doprowadziło to do prawdziwej edukacyjnej katastrofy. Niemieckie państwo przedstawia wszystkim wchodzącym w dorosłość ludziom oczywiste kłamstwa i każe w nie gorliwie wierzyć pod groźbą wykluczenia z kręgu społeczeństwa. Kto uważa, że seks dwóch mężczyzn wychowujących dziecko jest czymś obrzydliwym i godnym potępienia, ten jest ni mniej ni więcej, a faszystą, volkistą, nazistą, prawicowym ekstremistą. Mówiąc krótko: wrogiem.

 

Nie ma ucieczki

 

Niemieccy rodzice nie mogą uchronić dzieci przed szkolną deprawacją. W tym demokratycznym i opartym o szacunek dla „praw człowieka” kraju nie wolno prowadzić edukacji domowej. Każde niemieckie dziecko musi chodzić do szkoły i uczestniczyć bezwzględnie we wszystkich lekcjach. Zdarza się, że rodzice, którym nie w smak deprawacja pociech, buntują się. Są na nich jednak proste sposoby. Tym, którzy nie posyłają dzieci na edukację seksualną, najpierw grozi grzywna, a w razie recydywy lub odmowy zapłaty kary – krótkoterminowe więzienie. Dlaczego tak jest, wyjaśnił w roku 2004 hamburski sąd rozpatrując skargę muzułmańskich rodziców. Wyznawcy Allaha chcieli mieć prawo do oszczędzenia dwóm córkom słuchania oświeconych zachodnich prawd o antykoncepcji, aborcji i seksie homoseksualnym. Sąd wskazał im jednak, że państwowa szkoła przekazuje wyłącznie „informacje” o seksie, a to oznacza, że nie ma mowy o naruszaniu zasady neutralności światopoglądowej. Pozwolenie na absencję na zajęciach z edukacji seksualnej należałoby zdaniem sądu rozumieć jako zachętę do budowania równoległego społeczeństwa i rozwijania uczucia obcości w społeczeństwie.

 

Tym samym edukację seksualną uznano za jeden z nienaruszalnych elementów składowych niemieckiej demokracji. Odtąd każdy, kto jest jej przeciwnikiem, jest zarazem wrogiem systemu. W 2009 potwierdził to niemiecki Trybunał Konstytucyjny rozpatrując skargę baptystów z Nadrenii Północnej-Westfalii. Uparcie nie chcieli posyłać dzieci na lekcje edukacji seksualnej, za co skazywano ich nawet na więzienie. Walka się nie powiodła, sąd powtórzył argumentację z roku 2004. Okazało się, że także osoby chcące żyć zgodnie z nakazami Biblii są zagrożone budowaniem „równoległego społeczeństwa” i wykluczaniem się z narodowej wspólnoty. W roku 2011 z kolei w tej samej sprawie wypowiedział się sam Europejski Trybunał Praw Człowieka, stwierdzając, że szkoły mają prawo prezentować dzieciom „konieczną wiedzę”, a żadne prawo nie daje rodzicom zgody na uchronienie dzieci przed „konfrontacją z innymi przekonaniami”. Bruksela locuta, causa finita. Demokracja to nauka szacunki dla perwersji i zbrodni – i już!

 

Informacja? Nie, ideologia

 

Problem w tym, że twierdzenie, jakoby szkoły w Niemczech tylko „informowały” uczniów, jest najzwyklejszym kłamstwem. Dzieciom prezentowana jest nie wiedza, a marksistowska ideologia;  muszą ją zresztą nie tylko poznać, ale także – w zależności od landu – nauczyć się „szanować” lub po prostu „akceptować”. W 2016 roku w uchodzącej za katolicką Bawarii w życie wszedł nowy plan edukacyjny, który nakazuje uczyć dzieci „respektu” dla „różnorodnych form wspólnego życia” i odmiennych niż heteroseksualna „tożsamości płciowych”. Protesty przeciwko tym zmianom, owszem, były, ale przyniosły tylko kosmetyczne zmiany. Nic dziwnego – nawet Kościół katolicki opowiedział się „za” nowym programem. Dla hierarchów z Bundesrepubliki homoseksualizm zresztą grzechem już nie jest; także bawarscy biskupi z kard. Reinhardem Marxem na czele forsują ostatnio niezwykle aktywnie „nową ocenę” stosunków i związków jednopłciowych. Nie mają i nie mogą mieć nic przeciwko uczeniu dzieci „poszanowania” dla homoseksualnych „rodzin”, skoro sami marzą o wprowadzeniu kościelnego błogosławieństwa takich patologicznych „form wspólnego życia”.

