DZIŚ JEST:   21   LISTOPADA   2019 r.

Ofiarowanie NMP
Św. Gelazego I, papieża
Św. Alberta, biskupa
 
 
 
 

Duchy Amazonii – groźna zabawa na poważnie cz.1

Duchy Amazonii – groźna zabawa na poważnie cz.1
#INDIANIE    #NEW AGE    #AMAZONIA    #SZAMAN    #OPĘTANIA

Jak ma na imię? Nie pamiętam. Zresztą, czy to w tej chwili istotne? Bez przebrania wygląda zupełnie normalnie. Bawełniane, mocno przybrudzone spodnie. Siedzi na krześle z nagim torsem. Na jego szyi dostrzegam jakiś wisiorek. Przyglądam się bliżej, z bezpiecznego dystansu. Tak, aby nie zauważył. To chyba jakiś ząb. Kieł? Być może jaguara. To jedyne zwierzę, którego się boi...

 

Siedzi nieruchomo już od pewnego czasu. W ciszy. Do jego lepianki przez jedyne okienko wpada strużka światła. Atmosfera zupełnie leniwa. Jak to w indiańskiej wiosce. Ta, schowana w cieniu wiecznie zielonych lasów równikowych, nie różni się wiele od pozostałych mijanych, gdy płynęliśmy w górę Orinoko. Osada, nad którą pieczę i nieformalną władzę dzierży właśnie ten mężczyzna - siedzący naprzeciw szaman. Ale także i wódz, lekarz, kapłan, mędrzec....

 

Z dziką nieufnością wobec tego, co zewnętrzne i obce od lat nosi w sercu wielopokoleniową tradycję. Żyje nadal po swojemu. Ściśle chroniąc własne sekrety i tajemnicze zdolności. Szkoda. Tym bardziej, że zostało mu jeszcze kilka, może kilkanaście lat życia. Obecnie ma nie więcej jak 60-65 lat. U Indian to już niemało. Gdy umrze, nie pozostawiając po sobie następcy, ta niewielka osada będzie zmuszona przypłynąć do miasta. Dla jej mieszkańców brak szamana to wyrok na społeczny niebyt.

 

–      To co? Zapalimy? – pyta mnie wreszcie

–      Nie, dziękuję...

–      … - na jego oczach pojawia się zdziwienie. Dotychczas mało kto mu odmawiał. Spogląda na mojego przyjaciela-indiańskiego przewodnika, który mnie tutaj przyprowadził.

To katolik; odpowiada przewodnik.

–      Aha...

–      Nie bardzo wiem, o co mu chodzi, ale przed przybyciem tutaj stwierdził, że nie będzie uczestniczył w inicjacjach – tłumaczy dalej szamanowi.

–  Aha... - wzdycha ze zdziwieniem. – Trudno. Zapalimy sobie sami, Antonio.

 

Rozpoczyna się to, co fascynuje tak wielu z przybywających do selwy białych. Ale też to samo, do czego coraz liczniej lgną ludzie mieszkający w miastach. Wszyscy ci, dla których magia oznacza niegroźną zabawę traktowaną z przymrużeniem oka. Niebezpieczeństwo bałwochwalstwa. A przede wszystkim łamanie pierwszego przykazania. Słowa  „Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną” to chyba jedno z najczęściej łamanych współcześnie Boskich poleceń. New Age, fascynacja wschodnimi sztukami poznania, jogą, tai chi. Wróżbici, znachorzy, horoskopy. Demon atakuje ze wszystkich stron. Ze wszystkich sił. A my wciąż ulegamy. Opętań przybywa. Podobnie, jak ludzi, którzy na wróżbiarstwo wydają ostatnie oszczędności swego życia. Jednak na słowa o niebezpieczeństwach wynikających z „zabawy w magię, szamanizm, wróżbiarstwo, czy tak popularną współcześnie jogę (mylnie traktowaną jako sztuka rozluźnienia i rozciągania) tylko ironicznie się uśmiechają, najczęściej kwitując: „A idź, oszołomie... Przesadzasz już...”

 

Z szamanami nie jest inaczej. To ludzie, którzy oddają cześć tajemniczym bytom astralnym. Przeciętny przybywający do selwy gringo nie ma najczęściej pojęcia, w czym uczestniczy. Żeby była jasność: nie jestem wyjątkiem. Nie znam języka Indian Piaora. Nie rozumiem ich wiary. Nie chcę wchodzić, nie chcę wnikać w całą tę inicjację szamańską.

 

Ludzi od lat fascynuje temat duchów. Tego, co tajemnicze, zaklęte. A przecież już w Księdze Kapłańskiej czytamy: „Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie” (Kpł 20,27 ). Nie warto. Naprawdę. Nie wiemy, z kim taki wybierający się z nami na astralną przejażdżkę szaman, tak naprawdę się kontaktuje. Bo, że się kontaktuje, to pewnik. Tajemnicze sposoby leczeń. Wiedza na temat rzeczy, o których przeciętny człowiek nie ma prawa wiedzieć. To i wiele innych sprawia, że szamanie to ludzie obdarzeni mocą niezwykłą, jednak wcale nie bezpieczną.


–   W tym lustrze widzę wszystkie ich choroby... – mówi po chwili zaciągania się papierosem.

  „Ich, czyli kogo? dopytuję.

–  No, jak to kogo? Mieszkańców naszej wioski.

 

Przyglądam się z zaciekawieniem na kawałek ewidentnie dawno nie mytego szkła. Ot, zwykłe lustereczko. Z pęknięciem po środku. Jedno z niemych świadectw niegdysiejszej bytności białych. Kawałek szkiełka w plastikowej ramce. Należał najpewniej do któregoś z europejskich eksploratorów tutejszej dżungli. Być może ten ktoś pozostawił lusterko w darze dla Indian. To popularny zwyczaj u poszukiwaczy przygód. Większość z nich przed zapuszczeniem się w zielony gąszcz zaopatruje się w błyszczące haczyki do łowienia ryb, długopisy, cukierki – dary dla napotkanych plemion. Najwidoczniej ten ktoś nie miał niczego podobnego. A lustereczko mogło spodobać się jakiejś wybrance wodza wioski...

 

Szaman jest wyraźnie podekscytowany faktem mojego zainteresowania jego amuletem. Chwila mija jednak szybko. Czarodziej znika za szmacianą kotarą zdobiącą jego lepiankę. Rozglądam się wokoło. To jedyna okazja. Za parę chwil już jej nie będzie. Z Indianami Piroa trzeba postępować bardzo uprzejmie i z delikatną dystynkcją. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z czarownikiem. Kiedy coś mówi, słuchacz winien skupiać swą uwagę tylko i wyłącznie na nim. Nie będzie powtarzał. To jednak za parę chwil. Póki co jestem sam. Próbuję zapamiętać jak najwięcej szczegółów lepianki, w której się znalazłem.

 

W rogu walają się zdezelowane buty. Na chybotliwej szafeczce ułożone drobiazgi. Dostrzegam aluminiową łyżkę. Plastikowe wiadro. Imitację kuchni, a na niej dwa blaszane gary. Przez środek izdebki przebiega poprzeczne drewniane mocowanie. A na nim chusty, spodnie, jakaś szmata. Łachmany. Hamaki. U nas takie miejsce nazwalibyśmy najpewniej lepianką przybłędy. Tutaj zaś to chata najważniejszej osoby w wiosce. Wewnątrz wszystko skryte w charakterystycznym półcieniu. W progu zebrane dzieci. Ponoć lubią tu przebywać.

 

W izdebce nie ma podłogi. Stoję na ubitej, twardej ziemi. Wszystkie przedmioty umorusane warstwą piachu. Szum przesuwanej kotary. Szaman jest z powrotem. Już przebrany. Z nagim torsem. Dopiero teraz dostrzegam biały kieł wiszący na jego szyi. Na głowie czerwony pióropusz.