 

Z roku na rok może być w Niemczech tylko gorzej, a to zwłaszcza za sprawą zmian prawnych przyjętych w 2017 roku przez Bundestag. Wprowadzono wówczas legalne homoseksualne „małżeństwa”. Tym samym w świetle prawa dwoje osób tej samej płci wychowujących adoptowane dziecko jest taką samą „rodziną”, jak mąż, żona i ich dzieci. W szkole wobec tego nie można przedstawiać tego inaczej, bo oznaczałoby to kontestowanie porządku prawnego, a zatem byłoby bez mała zamachem na demokrację. Także o aborcji nikt nie naucza w zgodzie z rzeczywistością. Mordowanie dzieci nienarodzonych pozostaje w Niemczech szeroko dostępne i stąd tak zwana aborcja przedstawiana jest jako jeden z dopuszczalnych wariantów „poradzenia sobie” z ciążą.  Dzieci w szkołach zapoznają się ze wszystkimi „poglądami” - muszą nauczyć się szacunku dla stanowiska, według którego pozbawienie życia dziecka nienarodzonego jest moralnie dopuszczalne lub nawet w niektórych przypadkach dobre. Mówiąc krótko, uczą się szanować zbrodnię. W podręcznikach prezentowane są wprawdzie też opinie krytykujące aborcję – ale jako pochodzące z kręgów kościelnych. W kraju, w którym praktykuje kilka procent społeczeństwa, nie może mieć to żadnej siły przekonywania.

 

Polowanie na faszystów

 

Państwo urządza przy tym wszystkim polowanie na rodziców już nie tylko niewysyłających dzieci na zajęcia edukacji seksualnej, ale nawet na tych, którzy po prostu ją krytykują. W ubiegłym roku z aprobatą minister edukacji, socjalistki Franziski Giffey, ukazała się przeznaczona dla nauczycieli broszura dotycząca walki z ekstremizmem w szkołach. Choć w Niemczech olbrzymim problemem jest radykalizm lewicowy, broszura dotknęła tylko problemu radykalizmu „prawicowego”. Pouczono, jak na podstawie zachowań dzieci i wypowiedzi rodziców tropić faszyzm, nazizm i volkizm. Nie zabrakło odniesień do lekcji „uświadamiania”. Opisano w niej przykład matki, która sprzeciwiała się malowaniu paznokci przedszkolnego syna, a edukację seksualną uznawała za „seksualizację dzieci”. Polecono, by podobnie zachowujących się rodziców zapraszać na rozmowy wychowawcze, bo prawdopodobnie obracają się w ekstremistycznym środowisku volkistowskim. Nauczyciel powinien wyjaśnić takim domniemanym wrogom demokracji, że ich pociecha ma prawo do nieskrępowanego rozwoju osobistego, a rodzic pomstujący na malowanie paznokci chłopcom to prawo próbuje ograniczyć... Treść broszury wywołała krytyczne reakcje nawet centrowych mediów, ale jej nie wycofano. Sama minister w wydanym oświadczeniu stwierdziła, że nie dostrzega w inkryminowanym dokumencie problemu. W gruncie rzeczy - ma słuszność. Skoro niemieckie i europejskie sądy uznały marksistowską edukację seksualną za immanentną część nowoczesnej demokracji, to opisany w broszurze rodzic może zostać słusznie uznany za osobę dla tego systemu groźną i jako taki wymaga reedukowania. Nie daj Bóg stworzy katolickie równoległe społeczeństwo…

 

Jeszcze lekcja czy już molestowanie?

 

Zdarza się nierzadko, że edukacja seksualna przybiera postać pornografii. Od kilka lat jest w Niemczech w obiegu poradnik, w którym zachęca się nauczycieli do psychicznego molestowania dzieci. Mają mówić im, czym są gejowskie dark roomy, o co chodzi w sadomasochizmie; zapoznawać ich z takimi praktykami seksualnymi jak połykanie nasienia czy seks analny. Zachęca się, by dzieci odgrywały pantomimiczne scenki seksualne w rytm żywiołowej, agresywnej muzyki; nauczyciele mogą w nich uczestniczyć. Według poradnika nastolatkowie powinni też opracować projekt burdelu, w którym każdy mógłby zyskać satysfakcję seksualną, niezależnie od swojej „orientacji” i „tożsamości”. Dzieci miałyby też przed całą klasą opowiada o swoich ulubionych praktykach seksualnych i wymyślać „kosmiczne orgie” polegające na czynach zakazanych na ziemi. Nie wiadomo, czy gdziekolwiek wcielono te zalecenia w życie, ale sam fakt dopuszczalności podobnego „poradnika” musi głęboko zastanawiać. Książeczka prezentująca taką wizję „edukacji seksualnej” została opisana przez media już w 2014 roku, ale jeszcze w 2016 ministerstwo edukacji w Nadrenii Północnej-Westfalii wpisało ją na listę promowanych materiałów edukacyjnych. Mediom tłumaczono potem, że… nie zapoznano się z jej treścią. W tym landzie książeczkę promowała organizacja „Gejowsko-lesbijskie uświadomienie”. I to wszystko w kraju, w którym jeszcze w latach 80. działały otwarcie grupy polityczne domagające się legalnej pedofilii. Teraz takich grup nie ma oficjalnie w polityce; w edukacji, jak widać, niestety wciąż trwają.