 

 

Stefan Czerniecki


DATA: 2012-09-11 14:23
AUTOR: STEFAN CZERNIECKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Zapomniał autor o jeszcze jednym obcym bogu. Wszystkie imprezy sportowe odbywają się na cześć bogów olimpijskich, a o tym się nie wspomina. Zmusza się katolików żeby ze swoich podatków finansowali to bałwochwalstwo pod pozorem finansowania kultury fizycznej. Tylko czemu ta \'kultura fizyczna\' produkuje tyle kalek.
ponad 7 lat temu / scolo
 
@gość w filmie "gwiezdne wrota" żołnierze którzy przybyli do obcej cywilizacji (też właściwe jakby się mogło zdawać zacofanej), nie znali w ogóle ich zwyczajów i musieli się wszystkiego nauczyć o nich...Zresztą już mniejsza już o film. Ty sugerujesz, że autor artykułu obraża tamtych ludzi, pisząc o tym w jakich warunkach mieszkają, ale właśnie nie oto chodzi. Chodzi oto aby uzmysłowić ludziom w jak to wygląda mniej więcej i że u tych ludzi jest to mieszkanie ważnej osoby. U nas to rzeczywiście najbiedniejsi tak najwyżej mieszkają albo bezdomni. I to że autor tak pisze nie oznacza, że się uważa za lepszego. Na pewno nie to miał na myśli tak pisząc. Szukasz tylko jakby "haka" na autora, jakiś pod tekstów. Robisz błąd. Myślę, że autor nie chce pokazać, że jest lepszy. Zresztą w artykule jest co innego ważniejsze jak dobrze zauważyłam. Poczekaj na dalszą część i potem ocenisz czy rzeczywiście autor ma się za lepszego.
ponad 7 lat temu / HaGie
 
Lepianka? Całkiem porządna chałupa.Pewnie autor nie umiałby takiej zbudować.
ponad 7 lat temu / gość
 
A co ma do tego film "Gwiezdne wrota"? Czy zapalenie papierosa z szamanem jest już elementem praktyk magicznych - bo to sugerujesz, powołując się na ten film? Jak bym się zachowałA w kontakcie z obcą kulturą? No cóż, jako kulturoznawczyni obserwowałabym ją z fascynacją, jako jednostka dobrze wychowana starałA przestrzegać zasad miejscowego savoir-vivre`u. Zupełnie nie wiem, skąd ten zarzut, jakobym miałA "łykać wszystko bez zastanowienia". Jestem z natury refkelsyjnA i krytycznA. No chyba że zakładasz, że każdy, kto krytykuje w/w artykuł, jest bezmózgim lemingiem? Widzisz, nie rozumiesz pewnych niuansów. Lepianka NIE JEST pałacem. NIE JEST nawet willą. JEST TO NIEWĄTPLIWIE LEPIANKA. Ale nie uważam, że jej mieszkaniec jest gorszy ode mnie, bo w mojej kulturze w tego typu lepiankach mieszkają bezdomni. StwierdziłAbym: "Aha, Indianie Piaroa mieszkają w lepiankach. Ciekawe, czemu tak jest? Czy tak chcą? Dlaczego? Czy tak muszą? Dlaczego? Jak odbierają mieszkanie w nich?"
ponad 7 lat temu / gość
 
@gość moim zdaniem przesadziłeś. Autor opowiada tylko co i jak tam było. Nie wyczuwam pogardy w tym artykule. Nazwał rzeczy po imieniu. Czy ty widząc lepiankę nazwałbyś ją willą lub pałacem? Ciekawe jak ty byś się zachował w spotkaniu z całkiem inną kulturą. Pewnie byś łykał wszystko co by Ci podstawili pod nos. Nie zwracając uwagi co to jest i po co to jest. Tak mi się przypomniał właśnie kawałek z filmu "gwiezdne wrota" - nie wiem czy znasz i pamiętasz. Gościu w tym filmie nawet nie wiedział, że został ożeniony z panną dopóki ta mu o tym nie powiedziała kiedy miało dojść do zbliżenia - jak dobrze pamiętam. Z przesadniej uprzejmości też można zrobić głupstwo choćby samemu sobie.
ponad 7 lat temu / HaGie
 
U nas takie miejsce nazwalibyśmy najpewniej lepianką przybłędy. Takie kolonialne myślenie Lepszego Białego Człowieka to było właściwe w XIX wieku. A jeśli są biedni, może wypadałoby się zastanowić - dlaczego? Bo chcą? Jeśli tak, dlaczego? Bo muszą? Jeśli tak, czemu? Ale nie, fajniej napisać "Ja Wielka Biała Katolicka Człowiek oświadczam, że moja kultura być lepsza od tamta kultura, bo mam ubrania lepszej jakości".
ponad 7 lat temu / gość
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.