 

Patrzmy - i róbmy inaczej

 

Wszystko idzie naprzód. W 1968 roku uczono, czym jest zapłodnienie; w 1991 roku zaprezentowano do dziś popularny podręcznik, który w obrazkach uczył, jak nastolatkowie pod namiotem mają stosować antykoncepcję; dziś zachęca się do zgłębiania tajników sadomasochizmu i poszanowania dla praktyk homoseksualnych. Trudno przewidzieć, co niemieccy ideolodzy perwersyjnej edukacji wymyślą w przyszłości. Polacy, którzy wyjeżdżają do Bundesrepubliki w celach zarobkowych i decydują się wychowywać w tym kraju dzieci, muszą zachować niezwykłą czujność. Katolickie przekonania wpojone pociechom jeszcze w ojczyźnie nie tylko mogą, ale z pewnością zostaną w szkole zakwestionowane. Dla nas, którzy wpływając na polityków kształtujemy dziś w kraju także politykę edukacyjną, niemiecki przykład powinien być wielkim ostrzeżeniem. Nie brakuje i w Polsce ideologów dążących do zdeprawowania dzieci, czego dowiódł choćby organizowany w ubiegłym roku w niektórych szkołach „Tęczowy piątek”. Edukacja seksualna, zarówno prowadzona przez homoseksualne grupki jak i przez demokratyczne państwo wydane na pastwę ideologicznych szaleństw lewicy, stanowi bardzo poważne zagrożenie. W tej sprawie nie ma miejsca na żadne kompromisy.

 

Paweł Chmielewski


DATA: 2019-02-14 08:48
AUTOR: PAWEŁ CHMIELEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
8
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Mnie się to w głowie nie mieści, przecież za przekazywanie dzieciom pornograficznych treści, a tak to odczytuję idzie się siedzieć, przecież w szkole dzieci powinny się uczyć a nie demoralizować, szkola to nie miejsce na gadanie o seksie!!! To jest szok!!! Przecież wystarczyłoby by nikt nie posłał dziecka do szkoły, przecież wszystkich nie zamkną!
1 miesiąc temu / Ivi
 
Demokracja jest niezgodna z Pismem Świętym. Ewangelia wg Św. Łukasza w rozdz. 19:11-27 w przypowieści o szlachcicu, który zostawił swoim sługom pieniądze do pomnożenia wspomina również o tym, że wyruszył on do dalekiego kraju po tron królewski dla siebie. Werset 14- "Jego poddani nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby był naszym królem". Problem jest taki, że według dzisiejszych kryteriów uznamy, że mieli pełne prawo tak zrobić, bo szlachcic nie miał wśród nich poparcia społecznego i nie został wybrany przez naród. Werset 27 kończący przypowieść zawiera jednak bardzo dosadne określenie tego co słusznie spotkało nieprzyjaciół owego szlachcica i bynajmniej nie było to demokratyczne rozwiązanie... Ewangelia więc ewidentnie opowiada się za legitymizmem. A rewolucja i perwersja będzie postępowała tak długo jak to ludzie będą wybierać władcę.
1 miesiąc temu / krisbac
 
intencje masz dobre ale jak potem Twoje dziecko wyjdzie spod klosza dostanie od życia szok i porażki
1 miesiąc temu / do Antymodernista
 
Johny Mnemonic: Wśród rodziców nie ma jedności, przynajmniej na zachodzie, gdyż sami zostali już ofiarami 68 i uważają sprawę wyuzdania dzieci za normalną. W Polsce tez są postępowi rodzice, a jakze. Kiedy 10 lat temu mówiliśmy Polakom o tym szataństwie, i ze wkrotce będzie w Polsce, nikt nie wierzył, a traktowano nas z pobłażliwym uśmiechem: nie, no przesadzacie trochę, u nas to nie przejdzie, nie ma o czym mówić...Dziecko uratowaliśmy posyłając je do szkół prywatnych w Polsce, jeszcze nieskażonych tym draństwem. Moja rada: nauczanie domowe jak długo się da, szkoły prywatne.
1 miesiąc temu / Antymodernista
 
@ Andrzej BR Jednak tak jest, że jedni z racji swego stanowiska mogą grzmieć, gdy inni, co najwyżej piszczeć. Wina tego typu nauczycieli jest niewątpliwa, ale winne są przede wszystkim władze państwowe, które nie tylko, że na to pozwalają, ale nawet finansują takie przestępstwa.
1 miesiąc temu / Rys
 
m. in. NIEMCY NORWEGIA to kraje o CYWILIZACJI BIZANTYJSKIEJ - a w niej PAŃSTWO DECYDUJE O WSZYSTKIM A NIE RODZINA - TU JEST SEDNO PROBLEMU zobaczcie co się stało w Anglii z Alfim - RODZICE NIE MOGLI ZABRAĆ SWOJEGO DZIECKA ZE SZPITALA - POLSKA JEST W CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ - RODZINA NA PIERWSZYM MIEJSCU - I TEGO SIĘ TRZYMAJMY !!
1 miesiąc temu / edi
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.